TAJEMNICZY SŁUGA ŚWIATŁA

24 grudnia 2015 roku; UROCZYSTOŚĆ NARODZENIA PAŃSKIEGO; Echo proroctwa Izajasza 9, 1-3. 5-6; Bardzo kocham Księgę Izajasza, ponieważ uratowała moją wiarę i powołanie. W decydującym momencie, tuż przed święceniami diakonatu, gdy demon szantażował mnie całą moją grzeszną przeszłością, kołem ratunkowym okazał się fragment tej księgi, a konkretnie poemat o Jerozolimie odbudowanej (Iz 62, 1-9). Odkryłem w nim nadzieję i poważną obietnicę, którą Bóg przez całe moje życie powoli wypełnia. Dlaczego powoli? Bo tego wymaga moje dobro. Bóg nie jest wszechmocnym gwałtownikiem i nie wdziera się w życie ludzkie. Pedagogia Boża zakłada, że ważne są nie tylko cele, ale i sposób ich osiągania. Bóg nie osiąga celów za wszelką cenę.

TAJEMNICZY SŁUGA ŚWIATŁAKażda ciemność jest tajemnicą.

Królestwo cieni sprawia, że człowiek nie czuje się pewnie i bezpiecznie.

Ciemność to sfera domysłów. Stąd bierze się najbardziej pierwotna potrzeba światła.

Starożytni widzieli w ogniu nie mniejszą tajemnicę jak w ciemności. Dla nich ogień był wyłączną prerogatywą zazdrosnych bogów.

Prometeusz wykradł ogień i podzielił się nim z ludźmi. To dało im możliwość przetapiania metali, gotowania jedzenia, uprawiania roli, kucia zbroi, budowy domów, czytania i pisania oraz ujarzmiania siły przyrody. Oczywiście to tylko mit. Tak naprawdę wystarczył piorun, który uderzył w drzewo. Spalając je, budził w człowieku jednakowoż lęk, co ciekawość. Wystarczyło, że człowiek pokonał lęk i odważył się zbliżyć do tej niezrozumiałej i niebezpiecznej siły, by ją podtrzymać na dłużej. Gdy opanował tę sztukę, zobaczył, jakim błogosławieństwem są nieuchwytne języki, które zmieniają wszystko, co stanie im na drodze. Ciekawość zbliżyła człowieka do ognia i światła na tyle mocno i skutecznie, że bez nich nie chce i nie umie żyć.

Najnowsze odkrycie z jaskini Wonderwerk w RPA wykazało, że domowe palenisko to wynalazek starszy niż myślano. Publikowane w tygodniku „PNAS” wyniki badań archeologicznych dowodzą, że człowiek pierwotny kontrolował ogień już milion lat temu. Do tej pory najstarsze niepodważalne dowody zaawansowanego korzystania z ognia przez ludzi znalezione w jaskini Qesem w Izraelu miały ok. 400 tys. lat. Jeśli się uwzględni, że znalezisko znajdowało się w grocie, a popiół pochodził z drzew wymieszanych z kawałkami kości i gleby, które były poddane bardzo wysokiej temperaturze, można mówić o prawdziwym sukcesie „udomowienia” ognia i światła. Długa jest, więc przygoda człowieka z tymi żywiołami. Warto pamiętać, że od początku człowiek dopatrywał się w świetle i ciemności metafory dobra i zła, które go nie tylko otacza, ale które sam tworzy i które jest częścią jego samego.

O jakiej ciemności mówi prorok Izajasz? O jakim narodzie? Kogo ma na myśli? Czy jest to ciemność Izraela czy ciemność całej ludzkości? Sytuacja Izraela była inna niż pozostałych narodów. Izrael otrzymał objawienie, czyli światło, jakiego nie otrzymały inne narody. Przymierze, Dekalog, Biblia, obietnice mesjańskie, charyzmatyczne postacie sędziów i proroków, wreszcie sama historia pełna interwencji Boga – to wszystko było potężnym światłem, które rozbłysło nad tym niewielkim i słabym narodem. Izrael w pewnym momencie nie potrafił z tym światłem żyć. Poczuł się demaskowany, jakby prześwietlany tą jasnością, a ponieważ chciał obronić i ukryć swoje grzeszne tajemnice, odrzucił światło. Izajasz już w pierwszym rozdziale swojej księgi powie o Izraelu słowo prześmiewcze, a może i obraźliwe:

  • „Wół rozpoznaje swego pana i osioł żłób swego właściciela, Izrael na niczym się nie zna, lud mój niczego nie rozumie”. (Iz 1,3)

Pewnie dzisiaj, gdyby jakiś kaznodzieja w ten sposób powiedział o Izraelu, uznany zostałby za antysemitę, a jego wypowiedź za „mowę nienawiści”. Czy można mówić, że ludzie potrafią być głupsi niż wół i osioł? Doświadczenie uczy, że bywamy głupsi i bardziej uparci niż osioł. Bywamy też bardziej żarłoczni niż wół, który ma kilka żołądków i nieproporcjonalnie mały mózg względem masy ciała. Słyszałem wiele razy, jak mówiono o kimś, że zachowuje się „jak bydlę”. Mówimy też o zbydlęceniu niektórych ludzi. W slangu młodzieżowym jest określenie „płytkie bydło”. Oznacza ono ludzi tępych, intelektualnie ograniczonych, bezmyślnych.

Ciemność, w której od zawsze tkwią poganie, jest nieporównanie mniejsza od ciemności, która opanowała naród wybrany. Poganie nie otrzymali tylu i tak ważnych darów. Na temat ciemności tych, których powołaniem jest życie w pełnym świetle, Jezus mówi do faryzeuszy, prześladujących uzdrowionego ślepca w świątyni jerozolimskiej:

  • „Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, aby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?»Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal”. (J 9,39-41)

Tym tropem podążył św. Piotr, gdy analizował dokonujące się wtedy apostazje:

  • „Lepiej, bowiem byłoby im nie znać drogi sprawiedliwości, aniżeli poznawszy ją odwrócić się od podanego im świętego przykazania.Spełniło się na nich to, o czym słusznie mówi przysłowie: Pies powrócił do tego, co sam zwymiotował, a świnia umyta – do kałuży błota”. (2P 2,14 – 22)

Te mocne słowa, w dodatku wypowiedziane w mało wyrafinowany sposób, szczególnie powinni wziąć sobie do serca chrześcijanie, którzy na Chrzcie świętym otrzymali światło Chrystusa, a nierzadko żyją jak poganie. Deklarują się, jako wierzący, a przy tym kontestują wiele prawd wynikających z Ewangelii. Modlą się, a tym samym nie mają daru rozeznania. Są pobożni, a jednocześnie tchórzliwi i podatni na zastraszenie. Mają szacunek do krzyża, jako symbolu, a równocześnie nie akceptują krzyża własnej historii. Podziwiają świętych, ale nie zamierzają ich naśladować. Słowem, większa ciemność jest wtedy, gdy człowiek świadomie gasi światło, niż gdyby w ogóle go nie otrzymał. Prorok nie rozstrzyga i nie wskazuje jednoznacznie, czy chodzi tylko o Izraela, czy o każdego, kto się boi i nie chce światła. O nienawiści do światła, które jest synonimem prawdy, Jezus mówił do Nikodemem:

  • Każdy, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu”. (J 3, 20-21)

Nie sądzę, że uznajemy się za ludzi, którzy nienawidzą światła prawdy. Wprost przeciwnie: chcemy prawdy, wymagamy prawdy, żądamy prawdy, ale z jednym zastrzeżeniem: To ktoś winien jest nam prawdę! Gdy chodzi o prawdę o nas, już tacy radykalni i konsekwentni nie jesteśmy. Mówiąc metaforycznie: zawsze chcemy być myśliwymi, ale nigdy zwierzyną łowną.

Dobrym przykładem tropiciela cudzych prawd, skrywającego własną, wstydliwą prawdę, może być twórca amerykańskiego FBI – John Edgar Hoover (1924 -1972). Będąc uzależnionym od hazardu aktywnym homoseksualistą, żyjąc kilkadziesiąt lat w związku ze swoim zastępcą, zaglądał wszystkim Amerykanom do łóżka. Był rozmiłowany w śledzeniu cudzej prywatności, której sekrety wykorzystywał do walki politycznej. Okazał się myśliwym czuwającym, by nikt go nie upolował. Funkcje myśliwych pełnią paparazzi i dziennikarze śledczy. Piszą, ale nigdy o sobie, chociaż niejeden z nich ma na sumieniu te same grzechy, co ich bohaterowie. Śledczymi byli też faryzeusze, z którymi Jezus prowadził najtrudniejsze rozmowy. W pewnym momencie powiedział mało dyplomatycznie i bez znieczulenia:

  • „To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną”. (Mt 15,14)

Wracamy do proroctwa Izajasza. Izrael w ciągu całej swojej historii znajdował się między różnymi imperiami, które dokonywały nieustannych podbojów. W czasach Izajasza ciemność miała na imię Asyria. To, co było światłem dla zwycięzców, oznaczało ciemność dla pokonanych. W Asyrii czczono boginię wojny Anat, która podczas bitwy brodzi po kolana we krwi wojowników, a jej szaty tą krwią nasiąkają. Formą czci było unurzanie broni we krwi wrogów. Do dzisiaj na północy Syrii istnieją malowidła pełne orszaków żołnierzy ubranych w czerwone lub fioletowe tuniki. Prawdopodobnie są to pozostałości kultu tej bogini. Możemy sobie tylko wyobrazić okrucieństwo żołnierzy, którzy chcąc uwielbić swoje bóstwo, bez skrupułów zadają śmierć napotkanym ludziom. Niejeden z nich, jako wotum składał swoją zbroję. To przykład sakralizowania wojny i zadawanej śmierci. Co za okropna wizja religii, w której ilość przelanej krwi pomnaża chwałę bóstwa!

Prorok Izajasz mówi o złamaniu „ciężkiego jarzma” i „pręta ciemiężcy”. Istnieje korespondencja (tzw. listy z Amarna), której autorzy piszą, że są gotowi przyjąć jarzmo Egiptu, tylko po to, by uniknąć jarzma Asyrii. Jaka musi być desperacja, że człowiek gotowy jest zrezygnować z jednej wolności w imię innej wolności. Polityka sojuszy ma to do siebie, że wybiera się mniejsze zło, informując opinię publiczną o wyborze większego dobra.

Dalej prorok mówi o narodzinach następcy tronu. Nawiązuje do istniejącej tradycji ogłaszania tego faktu „wszem i wobec.” Nierzadko w anonsie pojawiały się komplementy pod adresem jeszcze nienarodzonego dziedzica i zapowiedź dzieł, których dokona, a którymi może nawet przewyższy swoich antenatów. W archiwum parafialnym w Dorohusku znajdują się na przykład carskie ukazy, które informują parafian, a zarazem poddanych, o mających nastąpić zaślubinach córki cara albo zbliżającej się dacie jej rozwiązania.

Izajasz dyplomatycznie nie mówi, kim będzie ów nowonarodzony. To sekret Boga. Prorok bardziej wierzy niż wie, że Bóg wzbudzi kogoś, kto przyniesie upragnioną przez wszystkich wolność. Izrael (ludzkość) nie będzie już musiał wybierać między różnymi niewolami. Przeznaczeniem wszystkich stanie się wolność, o czym świadczą imiona zapowiadanego sługi.

Imiona nadawane w świecie starożytnym najczęściej były teoforyczne. Chodziło o to, by w świadomości poddanych utrwalać boskie pochodzenie panującego. Niekiedy przypisywano władcy cechy bóstwa, a nawet wręcz utożsamiano władcę z bóstwem. Stąd kompozycja imion:

  • „Przedziwny (Cudowny) Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju”. (Iz 9,5)

Wszystko, co niemożliwe było wcześniej lub co się nie udało, w formie wielkiej nadziei wiązane jest w obiecanym Mesjaszu. Skala oczekiwań pod jego adresem, zarówno wtedy, jak i teraz, przekraczała możliwości człowieka. Dlatego zbawcą ludzi nie może być żaden człowiek. My z perspektywy wiary widzimy, że to Jezus Chrystus!

Opracował Ks. Ryszard Winiarski

22 grudnia 2015|