KRÓLESTWO nie z tej ziemi

08 czerwca 2014 roku; Przeżycia i doznania Piccarrety jakże zbieżne do tych, których doświadczała św. Faustyna. Okrążyłem ziemię, przyglądałem się po kolei wszystkim stworzeniom, aby znaleźć najmniejsze pośród nich i znalazłem ciebie, najmniejszą pośród wszystkich. Twoja małość spodobała mi się i wybrałem właśnie ciebie. Powierzyłem cię moim aniołom, aby cię strzegli, nie po to, bycie uczynić wielką, lecz po to, aby zachowali twoją małość. Teraz zaś chcę rozpocząć wielkie dzieło wypełniania Mojej woli. Z nią nie będziesz czuła się większa, przeciwnie – Moja wola uczyni cię jeszcze mniejszą.

KRÓLESTWO nie z tej ziemiW ten Sposób przemówił do jedenasto-letniej Luizy Piccarrety sam Zbawiciel. Dał jej za Matkę i za Przewodnika Najświętszą Maryją Panną, która zaczęła objawiać wizjonerce wielką prawdę o życiu w Królestwie Woli Bożej.

Objawienia i niezwykła choroba

W 1865 roku w miejscowości Corato na południu Włoch przyszła na świat dziewczynka, którą Maryja miała wprowadzić w najgłębsze tajemnice woli Bożej. Luiza – takie imię dziecko otrzymało na chrzcie – miała zapłacić za ten przywilej wysoką ceną: był nią fizyczny ból, niezrozumienie, odrzucenie, samotność.

Piccarreta do śmierci powtarzała, że warto wejść na drogę cierpienia, jeśli otwiera ono serce na Boga.

Na progu dorosłego życia usłyszała zaproszenie Bożej Rodzicielki, by ofiarowała się Panu, jako ofiara miłości i zadośćuczynienia za grzechy świata. Dziewczyna miała wówczas 17 lat. Powiedziała „tak” i od tej pory… ponad 64 lata życia spędziła w łóżku.

Dziwna była jej choroba. Cierpiała, ale lekarze nie umieli określić przyczyny jej bólów. Nie mogła w ogóle jeść, bez problemu przyjmowała tylko jeden pokarm – Eucharystię. Nie dość na tym: codziennie rano znajdowano ją sztywną, skurczoną, bez ruchu, w stanie pozornej śmierci. Wychodziła z niego tylko za sprawą interwencji kapłana, który udzielał jej błogosławieństwa.

Jak wyglądały szczegóły objawienia, które zamieniło zdrową dziewczynę w osobą przy-kutą do łóżka, tego nie wiemy. Wiemy za to, co nieco o wizjach, jakie Luiza miała w wieku 9, 18 i 28 lat.

  • W pierwszym przypadku dziewczynka po przyjęciu Pierwszej Komunii Świętej usłyszała głos Jezusa, który ukazał jej drogę i pouczył, jak ma pełnić Wolę Bożą.
  • W drugim ujrzała Jezusa, który przekazał jej cierpienia korony cierniowej.
  • Potem młoda dziewczyna miała jeszcze wizję Jezusa przechodzącego pod jej balkonem i dźwigającego ciężki krzyż. Pan podniósł na nią wzrok i powiedział: Duszo, wspomóż Mnie! To wystarczyło, aby obudziło się w niej pragnienie całkowitego odwrócenia się od grzechu.
  • A potem nastał okres ataków diabła, bezowocnych, bowiem wizja umęczonego Jezusa zapisała się na zawsze w jej sercu. A może także dlatego, że Piccarreta wymodliła sobie świętego spowiednika.

Jej opiekunem duchowym był bł. Annibale Maria di Francia, założyciel Ojców Serca Jezusowego i Córek Bożej Gorliwości, wyniesiony na ołtarze przez Jana Pawła II. To właśnie on po kolejnych 17 latach (Luiza liczyła wówczas 34 lata) polecił jej pisanie duchowego dziennika.

Wizjonerka niechętnie, ale posłusznie chwyciła za pióro. Pozostawiła po sobie 36 tomów rękopisów. Najpierw życie Luizy zdominowały objawienia Zbawiciela. Było ich wiele, a najważniejsze z nich miało miejsce 16 października 1888 r., kiedy to Jezus udzielił Luzie łaski „mistycznych zaślubin”.

Serce Zbawiciela i jej serce zostały doskonale zjednoczone, co miało ją przygotować do otrzymania wyjątkowej łaski: daru Woli Bożej. Rzeczywiście, rok później, w uroczystość narodzenia Najświętszej Maryi Panny, Piccarreta rodzi się dla Woli Bożej. Jak pisała, rozpłynęła się w Woli Bożej: Znalazłam się w Jezusie. Mój maleńki atom płynął w Wiecznej Woli.

Z tą chwilą rozpoczynają się jedyne w swoim rodzaju objawienia Matki Najświętszej. Ich przedmiotem jest niebo, zwane przez Maryję Królestwem Woli Bożej. Wszystko, co mówi Maryja, ma być drogowskazem, w jaki sposób stać się jednym z Wolą Bożą, a tym samym za-mieszkać w niebie – mieć uczestnictwo w jego łasce. Dlatego objawienia w Corato (tam mieszka Piccarreta) ogniskują się wokół wypełniania Woli Bożej. Matka Najświętsza ogłasza: Przychodzę z nieba, aby zaprosić cię do wejścia do Królestwa twojej Matki, to znaczy do Królestwa Woli Bożej. Pukam do drzwi twego serca, gdyż chcę, abyś je przede Mną otwarła.

Serce Zbawiciela i jej serce zostały doskonale zjednoczone, co miało ją przygotować do otrzymania wyjątkowej łaski: Daru Woli Bożej.

Próba pokory i posłuszeństwa

Luiza doznawała kolejnych wizji i posłusznie opisywała je na kolejnych stronach swego dzienniczka. Czyniła tak zgodnie z poleceniem spowiednika, miała jednak nadzieję, że nikt inny nigdy nie zobaczy jej zapisków. Miało stać się inaczej.

W 1932 r. Luiza dowiaduje się z przerażeniem, że fragmenty jej pism ukazały się drukiem i są czytane przez tysiące ludzi z całych Włoch. Sam Jezus musi interweniować i ją pocieszać: Moja córko, nie niepokój się. To są Moje pisma, nie twoje. Zbawiciel dodaje ciekawy komentarz: Kto przyjmie je z wolą dobrą i prawą, znajdzie w nich łańcuch światła i miłości łączący z Tym, który kocha swe stworzenie. Kto będzie je czytał z zamiarem znalezienia prawdy, odczuje moje płomienie, pozna, że jest przemieniany przez miłość i pokocha mnie jeszcze bardziej. Ten zaś, kto je przeczyta, aby w nich znaleźć błędy lub uzasadnienie swoich wątpliwości, pozostanie zaślepiony w swym umyśle i zmyli go moje światło i moja miłość…

31 sierpnia 1938 r. Święte Oficjum (dziś Kongregacja Nauki Wiary) wydaje dekret potępiający książki zawierające mistyczne wizje Piccarrety. Jej dzieła znalazły się na liście ksiąg zakazanych. Potem okazało się, że to nie pisma wizjonerki, ale ich przekłady (z lokalnego, specyficznego dialektu włoskiego) stały się przedmiotem teologicznych kontro-wersji. Kiedy sięgnięto do oryginałów, wątpliwości zostały wyjaśnione, a zarzuty wycofane. Ciekawe, że podobny los spotkał w późnych latach czterdziestych XX w. pisma św. Faustyny Kowalskiej. Przez wiele lat jej „Dzienniczek” znajdował się na kościelnym indeksie, a szerzenie kultu Miłosierdzia Bożego z powoływaniem się na objawienia udzielone Faustynie było całkowicie zakazane. Tu również powodem był błędny przekład. Kiedy zaczęto analizować dzieło oryginalne, Stolica Apostolska wycofała wszystkie restrykcje.

Wokół Luizy narasta atmosfera nieufności. Do Corato przyjeżdża wysłannik Watykanu, żądając oddania wszystkich rękopisów. Piccarreta z całym spokojem przekazuje mu swoje trzydzieści sześć tomów notatek pisanych w latach 1899-1938. Te wędrują do tajnego archiwum Świętego Oficjum. Rzec można: opatrznościowo, bowiem w 1996 r. ich treść zostanie tam zweryfikowana, a Piccarrecie będzie przywrócone dobre imię.

Na razie wszystko ogarnia noc, a wizjonerka wchodzi w nią z wielką pokorą. Jej stosunek do niesłusznej decyzji ludzi Kościoła, którym podsunięto błędne tłumaczenie jej dzieł, okaże się probierzem autentyczności jej doświadczeń. W Kościele obowiązuje kryterium heroiczności cnót, wśród których cnota posłuszeństwa wcale nie znajduje się na końcu listy. Jeśli Luiza potrafiła podporządkować się wyrokom Kościoła, to znak, że weszła na wyżyny świętości. A na nie diabeł i fałszywe objawienia nie prowadzą…

KRÓLESTWO nie z tej ziemi 1Luiza i Ojciec Pio

To właśnie w tym czasie odrzucenia odzywa się do Luizy Ojciec Pio. Sam przeżywając trudności związane z zakazami narzuconymi mu przez Kościół, pisze do Piccarrety: Droga Luizo, święci służą dobru dusz, ale ich cierpienie nie zna granic.

Piccarreta i święty kapucyn wiele wiedzieli o sobie nawzajem, choć nigdy się nie spotkali: Luiza była przykuta do łóżka w rodzinnym Corato, a Ojciec Pio nie opuszczał swego klasztoru w San Giovanni Rotondo. Piccarreta mówiła o nim z największym szacunkiem, jako o prawdziwie Bożym człowieku, a św. Ojciec Pio pielgrzymom z Corato miał zwyczaj powtarzać: Po co tu przyszliście? Macie Luizę, idźcie do niej. Zresztą posyłał do niej wielu ludzi, także spoza jej rodzinnego miasteczka.

Jeśli Luiza potrafiła podporządkować się wyrokom Kościoła, znak to, że weszła na wyżyny świętości.

Dziwna śmierć

Luiza zmarła 4 marca 1947 r., mając osiemdziesiąt jeden lat, po dwóch tygodniach ostrego zapalenia płuc, jedynej choroby, jaką lekarze zdołali stwierdzić w całym jej życiu. Jej zgon okazał się równie dziwny jak całe jej życie, bowiem ciało Luizy nie uległo prawom śmierci. Na jej ciele nie pojawiły się oznaki rozkładu. Siedziała na łóżku, ubrana na biało, jakby na chwilę zasnęła. Więcej, można było obracać jej głowę, ruszać rękami, podnosić powieki, pod którymi lśniły oczy niezasnute mgłą śmierci. W 1994 r. rozpoczął się jej proces beatyfikacyjny, a wizjonerka stała się dla Kościoła już nie „kontrowersyjną” Luizą Piccarretą, lecz Służebnicą Bożą Luizą Piccarretą. Zaś jej wi zje – dziś opatrzone imprimatur i nihil obstat – inspirują tysiące ludzi, by przylgnąć do Woli Bożej i na wzór Maryi powtarzać nieustannie fiat wszystkim Bożym zamiarom

Opracowano na podstawie publikacji Dr Wincentego Łaszewskiego – specjalisty w zakresie antropologii teologicznej, mariologa; z miesięcznika „Egzorcysta”.

23 lipca 2014|