DUCHOWE ZMAGANIA JEZUSA W OGRÓJCU

19 kwietnia 2014 roku; Najpierw szatan ze złośliwym szyderstwem przedstawił naszemu Panu wielkość winy, którą Jezus chciał wziąć na siebie, posuwając się w napaści do tego, że nawet życie Zbawiciela przedstawił, jako grzeszne. Następnie ujrzał Jezus wszystkie męki odkupienia w całej ich wewnętrznej grozie. To jednak stało się za pośrednictwem aniołów, bo szatan nie może udowadniać możliwości odkupienia, ojciec kłamstwa i rozpaczy nie może objawiać Boskiego miłosierdzia.

DUCHOWE ZMAGANIA JEZUSA W OGRÓJCUWreszcie pojawiło się w duszy Jezusa straszne pytanie, jakie budzi się w każdym sercu ludzkim przed złożeniem ofiary: Jaki będzie pożytek z tej ofiary?

Odpowiedzią na nie była wizja tak strasznej przyszłości, że Jego kochające serce na nowo ścisnęło się niezmiernym bólem i trwogą.

Chrystus bowiem, nowy Adam, miał – jak ów pierwszy – zasnąć, ale snem śmierci krzyżowej, a z otwartego Jego boku miała powstać nowa Ewa, Jego dziewicza Oblubienica, matka wszystkich żyjących, to jest Kościół.

  • Jej chciał Jezus dać krew odkupienia, wodę oczyszczenia i swego Ducha.
  • Ofiarował się przebywać z nią na ziemi, dopóki my wszyscy w niej i razem z Nim nie zgromadzimy się w niebie.
  • Chcąc zrealizować dzieło nieskończonej miłości do grzeszników, Jezus sam stał się człowiekiem, bratem grzeszników, aby wziąć na siebie karę za wszystkie przewinienia.
  • Upadał pod brzemieniem smutku na widok wielkości winy i ogromu mąk koniecznych do pojednania, a jednak z radością poddał się woli Ojca niebieskiego i zgodził się być ofiarą przebłagalną.
  • A oto teraz jawiły się przed Nim wszystkie cierpienia, walki, zniewagi i rany, jakie miał znieść przyszły Kościół, Jego Oblubienica odkupiona ceną najświętszej Krwi.
  • Musiał patrzeć na najboleśniejszą dla Niego niewdzięczność ludzką.

Przed duszą Jezusa stanęły jak żywe wszystkie przyszłe cierpienia Jego Apostołów, uczniów i przyjaciół;

  • Widział herezje i schizmy, powstałe przez pychę i nieposłuszeństwo;
  • Widział obojętność, przewrotność, zepsucie i złość mnóstwa chrześcijan, różne rodzaje kłamstwa i oszukańczych wykrętów dumnych nauczycieli oraz wszystkie świętokradztwa niegodnych kapłanów i straszne tego następstwa;
  • Widział spustoszenia w Królestwie Bożym na ziemi, w żywej świątyni niewdzięcznej ludzkości, którą wśród mąk niewysłowionych podjął się odkupić i umocnić własną Krwią i swoim obdarzyć życiem.
  • Przed duszą udręczonego Jezusa przesuwały się niezliczone obrazy zgorszeń i występków wszystkich wieków.
  • Widział tłumy ludzi, którzy w swej pysze, unikając Jego zbawczych ramion wyciągniętych ku nim, szli prosto ku pochłaniającej ich przepaści.
  • Wreszcie dostrzegł mnóstwo takich, którzy nie śmieli jawnie zaprzeć się Go, ale małodusznie, niewiernie i tchórzliwie omijali Kościół, odłączając się od Jego poranionej Oblubienicy, a zamiast jej bronić, szli za złoczyńcami.

Z bólem widział ich – błędne owce, oddane na pastwę wilków, błąkające się po lichym pastwisku, gnane przez najemników, a stroniące od owczarni Dobrego Pasterza, który daje życie za swoje owce. Błądzili, a nie chcieli wejść przez ciasną bramę, aby nie zginać karku. Wyciągali ręce ku mgławicom, szli za błędnymi ognikami, ginęli i marli z duchowego głodu. Jezus, widząc to, smucił się i był gotów cierpieć za wszystkich, nawet tych, którzy nie chcieli Go widzieć i nie chcieli nieść za Nim krzyża w Kościele, któremu dał siebie w Najświętszym Sakramencie. Wszystkie te niezliczone obrazy niewdzięczności ludzkiej i złego korzystania z gorzkiej śmierci przebłagalnej przesuwały się przed Jego oczyma.

(…) Szatan podszeptywał bezustannie Jego człowieczeństwu: Patrz! Za tyle niewdzięczności musisz ponosić takie cierpienia! Chrystus, Syn człowieczy, wił się z bólu, załamywał ręce i jakby pchany niewidzialną siłą padał na kolana i znów się podnosił. Jego ludzka natura tak straszną toczyła walkę przeciwko wstrętowi ku niewysłowionym mękom ponoszonym dla niewdzięcznych, że grube krople krwawego potu spływały z Niego strumieniami aż na ziemię. W tym bezmiernym ucisku spoglądał Jezus wkoło, jakby szukając pomocy, a biorąc niebo i ziemię na świadków swych cierpień, jęczał boleśnie. (…)

Tymczasem potworne wizje niewdzięczności ludzi, których winę Jezus przyjął na siebie i za których ofiarował się ponieść karę, napływały coraz gwałtowniej ku Niemu. Kilkakrotnie wołał: Ojcze, czy możliwym jest cierpieć dla tych wszystkich niewdzięcznych? Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich, i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja! (Mt 26,42). (…)

Na podstawie Bł. Anna Katarzyna Emmerich, www.przymierzezmaryja.pl

 

19 kwietnia 2014|