CHCIEĆ OFIAROWAĆ ŻYCIE BOGU

01 lutego 2014 roku; ŚWIĘTO OFIAROWANIA PAŃSKIEGO; Święto Ofiarowania Pańskiego jest przede wszystkim wielkim pytaniem o naszą religijną postawę. W pierwszym rzędzie ma ona polegać na wiernym wypełnianiu woli Bożej. Maryja i Józef to wspaniałe przykłady osób, które zawsze stawiały się na wezwanie Stwórcy i przez całe życie wypełniały Jego wolę. Przybywają – jak słyszeliśmy – do świątyni, bo Bóg tak wyraźnie zarządził, a oni w woli Bożej są zakochani i w niej pokładają całą swoją nadzieję.

CHCIEĆ OFIAROWAĆ ŻYCIE BOGUŚwięty Łukasz podkreśla aż cztery razy, że wszystko wypełnili według Prawa Pańskiego, a więc postąpili tak, jak Bóg polecił. Podobną postawę zaprezentowali także starzec Symeon i prorokini Anna. Człowieka winno cechować pragnienie zachowania Prawa Pańskiego każdego dnia, w każdej sekundzie.

Znane jest powiedzenie: „Jak człowiek żyje, tak się modli”. O odwrotnie: „Jak się modli, tak żyje”.

  • Czy więc moja religijna postawa jest wielbieniem czy znieważaniem Boga?
  • Czy chcę wypełniać Jego wolę całym sercem i rzeczywiście się w to angażuję, czy może podchodzę do niej wybiórczo, tak jak mi się w danej chwili podoba?

Odpowiedź na te pytania każdy z nas musi dać sam, kiedy patrzy retrospektywnie na swoje życie, jak i przez pryzmat uczestnictwa we Mszy św. Prorok Malachiasz mówi o wejściu Boga do świątyni. Używa słów bardzo znamiennych: „nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie” (Ml 3,1).

Zaś św. Łukasz, mówiąc o Symeonie, przedstawia go słowami: „A żył w Jerozolimie człowiek imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim” (Łk 2,25). Zatem dopiero pełnienie woli Bożej – we wszystkim i do końca – rodzi właściwe pragnienia człowieka. Bo jeżeli naprawdę wypełniam wolę Ojca Niebieskiego, to między mną a Nim rodzi się więź i bezkresna przestrzeń pragnienia i oczekiwania.

  • Czy więc naprawdę jestem człowiekiem religijnym?
  • Jakie są moje pragnienia i oczekiwania?
  • Czego się od Boga spodziewam i czy w ogóle czegokolwiek się spodziewam?

Człowiek powinien się spodziewać od Boga wszystkiego, a także o wiele więcej! Wszystkiego, bo tylko On jeden jest w stanie zaspokoić jego pragnienia. A o wiele więcej, gdyż Bóg chce dać niepomiernie więcej, niż można sobie wyobrazić. Bóg może pomóc nawet najtrudniejszej sytuacji.

  • Ale czy Mu ufam?
  • Czy Go pragnę?
  • Czy od Niego wszystkiego oczekuję?

Takie pragnienia miał Symeon. Nie dziwi więc jego obecność w świątyni w chwili, gdy Józef i Maryja wchodzą do niej z Jezusem. Wykonuje on istotny i najbardziej sensowny gest: bierze Jezusa w swoje ramiona. Człowiek prawdziwie religijny przyjmuje Jezusa do serca zarówno w czasie Eucharystii, jak i podczas modlitwy. Czyni to po to, aby wraz z Nim iść przez życie.

Autor Listu do Hebrajczyków pisze wspaniałe słowa: „[Bóg] nie aniołów przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe” (Hbr 2,16). Wiemy, że Abraham jest ojcem wierzących, a więc Bóg przygarnia każdego, kto wierzy. A nawet gdy ktoś nie wierzy i jest daleko od Niego, to On wciąż go szuka i pragnie przygarnąć do siebie. To jest też bardzo ważny element religijnej postawy.

  • Czy dziś po przebudzeniu pierwsza moja myśl była skierowana ku Bogu?
  • Czy już wówczas zapragnąłem pójść na Mszę Świętą, a więc na spotkanie ze Stwórcą, który stale się o mnie troszczy?

Oto niesamowite zaproszenie, które Bóg kieruje do każdego z nas. Tu nie chodzi o zamierzchłą historię, która opowiada, że Bóg przygarnia potomstwo Abrahamowe, ale o oczywistą prawdę, że On dziś mnie poszukuje, pragnie, przygarnia i miłuje zazdrosną miłością.

  • Jaka jest zatem moja odpowiedź?
  • Czy wezmę Jezusa tak, jak wziął Go Symeon?
  • Czy będę o Nim mówił wszystkim jak prorokini Anna?
  • Czy wezmę Go do swojego serca z takim pragnieniem, oczekiwaniem, fascynacją i szczęściem jak Symeon i Anna i – co najważniejsze – czy przeżyję z Jezusem nie tylko ten tydzień, ale całe życie?
  • Czy pozwolę Mu, aby mnie wciąż prowadził, abym przychodził na każdą Eucharystię bogatszy o to wszystko, co wspólnie przeżyliśmy?

Jeżeli pozwolę na to, to umocni się moja wierność i pragnienie Boga będzie o wiele większe. Oto cały sens tego święta, które dzisiaj przeżywamy. Bóg, wprowadzając swojego Syna do świątyni, wzbudza w Maryi i Józefie oraz w Symeonie i Annie wielkie zdziwienie, ale też napełnia ich radością i ogromnym entuzjazmem. Oni nie pozostają obojętni wobec tego, co się dokonuje, co zobaczyli i usłyszeli. Pamiętajmy, że Bóg względem każdego z nas ma moc czynienia cudów! Czy jednak znajdzie On wiarę na ziemi, gdy przyjdzie…

Opracowano na podstawie publikacji ze strony: www.fanciszkanie.esanok.pl

 

1 lutego 2014|