BYĆ DZIŚ DLA ŚWIATA SOLĄ I ŚWIATŁEM

08 luty 2014 roku; PIĄTA NIEDZIELA ZWYKŁA; Niedzielna Liturgia Słowa wprowadza w biblijne obrazy i zadania światła. Każdy człowiek, a zwłaszcza chrześcijanin, winien dostrzec, że posiada własne niepowtarzalne życie, powołanie i zadania. Dostrzegamy je jako drogę pełną ludzi, pragnień, zdarzeń, słów i znaków. Na płaszczyźnie wiary przyjmujemy, że otrzymaliśmy je od Boga, jako „zadanie” kroczenia drogami zbawienia, czyli we współpracy z Chrystusem Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym.

BYĆ DZIŚ DLA ŚWIATA SOLĄ I ŚWIATŁEMCałe bowiem stworzeniew Nim ma istnienie, gdyż bez Niego w ogóle by nie istniało” (por. Kol 1,16-17). To On oświeca i ogarnia „każdego człowieka, który na ten świat przychodzi” (J 1,9). Dlatego Jezus mówi o sobie jako o Bogu: „Ja jestem światłością świata; kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8,12).

Syn Boży, który objawia nam tajemnicę Ojca w mocy Ducha Świętego, jest Światłem nie tylko w sobie, ale także Światłem, które służy; które całe jest „dla”: przede wszystkim dla każdego człowieka, dla życia rodziny ludzkiej i wszelkiego stworzenia.

  • Przychodzi do nas różnymi drogami.

Jego światłość, która jest źródłem wiary i miłości, rozbłyska w nas, jaśnieje w każdej odkrywanej prawdzie, w każdej drobinie życia, w każdym blasku piękna i tętnie życia, w każdej iskrze prawdziwej miłości, na każdym kawałku drogi, w każdym zdarzeniu. BędącSłowem Ojca”, „odbiciem Jego istoty” (Hbr 1,3), Jezus przemawia do nas najpełniej przez tajemnicę Miłości Ukrzyżowanej, która nie zniewala człowieka swoją mocą i mądrością Bożą, ale przynosi wolność dzieci Bożych.

  • To dzięki Jezusowi Chrystusowi w świetle Ducha Świętego doświadczamy obecności Ojca i mamy współuczestnictwo z Nim (por. 1J 1,2-3).
  • Mamy w sobie Boga Stwórcę i Zbawcę, Początek i Koniec wszelkiego stworzenia.
  • To światło wyznawanej wiary rozbłyska w nas i wszędzie, gdzie ktoś dzieli swój chleb z człowiekiem głodującym, wprowadza do swego domu biednych i daje odzienie potrzebującym.

Ewangeliczne obrazy soli i światła, do których odwołuje się Jezus, są rzeczywistością na wskroś ludzką i wydają się zrozumiałe dla każdego człowieka. Ale tak nie jest, gdyż nie każdy zdaje się dostrzegać ich sens. One nie istnieją same przez siebie i dla siebie samych. One pozostają w służbie większej sprawy.

Tak jest również z każdym, kto jest uczniem Jezusa, a przez Niego ma przystęp do Ojca, jako Stwórcy i Zbawcy. Dlatego też mamy obowiązek rozpoznawania Go „w duchu i prawdzie” (por. J 4,23), ale także w miłości: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem, i będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” (Mt 22,37-39).

Bez tej miłości komplementarnej: miłości Boga, który jest w niebie i drugiego człowieka, który kroczy naszymi ziemskimi drogami – człowiek nie jest w pełni człowiekiem. Kiedy rośnie miłość do ludzi, wzrasta też miłość do Boga, będąca łaską przylgnięcia do Stwórcy i Jego praw. Jest bardzo realna, choć nieraz niedoceniana i niezauważana. A przecież ona z jednej strony „objawia się”, a z drugiej „ukrywa się”: w każdym życzliwym słowie, w podanym kubku wody, w przytuleniu skołatanej głowy, w czyimś serdecznym spojrzeniu, a zwłaszcza w bólu i smutku ludzkim.

Ona jest dookoła nas, jak potrzebne światło, jest w służbie, w dawaniu siebie. Tylko trzeba ją umieć dostrzec, „jak miasto położone na górze, jak światło dla wszystkich, którzy są w domu”. Trzeba ją uznać i nazwać po imieniu, aby później okazać ją innym… Będzie to świadczenie o światłości, o Ojcu, który jest w niebie. I tak będzie aż do czasu, kiedy wszystkie światła tego świata i pojedynczych ludzkich serc zejdą się w Komunię Światła, w Domu Ojca: „I odtąd już nocy nie będzie i niepotrzebne będzie światło lampy i słońca, bo Pan Bóg będzie naszą światłością” (por. Ap 22,5). Taka jest nadzieja synów światłości, którzy przez wiarę i czyny miłości idą za Jezusem. Ona jest naszą nadzieją i naszą drogą do Ojca.

Opracowano na podstawie publikacji ze strony: www.franciszkanie.esanok.pl

 

8 lutego 2014|