ZADBAJ O SWOJE ZBAWIENIE

24 sierpnia 2013 roku; DWUDZIESTA PIERWSZA NIEDZIELA ZWYKŁA; Niedzielna Ewangelia podpowiada nam ważne wskazanie Chrystusa: Zadbaj o swoje zbawienie! Przecież nie możesz poprzestać na minimalizmie! Współczesny świat nie sprzyja wybieraniu trudnych rozwiązań. Jakże wiele osób mówi: „Ja nic złego nie robię: nikogo nie zabiłem, nic nie ukradłem. Nie mam wielkich grzechów! Cóż mogę jeszcze uczynić?”. Ludzkość od początku dziejów świata znała system kar i nagród.

ZADBAJ O SWOJE ZBAWIENIERozmaite kodeksy karne przyczyniały się do zaprowadzenia porządku w państwach. Doświadczenia, które na nas spadają, dopuszcza Ojciec Niebieski. Nie są one karą za grzechy, ale mają na celu przypomnieć nam właściwy kierunek drogi – niebo. Ktoś powiedziałby: „Co to za ojciec, który krzywdzi swoje dzieci?”.

To pytanie ludzie zadawali sobie również wiele wieków temu, widząc smutek z bolesnych doświadczeń. Patrzyli oni jednak na cierpienie z punktu widzenia życia ziemskiego, widząc w nim tylko krzywdę.

Autor Listu do Hebrajczyków pisze, że „ tego Pan miłuje, kogo karze”. Bóg chciałby, abyśmy żyli wiecznie w niebie, dlatego dopuszcza różne doświadczenia, by przyniosły w duszach obfite owoce, kierując nasze oczy ku niebu. I mnie często trudno jest spojrzeć w niebo, widząc ból i cierpienie innych. To właśnie ludzie doświadczeni cierpieniem uczą nas takiego patrzenia.

Jeszcze kilka lat temu polskie gazety rozpisywały się o sparaliżowanym Januszu Świtaju, który domagał się eutanazji. Jednak za jakiś czas media zamilkły. Nie pisały już o tym, że pan Janusz spotkał ludzi, którzy opowiedzieli mu o Bogu. Nikt nie wspominał o fundacji, którą założył, o planach, a przede wszystkim o jego głębokiej wierze. Gdyby jednak wcześniej ktoś wywiózł go za granicę i pomógł w samobójstwie, umierałby z przeświadczeniem, że kończy z sobą na zawsze. Teraz jednak, mimo cierpienia i ograniczeń, żyje nadzieją nieba.

Pierwsze pytanie, jakie pada w czytanym dziś fragmencie Ewangelii brzmi: „Czy tylko nieliczni będą zbawieni?”. Jezus mówi do swoich uczniów również takie słowa: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele”. Jednak kroczenie drogą prowadzącą do nieba wymaga wysiłku – pracy nad sobą.

Mistrz z Nazaretu podaje przykład człowieka, który puka do drzwi, bo chce wejść do domu, lecz gospodarz nie otwiera mu, mimo że pukający powołuje się na znajomość z nim. Nie sama znajomość Pisma Świętego, teologii, katechizmu nie czyni godnym przebywania w królestwie niebieskim. Ich znajomość to jedynie wstęp.

Znajomość Jezusa rozpoczyna się, gdy człowiek zaczyna żyć sprawiedliwie. Tych, którzy nie mogą być wpuszczeni, Jezus nazywa „dopuszczającymi się niesprawiedliwości”. Czym więc jest owa sprawiedliwość? Sprawiedliwość ma wielorakie funkcje i łączy się z różnymi cnotami, gdyż ma ona, jak pisze św. Tomasz z Akwinu, dwie części: odstępować od zła i czynić dobro. Życie w sprawiedliwości każdy realizuje tam, gdzie go Stwórca postawił. Wzywając nas do podjęcia drogi zbawienia, Bóg zaprasza nas do tego, abyśmy tym pragnieniem zarażali innych. Dobrze tę prawdę oddaje tekst Edwarda Stachury Ite missa est.

Tytuł to nawiązanie do rozesłania po błogosławieństwie: „Idźcie w pokoju Chrystusa”, którym kończy się każda Msza Święta. Utwór rozpoczyna się słowami: „Idź, człowieku, idź, rozpowiedz, idźcie wszystkie stany, kolorowi, biali, czarni”. Nie ważne, jaki wykonujesz zawód, ile masz lat, jakiej jesteś narodowości, Twoim powołaniem jest głoszenie Chrystusa. Dziś Chrystus poucza nas wszystkich, jak zadbać o swoje zbawienie. Z naciskiem mówi: „Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości”. Niesprawiedliwość oznacza niewierność. Nie chodzi tylko o niewierność zewnętrzną. Można to zilustrować stwierdzeniem: „Prowadzę się dobrze, przez sąsiadów czy znajomych jestem odbierany, jako dobry człowiek”.

Chrystus mówi także o niewierności wewnętrznej. W dzisiejszej przypowieści uczniowie mówili: „przecież jadaliśmy”. Uczniowie bronili się, mówiąc o swojej aktywności, gorliwości, o zaangażowaniu. A wydźwięk nauki Chrystusa jest zupełnie inny – nie chodzi o to, aby czynić coś na pokaz. Nie chodzi o to, aby sąsiad czy znajomy widział szlachetne postępowanie.

Są takie małżeństwa, które na zewnątrz sprawiają wrażenie poprawnych, a nawet idealnych, ale gdy bliżej przyjrzymy się ich „szczęściu”, to zauważymy wiele skrywanych łez i cichych dramatów. Jeśli więc mamy zadbać o swoje zbawienie, trzeba popatrzeć na swoją niewierność. Chrystus jednak mówi także dziwne, a może nawet kontrowersyjne słowa: „Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi”.

W tym zdaniu zawarte jest istotne przesłanie Mistrza z Nazaretu: Jeśli chcesz zadbać o swoje zbawienie, zweryfikuj własną hierarchię wartości. Ernest Hemingway pisał przed laty: „Teraz nie pora myśleć o tym, czego ci brak. Lepiej pomyśl, co możesz zrobić z tym, co masz”.

Może lepiej nie narzekać, że inni mają lepiej, są zdrowsi, mają więcej pieniędzy. Trzeba na nowo ustawić własną hierarchię wartości, odpowiedzieć na pytanie: „Co mogę zrobić ze swoim życiem, z tym, co posiadam?”. Chodzi więc o to, aby się nauczyć dzielić tym, co się ma; cieszyć się tymi, z którymi się mieszka pod jednym dachem.

Kiedy dziś Chrystus mówi: „Zadbaj o swoje zbawienie”, brzmi to szczególnie dramatycznie, bowiem w czasach terroryzmu, wojen i epidemii życie ludzkie staje się jeszcze bardziej kruche. Trzeba więc przejąć się tym apelem. Kardynał Stefan Wyszyński mówił do nas, Polaków: „Z drobiazgów życiowych wykonywanych wielkim sercem powstaje wielkość człowieka”. Może więc wystarczy uśmiech, przyjazny gest, dobre słowo. Oby także w naszym życiu nie zabrakło ludzi, którzy nas dostrzegą.

Módlmy się więc razem z bł. Matką Teresą z Kalkuty, abyśmy znaleźli ludzi, którzy pomogą nam zadbać o nasze zbawienie:

„Panie, kiedy jestem głodny, poślij mi kogoś, kogo mógłbym nakarmić!

Kiedy jestem spragniony, poślij mi kogoś, kogo mógłbym napoić!

Kiedy jest mi zimno, poślij mi kogoś, kogo mógłbym ogrzać!

Kiedy jestem smutny, poślij mi kogoś, kogo mógłbym pocieszyć!

Kiedy jestem biedny, poślij mi kogoś jeszcze bardziej ubogiego ode mnie!

Kiedy nie mam czasu, poślij mi kogoś, kogo powinienem wysłuchać!

Kiedy jestem upokarzany, poślij mi kogoś, kogo mógłbym pochwalić!

Kiedy jestem zniechęcony, poślij mi kogoś, komu mógłbym dodać odwagi!

Kiedy czuję się niezrozumiany, poślij mi kogoś, kogo mógłbym do siebie przytulić!

Kiedy nie czuję się kochany, poślij mi kogoś, kogo powinienem pokochać!”.

24 sierpnia 2013|