WYBORY PREZYDENCKIE NA UKRAINIE

25 maja 2014 roku; PROŚBA O WSPARCIE MODLITEWNE Polaków, dla naszego sąsiada, narodu pragnącego żyć w wolnym kraju i płacącego najwyższą cenę za skarb, jakim jest wolność; Dziś odbędą się wybory prezydenckie na Ukrainie. Wystartuje w nich 21 kandydatów. Ze względu na nasilające się starcia na wschodzie kraju, część z wyborców będzie miała ogromny problem, by oddać swój głos.

Wybory prezydenckie na Ukrainie 1Wybory prezydenckie na Ukrainie to dla jednych dziejowy proces w historii Ukrainy, dla innych to kolejna zmiana oligarchy zarządzającego państwem.

Według najnowszych sondaży, największe szanse na zwycięstwo w wyborach ma biznesmen i były szef dyplomacji Petro Poroszenko. Na drugim miejscu utrzymuje się była premier Julia Tymoszenko.

Ponad 35,5 mln uprawnionych do głosowania będzie mogło dokonać wyboru w ponad 33 tysiącach lokali wyborczych w 225 okręgach w kraju i w jednym okręgu zagranicznym.

Bezpieczeństwa w punktach wyborczych ma strzec ponad 55 tys. milicjantów i ok. 11 tys. funkcjonariuszy sił ds. sytuacji nadzwyczajnych. Na Ukrainie są także obserwatorzy OBWE.

Utrudniony udział w wyborach będą mieli mieszkańcy Autonomicznej Republiki Krymu, która od marca okupowana jest przez Federację Rosyjską. Mogą oni uczestniczyć w głosowaniu na tzw. kontynentalnej Ukrainie.

Przeciwko przeprowadzeniu głosowania wypowiadają się separatyści z samozwańczych republik ludowych w obwodzie donieckim i ługańskim na wschodzie Ukrainy.

Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk zachęcając rodaków do udziału w głosowaniu powiedział, że obywatele tego kraju pokażą, że nie można ich zastraszyć, a wybierając nowego szefa państwa obronią swoją wolność.

Poniżej przedstawiamy krótką charakterystykę prowadzących w sondażach przedwyborczych kandydatów.

  • Pierwszym z nich jest Petro Poroszenko – biznesmen, były minister spraw zagranicznych i faworyt niedzielnych wyborów prezydenckich na Ukrainie – uważany jest za polityka proeuropejskiego i człowieka zdolnego do osiągania kompromisów.

Przewidywany zwycięzca wyznaczonych na 25 maja wyborów, Petro Poroszenko ma podobno równo traktować i USA, i Rosję. Ale czy nowy prezydent Ukrainy rzeczywiście taki będzie?

Poroszenko znany jest przede wszystkim, jako właściciel produkującego słodycze koncernu Roshen. Z tego względu nazywany jest na Ukrainie „czekoladowym królem”. Działa także m.in. w branży stoczniowej, ma fabrykę mikrobusów Bohdan i stację telewizyjną 5. Kanał. Od wielu lat odnotowywany jest w rankingach najbogatszych Ukraińców.

Poroszenko ma rozległe interesy w Rosji. Na przykład w Lipiecku posiada fabrykę czekolady marki „Roshen”, poza tym cieszy się reputacją osoby prawosławnej i „człowieka rosyjskojęzycznego”. Ale owa „dwojakość” sprawia, że jego szanse na „tron” mają solidne podstawy. Zwłaszcza, że w prowadzonych sondażach kandydat ten zdecydowanie wyprzedza dwoje pozostałych „mocnych” aspirantów do najwyższego urzędu: Siergieja Tyhipkę i Julię Tymoszenko.

Petro Poroszenko, który dał się poznać, jako realistycznie myślący polityk „raczej nie będzie się pozbywał niemałych aktywów na terenie Rosji”. I dlatego też ma „pole, by prowadzić skuteczny dialog z naszym krajem”

Tak naprawdę to Moskwa nie ma „większego wyboru”, a nasz „wpływ na wynik elekcji prezydenckiej (25 maja) jest minimalny”. Faworyt wyścigu jest „wystarczająco pragmatyczny”, ale przecież nie wiadomo, jak się będzie „później zachowywał”. Trzeba tu jednak wziąć pod uwagę, że jako realista Poroszenko musi rozumieć: jeżeli nie „dogada się z mieszkańcami południowego wschodu, to może część Ukrainy utracić”.

Ukraiński potentat w Rosji ma nie tylko zakłady cukiernicze, ale także dużą stocznię remontową w Sewastopolu, dziś będącym rosyjskim terytorium. Uwzględniając jego liczne interesy w Rosji – bo przecież trudno, by cały „ten majątek sprzedał” – jest grunt do dialogu dwustronnego.

Eksperci sądzą, że wysokie poparcie dla Poroszenko wynika ze strachu przed populistyczną Julią Tymoszenko, który odczuwa duża część społeczeństwa i wielu ukraińskich oligarchów. Znawcy ukraińskiej sceny politycznej zarzucają jednak biznesmenowi współpracę z Kliczką, który – jak uważają – jest człowiekiem związanym z innym oligarchą, znanym z pośrednictwa w ukraińsko-rosyjskim handlu gazem, Dmytrem Firtaszem; Firtasz jest ścigany przez FBI.

Poroszenko opowiada się jednocześnie przeciwko wejściu Ukrainy kraju do NATO. Twierdzi, że choć idea ta ma coraz więcej zwolenników, to na członkostwo jest jeszcze za wcześnie, gdyż pogłębiłoby to podziały w społeczeństwie.

48-letni biznesman uważa, że trzeba zademonstrować mieszkańcom Krymu, iż to na Ukrainie jest „więcej demokracji, więcej wolności, lepszy klimat inwestycyjny, więcej możliwości zarobkowania i podróżowania”.

Polityk kategorycznie odrzucił możliwość, by Ukraina stała się państwem federacyjnym. „Ukraina była, jest i będzie państwem unitarnym” – zapewnia. Za federalizacją Ukrainy opowiadają się władze Rosji.

  • Drugim liczącym się kandydatem jest była Premier Ukrainy Julia Tymoszenko

Julia Tymoszenko – była premier Ukrainy, której sondaże przed wyborami prezydenckimi dają drugie miejsce w rankingach poparcia elektoratu, ubiega się o to stanowisko po raz drugi z rzędu. W 2010 roku przegrała decydujące starcie ze swym osobistym wrogiem, Wiktorem Janukowyczem.

Skazanie w 2011 roku na siedem lat więzienia za rzekome nadużycie władzy przy zawieraniu kontraktów gazowych z Rosją w 2009 roku, miało uniemożliwić Tymoszenko start w następnych wyborach szefa państwa zaplanowanych na 2015 rok. Jednak tzw. rewolucja godności, która doprowadziła do obalenia Janukowycza, otworzyła jej drogę do realizacji ambicji politycznych.

Tymoszenko, która utrzymywała, że została wtrącona do więzienia na polecenie Janukowycza, znalazła się na wolności w lutym, tuż po ucieczce prezydenta z Kijowa. Wyrok odsiadywała w Charkowie. Jej uwolnienie stało się możliwe dzięki obaleniu Janukowycza i przyjęciu przez parlament zmian w prawie, depenalizujących czyny, które były podstawą wyroku.

Oponenci zarzucają Tymoszenko populizm. Zwolennicy twierdzą, że sensem jej życia jest władza, a to z kolei ma stanowić gwarancję, iż sprawując najwyższe urzędy nie myśli o własnych korzyściach majątkowych. Zeznając w 2011 roku na swym procesie Tymoszenko cały czas podkreślała, że przy zawieraniu w 2009 roku kontraktów gazowych z Rosją działała dla dobra kraju, nie uzyskując przy tym żadnych korzyści dla siebie.

Po wyjściu w lutym z więzienia Tymoszenko zderzyła się z inną niż przedtem rzeczywistością. W kraju nie było już Janukowycza, lecz była świeża pamięć o zabitych podczas protestów przeciwko niemu ludziach i niechęć wobec przedstawicieli starych porządków. Była premier także uważana jest za tych porządków reprezentantkę.

Była premier rzuciła się w wir bieżących wydarzeń i w kampanię przed wyborami. Mówi o konieczności wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej, lecz w związku z agresją Rosji na Ukrainę nie unika już mówienia o członkostwie kraju w NATO. Proponuje zorganizowanie na ten temat referendum. W kampanii wyborczej skupia się na walce z Poroszenko, którego nazywa kandydatem oligarchów.

  • Trzecim spośród 21 liczących się kandydatów jest Serhij Tihipko

Serhij Tihipko – bankier i polityk rządzącej do niedawna Partii Regionów obalonego prezydenta Wiktora Janukowycza, jest najważniejszym kandydatem, który zwraca się do środowisk prorosyjskich przed niedzielnymi wyborami prezydenckimi na Ukrainie. Ostatnie sondaże dają mu 8 proc. poparcia, co oznacza, że zajmuje trzecie miejsce za faworytem wyścigu o prezydenturę Petrem Poroszenką (45 proc.) i jego główną rywalką, byłą premier Julią Tymoszenko (13,3 proc.).

W odróżnieniu od swych prozachodnich konkurentów, którzy opowiadają się za integracją europejską Ukrainy, Tihipko w swym programie wyborczym apeluje, by jego kraj „zaprzestał bezmyślnego poszukiwania” sponsorów zagranicznych. – Ukraina powinna wypracować twardą i samodzielną politykę zagraniczną, wykorzystując, jako instrument wpływu konflikt interesów i szczególne, buforowe położenie kraju – czytamy w jego programie.

Tihipko opowiada się za pragmatycznym podejściem do stosunków Ukrainy z innymi państwami i chce odnowienia relacji z Rosją na „wszystkich płaszczyznach” współdziałania. Mówi jednocześnie o konieczności opracowania planu, który zapewni „odrodzenie integralności terytorialnej” Ukrainy w jej poprzednich granicach, co oznacza, że nie zgadza się z rosyjską aneksją Krymu.

54-letni dziś Tihipko w latach 80 działał w Komsomole w Dniepropietrowsku na wschodzie Ukrainy, gdzie poznał późniejszego prezydenta kraju Leonida Kuczmę. Następnie podjął pracę w bankowości, by w 1994 roku zostać doradcą Kuczmy ds. polityki pieniężnej. W 1997 roku był już wicepremierem ds. polityki gospodarczej w rządzie Pawła Łazarenki, a w 1999 roku został ministrem gospodarki w gabinecie ówczesnego premiera Wiktora Juszczenki. W latach 2002-2004 był prezesem Narodowego Banku Ukrainy. Po zaprzysiężeniu Janukowycza na prezydenta Tihipko został wicepremierem ds. polityki gospodarczej w gabinecie Mykoły Azarowa.

  • Wybory prezydenckie na Ukrainie pierwotnie planowane były na marzec 2015 roku.

W lutym, kiedy w wyniku trwających od listopada ub. roku protestów antyrządowych ówczesny prezydent Janukowycz uciekł z Kijowa, parlament uznał, że samowolnie odsunął się on od władzy i wyznaczył wcześniejsze wybory na 25 maja.

Wybory prezydenckie na Ukrainie 2

Wybory prezydenckie na Ukrainie 3

Zagrożony jest przebieg głosowania na wschodniej Ukrainie, w obwodach donieckim i ługańskim, gdzie prorosyjscy separatyści zapowiedzieli, że nie dopuszczą do przeprowadzenia wyborów. Agencja UNIAN podała w sobotę, że organy ochrony prawa będę w stanie zapewnić bezpieczeństwo tylko 7 z 22 okręgowych komisji wyborczych w obwodzie donieckim i dwóch, z łącznie 12 w ługańskim.

Utrudniony udział w wyborach będą mieli też mieszkańcy Autonomicznej Republiki Krymu, która od marca okupowana jest przez Federację Rosyjską. Mogą oni uczestniczyć w głosowaniu na tzw. kontynentalnej Ukrainie.

Nad prawidłowym przebiegiem głosowania będzie czuwało ponad 2,7 tysiąca obserwatorów międzynarodowych, których zarejestrowała Centralna Komisja Wyborcza w Kijowie.

Druga tura – jeśli do niej dojdzie – zaplanowana jest na 15 czerwca.

Opracowano na podstawie publikacji ze strony: http://www.radiomaryja.pl, oraz wiadomości z www.gazeta.pl.

 

25 maja 2014|