Wspominamy dziś NMP Niepokalaną Objawiającą Cudowny Medalik.

1830 roku, 27 – listopada, ukazała się Katarzynie Labouré i poleciła jej rozpowszechnić ten Medalik wśród ludzi.

Amy Brooks – znana katolicka blogerka – zachęca czytelników swojej strony internetowej do noszenia Cudownego Medalika, opartego na mistycznych wizjach św. Katarzyny Labouré z XIX wieku. Jest to popularny przedmiot dewocyjny, kojarzony z cudami i konwersjami, od wielu lat noszony również przez licznych katolików w Polsce. A czy Ty nosisz Cudowny Medalik?

Cudowny medalik nie jest talizmanem, którego magiczne działanie ma chronić przed jakimś nieszczęściem. Jest natomiast sakramentalium, objawionym bezpośrednio przez Matkę Bożą, które pomaga nam zaznać szczęścia. I żeby nie było żadnych wątpliwości, dodajmy – szczęścia wiecznego – przypominał na łamach PCh24.pl redaktor naczelny „Przymierza z Maryją” Bogusław Bajor. A czym nie jest? Otóż, ponad wszelką wątpliwość nie jest on talizmanem, którego magiczne działanie ma chronić przed jakimś nieszczęściem – dodaje.

Dlaczego więc warto nosić Cudowny Medalik? Na to pytanie odpowiada blogerka Amy Brooks:

1) Codziennie przypomina mi bym „słuchał mojej Matki”.

Jako mama trzy i półtora letniego chłopca, często słyszę słowo „nie” – pisze Brooks.

Wygląda to mnie j więcej tak: Ja: „Xavier, idź do doniczki” Xavier: Nie! Ja: „Nie mów nie do mnie, po prostu zrób to” Xavier: „Nie!

Dzieje się to niezliczoną liczbę razy dziennie. Jak można sobie wyobrazić, może to być niezwykle frustrujące. Zastanawiam się, czy Matka Boża też jest nami sfrustrowana?

Prawie 200 lat temu Nasza Błogosławiona Matka poleciła św. Katarzynie Laboure: „trzeba przygotować medalik według tego wzoru. Wszyscy, którzy go nosić będą, otrzymają wiele łask. Medalik ten powinni nosić na szyi. Ci, którzy go nosić będą z ufnością, doznają większej obfitości łaski”. Nasza Błogosławiona Matka powiedziała również Katarzynie: „Teraz musi być dany całemu światu i każdemu człowiekowi”. „Przez prawie dwieście lat to przesłanie było dla dostępne dla każdego, również dla mnie, ale do ostatnich Świąt Bożego Narodzenia nadal nie nosiłam go na szyi” – napisała blogerka.

Brooks stawia ciekawe pytanie. Zastanawia się, czy Maryja jest sfrustrowana, tak jak każda matka, kiedy dzieci nie biorą jej rad i nie przyjmują jej pomocy! „Wiem, jak się czuję po 30-minutowej debacie z trzyletnią dziewczyną na temat tego, dlaczego musi przynajmniej próbować zrobić to czy tamto. Dwieście lat czekania na to, aż w końcu zaczniemy nosić medalik musi być dla Matki Bożej niezbyt przyjemne” – pisze autorka.

Może warto to w końcu zmienić?

2) Jest znany jako „Cudowny Medalik” z konkretnego powodu, a ja kocham cuda!

Kiedy medalik powstał po raz pierwszy, nazywano go Medalem Niepokalanego Poczęcia. W niecałe dziesięć lat stał się znany jako Cudowny Medalik z powodu wielu łask i cudów, które szybko stały się udziałem tych, którzy go nosili. Według jednego ze źródeł, w latach 1930-1950 w samym tylko mieście Filadelfii przyznano i zarejestrowano ponad 750.000 podziękowań za łaski udzielone dzięki noszeniu tego medalika!

„Nasza Błogosławiona Matka chce, abyśmy prosili ją o modlitwę. Nasz Pan chce, abyśmy poszli do Niego i powiedzieli Mu, co jest w naszych umysłach i w naszych sercach.  Noszenie tego medaliku na szyi przez cały czas jest nieustannym przypomnieniem, aby się modlić. A przecież, jak obiecała Maryja, ci, którzy go noszą, otrzymają wielkie łaski” – pisze Brooks.

3) Wielcy mężczyźni i kobiety nosili go i zachęcali do noszenia go

Blogerka zauważyła też Polski wątek w sprawie Cudownego Medalika: „Przychodzą na myśl dwie konkretne osoby: Maksymilian Kolbego i bł. Matka Teresa z Kalkuty.  Zanim św. Maksymilian oddał życie za innego człowieka, zapoczątkował ruch znany jako Rycerstwo Niepokalanej. Uczynił z Cudownego Medalu insygnium grupy i kazał, aby każdy członek tego modlitewnego stowarzyszenia nosił ten medal. Mawiał, że jest to srebrna kula przeciwko złu.

Matka Teresa z Kalkuty, znana ze swojej działalności charytatywnej na całym świecie, nazwała medalik medalem miłosierdzia i rozdawała go całymi garściami.  Powiedziała, że medalik jest znakiem, że Bóg kocha każdego człowieka i czeka na niego w każdej chwili życia”.

4) Jest to przypomnienie, aby prosić o pomoc

Obrazy na medalu zostały zaprojektowane przez Matkę Bożą i przedstawione św. Katarzynie. Nasza Błogosławiona Matka powiedziała, że promienie pochodzące z jej palców pokazują łaski, jakie Bóg daje przez Nią tym, którzy o nie proszą i są na nie otwarci.

Są jednak i takie palce, na których nie widać żadnych promieni. Maryja powiedziała, że jest to pokazanie łask, które nie są dane, ponieważ nikt o nie nigdy nie prosił.  W ty miejscu samo nasuwa się skojarzenie z Ewangelią św. Mateusza, w której zapisano pamiętne słowa Chrystusa: „Proście, a będzie wam dane”.

5) Jest to symbol tego, co najważniejsze

Brooks pokazuje również, jak ważne są symbole w życiu człowieka, również w naszych czasach: „Kiedy publikowałam ten artykuł, Facebook zalany był zdjęciami z filtrem nieprzezroczystej flagi Francji – użytkownicy tego portalu pokazywali tak swe wsparcie tym, którzy ucierpieli w jednej z wielkich tragedii które się tam dokonały.  W uroczystości państwowe często przed naszymi domami wieszamy flagę naszego kraju, aby zademonstrować patriotyzm. Często nosimy kolory, aby wesprzeć osoby dotknięte różnymi chorobami, a kiedy kibicujemy naszej ulubionej drużynie sportowej, nosimy odpowiednią koszulkę.  Wszystko to ma pewne znaczenie w naszym życiu.  Ale co jest najważniejsze?  Dla mnie jest to moja wiara.  Jeśli znaki i symbole są ważne dla mniejszych rzeczy, to dlaczego nie pokazać mojego entuzjazmu dla największego błogosławieństwa wszystkich – wiary w naszego Pana i miłości naszej Matki.

Na Boże Narodzenie poprosiłem o Cudowny Medalik i otrzymałam go. Istnieje tak wiele różnych stylów tworzonych przez wiele różnych firm i organizacji.  Przeszukiwałem i przeglądałem setki, w końcu znalazłem prosty naszyjnik, który w moim odczuciu pasuje do mojej osobowości.  Noszę go codziennie. Odnajduję w nim komfort.  Jestem bardzo wdzięczna za dar łaski i pokoju, który daje” – kończy swój tekst blogerka.

***

Jak wygląda Cudowny Medalik? 

Na awersie Najświętsza Maryja Panna stoi na kuli ziemskiej, Swą stopą miażdży węża – szatana. Z Jej rąk wychodzą świetliste promienie, symbolizujące łaski, które otrzymują wszyscy proszący z ufnością.

W otoku medalika widnieje tekst modlitwy: „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy”.

Na rewersie widnieje duże „M”, nad którym góruje Krzyż Pański, symbolizuje uczestnictwo Matki Bożej w męce Jezusa. Wokół znajduje się dwanaście gwiazd tworzących koronę Niepokalanej Maryi Dziewicy. Najświętszemu Sercu Jezusowemu, otoczonemu koroną cierniową towarzyszy Serce Maryi przebite mieczem. Jest to symbol Jej bólu.
Źródło: www.pch24.pl


Święta od Cudownego Medalika

Odznaczała się wielką pokorą. Cnotę tę zresztą świadomie w sobie doskonaliła. Wystarczy wspomnieć, że żadna z mieszkających z nią sióstr nie wiedziała, że to właśnie jej Matka Najświętsza powierzyła misję przekazania ludziom Cudownego Medalika. Milczenie przerwała dopiero pół roku przed śmiercią, zwierzając się z sekretu przed przełożoną.

Postaraj się o wybicie medalika według tego wzoru. Wszyscy, którzy go będą nosili, dostąpią wielkich łask, szczególniej jeżeli go będą nosili na szyi. Ci, którzy we mnie ufają, wieloma łaskami obdarzę

takie przesłanie, wraz z wizją Cudownego Medalika, otrzymała w podparyskim Katarzyna Labouré, młoda zakonnica, będąca jeszcze wówczas przed ślubami wieczystymi. Nie pierwszy i nie ostatni to raz, gdy Bóg, za pośrednictwem współpracującej z Nim w dziele Zbawienia Maryją, posłużył się skromną osobą, dla przekazania człowiekowi wielkiego daru.

Długa droga do klasztoru

Wielu ludziom, gdy myślą o Francji staje przed oczami Paryż. Niegdysiejsza wielkość tego miasta, wynikała z przyciągania wybitnych ludzi z prowincji czy zagranicy. Także św. Katarzyna Labouré, która większość życia spędziła na przedmieściach Paryża, pochodziła z prowincji. Przyszła bowiem na świat w burgundzkiej wiosce Fain-les-Moutiers 2 maja 1806 roku. Była dziewiątym dzieckiem Magdaleny (byłej guwernantki) i Piotra Labouré (rolnika). Mimo że na Chrzcie św. otrzymała imię Katarzyna, bliscy zwracając się do niej używali imienia Zoé – od patronki dnia, w którym się urodziła.

Niestety, śmierć matki, która nastąpiła w 1815 roku, położyła kres beztroskiemu dzieciństwu Katarzyny. Zrozpaczona dziewczynka pocieszenia szukała u Maryi, prosząc Ją, by zastąpiła jej zmarłą mamę. Po trwającym dwa lata pobycie u mieszkającej w nieodległym miasteczku ciotki wróciła do ojcowskiego domu, by przejąć z rąk najstarszej siostry, która właśnie wstąpiła do zakonu, prowadzenie gospodarstwa.

Także Zoé czuła, że jej miejsce jest w klasztorze. Jednak nie była pewna swego powołania. Zresztą zdecydowanie przeciwny wstąpieniu drugiej córki do zakonu był ojciec.

Pewnej nocy dziewczyna miała dziwny sen. Znajdowała się w kościele, w którym Mszę Świętą odprawiał nieznajomy ksiądz. Po zakończeniu liturgii przywołał ją do siebie. Zmieszana uciekła. W dalszej części snu ponownie spotkała tajemniczego kapłana. – Teraz uciekasz przede mną, lecz przyjdzie dzień, kiedy będziesz się miała za szczęśliwą, że możesz przyjść do mnie. Bóg ma szczególniejsze zamiary względem ciebie – powiedział do niej.

W tym czasie Katarzyna prowadziła intensywne życie duchowe pełne modlitwy i umartwienia. W 1824 roku zamieszkała u kuzynki, która w Chatillon-sur-Seine prowadziła pensjonat. Miała nadzieję, że pomagając krewniaczce nauczy się czytać i pisać. Umiejętność ta była brana pod uwagę przy przyjmowaniu do klasztoru. Źle się jednak czuła w otoczeniu wyniosłych uczennic i w końcu wyjechała do domu.

Zanim to jednak nastąpiło nieoczekiwanie znalazła wyjaśnienie zagadkowego snu. Pewnego razu odwiedziła miejscowy dom Sióstr Miłosierdzia. W trakcie wizyty wzrok jej przykuł wiszący na ścianie portret duchownego. Tak, to był kapłan z wizji sennej! Okazało się, że obraz przedstawia założyciela Zgromadzenia, św. Wincentego á Paulo. Teraz już wiedziała, że jej miejsce jest wśród szarytek. Niestety, ze względu na sprzeciw ojca musiała odłożyć realizację marzeń na później.

W styczniu 1830 roku Katarzyna, już przy błogosławieństwie Piotra Labouré, który wreszcie dał się przekonać do zmiany decyzji, rozpoczęła postulat w domu Sióstr Miłosierdzia w Chatillon. Na początku 1830 roku  została przeniesiona do paryskiego klasztoru przy Rue du Bac. Od dzieciństwa rozmiłowana w modlitwie szybko wzrastała duchowo. Bóg obdarzał ją nadprzyrodzonymi wizjami. Niestety, zapowiedzi przyszłych tragicznych losów Francji i świata ciężkim brzemieniem obciążyły serce młodej szarytki.

Wkrótce okazało się, że Pan Bóg nie opuścił grzesznej ludzkości i za pośrednictwem Maryi i… Katarzyny ofiarował jej koło ratunkowe.

Objawienia Maryi

Tuż przed północą z 18 na 19 lipca 1830 roku Katarzynę Labouré obudził głos dziecka, które poleciło jej pójść do kaplicy. Tam ukazała jej się Matka Boża. Głosem przepełnionym bólem zapowiedziała nadejście niespokojnych dla Francji czasów: kolejnej rewolucji, która, jak się wkrótce okazało, miała wybuchnąć za kilkanaście dni.

27 listopada tegoż roku Maryja ponownie ukazała się Katarzynie. Już nie jako stroskana losem dzieci Matka, lecz promieniejąca blaskiem chwały Królowa. Stała na kuli, a w rękach trzymała drugą kulę. Siostra Labouré tak opisała później spotkanie z Najświętszą Panną:

Niepokalana mówiła: „Kula, którą widzisz, przedstawia świat, a szczególnie zaś Francję i każdą duszę poszczególną”. Zrozumiałam, że mówi mi o tej kuli, która była pod stopami. Potem jeszcze raz zaczęła przemawiać do mnie, objaśniając mi, co znaczą te świecące pierścienie na Jej palcach: „Oto symbol łask, które Ja zlewam na tych ludzi, którzy mnie o nie proszą”.

Następnie otoczył Najświętszą Pannę podłużno-okrągły pas, z napisem: O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy. Maryja, poleciła siostrze Katarzynie wybicie medalika na podstawie tego co widzi, obiecując wszystkim, którzy będą go pobożnie nosić, szczególną opiekę z Jej strony. Scena przybrała kształt owalu, by niczym ogromny medalion, odwrócić się.

W tej chwili zdawało mi się, że obraz się obraca. Potem ujrzałam na drugiej stronie literę „M” z wyrastającym ze środka krzyżem, a poniżej monogram Najświętszej Maryi Panny, Serce Jezusa otoczone cierniową koroną i Serce Maryi przeszyte mieczem bólu.

Jeszcze raz Najświętsza Panienka ukazała się swojej służebnicy w kaplicy przy Rue du Bac, by ponownie zlecić jej rozpowszechnienie medalika. Na koniec pożegnała się z nią następującymi słowami: Córko moja droga, już mnie odtąd więcej nie zobaczysz, lecz głos mój często będziesz słyszała podczas modlitwy.

Cudowny Medalik

By jak najszybciej spełnić polecenie Matki Bożej, siostra Katarzyna powiedziała o wszystkim swemu spowiednikowi ks. Janowi Marii Aladelowi ze Zgromadzenia Misjonarzy św. Wincentego á Paulo. Z początku kapłan z niedowierzaniem przyjmował wyznania nowicjuszki. Jednak z czasem przekonał się, że jej relacje z przeżyć mistycznych nie są urojeniami, ale rzetelną relacją. Ze zdumieniem obserwował bowiem ziszczanie się proroctw młodej zakonnicy.

Mimo wszystko ks. Aladel zwlekał z podjęciem starań o zatwierdzenie przez władze kościelne nowego medalika. Dopiero napomnienie ze strony Maryi przekazane mu za pośrednictwem Katarzyny, zmobilizowało go do czynu. Wreszcie pierwsze 1500 sztuk medalików, wykonanych ściśle według wzoru nakreślonego przez Niepokalaną, opuściło warsztat jubilerski i trafiło do wiernych. Sławę Cudownego Medalika, jak szybko zaczęto go nazywać, wzmogły liczne uzdrowienia, jakie nastąpiły wśród noszących go podczas epidemii cholery w lipcu 1832 roku.

Nagłe uzdrowienia z pewnością robią wielkie wrażenie na ludziach, dużo donioślejsze, choć może dla świata mniej spektakularne, były natomiast liczne nawrócenia grzeszników, które nastąpiły w związku z nabożeństwem do Cudownego Medalika.

Skromna i wierna

30 stycznia 1831 roku siostra Katarzyna Labouré przywdziała suknię zgromadzenia. Kilka dni później rozpoczęła pracę w przytułku dla starców na przedmieściu Paryża. Najpierw skierowano ją do kuchni, później do pralni. Przez pewien czas zajmowała się także hodowlą krów oraz pracą w ogrodzie. W końcu powierzono jej opiekę nad starcami. Pielęgnowała ich z wielkim oddaniem.

Odznaczała się wielką pokorą. Cnotę tę zresztą świadomie w sobie doskonaliła. Wystarczy wspomnieć, że żadna z mieszkających z nią sióstr nie wiedziała, że to właśnie jej Matka Najświętsza powierzyła misję przekazania ludziom Cudownego Medalika. Milczenie przerwała dopiero pół roku przed śmiercią, zwierzając się z sekretu przed przełożoną. A zrobiła to tylko dlatego, że pozostała jej do wypełnienia jeszcze jedna misja zlecona przez Maryję – wykonanie rzeźby Niepokalanej z globem w dłoni.

Jednym z trudniejszych momentów w życiu s. Katarzyny Labouré był niewątpliwie czas Komuny Paryskiej (1871). Rewolucjoniści nienawidzili Boga i to uczucie przenieśli na duchowieństwo. Bandy komunardów bezcześciły i grabiły paryskie świątynie, mordowały księży. Także siostry zakonne nie były bezpieczne. Wraz z innymi szarytkami, na terenach opanowanych przez Komunę znalazła się także s. Labouré. W chwilach zagrożenia wykazywała się ogromnym hartem ducha. Gdy po ucieczce zagrożonej aresztowaniem przełożonej, nad domem oraz prowadzonym przez szarytki szpitalem zawisło niebezpieczeństwo, bez wahania udała się do siedziby komunardów, by uprzedzić przewidywane represje. Niewiele brakowało, by ten krok przypłaciła życiem, jednak ostatecznie wybieg się udał. Rewolucjoniści dali spokój siostrom. Nie było to jedyna chwila grozy, którą w tym okresie przeżyły szarytki. Za to potem, gdy państwo francuskie karało komunardów za liczne przestępstwa, s. Katarzyna rozdawała medaliki skazanym na śmierć.

Zmarła 31 grudnia 1876 roku. Mieszkające w jednym domu z nią zakonnice dopiero wtedy ze zdziwieniem poznały prawdziwą historię Świętej. Beatyfikacji siostry Katarzyny Labouré dokonał 28 maja 1933 r. Ojciec Święty Pius XI. W poczet świętych zaliczył ją kolejny papież – Pius XII w 1947 roku. Kościół wspomina ją 31 grudnia.

Cudowny Medalik do dziś pozostaje najpopularniejszym sakramentalium. Zgodnie z obietnicą daną św. Katarzynie przez Niepokalaną, ludzie noszący go obdarzani są licznymi łaskami. Wiele osób zawdzięcza mu nawrócenie. Najsławniejszym konwertytą, czcicielem Najświętszej Maryi Panny od Cudownego Medalika, był bogaty francuski Żyd Alfons Ratsbonne – po przejściu na katolicyzm kapłan i zakonnik. Z wielką gorliwością Cudowny Medalik propagował św. Maksymilian Maria Kolbe. W roku 1894 papież Leon XIII ustanowił liturgiczne święto Najświętszej Maryi Panny od Cudownego Medalika, które Kościół obchodzi co roku w dniu 27 listopada.

Adam Kowalik
Źródło: www.pch24.pl

 

27 listopada 2018|