WEZWANI DO ŚWIADECTWA MIŁOŚCI

07 września 2014 roku; DWUDZIESTA TRZECIA NIEDZIELA ZWYKŁA; Miłość zaczyna się w domu. To słowa św. Matki Teresy z Kalkuty. Jednakże z własnego doświadczenia wiemy, że czasami łatwiej porozumieć się z obcymi niż ze swoimi. U obcych można szybciej znaleźć zrozumienie, natomiast trudniej jest wysłuchać narzekań pod własnym adresem w kręgu rodziny.

WEZWANI DO ŚWIADECTWA MIŁOŚCITematem dzisiejszych czytań jest miłość bliźniego, ale także przestroga przed zejściem z właściwej drogi, drogi bez grzechu. Izajasz wręcz ostrzega nas, iż jeśli występni (grzeszący) nie zejdą z drogi grzechu, to nie będzie w nich życia.

Naszym zadaniem jest takich ludzi przestrzegać i upominać. To ciężkie zadanie, ponieważ w dzisiejszych czasach, trudno być tym upominającym.

  • Łatwiej nam przekazać upomnienie naszym dzieciom, trudniej pozostałym krewnym, natomiast już upominanie kogoś poza rodziną raczej nie wchodzi w grę.
  • Właśnie na ten temat wypowiada się święty Paweł w liście do Rzymian. Słowami „Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo.
  • Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego! ”(Rz 13,8-9) odpowiada na nasze wątpliwości.

Czy jednak za dobro i miłość okazywane bliźniemu otrzymujemy to samo? Kłótnie i spory należą do codzienności niejednej rodziny, rodzeństwa czy bliskich.

  • Jednoznacznie możemy stwierdzić, że pierwszy krok powinien zawsze należeć do nas, nawet, jeśli wina jest po stronie drugiej osoby.
  • Trzeba się przezwyciężać, zdobywać na odwagę, nie licząc zysków ani strat.
  • Zdarza się, że krytykujemy innych bez uzasadnionej przyczyny.

A po co? Lepiej mimo wszystko kierować się wskazaniami Chrystusa dotyczącymi upomnienia braterskiego „Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata.” (Mt 18,15-16).

Tylko, jaką naukę możemy jeszcze zaczerpnąć dla siebie z tej przypowieści? Nie oczerniajmy innych, jeśli mamy komuś do przekazania jakieś uwagi – to w cztery oczy. Nikt nie może żyć w spokoju, jeśli nosi w swym sercu urazę do drugiego.

Miłość rzeczywiście zaczyna się w domu.

Spór może czasem oczyszczać atmosferę i otwierać nowe perspektywy, a nawet może pogłębić więź. Od obu stron zależy, czy poszukujemy bliskości i pogodzenia się, czy stwarzamy dystans, dochodząc swoich własnych racji.

Prośmy w modlitwie, abyśmy w naszych kontaktach międzyludzkich umieli kierować się zawsze prawem miłości, które jest nie tylko wyrazem ludzkiej solidarności, ale także naszym uczestnictwem w samej miłości Bożej.

Opracowano na podstawie publikacji ze strony: www.frnciszkanie.esanok.pl

 

7 września 2014|