W KRZYŻU ZBAWIENIE

14 września 2014 roku; UROCZYSTOŚĆ ODPUSTOWA PODWYŻSZENIA KRZYŻA ŚWIĘTEGO u naszych przyjaciół franciszkanów; „A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego”. Niedługo ludzkość musiała oczekiwać na wypełnienie tych słów skierowanych do Nikodema, bo Jezus Chrystus, „istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej”.

W KRZYŻU ZBAWIENIEDlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył w tajemnicy krzyża, która stała się dla całej ludzkości źródłem zamyślenia, adoracji i kontemplacji. W dniu parafialnego odpustu w sposób szczególny patrzymy na krzyż Chrystusa – tajemnicę Bożej miłości.

W pokorze stajemy przed nim i kontemplujemy, bo wierzymy, że obwieszcza on nasze zwycięstwo, kreśli nadzieję życia. Wywyższono bowiem na krzyżu Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.

  • Wierzymy w Syna Człowieczego, jesteśmy Jego uczniami i pamiętamy o słowach: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech zaprze się samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”.
  • Stając więc wobec tajemnicy Chrystusowego krzyża, dotykamy tajemnicy naszego krzyża, który jest wyrazem największej miłości, wiąże się z wyrzeczeniem, ogromnym cierpieniem (nie tylko tym fizycznym), zaparciem się siebie, a niejednokrotnie przecież i ze śmiercią.
  • I nie ma dla nas alternatywy. Nie ma już miejsca na pal z miedzianym wężem u szczytu, jak to było za czasów Mojżesza. Jest miejsce na krzyż, który każdego dnia trzeba brać na swoje ramiona.
  • Trzeba przełamywać ciasne schematy ludzkiego myślenia i wchodzić w logikę wiary, logikę krzyża, która pokazuje, że strata życia jest w rzeczywistości odnalezieniem go.
  • Trzeba tylko, albo aż, naśladować Chrystusa w Jego krzyżu!

W czasie II wojny światowej mała wioska w Bawarii została doszczętnie zniszczona przez alianckie naloty. Pośród ruin znalazł się także kościół parafialny. Obok leżała figura Chrystusa idącego na Kalwarię. Pozbawiona była jednak rąk i nóg. Po wojnie ludzie zebrali się, by odbudować kościół. Chcieli też odrestaurować figurę Chrystusa, ale proboszcz, starszy kapłan, uparł się, by nie zmieniać i nie odnawiać figury. Oczywiście ludzie nie chcieli na to przystać, dziwili się, uważali to za bezsens, ale ksiądz trwał przy swoim. Co więcej, polecił wyryć pod figurą napis: „Teraz nie mam ani ramion, ani stóp. Od dziś wy będziecie moimi ramionami i stopami, by nieść krzyż, a przez to pomoc i ukojenie zranionemu światu”.

  • Jakże doskonale rozumiał logikę krzyża ten duszpasterz.
  • To, co z ludzkiego punktu widzenia było bezsensowne, dla niego było tak proste i oczywiste, bo wynikające z głębokiej wiary.
  • Trzeba nieść krzyż, który zawsze będzie symbolem miłości Boga do człowieka.

Jeśli człowiek w krzyżu zauważy miłość – pokorną, cierpliwą, posłuszną aż do śmierci, a nie pseudomiłość, którą proponuje świat w świetle kolorowych gazet, tandetnych filmów czy komercyjnych produktów sztuki bazarowej, to dopiero wtedy będzie odkrywał tajemnicę krzyża.

  • Utrata ukochanych, samotność, choroba, bezrobocie to momenty, w których trzeba dotknąć tajemnicy krzyża.
  • Nie jest to łatwe. Każdy z nas nieraz już narzekał na swój codzienny krzyż.
  • Buntowaliśmy się, brakowało nam słów, bo znowu trzeba było zmienić plany, zrezygnować ze swoich ambicji.

I może nawet mieliśmy rację, ale gdzieś w tym wszystkim zabrakło prawdy krzyża, może zabrakło wiary. A tylko człowiek wiary dźwiga krzyż, jak Chrystus jest gotowy do złożenia każdej ofiary. I tacy ludzie są wśród nas. Odkryli głębię krzyża i w pokorze, cichości, bez narzekań i pretensji idą przez świat. Trzeba nam wszystkim umieć ich zauważyć, by utwierdzić się w wierze i jak oni iść za Chrystusem.

Trzeba dawać prawdziwe świadectwo o życiodajnej mocy krzyża, dzień po dniu pokonując w sobie grzech egoizmu i wszelkie zło. Do tego nieustannie zachęcał św. Jan Paweł II. W Siedlcach 10 czerwca 1999 roku powiedział: „Współczesny świat potrzebuje ludzi zakorzenionych w krzyżu Chrystusa i gotowych ponosić dla niego ofiary. Krzyża, który swoimi ramionami łączy niebo z ziemią i ludzi pomiędzy sobą. Krzyża, który rodzi nowych i odważnych głosicieli i wyznawców, kochających Kościół i za niego odpowiedzialnych, prawdziwych heroldów wiary, plemię, które rozpali pochodnię wiary i wniesie ją płonącą w progi trzeciego tysiąclecia”. Mamy już rok 2014, ale czy jesteśmy pochodniami wiary zakorzenionymi w krzyżu Chrystusa?

Opracowano na podstawie publikacji ze strony: www.franciszkanie.esanok.pl

 

14 września 2014|