W KRZYŻU MIŁOŚCI NAUKA

14 września 2013 roku; UROCZYSTOŚĆ PODWYŻSZENIA KRZYŻA ŚWIĘTEGO; W sobotę 14 września Parafia u Franciszkanów przeżywa Uroczystość Odpustową związaną ze Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego. Taki jest tytuł franciszkańskiego kościoła i parafii. Obchodząc wspomnianą uroczystość trzeba nam sobie uświadomić prawdę, że Krzyż Chrystusowy jest znakiem naszego przyznania się do Chrystusa i znakiem nadziei naszego zbawienia. Jest naszą świętością. Czyż można wyobrazić sobie chrześcijaństwo bez drzewa Krzyża, na którym umarł Jezus z Nazaretu? Nie jest to z pewnością możliwe.

W KRZYŻU MIŁOŚCI NAUKAKrzyż stał się znakiem rozpoznawczym tych wszystkich, którzy uwierzyli w zmartwychwstałego Chrystusa. Dlatego też to rzymskie narzędzie niewyobrażalnej męki i w konsekwencji śmierci od początku było w pierwszych wspólnotach chrześcijańskich darzone szczególnym szacunkiem i czcią.

Przy naszych kościołach, na miejscach eksponowanych, dobrze widocznych, często blisko dróg, w roku 2000 pojawiło się wiele krzyży, nieraz bardzo artystycznie wykonanych, czasem podświetlanych nocą, informujących pieszych czy zmotoryzowanych turystów, że w danej miejscowości mieszkają ludzie wierzący, kochający Chrystusa, który na Krzyżu dokonał naszego zbawienia. Nawet na Ukrainie, gdzie jeszcze nie tak dawno krzyż był rzadkością, dziś można dość często go zobaczyć.

Na ruinach starożytnego Chersonezu w Sewastopolu na Krymie stoi duży krzyż wzniesiony z okazji 2000-lecia Chrześcijaństwa i 1000-lecia chrztu Rusi. Można nieraz spotkać monumentalne krzyże na świeżo usypanych kurhanach, błyszczące w blaskach słońca nowością. Często stoją przy drogach, w miejscach śmiertelnych wypadków, prosząc swymi napisami przechodniów o modlitwę za dusze tych zmarłych. Krzyż jest jedynym znakiem, który wierzącemu człowiekowi towarzyszy od urodzenia (krzyżyk kreślony na główce dziecka przyjmującego sakrament chrztu św.) aż do śmierci (krzyż stojący na grobie). Jest znakiem nadziei, bo zapewnia o zbawieniu tych, którzy wierzą w Chrystusa. Człowiek żyje nieustannie nadzieją, że będzie miał lepiej, że poślubi dobrego człowieka, że stanie się kochającą matką lub ojcem, że dziecko ukończy szkoły i zdobędzie zawód, że… Bez nadziei nie jesteśmy w stanie żyć. Przed laty moja matka była operowana w szpitalu, gdzie na sali operacyjnej, nawet w czasach totalitaryzmu, wisiał ogromny krucyfiks. „Patrząc na zbolałą postać Zbawiciela – wspomina po latach matka – miałam nadzieję przetrwania bardzo ciężkiej operacji. Skoro On tyle mąk i cierpień przeszedł dla nas, grzeszników, to jakże ja nie potrafiłabym przejść tych bólów”. Krzyż jest też znakiem miłości, bo czyż nie jest wyrazem miłości Boga fakt, że ofiarował swego Jedynego Syna na męczeńską, krzyżową śmierć dla naszego zbawienia?

Błogosławiony papież Jan Paweł II w encyklice Redemptor hominis poucza nas: „Krzyż na Kalwarii, poprzez który Jezus Chrystus – Człowiek, Syn Maryi Dziewicy, przybrany Syn Józefa z Nazaretu – «odchodzi» z tego świata, jest równocześnie nowym otwarciem odwiecznego Ojcostwa Boga, który w Nim na nowo przybliża się do ludzkości, do każdego człowieka, obdarzając go tym trzykroć świętym «Duchem Prawdy»”. Krzyż jest tam, gdzie jest człowiek. Tam, gdzie są ludzie, tam jest Jezus Chrystus.

Obserwuję wielu, którzy mijają kościoły: rzadko, kto przeżegna się lub zdejmie czapkę. Rzadko, kto pokłoni się Bogu obecnemu w świątyni. Czyżbyśmy wstydzili się Boga, do którego w tylu sprawach zwracamy się codziennie?

Ojciec Święty 1 stycznia 1980 r. powiedział: „Kiedy człowiek czyni znak krzyża i wypowiada słowa: W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, wskazuje na to, że cały jest od Boga i do Niego skierowuje swój umysł, serce, ramiona i całe swe człowieczeństwo”.

Niepojętą tajemnicą dla każdego chrześcijanina jest śmierć Jezusa Chrystusa, która dokonała się na krzyżu.

Na prawdzie odkupienia poprzez cierpienie i śmierć naszego Pana koncentrujemy się podczas Wielkiego Tygodnia, jednak waga samej ofiary z życia była tak wielka, że postanowiono jeszcze jeden dzień w roku liturgicznym poświęcić krzyżowi św. Warto nadmienić, iż uroczystości mające za przedmiot rozważań święte rzeczy znane są w Kościele od V wieku, kiedy to czczono krzyż Pana Jezusa i Jego koronę cierniową.

Święto obchodzone 14 września zalicza się do grupy świąt wotywnych, czyli ustanowionych na pamiątkę jakiegoś historycznego wydarzenia. Należy, więc odróżnić w tym wypadku zewnętrzną okoliczność, która stała się przyczyną święta, od jego wewnętrznej treści – idei. Przyczyna ma związek z czasem, może mieć mniejsze lub większe znaczenie dla ogółu wiernych, a nawet opierać się na legendzie. Treść natomiast wewnętrzna jest nieprzemijająca, powszechna i rzeczywista.

Święto Podwyższenia Krzyża Świętego zostało ustanowione po odnalezieniu przez św. Helenę krzyża Chrystusowego w 326 r. oraz w związku z poświęceniem kościoła Grobu Świętego w Jerozolimie.

Później pamiątkę odnalezienia tej cennej relikwii zaczęto odchodzić w dniu 3 maja, w którym przypada rocznica odzyskania krzyża z rąk Persów przez cesarza Herakliusza – w roku 628 (krzyż został utracony w wyniku inwazji Persów na Jerozolimę w 614 r.). Ostatecznie reforma liturgii przeniosła święto na 14 września. Jesienny termin obchodów uroczystości kieruje naszą uwagę na „podwyższenie” krzyża celem przeciwdziałania mocom piekielnym, które są symbolizowane przez nastające ciemności jesienne.

Ponadto wywyższonyznak Syna Człowieczegoma się ukazać na niebie przy powtórnym Jego przyjściu. Święto z 14 września jest zaliczane do najdawniejszych zabytków liturgii – wspomina o nim jeden z największych historyków Kościoła, Euzebiusz w roku 335, choć nie podaje dokładnego terminu. Wiadomo, że kult relikwii był znany jeszcze przed inwazją Persów na Jerozolimę, jednak jego rozszerzenie na Zachód to okres VI-VII w. Liturgia rzymska świętowała ten dzień procesją z bazyliki Matki Bożej Większej do Lateranu, gdzie znajdowały się relikwie krzyża ofiarowane przez św. Helenę (krzyż po odnalezieniu w 328 r. był podzielony na trzy części: jedną wysłano do Rzymu, druga została ofiarowana synowi św. Heleny – Konstantynowi, a trzecia pozostała w Jerozolimie). Idea święta bardzo dobrze odbija się w czytaniach mszalnych, najogólniej mówiąc, dotyczących „podwyższenia” Chrystusa Pana przez krzyż, w którym jest „zbawienie, życie i zmartwychwstanie”. Ponadto eksponują one podobieństwo krzyża do rajskiego drzewa życia oraz podkreślają wywyższenie krzyża w obrazie miedzianego węża.

Liturgia otoczyła tajemnicę krzyża (mysterium crucis) wieńcem poezji i głębokich myśli. Prawie nigdy nie mówi ona o krzyżu, jako o narzędziu męki Chrystusowej, ale ukazuje go nam w różnych symbolach: jako sztandar królewski, drzewo życia przybrane w purpurę, jako wagę, gdzie odważa się okup za grzechy ludzkości, jako pomnik zwycięstwa, odniesionego w tajemnicy odkupienia. Kościół znakiem krzyża rozgrzesza, uświęca, błogosławi, poświęca.

Szczególnym wyrazem poczucia wagi tego znaku było w starożytności i średniowieczu przekonanie, że odstrasza on szatana, zwycięża moce piekielne. Dlatego krzyż był umieszczany często na drzwiach i bramach domów. Co więcej, używano go nawet, jako egzorcyzmu, np. medaliki św. Benedykta. Brońmy się znakiem krzyża św. zaraz po obudzeniu się, w czasie pokus, jak również kładąc się spać.

Umieszczajmy symbol odkupienia w naszych domach. Każde spojrzenie na krzyż powinno przypominać nam tego, który nas pojednał z Bogiem. Obchodząc uroczystość Podwyższenia Krzyża Świętego, zadumajmy się nad znakiem krzyża, który może i jest zawieszony na ścianie mego mieszkania, ale ja o nim nie pamiętam i zachowuję się tak, jakby to był tylko element dekoracyjny. Jezus Chrystus w swoim Krzyżu chce nas do siebie przyciągnąć (por. J 12,32). My zaś, Jego wierni uczniowie i naśladowcy, razem z Apostołem Narodów chlubimy się Krzyżem naszego Pana (por. Ga 6,14). Głęboko wierzymy, że w tym znaku tkwi nadzieja naszej prawdziwej wolności i mocy, która daje siłę do zmagania się z trudami codzienności. Dzięki Krzyżowi i nauce z niego płynącej wiemy, że cierpienie i ból mają sens. Krzyż, bowiem wiedzie ku wywyższeniu i zmartwychwstaniu, czyli życiu wiecznemu w Bogu. Niech słowa modlitwy pobudzą nas do uwielbiania Krzyża Chrystusowego.

MODLITWA

Panie Jezu Chryste, któryś za mnie biednego grzesznika dźwigał brzemię ciężkiego krzyża, racz mi udzielić tyle siły, abym za Twym Boskim przykładem nauczył się dźwigać z radością i ochotą krzyż doświadczeń, smutków i utrapień, jakie na mnie zesłać zechcesz, i tym sposobem stał się podobnym Tobie, a tym samym łaskę Twą pozyskał. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.

Publikacja na podstawie materiału zaczerpniętego ze strony: www.franciszkanie.esanok.pl

 

14 września 2013|