UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWSTĄPIENIA PAŃSKIEGO

17 V 2015 – Ewangelia: (Mk 16, 15-20) Mężowie z Galilei! Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Za Benedyktem XVI możemy powiedzieć, że w tym pytaniu streszcza się nie tylko cała egzystencja chrześcijanina, ale także każdego człowieka. I to pytanie można rozłożyć na dwa mniejsze.

UROCZYSTOSC WNIEBOWSTĄPIENIA PAŃSKIEGOPierwsze: dlaczego stoicie? Dlaczego stoicie na ziemi? Odpowiadamy, jako wierzący, że tutaj postawił nas Stwórca zgodnie ze swoim odwiecznym planem względem nas.

Drugie pytanie: dlaczego wpatrujecie się w niebo? Ono wydaje się trudniejsze, bo zakłada wiarę. Są przecież ludzie, którzy całe życie patrzą na swoje stopy. My, ludzie wiary, odpowiadamy, że wpatrujemy się w niebo, bo tam jest Chrystus.

Podobne pytanie zadaje nam liturgia i równocześnie sama udziela odpowiedzi. Liturgia jest bez wątpienia staniem twardo na ziemi. Ona jest postawą gotowości i czuwania. Stoimy na ziemi i dotykamy nieba. Ziemia ze swoimi ograniczeniami zmusza nas w liturgii do zaangażowania naszego „stania na ziemi”. Nie jesteśmy w stanie Bogu dać więcej niż to, co mamy dostępne w doczesności. Stąd w liturgii ogień i woda, światło i mrok, muzyka oraz cisza. Wszystko to, co składa się na nasze „tu i teraz” na ziemi.

Równocześnie ziemska liturgia pozwala wpatrywać się w niebo. Pozwala patrzeć na wschód, skąd przybędzie Pan. W liturgii, chociaż nasze stopy dotykają ziemi, to nie stoją w miejscu. W przestrzeni sacrum jesteśmy ciągle w drodze. Rzeczy tego świata przemijają, a my sami idziemy ku Chrystusowi. Na ziemi jesteśmy gośćmi. Patrząc na liturgię wiemy, że każdego dnia żegnamy się ze światem, a kiedy staniemy u progu wieczności, on skończy się. I wtedy właśnie zrozumiemy, jakim szaleństwem jest miłowanie doczesności. Wszyscy Święci uciekali od świata, a jeśli byli zmuszeni tu pozostać, to żyli tak, jakby ich tu nigdy nie było.

Tak. Stoimy i wpatrujemy się w niebo. Liturgia uczy, że nasze oczy nie powinny patrzeć na stopy, które każdego dnia wydeptują różne ścieżki. Nasz wzrok powinien być utkwiony nieustannie w celu, który w liturgii staje się namacalny i uchwytny. Mizerna to liturgia, która jedynie pozwala widzieć drogę oraz zakurzone stopy. To jakby iść przez Morze Czerwone i spostrzegać jedynie błoto. Chociaż stoimy na ziemi, musimy patrzeć w niebo, gdzie jest Pan. I z rzeczy, których doświadczyliśmy w doczesności, pozostanie jedynie liturgia. Miejmy nadzieję, że będzie to dla nas celebrowanie patrzenia już nie w niebo, ale w twarz Pana.

Autor, Paweł Beyga – ukończył studia teologiczne na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu, związany z duszpasterstwem Tradycji katolickiej przy kościele Najświętszej Maryi na Piasku we Wrocławiu. Teolog – „ratzingerysta”. Jego teksty ukazywały się m.in. na portalach Liturgia.pl, DEON.pl, Nowy Ruch Liturgiczny i Dziennik Parafialny.

Słowa Ewangelii według świętego Marka

 

Jezus ukazawszy się Jedenastu powiedział do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby, co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie». Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły.

Opracowano na podstawie publikacji ze strony: http://dziennikparafialny.pl

PATRZEĆ W NIEBO CHODZĄC PO ZIEMI

 

Niebo to pełnia przyjaźni z Bogiem. Niebo już dziś jest pośród nas, jeśli tylko żyjemy w przyjaźni z Chrystusem. Dlaczego Ewangelista tylko jednym zdaniem mówi o Wniebowstąpieniu, skoro jest to jedna z najdonioślejszych tajemnic naszej wiary? Być może nie potrafił wyrazić tego, co wtedy się wydarzyło. Wniebowstąpienie jest zbyt niewysłowione, wymyka się ludzkim zdolnościom definiowania.

Możemy też ulec wrażeniu, że Jezus po prostu uciekł z tego świata, w którym trzeba wyganiać demony, ciągle szukać języka porozumienia, narażać się każdego dnia na trudne sytuacje, ciągle uważać, by nie zatruć się toksycznymi relacjami i nieustannie kłaść ręce na chore miejsca egzystencji. Może miał tego dość i wytrzymawszy 33 lata, mając za sobą proces z artykułu o bluźnierstwo oraz hańbiącą śmierć, wymknął się do rozkoszy nieba, zostawiając nas na pastwę krzywdzących pomysłów, których sami jesteśmy autorami? Nie, to nie była ucieczka, ale przetarcie szlaku, otworzenie nowych możliwości!

  • Wniebowstąpienie Pańskie, które stanowi tajemnicę zamykającą ziemskie życie Chrystusa, rozpoczyna życie Kościoła. Przypomina nam jednocześnie, że mamy iść przed siebie ze świadomością, że zdążamy do celu, jakim jest niebo, dom Ojca.
  • Droga do Nieba wiedzie przez szarą codzienność, w której z jednej strony mamy unikać grzechów, a z drugiej – żyć w stanie łaski uświęcającej.
  • A to zakłada roztropność postępowania i przewidywanie konsekwencji tego, co czynimy.

Czy my idziemy tą drogą?

W „Credo” wyznajemy, że Jezus „wstąpił do nieba; siedzi po prawicy Ojca”. Ta prawda stanowi zaproszenie dla wierzących w Niego, aby nie szukali nieba daleko od ziemi, nie szukali szczęścia dopiero po śmierci. Ziemia jest pod naszymi nogami, ale niebo jest bliżej, bo w naszym sercu. Chodzi tylko o to, aby dostrzec w nim Chrystusa, który jest za obłokiem doczesności, różnych ludzkich wad, czasami grzechu.

  • Kiedy podążamy do niebieskiego celu, największym skarbem jest stan łaski uświęcającej, zjednoczenie z Bogiem, jest nim Jezus Chrystus.

Ze spotkania z Panem, który wśród radości wstępuje do nieba, płynie Jego wezwanie – nakaz misyjny: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”. Odnosi się to do wszystkich ochrzczonych, którzy w mocy Ducha Świętego wyruszą z orędziem Dobrej Nowiny. I w ten sposób staną się świadkami.

Wielokrotnie współczesny człowiek „głuchnie” i nie chce wpatrywać się w niebo, by stamtąd czerpać siły. Owo wpatrywanie się w niebo jest niczym innym jak gorliwą modlitwą o wierność i niezagłuszanie słów płynących od Boga.

Współczesny świat wabi człowieka „dźwiękami”, które wprowadzają pozorną harmonię, a w rzeczywistości sieją dysharmonię i chaos. Tymi „dźwiękami” może być konsumpcyjny styl życia, kult ciała czy źle pojęta wolność. Dlatego nie wolno nam odejść z miejsca wniebowstąpienia. Nie można odejść ze świątyni, w której w szczególny sposób wpatrujemy się w niebo poprzez liturgię.

Papież Benedykt XVI przed laty pisał: „Chyba żadne z wielkich świąt roku kościelnego nie jest tak obce współczesnej mentalności jak święto Wniebowstąpienia Pańskiego. Co stanowi treść naszej wiary we wniebowstąpienie dziś, gdy pojęcie nieba w znaczeniu nieba zlokalizowanego ponad obłokami jest oczywistym nonsensem?

Co zatem oznacza wniebowstąpienie?

Oznacza wiarę w to, że w Chrystusie człowiek wszedł w kontakt, w niepojęty i nowy sposób, z wewnętrzną istotą Boga. Oznacza, że człowiek odnajduje na zawsze swą przestrzeń w Bogu. Niebo nie jest jakimś miejscem poza gwiazdami, jest czymś śmielszym i większym: jest obecnością człowieka w Bogu, obecnością mającą swą podstawę we wzajemnym przeniknięciu się człowieczeństwa i Bóstwa w ukrzyżowanym i uwielbionym Jezusie Chrystusie. Chrystus-człowiek, który jest w Bogu, który jest wiekuiście jednym z Bogiem, jest zarazem nieustającym otwarciem się Boga ku człowiekowi”. Próbujmy to zrozumieć, wpatrując się dziś w Zmartwychwstałego.

Opracowano na podstawie publikacji ze strony: www.franciszkanie.esanok.pl

 

 

16 maja 2015|