UMIŁOWANI I POSŁANI

06 lipca 2013 roku – CZTERNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA – Cały świat jest miejscem, do którego Chrystus zamierza przyjść. Każdy człowiek jest celem zbawczych zamiarów Boga, jak gdyby miejscem, w którym mają się zrealizować tajemnice zbawienia, cała prawda Ewangelii. Przedtem jednak, zanim On sam w człowieku rozpocznie swoją działalność, wysyła nas, swoich uczniów, byśmy codziennym życiem dowodzili prawdy Ewangelii. 

Umiłowani i posłani 1Niektórzy bronią się, jak mogą, przed koniecznością zamyślania się nad prawdą Chrystusa, chcą się zwolnić z tego obowiązku, a przynajmniej odwlec na czas nieograniczony moment potraktowania poważnie tej prawdy. A On ciągle jest, bo ciągle są ludzie, którzy – Jego nauką natchnieni – potrafią być dobrzy. Dlatego, że On tak chciał, potrafią się wyrzec siebie, aby drugiemu ulżyć w życiu. W tych ludziach Chrystus przychodzi na świat na przekór wszystkim chcącym Go pomniejszyć lub zgoła wykreślić z życia.

Dlatego odpowiedzi na pytanie o Prawdę Ewangelii należy szukać w życiu, w każdym przypadku ludzkiej dobroci zrodzonej z dosłownie potraktowanych wskazań Ewangelii.

Posłani, „do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał”, są i dziś, żyją także wśród nas.

  • Dziewczynka, która samotnej staruszce robi zakupy, bo Pan Jezus tak kazał. Ktoś prawie obcy,
  • Odwiedzający opuszczonego człowieka w szpitalu, bo taki jest nakaz Ewangelii.
  • Rzemieślnik przy warsztacie, który pokonuje w sobie pokusę lekceważenia pracy, bo ktoś czeka na owoce tej pracy.
  • Rodzice, dla których niedziela jest dniem świętym i cenniejszym od dodatkowych dochodów z pracy. Kioskarz, który rezygnuje z reklamowania i rozpowszechniania prasy pornograficznej.

Orędzie Ewangelii nie powinno być traktowane, jako teoria, ale przede wszystkim jako podstawa działania i zachęta do niego.

Pod wpływem tego orędzia niektórzy z pierwszych chrześcijan rozdawali swe dobra ubogim, dając świadectwo, że nawet między ludźmi różnego pochodzenia społecznego możliwe jest pokojowe i solidarne współżycie. Czerpiąc w ciągu wieków moc z Ewangelii, mnisi uprawiali ziemię, zakonnicy i zakonnice zakładali szpitale i przytułki dla ubogich, członkowie bractw religijnych oraz mężczyźni i kobiety wszelkiego stanu nieśli pomoc ludziom potrzebującym i upośledzonym społecznie.

Wszyscy oni byli przekonani, że słowa Chrystusa: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mieście uczynili” (Mt 25,40), nie powinny pozostawać pobożnym życzeniem, ale muszą skłaniać do konkretnego działania.

Kiedyś Izajasz w proroczym widzeniu tworzył wizję szczęśliwej Jerozolimy, obraz szczęśliwego człowieka, kiedy to spełnią się zapowiedzi i zbawcze zamiary Boga. „Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę. Rozraduje się serce wasze, a kości wasze nabiorą świeżości jak murawa”.

Tę samą myśl, ale w innych słowach, podejmuje Paweł Apostoł: „Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata. Ja na ciele swoim noszę blizny, znamię przynależności do Jezusa”.

Dobroć nie lubi rozgłosu. Nierzadko jest traktowana z drwiną i utożsamiana z naiwnością. Tak był traktowany i Chrystus. Ból chrześcijanina, który widzi, z jakim trudem dobro przedziera się przez zwały egoizmu i zła, i jak łatwo zło znajduje przystęp do człowieka – ten ból to owe blizny, znamiona przynależności do Chrystusa.

Jan Paweł II spotykając się w Rzymie z polskimi biskupami w czasie wizyty „ad limina” w roku 1998 przypomniał: „Trzeba nadal wielkiej pracy ewangelizacyjnej całego Kościoła, zorganizowanej i konsekwentnie prowadzonej pracy formacyjnej na wszystkich odcinkach duszpasterstwa, tak aby nasi bracia i siostry realizowali w pełni swoje powołanie w Kościele i społeczeństwie”.

Na podstawie materiału ze strony: www.franciszkanie.esanok.pl

 

6 lipca 2013|