Uczeń znanego egzorcysty ks. Gabriele Amortha ostrzega: nie lekceważcie diabła

Ks. Cesare Truqui, uczeń ks. Gabriele Amortha i egzorcysta szwajcarskiej diecezji Chur, przestrzega przed lekceważeniem realności złego ducha. „Toczona przeciw szatanowi walka jest dziś w decydującej fazie” – mówi.

Ks. Cesare Truqui to posługujący w szwajcarskiej diecezji Chur egzorcysta, uczeń wieloletniego oficjalnego egzorcysty diecezji rzymskiej, ks. Gabriele Amortha. Duchowny wydał właśnie w języku włoskim książkę o swojej posłudze. Ukazała się pod tytułem: „Zawód egzorcysta. Najbardziej wstrząsające przypadki opętania i wyzwolenia”.

Kapłan wykłada obecnie w Papieskim Ateneum Regina Apostolorum, gdzie ponad 12 lat można kształcić się na egzorcystę, studiując demonologię. Zajęcia i wykłady prowadzone są przy wsparciu Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów założonego przez ks. Amortha.

Książkę ks. Truqui prezentował kilka dni temu w Rzymie. Podkreślił między innymi, że cztery lata, które spędził u boku ks. Amortha, były kluczowe dla ukształtowania jego życia i posługi kapłańskiej. Jak wyjaśniał nawiązując do misji zajęć prowadzonych w Ateneum, Kościół katolicki musi poświęcać badawczą uwagę „temu pełnemu tajemnic stworzeniu, jakim jest demon z jego siłą” po prostu dlatego, że chodzi tu o część rzeczywistości. Niestety, wśród wielu wiernych – i nie tylko – postać szatana nie budzi wcale przerażenia, ale niebezpieczne zainteresowanie.

– Dla wielu demony i egzorcyzmy są czymś rodem z filmów, stąd powstaje skłonność do traktowania ich jako fikcji. Tak naprawdę jednak każdego roku do egzorcystów zwracają się setki tysięcy ludzi, bo obawiają się, że rozpoznają cechy opętania diabelskiego – powiedział ks. Truqui.

Duchowny wyjaśnił, że jako kapłan przed nikim, kto cierpi na ciele i duszy, nie zamyka drzwi, wielokrotnie odmawiając nad zwracającymi się do niego ludźmi modlitwę o uwolnienie. Zanim przeprowadzi się jednak regularny egzorcyzm trzeba przede wszystkim zbadać stan medyczny pacjenta, zwłaszcza pod kątem psychiki. Dopiero gdy medyczne wskazania zdają się nie wyjaśniać stanu danego człowieka, ks. Truqui sam sprawdza bliżej sytuację. Wreszcie może dojść do spotkań z osobą opętaną, zazwyczaj odbywających się raz w tygodniu. Nim uda się ją uwolnić mija niekiedy „bardzo długi czas”, powiedział.

– Walka przeciwko Złemu rozpoczęła się tuż po stworzeniu człowieka i będzie kontynuowana do końca świata. Teraz znajdujemy się w decydującej, historycznej fazie – zauważył w Rzymie kapłan. – Z jednej strony papież Franciszek mówi z dużą naturalnością o diable, z drugiej jednak coraz więcej chrześcijan nie wierzy w jego egzystencję – dodał.

Zdaniem ks. Truqui egzorcystów jest dziś zdecydowanie zbyt mało. – Biskupi powołują niewielu egzorcystów, nie ma wystarczającej liczby młodych księży, gotowych do zajęcia się w teorii i praktyce uwalnianiem dusz – ubolewał.

Kapłan podkreślił, że bycie egzorcystą nie jest piastowaniem jakiegoś urzędu ani wykonywaniem zawodu. – To posługa pełna miłosierdzia, należąca do tych najdroższych, fundamentalnych dla życia Kościoła – stwierdził, przy okazji krytykując nieco tytuł swojej książki wybrany przez wydawnictwo. Jak wyjaśnił, należy ją czytać raczej jako „wyznania egzorcysty”.

Źródło: www.pch24.pl
18 lutego 2018|