Ta modlitwa pomogła mi wyjść z depresji

Przez kilkanaście lat byłam pod opieką psychiatryczną, korzystałam z farmakoterapii i psychoterapii, te wszystkie elementy miały duże znaczenie dla mojego zdrowia, ale dopiero Jezus uzdrowił mnie wewnętrznie. 

Dziś mogę śmiało powiedzieć, że Jezus uzdrowił mnie z depresji. Ostatnio uświadomiłam sobie, że ostateczny etap tego uzdrowienia rozpoczął się podczas pielgrzymki z Warszawy do Ostrówka, która miała miejsce w ostatni weekend lipca. Wieczorem była adoracja najświętszego Sakramentu połączona z modlitwą do Ducha Świętego z prośbą o uzdrowienie zranień. Modlitwa ta była dla mnie bardzo ważna i dlatego poprosiłam kapłana o jej tekst. Oto jej najważniejsze dla mnie fragmenty (te słowa powtarzaliśmy wszyscy za kapłanem):

„W Imię Jezusa Chrystusa wyrzekam się kłamstwa, że jestem sam, pozbawiony ochrony, i że Bóg mnie opuścił.

W Imię Jezusa ogłaszam prawdę, że Jezus żyje i mieszka we mnie przez moc przyjęcia Go w Komunii Świętej. Trwam w relacji z Nim, rozumiany i otoczony opieką. Wierzę, że Jezus i święci w niebie towarzyszą mi zawsze. Amen.

W Imię Jezusa Chrystusa i w Jego autorytecie, który otrzymałem na chrzcie świętym, wyrzekam się kłamstwa, że jestem niekochany lub niewart kochania. Wyrzekam się przekleństwa odrzucenia, które pochodzi od ojca kłamstwa. Wyrzekam się autorytetu, który oddałem komuś innemu, a nie Tobie Ojcze, aby powiedział mi o mojej wartości i godności.

Ty Ojcze jesteś jedynym, który całkowicie mnie zna i kocha takiego jakim jestem. Uznaję na mocy mojego chrztu, który jest zanurzeniem w Krwi Chrystusa przelanej za mnie na Krzyżu, że jestem kochany ,i że masz Ojcze we mnie upodobanie. Uznaję także, że przez moc swego błogosławieństwa dałeś mi na chrzcie świętym swojego Ducha Świętego, którego miłość jest wlana do mojego serca. Jestem zjednoczony z Jezusem, Twoim umiłowanym Synem. Amen.

W Imię Jezusa Chrystusa wyrzekam się kłamstwa, że jestem zły, nieczysty, głupi, bezwartościowy, wypaczony.

W Imię Jezusa Chrystusa ogłaszam prawdę, że Chrystus umarł za moje grzechy i rany oraz że mi przebaczono, że jestem obmyty, oczyszczony, usprawiedliwiony i kochany. Ogłaszam prawdę, że przez sakrament pojednania Jezus obmywa mnie doskonale i wybacza mi mój grzech. Ogłaszam, że w Chrystusie jestem czysty i nieskalany.

W Imię Jezusa Chrystusa wyrzekam się kłamstwa, że jestem bezsilny, słaby, niezdolny, unieruchomiony, uwięziony lub bezradny. Wyrzekam się kłamstwa, że jestem ofiarą, że nie mogę się zmienić.

W Imię Jezusa ogłaszam prawdę, że w sakramencie bierzmowania zostałem namaszczony mocą Ducha Świętego, aby mieć udział w misji Chrystusa.

W Imię Jezusa Chrystusa odrzucam kłamstwo, że jeżeli zaufam będę cierpiał, rozczaruję się lub umrę. Odrzucam każdy lęk, niepokój, nieufność i podejrzliwość.

W Imię Jezusa ogłaszam prawdę, że w Chrystusie doskonała miłość usuwa lęk. Ogłaszam prawdę, że jestem bezpieczny w wiernej miłości Jezusa. Duchu Święty, uzdrów nasze serca mocą Bożego Słowa, abyśmy codziennie umieli przyjmować miłość Boga Ojca.

W Imię Jezusa Chrystusa wyrzekam się kłamstwa, że nic się nigdy nie zmieni i że nigdy nie będę miał tego, czego pragnę. Wyrzekam się tego kłamstwa, że życie jest bez sensu i że nie ma po co żyć.

W Imię Jezusa ogłaszam prawdę, objawioną w sakramencie namaszczenia chorych, że moja nadzieja jest niezachwiana w Chrystusie i że powstałem, aby z Nim żyć. Moją ostateczną nadzieją jest powstanie ze śmierci i życie wieczne z Trójcą Świętą oraz świętymi w niebie. Amen.”

Słowa tej modlitwy rozważałam kilka razy i modliłam się nimi prywatnie, a także przychodziły mi na myśl w różnych momentach życia stanowiąc dla mnie ważne odniesienie. Od jesieni zaczęłam codziennie uczestniczyć w Eucharystii, miałam wiele myśli dotyczących wiary i dlatego założyłam blog aby się nimi dzielić. Stał się on dla mnie rodzajem duchowego pamiętnika. Dzięki niemu rozliczyłam się też z przeszłością. Wiara stawała się dla mnie czymś żywym, a zaufanie Bogu oparciem w życiu. W końcu dotarła do mnie prawda o miłości Jezusa, która jest całkowicie bezinteresowna i uprzedzająca. Zniknęła nienawiść do siebie, odrzucenie i pogarda, a jej miejsce zajęła niezachwiana wiara w gorącą i czułą miłość Jezusa do mnie, oraz przekonanie, ze jestem warta miłości. To właśnie nazywam uleczeniem z depresji. Nie było to wydarzenie natychmiastowe, ale proces zapoczątkowany łaską Boga i kierowany Jego ręką. Przez kilkanaście lat byłam pod opieką psychiatryczną z powodu depresji, korzystałam z farmakoterapii i psychoterapii, te wszystkie elementy miały duże znaczenie dla mojego zdrowia, ale dopiero Jezus uzdrowił mnie wewnętrznie, wyrwał ze mnie depresję z korzeniem, jak perz. Mam świadomość, że zawdzięczam to nie tylko łasce Boga i mojej skromnej współpracy z nią, ale też modlitwie innych osób. Niech Jezus będzie na zawsze uwielbiony w moim sercu i w moim życiu. Amen.

Źródło: www.deon.pl

15 lutego 2020|