Święty Antoni nasz orędownik u Boga

13 czerwca 2013 roku; W odległości od Wenecji ok. 40 km w kierunku Ferrary i Bolonii leży miasto Padwa, liczące dzisiaj ponad 200 000 mieszkańców. Miasto stare, pamiętające najazd Galów (226-225 p.n.e.), zdobyte przez Rzymian (183-181), a potem wielokroć zmieniające władców. Tutaj około roku 50 przed Chrystusem urodził się słynny historyk rzymski, Tytus Liwiusz. Chrześcijaństwo dotarło tu wcześnie, skoro już w wieku III była w Padwie stolica biskupia. Z roku 304 pochodzą pierwsi męczennicy padewscy: św. Justyna i św. Daniel. W roku 1222 powstał tu jeden z najdawniejszych i najznakomitszych uniwersytetów świata. Można w jego murach oglądać portrety najznakomitszych uczonych, którzy tu studiowali lub wykładali.

Św. AntoniPadwa dała Kościołowi kilkunastu świętych i błogosławionych, ale największą dumą miasta jest il Santo, czyli św. Antoni. Bazylika jemu poświęcona, jego grób i relikwiarz z zachowanym dotąd cudownie nienaruszonym językiem Świętego, przyciągają niby magnes rzesze jego wielbicieli z całego świata. Bo też nie ma w Kościele drugiego Świętego, który by cieszył się tak wielką popularnością wśród wiernych jak św. Antoni Padewski. We wszystkich niemal zakątkach świata można znaleźć jego kościoły, kaplice, ołtarze czy bodaj wizerunki.

Jest on wzywany we wszelkich codziennych troskach i kłopotach, których jest przecież tak wiele. Słusznie papież Leon XIII nazwał św. Antoniego z Padwy „świętym całego świata”. Dla nas jest ważne, że święci – ci, którzy szybciej niż my zawędrowali do Nieba – interesują się naszymi sprawami, modlą się za nas. Taka prozaiczna sprawa, to że znajduje się jakaś zguba, mówi nam, że Niebo istnieje, że mamy w nim przyjaciół, którzy są żywo zainteresowani naszymi sprawami. Wystarczy tylko zaprosić ich do współpracy. Warto jednak, aby święty Antoni nie pozostał dla nas tylko kierownikiem punktu usługowego. Oprócz tego bowiem, że święci towarzyszą nam swoją modlitwą, oprócz tego, że braterską troską otaczają nasze poczynania, są dla nas także swego rodzaju punktem odniesienia, modelem. Przeglądając ich biografie, śledząc ich życiorysy, możemy znaleźć wskazówki ważne i dla siebie. Święty Antoni uczy nas mówić w każdych okolicznościach życia Tak Bogu.

Nasz XXI wiek wydaje się objawiać jako czas, kiedy traci się umiejętność mówienia nie. Kiedy traci się umiejętność zapierania się samego siebie. Bo bardzo mocno jesteśmy zapatrzeni w siebie, każdy w siebie samego. Bardzo chcielibyśmy, żeby było nam miło, przyjemnie, łatwo, w zasięgu ręki, natychmiast i wszystko. Ciężko nam, kiedy coś zaczyna wymagać wysiłku, kiedy na efekty przychodzi czekać latami, kiedy trzeba zadowolić się póki co mniejszą porcją. I stąd miałkość, marność, byle jakość naszych tak. Pod tak można rozumieć wszystko, czego się podjęliśmy, co odkryliśmy jako swoje powołanie.

Jeżeli chcę powiedzieć: Tak, chcę być porządnym człowiekiem, to każdego dnia muszę powiedzieć 10 000 małych nie. Nie lenistwu, nie ospałości duchowej, nie pysze, nie agresji, nie myślom o innych pięknych żonach / mężach czy też kobietach / mężczyznach. Jeżeli chcę być porządnym studentem i naukowcem, to muszę powiedzieć nie marnowaniu czasu, nie rozproszeniu i dekoncentracji. Jeżeli chcesz być święty, słowem, jeżeli chcesz powiedzieć jedno, duże, prawdziwe i wartościowe tak, to musisz powiedzieć wiele mniejszych i większych nie. I święty Antoni tego nas dzisiaj może nauczyć. Powiedział trudne nie, przenosząc się do klasztoru w Coimbrze. Ale to zaowocowało bardziej efektywnym studiowaniem, potem skutecznym głoszeniem Ewangelii.

Cóż zatem, może warto dzisiaj pogadać ze świętym Anonim właśnie o tym. Święty Antoni, zagubiłem zapał, zapodziałem gdzieś upór w dążeniu do celu, zasiałem gdzieś wytrwałość, zostawiłem gdzieś zdolność do mówienia sobie nie, zdolność do zapierania się siebie. Pomożesz mi odnaleźć te wartości?

Abym mógł wypowiedzieć swoje wartościowe tak, realizując powołanie brata, siostry, potem ojca, matki. Św. Antoni niech nas uczy takiego zjednoczenia ze Słowem Bożym, by Ono wypełniało nasze serca, by ludzie patrząc na nasze postępowanie mogli wyraźnie stwierdzić, że żyjemy Ewangelią.

Postać św. Antoniego z Padwy znana jak to zostało wspomniane wyżej jest niemal w całym chrześcijańskim świecie.  Spotykamy często figuratywne przedstawienia św. Antoniego we franciszkańskim habicie, z Dzieciątkiem Jezus na ramieniu i lilia w ręku. Jakże bardzo w takim ujęciu jest on podobny do Dziewicy Maryi. Lilia – to symbol czystości, niewinności – to symbol Maryi i Jej świętego życia. Dziecię Jezus trzymane przez Antoniego na prawym ramieniu ze wzrokiem wpatrzonym w oblicze dziecka – to od razu przypomina nam obrazy przedstawiające Maryje Pannę z Boża Dzieciną. Autorzy takich, i tym podobnych, wyobrażeń św. Antoniego chcieli nam ukazać, jak blisko było jego serce przy Jezusie i Maryi.

Nieustannego trwania w obecności Boga niech nas uczy nasz wielki Patron – św. Antoni Padewski.  Św. Antoni urodził się ok. roku 1195 w Lizbonie, stolicy Portugalii. Na Chrzcie świętym otrzymał imię Ferdynand. Według podania, jego rodzicami byli Marcin i Maria Boglioni. Pomiędzy 15, a 20 rokiem życia wstąpił do Kanoników Regularnych Św. Augustyna, którzy mieli swój klasztor na przedmieściu Lizbony. Tam był dwa lata, po czym przeniósł się do klasztoru w Coimbrze, które to, miasto obok Lizbony, było drugim ośrodkiem życia religijnego i kulturalnego kraju. W roku 1219 otrzymał święcenia kapłańskie. W rok potem (1220) Ferdynand był świadkiem pogrzebu, jaki Coimbra wystawiła pięciu franciszkanom, zamordowanym przez mahometan w Maroko. Z tej okazji po raz pierwszy zapoznał się nasz Święty z duchowymi synami św. Franciszka z Asyżu i natychmiast wstąpił do nich w Olivanez, gdzie osiedlili się przy kościółku Św. Antoniego Pustelnika. Święty z tej okazji zmienił swoje imię na Antoni. Zakon Braci Mniejszych powstał w roku 1209.

Św. Antoni, zapalony duchem męczeńskiej ofiary, postanowił udać się do Afryki, by w Maroko oddać swoje życie dla Chrystusa. Jednak inne były plany Boże. Święty śmiertelnie zachorował i musiał wracać do ojczyzny. Zastała go jednak na Morzu Śródziemnym burza i zapędziła jego statek na Sycylię. Właśnie w roku 1221 odbywała się w Asyżu kapituła generalna nowego zakonu. Święty udał się tam i spotkał się ze św. Franciszkiem (zm. 1226). Po skończonej kapitule oddał się pod władzę brata Gracjana, prowincjała Emilii i Romanii, który mu wyznaczył erem w Montepaolo w pobliżu Forli. Czas wykorzystał na pogłębienie w sobie życia wewnętrznego i dla swoich studiów. Ze szczególnym zamiłowaniem zagłębiał się w Pismo święte, z którego później tak pełną dłonią korzystał. Równocześnie udzielał się z pomocą duszpasterską i kaznodziejską.

Sława jego kazań dotarła niebawem do brata Eliasza, następcy św. Franciszka. Ten ustanowił św. Antoniego generalnym kaznodzieją zakonu. Odtąd Święty przemierzał miasta i wioski, nawołując do poprawy życia i do pokuty. Dar wymowy, jego język niezwykle obrazowy i plastyczny, postawa ascetyczna, żar i towarzyszące mu cuda gromadziły przy nim tak wielkie tłumy, że musiał głosić kazania na placach, gdyż żaden kościół nie mógł pomieścić słuchaczy.

W latach 1225-1227 św. Antoni udał się z kazaniami do południowej Francji, gdzie z całą mocą zwalczał szerzącą się tam herezję katarów (albigensów). Kiedy powrócił do Italii, na kapitule generalnej został wybrany ministrem (prowincjałem) Emilii i Mediolanu. W tym czasie napisał Święty Kazania niedzielne. W roku 1228 udał się św. Antoni do Rzymu, by załatwić pilne sprawy swojej prowincji. Z tej okazji papież Grzegorz IX, który o nim tak wiele słyszał, zaprosił św. Antoniego z okolicznościowym kazaniem. Wywarło ono na papieżu tak silne wrażenie, że nazwał Świętego „Arką Testamentu”. Papież polecił Świętemu, by wygłaszał kazania do tłumów pielgrzymów, którzy przybywali do Rzymu. Na prośbę kardynała Ostii, Rajnolda Conti, późniejszego papieża Aleksandra IV, Święty napisał Kazania na święta. Wygłosił tam także kazania wielkopostne.

Po powrocie do swojej prowincji udał się do Werony, gdzie władcą był znany z okrucieństw i tyranii książę Ezelin III. Był on zwolennikiem cesarza i w sposób szczególnie okrutny mścił się na zwolennikach papieża. Uwięził on księcia Rizzardo z S. Bonifacio i innych przywódców gwelfów, trzymających stronę papieża. Niemniej srogim tyranem był dla swoich poddanych. Do niego wtedy należała także Padwa. Święty wiedział, że naraża własne życie. Miał jednak odwagę powiedzieć władcy prawdę. Ku zdumieniu wszystkich tyran nie śmiał go tknąć i wypuścił go cało.

W roku 1230 na kapitule generalnej św. Antoni zrzekł się urzędu prowincjała (ministra) i udał się do Padwy. Był zupełnie wycieńczony. Nadto zachorował na wodną puchlinę. Opadając z sił, zatrzymał się w klasztorku w Arcella, gdzie przy śpiewie: O gloriosa Virginum wieczorem w piątek, 13 czerwca 1231 roku, oddał Bogu ducha mając zaledwie 36 lat. Pogrzeb jego był jedną wielką manifestacją. Pochowano go tymczasem w Padwie w kościółku Matki Bożej.

W niecały rok, dnia 30 maja 1232 roku, papież Grzegorz IX zaliczył go w poczet świętych. O tak rychłej kanonizacji zadecydowały rozliczne cuda i łaski, jakich wierni na grobie św. Antoniego doznawali. Komisja papieska stwierdziła w tak krótkim czasie: 5 uzdrowień z paraliżu, 7 wypadków przywrócenia niewidomym wzroku, 3 głuchym słuchu, 2 niemym mowy, uzdrowienie 2 epileptyków i 2 wypadku wskrzeszenia umarłych.

Obecnie na miejscu grobu św. Antoniego wznosi się potężna bazylika, wystawiona w latach 1256-1310, posiadająca 118 m długości, 32,5 szerokości i 38,5 m wysokości nawy głównej, dwie wieże wysokie 68 m, 2 wieżyczki minaretowe i 8 kopuł.

Kult św. Antoniego rozszedł się po świecie chrześcijańskim na Zachodzie lotem błyskawicy. Papież Grzegorz IX bullą Cum iudicat w 1233 roku wyznaczył dzień jego dorocznej pamiątki na 13 czerwca. Papież Sykstus V w roku 1586 włączył jego święto do kalendarza powszechnego Kościoła. Na życzenie króla Hiszpanii Filipa V papież Innocenty XIII w roku 1722 ustanowił świętem 13 czerwca dla całej Hiszpanii i jej podległej Ameryki Południowej.

W Padwie zainicjowano praktykę czczenia w każdy piątek śmierci Świętego i we wtorek jego pogrzebu. Ta ostatnia praktyka rozszerzyła się w całym świecie. Najważniejszymi ośrodkami kultu św. Antoniego w świecie są: Padwa, Rzym, Siena, Lizbona i Tuluza. Ku czci Świętego powstało wiele bractw i kilka zakonów. Z inicjatywy Ludwiki Bouffier w roku 1890 powstało w Tuluzie dzieło znane pod nazwą Chleb św. Antoniego, czyli jałmużna dla ubogich.

W Polsce imię św. Antoniego należy do najpopularniejszych i najczęściej spotykanych. Czasem nadawane jest ono również niewiastom. W Ojczyźnie naszej wystawiono ku jego czci ok. 250 świątyń, a trzy razy tyle parafii obchodzi dzień jego święta, jako odpustowy. Nie ma chyba kościoła w Polsce bez jego ołtarza, czy choćby figury. Osobliwością być może jedyną w świecie jest kaplica Św. Antoniego, wykuta w soli w Wieliczce, jak też figura Świętego rzeźbiona w konkrecji ołowianej w kościele w Dworkowicach pod Kielcami. W bazylice padewskiej jest wśród dziewięciu gotyckich kaplic, jako czwarta w szeregu kaplica polska pod wezwaniem Św. Stanisława Biskupa, a w niej pamiątkowe tablice i nagrobki sławnych Polaków, którzy w Padwie studiowali.

Ma także Święty swoje sanktuaria w Polsce, kiedyś bardzo licznie nawiedzane, jak np. w Warszawie, w Łagiewnikach koło Łodzi, w Radecznicy, w Lublinie, w Przeworsku, w Gołonogu (diecezja częstochowska) i w Koziegłówkach koło Zawiercia. W kościele Św. Antoniego na Czerniakowie ściany świątyni zdobią freski, przedstawiające życie św. Antoniego w kilkudziesięciu scenach. Z dniem św. Antoniego są związane w Polsce także różne przysłowia, jak np. „Na św. Antoni pierwsza jagódka zapłoni”.

Topografia polska zna ponad 198 miejscowości, które wywodzą swoją nazwę od imienia św. Antoniego. W roku 1981 z okazji 750 rocznicy śmierci Świętego za pozwoleniem Stolicy Apostolskiej profesor anatomii na uniwersytecie w Padwie, Virgilio Meneghelli, wraz z 10 ekspertami przeprowadził badania nad dobrze zachowanym szkieletem św. Antoniego. Okazało się, że Święty miał wzrostu ok. 190 cm. Twarz miał pociągłą i „kanciastą”, włosy ciemnobrązowe, zęby w świetnym stanie. Natomiast na kościach kolanowych wykryto cienkie pęknięcia, spowodowane zapewne długim klęczeniem. Zmarł zapewne na „brzuszną puchlinę”.

W szkielecie brakowało jedynie kości lewego przedramienia z dłonią, które wraz z dolną szczęką i językiem są przechowywane gdzie indziej. Z tego wynika, że inne kości, czczone w różnych kościołach są nieautentyczne, gdyż nie należą do św. Antoniego.

Powszechna ufność w skuteczność orędownictwa św. Antoniego ma swoje pełne pokrycie w charyzmatach i w mocy cudotwórczej, jaką Opatrzność szczodrze obdarzyła swojego wybrańca już za życia: dar uzdrawiania, a nawet wskrzeszania umarłych, rzadki dar bilokacji, czyli przebywania równocześnie w dwóch miejscach, dar proroctwa, czytania w sumieniach ludzkich itp. Za legendę jednak należy uznać, jakoby św. Antoni miał otrzymać na ręce Pana Jezusa, jak się go zwykło przedstawiać.

Podobnie legendą jest jego kazanie do ryb, zniewolenie muła, żeby oddał cześć Najświętszemu Sakramentowi, by w ten sposób zawstydzić heretyka. Dzisiaj, kiedy Święty jest tak blisko Pana Boga, nie dziw, że tym większą moc okazuje w orędowaniu za tymi, którzy go o to proszą. W roku 1946 papież Pius XII ogłosił św. Antoniego z Padwy doktorem Kościoła. W roku 1981 z okazji 750-lecia śmierci Świętego otwarto urnę z jego śmiertelnymi szczątkami i poddane ponownie szczegółowym badaniom. Wyników wszakże jeszcze nie ogłoszono. Tegoż roku grób Świętego nawiedził Ojciec święty Jan Paweł II.

„Święty Antoni Padewski”

Na szary ugór niedoli

Święty Antoni słynący cudami

Patrzy, by leczyć co szare i boli –

U tronu Pana kłaść za nami..

 

Gdy nad kołyską matka pochylona

Do Ciebie błagania słała gorące –

Raczyłeś oddalić śmierci ramiona –

Cudem uzdrowić dziecię konające.

 

Gdzie bowiem rozum i wiedza zawodzi,

Gdzie płacze serce i ratunku woła –

Tam Twa cudowna pomoc nadchodzi,

By rozpiąć nad nędzą skrzydła anioła.

 

Promienna sława Imienia Twojego

Niech świeci blaskiem ponad ziemskie trony,

Bo Ty należysz do świata całego –

Nie tylko do Padwy, czy do Lizbony.

 

Z ręki łask Bożych Cudotwórco Wielki,

Który pomnażasz moc ducha i wiary –

Uproś, by kornie zniesiony trud wszelki

Stał się zaszczytem darowania kary…

Marian Lisowski

Na podstawie materiału ze strony: www.franciszkanie.esanok.pl

 

16 czerwca 2013|