Światło na czas nocy

Jezus zabiera na Górę Przemienienia trzech wybranych apostołów: Piotra, Jakuba i Jana. Tę samą trójkę poprosi także, aby Mu towarzyszyła w Getsemani, by czuwała i modliła się z Nim razem w momencie największej próby.

1. Oba te wydarzenia łączy to, że chodzi o modlitwę. Przemienienie było chwilą niezwykle intensywnej modlitwy. Było to umocnienie najbliższych uczniów na czas próby. Jezus chciał w ten sposób naładować ich duchowe baterie, aby gdy przyjdzie noc, sięgnęli pamięcią serca do doświadczenia blasku Góry Przemienienia. Można powiedzieć, że zostali napełnieni światłem, aby przetrwać noc.

2. My też mamy swoje góry przemienienia. Są takie chwile, gdy zalewa nas blask Bożego światła. Modlitwa daje radość, jesteśmy spokojni o przyszłość, jest nam dobrze w Kościele. A potem przychodzą chwile próby. To nieraz długie noce, gdy Bóg wydaje się odległy, niezrozumiały, obcy. Wchodzimy do naszego Getsemani. Gdy brakuje światła, trudno jest czuwać, można łatwo zasnąć. Ale i w pierwszym, i w drugim przypadku to Jezus jest Tym, który nas prowadzi. Zarówno na Górę Przemienienia, jak i do Ogrodu Oliwnego. I jest z nami zarówno w chwilach jasności, jak i ciemności.

3. Dotyczy to indywidualnego losu każdego z nas, ale podobnie rzecz się ma z historią Kościoła. Są takie okresy w życiu wspólnoty wiary, w których Bóg daje nam doświadczyć mocy swego światła. Gdy prawda Boża jest jasno wykładana i głoszona z mocą. Gdy Kościoły rosną. Gdy świętość chrześcijan promieniuje na świat i pociąga innych. Wielu powiada wtedy jak Piotr: „Dobrze nam tu być”. Przychodzą jednak i na Kościół chwile trwogi. Gdy wielu uczniów Jezusa śpi, zamiast modlić się i czuwać, nawet ci najbliżsi i najważniejsi. To ciemna noc wiary, gdy wszystkie pewniki zostają zakwestionowane. Śmierć Kościoła wydaje się nieunikniona, a diabeł zaciera ręce z uciechy. W takich chwilach nie tyle chodzi o to, by z nostalgią wspominać blask góry Tabor. Chodzi raczej o to, by wytrwać w Kościele przy Jezusie. Właśnie wtedy, gdy Jego moc nie jest już tak ewidentna, gdy wydaje się On wręcz przegrywać, gdy świat pociąga bardziej niż Bóg.

4. Jesteśmy dziś zaproszeni, aby pobyć z Jezusem na Górze Przemienienia. Jego twarz jaśnieje. To blask Boga. Nie cały blask – tego byśmy nie wytrzymali – ale jakiś mały promień. Prawda, dobro i piękno są z Boga. Dlatego świecą. Jest jakiś blask prawdy, świetlistość dobra, błysk piękna. Każdy z nas musiał czegoś takiego doświadczyć. Odzienie Jezusa stało się białe jak światło. Jak to zrozumieć? Odzieniem wcielonego Boga było Jego człowieczeństwo. Ono świeciło Bożym światłem. Dziś odzieniem Boga jest Kościół, Ciało Chrystusa. Tak łatwo dostrzec na nim brud, skazy, naderwane fragmenty pozszywane byle jak. Ale to, co powierzchowne, nie powinno nam przysłonić głębi. Bóg Ojciec w każdej Eucharystii mówi: „To jest mój Syn umiłowany… Jego słuchajcie!”. Mówi to o Jezusie, a dziś także o Kościele, który jest przedłużeniem, trwaniem Jezusa w historii. Ten Kościół, czyli Jezus, mówi nam: „Wstańcie, nie lękajcie się!”.

Źródło: biblia.wiara.pl
8 marca 2020|