Świadectwo Kasi. Apel do osób niepełnosprawnych i chorych

Kochani !
Mam na imię Kaśka, od urodzenia choruję na Mózgowe Porażenie Dziecięce. Pochodzę z parafii Chrystusa Króla w Sanoku. Jeżdżę na wózku inwalidzkim i  potrzebuję stałej pomocy drugiego człowieka we wszystkich codziennych czynnościach.


Chciałabym podzielić się z wami działaniem Pana Boga w moim życiu a jednocześnie pokazać, jak można wspaniale spożytkować sytuacje w których się znalazłam.

White flowers in womans hands

Wychowałam się w rodzinie, gdzie wiara i wartości religijne były zawsze ważne. Modliłam się, chodziłam z bliskimi do kościoła, w drugiej klasie szkoły podstawowej koleżanka zaprosiła mnie na spotkanie parafialnej grupy oazowej. Byłam zachwycona. Prowadzący poruszali ciekawe tematy, dzielili się swoimi doświadczeniami. Był to czas nawiązywania nowych znajomości. Bardzo dużo wynosiłam z tych spotkań, jednocześnie rodziło się we mnie pragnienie, by móc dawać siebie innym, ale będąc osobą niepełnosprawną nie było to proste. Dzięki propozycji księdza i  fizycznej opiece mojej mamy pojechałam na rekolekcje dla gimnazjalistów, na których byłam jedną z prowadzących. Było to niesamowite przeżycie wspólnoty ludzi, którzy chcą się razem cieszyć, modlić i wspierać w codziennym życiu.  Małe grupy dzielenia pozwalały na wzajemne otwarcie i zaufanie. Pierwszy raz odczułam, że dając siebie w pełni, mogę tak wiele otrzymać. Pamiętam jedną adorację Najświętszego Sakramentu, podczas której poczułam się naprawdę kochana przez Boga do tego stopnia, że przyszedł dla mnie na ziemię jako człowiek, umarł, zmartwychwstał a także postanowił zostać pod postaciami Chleba i Wina by mi towarzyszyć w codzienności. Uświadomiłam sobie także, że jestem słaba i tyle razy Go zawiodłam, a On ciągle mi przebacza. Wtedy rozpłakałam się. Teraz wiem, że były to łzy oczyszczające. Po powrocie do domu wyczuwałam coraz mocniejsze przynaglenie, by dzielić się wiarą z innymi, tylko nie wiedziałam w jaki sposób mam to robić. Bóg jednak prowadził mnie do tego bardzo spokojnie.

W kwietniu 2003 roku do parafii przyszedł kapłan i moderator ruchu Światło-Życie. Planował zorganizowanie wyjazdu formacyjnego dla przyszłych animatorów Ruchu i zaproponował mi taki wyjazd. Przekonywał, że w ruchu Światło- Życie jest miejsce dla każdej grupy wiekowej, od dzieci przez młodzież, rodziny i osoby samotne. Jednak ze względu na bariery wynikające z mojej niepełnosprawności, wyjazd formacyjny nie doszedł do skutku. Był to dla mnie  bardzo trudny czas, bo gdy moje marzenia zaczęły się spełniać, nagle wszystko stanęło w miejscu.

Ksiądz moderator został przeniesiony na inną placówkę a ja czułam smutek i pustkę. Zostałam zupełnie sama z pytaniem: co dalej? I nagle dostałam propozycje udziału w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę. Nie miałam cienia wątpliwości by skorzystać z propozycji a intencja w sercu była bardzo konkretna: o dar kontynuowania formacji oazowej. W Częstochowie doświadczyłam ogromnego pokoju serca i przeżyłam  najpiękniejsze rekolekcje w moim życiu. Zaufałam Bogu jak małe dziecko i nie zawiodłam się. Niedługo później wyjechałam na rekolekcje wakacyjne I stopnia. Pan stawiał na mojej drodze ludzi którzy pomagali mi nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim duchowo. Często słyszałam, że dla Jezusa najważniejsze jest wnętrze i dobre pragnienia człowieka. Oczywiście były kolejne oazy na wakacjach i kursy w ciągu roku, aż wreszcie w maju 2007 roku zostałam pobłogosławiona na animatora ruchu Światło-Życie i przyjęłam krzyż jako widoczny znak przynależności do Niego.

Drodzy chorzy, przez moje świadectwo pragnę przekonać Was, że jesteście kochani przez Boga niezależnie z jakimi ograniczeniami przychodzi się Wam zmagać.

2

Czas choroby może stać się wspaniałą okazją do dawania siebie tym, których macie najbliżej, którzy was potrzebują. Chodzi o małe rzeczy, o uśmiech, uścisk dłoni, przyjazne spojrzenie czy dobre słowo. Jezus przez mękę i śmierć odkupił każdego z nas a cierpieniu nadał niezwykłą wartość. Akceptując swoją sytuację i zapraszając  do niej  Jezusa, nasze życie może być naprawdę wartościowe i szczęśliwe.
Już ponad 9 lat posługuję w Diecezjalnej Diakoni Modlitwy, która animuje modlitwy w czasie różnych spotkań Ruchu, ale przede wszystkim przyjmuje i omadla intencje, którymi dzielą się osoby nie tylko z Ruchu. Są to sprawy bardzo trudne, często związane z chorobami. Zanoszę te sprawy Panu, a On wysłucha zgodnie ze swoją wolą bo wie, co jest dla każdego najlepsze. Długo zastanawiałam się nad większym zaangażowaniem osób niepełnosprawnych i chorych w życie kościoła. Marzyłam by ktoś dołączył do mnie jako niepełnosprawny animator Ruchu. Myślałam o stworzeniu grupy osób niepełnosprawnych spotykających się np. raz w miesiącu, ale to wymagałoby pomocy wolontariuszy i kapłana z parafii. Podczas ostatniego spotkania Diakoni Modlitwy padła propozycja, by przez kapłana odwiedzającego Was w pierwsze piątki miesiąca zapytać o chęć włączenia się w tzw. Diakonie Chorych. Każdemu chętnemu zostałaby przydzielona jedna osoba z Ruchu- animator, lub ksiądz moderator. Raz na kwartał osoby zgłoszone dostawałyby informacje o ważnych wydarzeniach z życia kościoła. Chcielibyśmy przygotować broszurki z podstawowymi informacjami o Ruchu Światło Życie, życiorys sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego wraz z modlitwą o jego beatyfikację. Do oficjalnego ogłoszenia ks. Franciszka błogosławionym, brakuje tylko potwierdzonego cudu za jego wstawiennictwem.

W imieniu swoim i innych członków Ruchu Światło-Życie, zachęcam Was do wytrwałej i ufnej modlitwy za jego wstawiennictwem. Mam nadzieję, że moja propozycja spotka się z pozytywną reakcją wielu z Was. My jako członkowie Diecezjalnej Diakonii Modlitwy potrzebujemy świadomości, że nie jesteśmy sami z tym, co jest nam przekazywane. Osobiście myślę, że dzięki diakoni chorych, każdy zyska swojego anioła , który będzie wstanie podnieść w chwilach zwątpienia. Kontakt z nami pozwoli Wam bardziej poznać Ruch Światło Życie a my obiecujemy również modlitwę w waszych intencjach.

1ac6b1fb48

 

26 października 2016|