SUKCES ZAWDZIĘCZAM BOGU – ROBERT LEWANDOWSKI

23 marca 2014 roku; „Mogłem się tam pozbyć wszystkich swoich zmartwień i obaw” – tak o swych wizytach przed meczami w kościele opowiada Borussii Dortmund, Robert Lewandowski. Piłkarz reprezentacji Polski w rozmowie dla adresowanego do dzieci i młodzieży magazynu „Dein Spiegel” podkreślił, że swoje piłkarskie sukcesy zawdzięczarozmowom z Bogiem”. Piłkarz powiedział także o pierwszym sezonie w Bundeslidze, gdy nie grał najlepiej. Wspominał, że w tym czasie często chodził tuż przed meczami do małego kościółka w pobliżu miejsca zamieszkania.

SUKCES ZAWDZIĘCZAM BOGU - ROBERT LEWANDOWSKI„Mogłem się tam pozbyć wszystkich swoich zmartwień i obaw” – mówił. Sportowiec, który jest ambasadorem akcji „Nie wstydzę się Jezusa” zaznaczył, że to dzięki modlitwie udało mu się odnieść sukces. Robert Lewandowski budzi skrajne emocje. Jedni go uwielbiają, drudzy nienawidzą.

Przy okazji ogłoszenia jego transferu z Borussii do Bayernu znowu zrobiło się o nim głośno. Dlaczego o tym piszemy? Uważamy bowiem, że każdy z nas – wierzących – może się wiele nauczyć od polskiego napastnika. Pierwsze kroki w piłkarskim świecie stawiał w klubach, o których słyszeli tylko najwięksi pasjonaci piłki kopanej.

  • Czy trenując w Partyzancie Leszno albo grając Varsovii Warszawa można mieć nadzieję na zrobienie wielkiej, międzynarodowej kariery?

Oczywiście można, ale gdyby Lewandowski powiedział w latach dziewięćdziesiątych, że za kilkanaście lat będą się o niego biły najbogatsze kluby na świecie.

Robert Lewandowski urodził się w Warszawie, 21 sierpnia 1988 roku. Wychował się w rodzinie sportowej, tata uprawiał judo oraz piłkę nożną w warszawskim Hutniku, zaś mama była siatkarką AZS-u Warszawa. Sportowe geny widziało w młodym wieku u Roberta wielu trenerów, głównie lekkiej atletyki. Jednak szczupłego i niewysokiego chłopaka ciągnęło zawsze do piłki nożnej.

  • Chciał grać w Legii, ale przy Łazienkowskiej usłyszał, że jest za młody i ostatecznie tata zapisał syna do Varsovii.

Międzyszkolny ośrodek sportowy mieścił się nieopodal stadionu Polonii Warszawa. Tam na niewymiarowym i bardzo zaniedbanym boisku, gdzie nie zawsze była trawa, o ciepłej wodzie nie wspominając, pierwsze piłkarskie kroki stawiał Robert Lewandowski. Trafił pod opiekę trenera Marka Siweckiego, który miał właściwe podejście do młodzieży i od którego się wiele nauczył. Wkrótce jednak nadszedł czas, aby posmakować futbolu w seniorskim wydaniu.

  • Robert miał grać na Konwiktorskiej, ale „Czarne Koszule” nie przejawiały nim większego zainteresowania.
  • Występował, więc w barwach Delty Warszawa. W oficjalnych spotkaniach IV-ligowych strzelił cztery bramki.
  • W końcu udało mu się trafić do wymarzonej Legii, ale jedynie do drugiego zespołu.

Tam zdołał strzelić dwie bramki i doznał urazu, który leczył dość długo. Kiedy wrócił już do pełni sił i miał zacząć grać i pokazywać swoje umiejętności, wydano mu kartę zawodniczą i został bez klubu.

  • Trafił wtedy do III-ligowego Znicza, w czym pomogła mu mama, która była trenerką siatkówki w Pruszkowie.

Tam szybko przekonał do siebie szkoleniowców, zachwycał umiejętnościami i smykałką do zdobywania goli. Otrzymał szansę i ją wykorzystał, szybko stał się liderem drużyny. W pierwszym sezonie strzelił 15 bramek i został królem strzelców III ligi. Jego zespół awansował do wyższej klasy rozgrywkowej gdzie Robert trafił do siatki rywali 21 razy i został ponownie królem strzelców – tym razem II ligi.

  • Wtedy też związał się z menedżerem Cezarym Kucharskim.
  • Wkrótce napastnika chciały mieć w swoich szeregach największe polskie kluby – Lech Poznań, Wisła Kraków oraz… Legia Warszawa.
  • Razem ze swoim menedżerem zdecydował się na wybór oferty Lecha Poznań.

W barwach nowego klubu już w debiucie zdobył swoją pierwszą bramkę w lidze, a wkrótce także w europejskich pucharach. Otrzymał powołanie do reprezentacji Polski gdzie w pierwszym meczu strzelił bramkę San Marino. W debiutanckim sezonie przy ul. Bułgarskiej strzelił w sumie 20 bramek (14 w lidze, 2 w rozgrywkach Pucharu Polski i 4 w Pucharze UEFA), w drugim powtórzył swój wyczyn. Z tym, że 18 goli w Ekstraklasie dało mu kolejny tytuł króla strzelców.

  • Zdobył z Lechem tytuł mistrza kraju i zaczął rozmyślać o nowych wyzwaniach.
  • Ofert nie brakowało, ale ostatecznie podpisał kontrakt z Borussią Dortmund. Niemcy zapłacili poznaniakom za transfer rekordową kwotę.

Suma robi wrażenie nie tylko dlatego, że jest najwyższą w historii polskiego futbolu, ale także dlatego, że kilka lat wcześniej Znicz zapłacił za niego Legii ekwiwalent w wysokości kilku tys. zł. W Borussi zauważono, że Robert posiada nieprzeciętne umiejętności. Doceniono także fakt, że na kolejnych szczeblach rozgrywek zostawał królem strzelców. Szefowie klubu liczyli, że w Bundeslidze piłkarz poradzi sobie równie dobrze, ale dali rok czasu na aklimatyzację. I nie przeliczyli się! W pierwszym sezonie „Lewy” pomógł w zdobyciu tytułu mistrza Niemiec, nabrał doświadczenia, rozwinął się piłkarsko, poznał kulturę i język. To wszystko pomogło mu w zostaniu w drugim sezonie w BVB kluczową postacią zespołu. Robert stał się nie tylko napastnikiem, od którego trener rozpoczynał ustalanie składu, ale też najlepszym strzelcem zespołu i trzecim snajperem Bundesligi. Wydatnie przyczynił się do zdobycia przez Borussię podwójnej korony, czyli mistrzostwa i Pucharu Niemiec. Robert został wybrany tez najlepszym graczem Bundesligi, był w czołówce w kwestii odkryć sezonu, stał się piłkarzem uznanym i rozpoznawalnym w Niemczech. Po tak udanym sezonie zagrał w reprezentacją Polski na EURO 2012, zdobył pierwszą oficjalną bramkę na Stadionie Narodowym. Trzeci sezon w barwach BVB to dobra i efektywna gra w Lidze Mistrzów, Lewy trafił m.in. do siatki Realu Madryt, co przyczyniło się do wygrania rywalizacji w fazie grupowej z „Królewskimi”.

Wytrwałość, pokora i cierpliwość zawsze popłaca, ale największym skarbem człowieka jest odkrycie Chrystusa i mocy wypływającej z nawiązania z nim relacji, z położenia zaufania tam, gdzie jest źródło życia, jakim jest Bóg w Trójcy Jedyny oraz powierzanie swojego losu Jezusowi w każdym życia okresie.

Gratulujemy również naszej drużynie piłkarskiej Liturgicznej Służby Ołtarza Chrystusa Króla w Sanoku, która we wspaniały sposób odniosła sukces zdobywając trzecie miejsce oraz brązowy medal w rozgrywkach piłkarskich na szczeblu Archidiecezji Przemyskiej, w sobotę 22 marca 2014 roku.

Opracowano na podstawie publikacji ze strony: www.franciszkanie.esanok.pl

 

23 marca 2014|