Stop złej modlitwie

Oto, co grozi ci w czasie złej modlitwy. Najprostsza definicja modlitwy mówi, że jest to rozmowa z Bogiem. I jak w każdej rozmowie, tak i tu jesteśmy narażeni na działanie grzechu. Oto prosty sposób, by się przed nim uchronić.

Święty Augustyn uczy:

„Mówisz: Panie, niechaj nie wyleci z Twoich uszu moja modlitwa. Odpowie Bóg: Chcesz, żebym wbił twoją modlitwę w Moje uszy? Wbij w swoje serce Moje prawo”.

Najprostsza definicja modlitwy mówi, że jest to rozmowa z Bogiem. I jak w każdej rozmowie, tak i tu jesteśmy narażeni na działanie grzechu, pod wpływem którego stawiamy się nieustannie w centrum wszechświata.

modlitwa

Zobacz, co się dzieje w twoim umyśle i sercu podczas spotkania z przyjacielem, który opowiada o wakacjach, studiach, swoich pasjach, rodzinie, pracy czy planach na przyszłość.

Sprawdź, jak szybko pod wpływem tego, co mówi, rodzi się w tobie myśl zaczynająca się od „a ja…” lub „a u mnie”, która tylko szuka okazji, by wyrazić się w słowach i skierować rozmowę na nasz ulubiony temat: na nas samych.

Zrób proste ćwiczenie: spróbuj przeprowadzić trzy następne rozmowy, w których będziesz uczestniczyć – bez względu na to, kto będzie rozmówcą – bez zawracania jej biegu ku sobie i własnym sprawom, ale utrzymując ją cały czas wokół swojego rozmówcy, jego życia i tego, co on lub ona chce powiedzieć. Dasz radę? Pójdzie bez najmniejszych oporów? Nie będzie robiło ci żadnej różnicy, czy w centrum rozmowy będziesz ty, czy ktoś inny?

Praca nad dobrą modlitwą wymaga uświadomienia sobie tej skłonności, którą wszyscy w sobie nosimy. Nie tylko zwraca nas ona ku nam samym, ale na domiar złego daje nam pierwszeństwo przed wszystkimi innymi.

Czy nie jest tak, że w kolejce to zawsze my się śpieszymy i my mamy jeszcze tyle spraw do załatwienia, a pozostali to w sumie mogą przecież poczekać? Czy kiedy w pracy witamy znajomych, to nie zaczynamy się licytować, czyj samochód tkwił w większym korku i kto ma dziś więcej roboty?

Na modlitwie stajemy tacy, jacy jesteśmy. Skoncentrowanie na sobie nie znika tylko dlatego, że nagle wchodzimy w kontakt z Bogiem. Podobnie jak w czasie rozmowy z ludźmi, także podczas rozmowy z Nim na pierwszy plan wysuwają się nasze sprawy. Myśli i słowa krążą wokół nas samych, ewentualnie wokół naszych bliskich, wracając do nich spontanicznie, a gdy już zaczynamy dawać miejsce Bogu i próbujemy zająć się Jego sprawami, to okazuje się, że nie jest to takie łatwe. Często modlitwa traci żar i wyhamowuje – jak rozmowa z ludźmi, która już nie kręci się wokół nas samych.

mod

Dobra modlitwa tak jak dobra rozmowa wymaga wzajemności: trzeba dać drugiemu to, czego sami oczekujemy. Słusznie, zatem poucza św. Augustyn, że jeśli chcemy, by Bóg wziął sobie do serca nasze słowa, to i my winniśmy wziąć sobie do serca Jego Słowo. Wkłada przy tym w usta Boga mocne zdanie: „wbij, wbij w swoje serce moje prawo”.

Przyjaciel, którego zasypujemy naszymi sprawami, czasem musi nam ostro powiedzieć: „przestań gadać i posłuchaj wreszcie”, żeby ocalić dialog przed zamianą w monolog. Bóg chce naszej modlitwy, chce autentycznej rozmowy z nami, wymiany słów i myśli. Dlatego kształtując w nas dobrą modlitwę, musi nam w którymś momencie powiedzieć: „dość gadania, słuchaj! Przestań mówić mi, co mam robić, jak zadziałać, gdzie interweniować. Ja też mam coś do powiedzenia, mam dla ciebie Słowo, które jest prawem. Chcesz, żebym cię posłuchał? Posłuchaj także mnie”.

Dobra modlitwa zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy rozumieć, że rozmowa z Bogiem oznacza naszą zgodę na Jego Słowo w naszym życiu. Wtedy stajemy do modlitwy coraz bardziej po to, żeby to On mówił, co mamy zrobić, jak myśleć i działać, żeby wbijał w nasze serce swoje prawo.

Opracował: ks. Przemysław Szewczyk, www.deon.pl

4 stycznia 2017|