Rewolucja Ojca Świętego Franciszka

19 lipca 2013 roku; Wkrótce po zakończeniu konklawe w Watykanie powtarzano trzy słowa, jakie kardynał Jorge Mario Bergoglio miał wypowiedzieć na wieść o swoim wyborze: „Karnawał się skończył”. Miał rację. Ojciec Święty Franciszek jest papieżem ponad 100 dni. W tym czasie sprawy nabrały gigantycznego przyspieszenia. W tym również sprawy ważne dla Polaków.

Rewolucja Ojca Świętego Franciszka 1

2 lipca Kongregacja ds. Świętych zatwierdziła drugi cud przypisywany Janowi Pawłowi II. Kobieta z Kostaryki cierpiąca na – jak twierdzili lekarze – nieodwracalne uszkodzenie mózgu nagle wyzdrowiała, kiedy jej rodzina modliła się do polskiego papieża w dniu ceremonii jego beatyfikacji. Wszystko wskazuje na to, że kanonizacja Jana Pawła II nastąpi jeszcze w tym roku, bo 5 lipca zgodził się na nią papież Franciszek.

Trzy miesiące temu nikt w Watykanie nie spodziewał się takich zmian. Na przykład tego, że papież z Argentyny zrezygnuje ze służby i kamerdynera. – Lubi jadać z innymi, tak więc kamerdyner jest po prostu niepotrzebny – tłumaczy watykańskie biuro prasowe.

Kolejna zmiana: od XVII wieku wszyscy papieże mieszkali w Pałacu Apostolskim tuż przy placu św. Piotra. Tamtejsze apartamenty, składające się z 12 pokoi, mają prywatną kaplicę oraz bibliotekę i przepełnione są bezcennymi dziełami sztuki. Franciszek – nie zważając na protesty watykańskiej ochrony – odmówił przeprowadzki do luksusowej rezydencji, pozostał w znacznie skromniejszym Domu św. Marty. „Muszę przebywać z innymi ludźmi. Nie sądzę, by samotność była dla mnie dobra” – tłumaczył. I dodawał: „Każdy, kto w moim wieku chce zmienić swoje życie, jest po prostu śmieszny”.

Ojciec Święty nieustannie, do znudzenia przypomina, że Jezus był przywódcą ubogich, a Kościół powinien pamiętać o najsłabszych i najmniej ważnych.

Wciąż zaskakuje opinię publiczną szczerością. Wyznał np., że nigdy nie chciał być papieżem, bo papieżem chce zostać tylko masochista. Zwierzył się też, że gdy zdecydował się na kapłaństwo, ogarnęła go „wewnętrzna ciemność”.

To jest bardzo pozytywne. Wszyscy czują zmianę w powietrzu, nową energię. Niektórzy użyliby terminu „miesiąc miodowy”, ale miesiąc miodowy jest krótki, a tu nic nie wskazuje na to, żeby miał się skończyć – mówi jeden z watykańskich urzędników.

Nawet dysydenci w łonie Kościoła są zachwyceni. Gdy tuż przed konklawe rozmawiałem z Hansem Küngiem, najsłynniejszym zbuntowanym teologiem, pozbawionym przez Kongregację Nauki Wiary prawa nauczania, był on sceptyczny. Zakładał, że zwyciężą zepsuci oraz kochający władzę konserwatyści z kurii. Dziś mówi zupełnie co innego: – To zaskakujące, że już w pierwszych minutach Franciszek wybrał nowy styl. Świadomie unika uroczystych gestów i nadętej retoryki – zamiast tego przemawia językiem ludu. Bardzo podkreśla, że jest zwykłym człowiekiem.

Wśród jezuitów, z których wywodzi się Ojciec Święty, papież Franciszek, panuje niepisana reguła, że nowy przełożony powinien spędzić 100 dni na obserwacji wspólnoty i dopiero potem zabrać się do roboty. Ale Ojciec Święty Franciszek nie przestrzega tej zasady. Szybko powołał na przykład specjalną komisję nadzorującą Bank Watykański.

W banku konta były tajne, co sprawiło, że chętni do prania brudnych pieniędzy ochoczo korzystali z pośrednictwa watykańskich hierarchów. Na polecenie Ojca Świętego Watykan zaczął współpracować w tej sprawie z włoską policją, co wcześniej nigdy się nie zdarzyło.

Miesiąc temu, 6 czerwca, Ojciec Święty spotkał się w Watykanie z przedstawicielami CLAR, organizacji skupiającej księży i zakonnice z Ameryki Łacińskiej. Powiedział wtedy: „ … w kurii są święci ludzie. Naprawdę święci ludzie. Ale jest też element zepsucia. Wspominano o „ciemnym” lobby i ono rzeczywiście istnieje – mówił.

Fakt, że wśród watykańskich hierarchów są tzw. „ciemne elementy”, to tajemnica poliszynela. Ale kiedy pośrednio potwierdza to Papież, to już rewolucja. – Nie ma najmniejszych wątpliwości, że to, co powiedział Ojciec Święty Franciszek, opierało się na mocnych dowodach. W przeciwnym razie natychmiast pojawiłoby się dementi – tłumaczy Sandro Magister, jeden z czołowych watykanistów.

Potwierdzając istnienie „ciemnego lobby”, Ojciec Święty Papież Franciszek zrywa ze zwyczajem omerty, milczenia ułatwiającego stosowanie szantażu – dodaje Alberto Melloni, profesor historii chrześcijaństwa na uniwersytecie w Modenie.

Do wyczyszczenia afer wokół Banku Watykańskiego nie wystarczy sama tylko otwartość, ale ostatnie wydarzenia pokazują, że i tu Ojciec Święty Papież Franciszek wziął się do roboty. 27 czerwca w kościele na przedmieściach Rzymu został aresztowany prałat Nunzio Scarano. Monsignore prosto ze świątyni trafił do więzienia Regina Coeli. Za to, że wraz ze wspólnikami – agentem tajnych służb i maklerem giełdowym – planował przemyt na pokładzie watykańskiego samolotu 20 milionów euro znajdujących się na tajnych szwajcarskich kontach i należących do arcybogatej rodziny armatorów z Salerno.

Monsignore Scarano pracował od wielu lat, jako księgowy w Watykanie. Jednak kilka tygodni wcześniej go zawieszono, bo policja odkryła, że wyprowadził z Banku Watykańskiego 560 tys. euro. Pieniądze miały zostać przeznaczone na budowę hospicjum dla pacjentów w fazie terminalnej, ale chwilowo posłużyły do spłacenia licznych długów Scarano, który kochał hazard oraz luksus. Nazywano go nawet Monsignore 500, bo wszystkim pokazywał portfel, w którym znajdowały się wyłącznie banknoty o nominale 500 euro.

Znawcy Watykanu twierdzą, że podobnych aresztowań może być więcej, bo kuria jest w opłakanym stanie – zarówno Jan Paweł II, jak i Benedykt XVI byli bowiem fatalnymi administratorami.

Choć reformy będą trudne, nowemu papieżowi mogą przyjść z większą łatwością niż poprzednikom. Choćby dlatego, że wywodzi się spoza „włoskiej mafii”, która chciała, by wszystko zostało po staremu. Ale jak to ujął pewien wysoki rangą zakonnik, który spędził ponad 10 lat w Watykanie: – Widzieliśmy wielu papieży z kompletnie różnymi osobowościami, ale struktura zawsze pozostawała taka sama. Każdy kiedyś w końcu zostaje wchłonięty przez system. To nie ty go zmieniasz, to on zmienia ciebie.

Rzeczywiście, kuria rzymska jest samowystarczalna, nie dopuszcza do swych tajemnic świata zewnętrznego. Wszystko tam jest obliczone na to, by nie dopuścić do jakichkolwiek zmian.

Miejmy nadzieję, że Ojciec Święty poradzi sobie ze skandalami „ciemnego lobby”, korupcją i sobiepaństwem w kurii. Będzie to oznaczało, że nasz Kościół Chrystusowy jest zdolny poradzić sobie w chwilach największej „ciemności”. To przecież Argentyńczyk został papieżem, bo Kościół w Europie słabnie i teraz to w Ameryce Łacińskiej żyje blisko połowa (500 milionów) spośród 1 miliarda 200 milionów wiernych katolików.

Ojciec Święty Franciszek, w świetle podjętych przez siebie działań jest najlepszym gwarantem odrodzenia kościoła Chrystusowego.

A oto niektóre z pytań zadanych Ojcu Świętemu na prywatnej audiencji, udzielonej dzieciom, 07 czerwca 2013 roku.

Pytania dzieci:

  • Dlaczego porzuciłeś całe bogactwo związane z pozycją papieża?
  • Wielki apartament, wielki samochód?
  • Dlaczego mieszkasz w maleńkim mieszkanku?
  • Czy chciałeś zostać papieżem?

Dzieci, które Ojciec Święty Franciszek przyjął na audiencji nie szczędziły mu trudnych pytań. Ale odpowiadał szczerze…

To była niezwykła audiencja. Papież spotkał się z tysiącami dzieci z Włoch oraz Albanii. Jak to ma w zwyczaju, pozwalał zadawać pytania – mikrofon stał na środku wielkiej sali – a potem na nie odpowiadał.

Dowiedzieliśmy się więc za pośrednictwem dzieci, że Ojciec Święty Franciszek wcale nie chciał być następcą św. Piotra. – Bóg nie błogosławi tym, którzy chcą zostać papieżami – odpowiedział Franciszek na pytanie dziewczynki. – Ja nie chciałem.

A zapytany, dlaczego porzucił papieskie apartamenty, by zamieszkać w małym mieszkanku, odpowiedział z uśmiechem: – Już raz zapytał mnie o to jeden profesor. Powiedziałem mu „Słuchaj profesorze, robię to ze względu na moją psychikę”. Tu nie chodzi tylko o bogactwo, ale o osobowość – tłumaczył dzieciom. – Ja muszę mieszkać między ludźmi, a gdybym mieszkał sam, pewnie trochę odizolowany, nie byłoby to dla mnie dobre.

Dodał też kwestię poważniejszą. Że w dzisiejszym świecie, w którym tak wiele jest nędzy i cierpienia, należy prowadzić proste życie.

A kontynuując już tradycyjne łamanie watykańskich zwyczajów, złamał kolejny. Ojciec Święty Franciszek na lato zostanie w Watykanie, a nie wyjedzie – śladem swych poprzedników od wielu stuleci – do bajkowej rezydencji papieży w Castel Gandolfo.

To kolejny wyraz skromności argentyńskiego kardynała Jose Bergolio, naszego dzisiejszego Ojca Świętego, który zawsze stara się być tam, gdzie potrzebuje go 1,2 mld katolików z całego świata.

 

Opracowano na podstawie materiału Macieja Nowickiego z Newsweeka

19 lipca 2013|