Relikwie Krzyża Świętego

Obchodząc święto Podwyższenia Krzyża Świętego, które związane jest z wydarzeniem odnalezienia krzyża, na którym zmarł Jezus, zapraszamy do lektury artykułu Marioli Wiertek właśnie o historii odkrycia tych bezcennych relikwii i o tym skąd wiemy, że są one autentyczne.

W 326 r.,  cesarzowa  Helena, matka cesarza Konstantyna Wielkiego, udała się do Ziemi Świętej w poszukiwaniu relikwii Chrystusowych. W opuszczonej cysternie w pobliżu Golgoty znalazła trzy krzyże, z których jeden zidentyfikowany został jako narzędzie kaźni Chrystusa. W kolejnych wiekach Krzyż Święty był dzielony na małe cząsteczki rozdawane jako relikwie do różnych kościołów na całym świecie. A Helena została świętą.

Kim była Helena?

Julia Flavia Helena, którą świat czci jako św. Helenę,  doświadczyła zmiennych kolei losu i jak w starych baśniach – raz była Kopciuszkiem, raz królową. Urodziła się jako córka karczmarza, ale została żoną lub konkubiną cesarza i matką  następcy tronu. Potem została odsunięta przez męża, pozbawiona tytułów i  przybyła do Cezarei nie jako dumna augusta, lecz zwykła pątniczka – świadoma, że może liczyć tylko na siebie. Helena przywiozła bowiem ze sobą edykt mediolański uznający chrześcijan za pełnoprawnych obywateli cesarstwa i nakazujący zwrot zagrabionych majątków i zakończenie prześladowań. Pragnęła też odnaleźć relikwie Męki Pańskiej i ocalić miejsca związane z życiem i działalnością Jezusa Chrystusa, w którego  głęboko uwierzyła. Choć to, co zamierzała wydawało się szaleństwem, jej misja została zrealizowana. Wszak szaleństwo w oczach ludzi, w oczach Boga często okazuje się mądrością.

Dowód winy i prawdziwości relikwii

Rodzi się jednak pytanie, czy historia odnalezienia cennych relikwii to prawda, czy tylko legenda? Czy krzyż odnaleziony przez cesarzową był rzeczywiście autentyczny? Czy prawdziwe są jego partykuły przechowywane w świątyniach rozsianych po świecie? Również w krakowskiej Bazylice św. Franciszka z Asyżu jest przechowywana i udostępniana wiernym ta  cenna relikwia. Legendy przekazują informacje o cudownych uzdrowieniach, które zaczęły się dziać przy jednym ze znalezionych krzyży. Na tej podstawie uznano jego prawdziwość. Ciekawych informacji w tej sprawie dostarcza  też książka „Świadkowie Tajemnicy. Śledztwo w sprawie relikwii Chrystusowych” G. Górnego i J. Rosikonia. Autorzy doszli do wniosku, że Helena zidentyfikowała krzyż na podstawie jednego szczegółu, jaki odróżniał  go od dwóch innych, na których ukrzyżowano dobrego i złego łotra. Tym szczegółem był tzw. „titulus damnationis”, czyli dowód winy, a więc tabliczka z napisem w trzech językach: „Jezus Nazareńczyk Król Żydowski” (przedstawiana często ze skrótem INRI). Cesarzowa podzieliła tę tabliczkę na dwie połowy – jedna pozostała w Jerozolimie i zaginęła podczas zdobycia tego miasta przez Persów w 614 r., natomiast druga została przewieziona do Rzymu i umieszczona w pałacu imperatorowej Heleny, który później przekształcony został w Bazylikę Santa Croce di Gerusalemme. Od tamtej pory połowa tabliczki nieprzerwanie przebywała w tym właśnie miejscu. W 2000 r. napisy na „titulusie” zostały przebadane przez trzy ekipy paleografów antycznych, specjalistów od pisma hebrajskiego, łacińskiego i greckiego. Wykluczyli oni możliwość fałszerstwa, stwierdzając jednoznacznie, że takie właśnie trzy rodzaje pisma, jakie użyte zostały na drewnie, współistniały ze sobą w obiegu jedynie w I w. naszej ery na terenie Ziemi Świętej.

Ponieważ poza Jezusem historia nie zna innego człowieka o tym samym imieniu, skazanego za ten sam czyn (uzurpację godności królewskiej, co podkreślał napis „Król Żydowski”), badacze doszli do wniosku, że „titulus damnationis” jest autentyczny, a tym samym autentyczny musiał być również krzyż, do którego przybita była tabliczka.

Mariola Wiertek

15 września 2018|