PRZYPOMINA O ISTNIENIU BOGA

Święty Szarbel jest wielką tajemnicą dla świata nauki, a dla nas wszystkich czytelnym znakiem wskazującym na istnienie Boga. Od śmierci libańskiego pustelnika minęło 117 lat, a ciało świętego nie ulega procesowi rozpadu. Dzięki Jego wstawiennictwu ciągle dokonują się spektakularne uzdrowienia i nawrócenia.

W pierwszą noc po pogrzebie św. Szarbela, 24 grudnia 1898 roku, nad jego grobem pojawiło się jaskrawe światło tajemniczego pochodzenia, które, jak błyskawica, zapalało się i znikało, i było widoczne w promieniu kilkunastu kilometrów.

Ten fenomen światła powtarzał się każdej nocy przez półtora miesiąca od dnia pogrzebu św. Szarbela. Świadkami tego nadzwyczajnego wydarzenia byli mnisi oraz mieszkańcy okolicznych wiosek chrześcijańskich i muzułmańskich, którzy masowo zaczęli pielgrzymować do grobu świętego pustelnika. Fakt ten wywołał wielkie poruszenie w całym Libanie.

Tysiące chrześcijan i muzułmanów zaczęło przybywać do grobu świętego. Niektórym z nich udało się otworzyć grób i zabrać ze sobą jako relikwię kawałek ubrania czy kilka włosów z brody eremity.

ZNAK ZWYCIĘSTWA NAD ŚMIERCIĄ

Wtedy patriarcha maronitów ze względów bezpieczeństwa nakazał przeniesienie ciała o. Szarbela do klasztoru. Jego grób został otwarty w obecności lekarza i innych urzędowych świadków. Znajdowała się w nim woda z mułem, ale zwłoki świętego pustelnika były nienaruszone.

Zmysł wiary przynaglał ludzi, aby za wstawiennictwem św. Szarbela, przy jego relikwiach, przedstawiać Bogu wszystkie swoje problemy oraz choroby duszy i ciała. Przyjeżdżali albo przychodzili z całego Libanu, często boso, w duchu umartwienia i pokuty.

To, co zdumiewa naukowców, to fakt, że wielokrotne ekshumacje potwierdziły, iż ciało św. Szarbela nie podlega procesowi pośmiertnego rozkładu: jest giętkie, miękkie i świeże. Badania lekarskie wykazały, że żadna część jego ciała nie wykazywała najmniejszych oznak gnicia ani rozkładu tkanek.

Kiedy lekarz nożem chirurgicznym lekko naciął biodro zmarłego, gwałtownie zaczęła płynąć z niego krew. Konieczne było zabandażowanie tego miejsca, aby zatamować krwotok.

Innym tajemniczym zjawiskiem jest szokujący dla naukowców fakt, że przez 67 lat z ciała św. Szarbela sączyła się nieustannie krew i osocze. Było to obfite „pocenie się” całego ciała. Eksperci obliczają, że z martwego ciała św. Szarbela wypłynęło około 20 tysięcy litrów płynu. Ten tajemniczy płyn stał się znakiem Chrystusowej mocy uzdrawiania ludzi z najrozmaitszych chorób.

Zakonnicy sądzili, że kiedy wysuszą ciało, to przestanie ono wydzielać płyn. Dlatego wystawiali je na słońce i osuszający wiatr przez okres czterech miesięcy, od wiosny do późnego lata. Nie zatamowało to jednak nieustannego „pocenia się” ciała świętego.

Mnisi starali się wszelkimi możliwymi sposobami powstrzymać wydzielanie się płynu, gdyż było to dla nich bardzo kłopotliwe. Z tego też powodu usunięto z ciała o. Szarbela wszystkie narządy wewnętrzne. Nic to nie pomogło – ciało o. Szarbela jeszcze bardziej zaczęło się „pocić”. Wszystkie zabiegi okazywały się nieskuteczne.

Ludzkie działania nie były w stanie powstrzymać Bożej mocy działającej w ciele świętego eremity. Znany libański profesor medycyny George Chukrallah w ciągu 17 lat 34 razy szczegółowo badał ciało św. Szarbela. Naukowiec ten tak podsumował swoje wieloletnie badania:

„Ile razy badałem ciało Świętego, zawsze ze zdumieniem stwierdzałem, że było ono nienaruszone, giętkie, jakby było zaraz po śmierci. To, co szczególnie mnie zastanawiało, to płyn nieustannie wydzielający się z ciała.

Podczas wielu swoich wyjazdów konsultowałem się z profesorami medycyny w Bejrucie i w różnych miastach Europy, ale nikt z nich nie potrafił mi tego wyjaśnić. Jest to rzeczywiście zjawisko jedyne w całej historii.

Gdyby ciało wydzielało tylko 3 gramy płynu dziennie – a w rzeczywistości wydzielało kilkadziesiąt razy więcej – to wtedy w ciągu 66 lat łączna jego waga wynosiłaby 72 kilo, czyli o wiele więcej aniżeli waga całego ciała. Z naukowego punktu widzenia jest to zjawisko niewytłumaczalne, gdyż w ciele człowieka znajduje się około 5 litrów krwi i innych płynów.

Opierając się na dotychczasowych badaniach, doszedłem do przekonania, że to dzięki interwencji samego Boga ciało św. Szarbela nie ulega procesowi pośmiertnego rozkładu i wydziela tajemniczy płyn”.

Zachowując ciało św. Szarbela od pośmiertnego rozkładu, Jezus Chrystus dał nam czytelny znak swego ostatecznego zwycięstwa nad śmiercią w swoim zmartwychwstaniu.

„Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy!” (Mt 10,8)

To polecenie Pana Jezusa św. Szarbel wypełniał w ciągu życia na ziemi i robi to po swojej śmierci. Tłumy ludzi z całego Libanu zaczęły przychodzić do grobu o. Szarbela. Dokonywały się i ciągle się dokonują liczne cudowne uzdrowienia z rozmaitych nieuleczalnych chorób.

W kronikach sanktuarium św. Szarbela odnotowane są także przypadki wskrzeszeń zmarłych. 16 kwietnia 2015 roku podczas pielgrzymki do sanktuarium św. Szarbela mieliśmy umówione spotkanie z ojcem, który pokazał nam księgę dokumentującą najnowsze cudowne uzdrowienia.

Opowiedział niesamowitą historię swojej choroby na serce, śmierci i powrotu do życia. Podczas operacji lekarze stwierdzili jego zgon. Powrócił do życia po ośmiu godzinach od chwili swojej śmierci, dzięki wstawiennictwu św. Szarbela.

Ojciec Louis Matar opowiedział nam też między innymi o spektakularnym uzdrowieniu noworodka. Pokazał jego zdjęcia przed uzdrowieniem i po nim. Dziecko urodziło się z organami wewnętrznymi na zewnątrz ciała. Dzięki modlitwie do św. Szarbela zostało cudownie uzdrowione. Doskonale widać na fotografiach, jak niesamowity był to cud.

Z kroniki cudów znajdującej się w sanktuarium wybrałem przypadek wskrzeszenia zmarłego dziecka. Maryam Shamoun wybrała się ze swoim chorym synem do św. Szarbela. W czasie drogi dziecko umarło jej na rękach.

Zrozpaczona kobieta dotarła do grobu świętego pustelnika i położyła zmarłego synka obok jego trumny; płacząc, prosiła o ratunek. Ojciec Eliasz, widząc tę sytuację, wzruszył się głęboko, otworzył trumnę św. Szarbela, obmył jego ręce wodą i łyżeczką od kadzidła wlał tę wodę w usta zmarłego dziecka. Po krótkim czasie dziecko zaczęło normalnie oddychać.

Świadkowie zamarli ze zdziwienia. Ojciec Eliasz wziął dziecko i oddał je matce, która widząc, że jest głodne, zaczęła karmić je piersią. Wskrzeszony do życia chłopiec wyrósł na wspaniałego, zdrowego i silnego mężczyznę oraz gorliwego katolika.

SPOŚRÓD DZIESIĄTKÓW TYSIĘCY RÓŻNYCH UZDROWIEŃ

Maryam Zuwain po porodzie najstarszej córki zachorowała na tajemniczą chorobę, w wyniku której została całkowicie sparaliżowana i miała straszne bóle. Przez trzy miesiące nie mogła nic jeść, piła tylko mleko i inne płyny.

Pewnego dnia przyszła do jej domu muzułmanka z prośbą o jałmużnę. Od niej Maryam się dowiedziała, że w klasztorze św. Marona jest grób o. Szarbela i że dzięki wstawiennictwu zmarłego eremity dzieją się tam wielkie cuda. Postanowiła udać się do tego grobu.

Mąż Maryam wynajął wóz ciągnięty przez muła. Po całodziennej podróży małżonkowie dotarli wreszcie do klasztoru i natychmiast udali się do grobu o. Szarbela. Chora z całych sił prosiła o uzdrowienie, żeby mogła pieszo wrócić do domu. Jeden z ojców wzruszył się, widząc wielkie cierpienie kobiety, i powiedział do niej:

„ufaj i trwaj w mocnej wierze, dzisiaj będziesz uzdrowiona”.

Przyniesiono Maryam płyn, który wypływał z ciała św. Szarbela, oraz jego zakonne szaty. Potarto jej ciało płynem i szatami świętego. Maryam od razu poczuła się lepiej; ból zaczął zanikać, a paraliż ustępować. W końcu kobieta sama stanęła na nogi i zaczęła chodzić. Została całkowicie uzdrowiona.

OJCIEC SZARBEL JEST GŁUPI?

Pracownik w gospodarstwie klasztornym Tannous Shade poważnie zachorował. Od siedmiu lat miał ciągłe bóle gardła, bioder i ramion. Lekarze byli bezsilni. Pewnego dnia spotkał przed klasztorem pielgrzymów, którzy przyjechali do grobu św. Szarbela, aby się modlić o odzyskanie zdrowia. Tannous zaczął drwić z nich:

„Jesteście nierozumni! Kiedy o. Szarbel został świętym?”.

Jeden z przyjezdnych powiedział:

„Módl się do o. Szarbela, a on cię uzdrowi”.

Zdenerwowany Tannous odparł:

„Czy mam prosić o uzdrowienie tego głupiego zakonnika? Nie wierzę w jego świętość. Bardziej prosiłbym o uzdrowienie osła aniżeli jego”.

I poszedł do pracy w polu. Kiedy wracał do domu, zobaczył idącego zakonnika w habicie z laską i ze stułą na szyi. Po chwili rozpoznał, że jest to zmarły o. Szarbel, który uśmiechając się, postawił mu pytanie:

„Co dzisiaj o mnie powiedziałeś?”.

Tannous drżącym głosem odpowiedział:

„Ja tylko żartowałem, ale proszę, Ojcze, uzdrów mnie”.

Pochylił się przed o. Szarbelem, błagając:

„Mój Ojcze, proszę Cię!”.

W tym momencie poczuł uderzenie laską w najbardziej bolące miejsce i usłyszał słowa:

„Ojciec Szarbel jest głupi?”.

W tym momencie Tannous został całkowicie uzdrowiony, a św. Szarbel zniknął.

DROGA DO ŚWIĘTOŚCI

Święty Szarbel, czyli Józef Antoni Makhlouf, urodził się 8 maja 1828 roku w miejscowości Bekaa Kafra w Libanie, jako najmłodsze dziecko w rodzinie ubogich rolników. Miał dwóch braci i dwie siostry.

8 sierpnia 1851 roku Józef wstąpił do nowicjatu klasztoru w Mayfouk i otrzymał imię zakonne Szarbel. Jego matka Brygida i dwaj bracia bezskutecznie starali się nakłonić Józefa, aby porzucił życie zakonne.

Na początku drugiego roku nowicjatu przeniesiono go do klasztoru w miejscowości Annaya, gdzie 1 listopada 1853 roku złożył pierwsze śluby zakonne. Do przyjęcia święceń kapłańskich przygotowywał się, studiując filozofię i teologię w Instytucie Teologicznym św. Cypriana w Kfifane. Sakrament kapłaństwa otrzymał 23 lipca 1859 roku.

Jako młody ksiądz w 1860 roku jest świadkiem strasznej masakry ponad 20 tys. chrześcijan, dokonanej przez muzułmanów i druzów. Bojówki muzułmańskie bez żadnej litości mordowały całe rodziny chrześcijan, plądrowały, grabiły i paliły kościoły, konwenty, gospodarstwa i domy.

Setki uciekinierów – głodnych, poranionych, przerażonych tym, co się stało i co mogło ich jeszcze spotkać – szukało schronienia w klasztorze w Annai.

Ojciec Szarbel całym sercem pomagał uciekinierom oraz modlił się, pościł i stosował surowe praktyki pokutne, ofiarowując siebie Bogu w duchu ekspiacji za popełnione zbrodnie i błagając o Boże miłosierdzie dla prześladowców i prześladowanych.

Kiedy człowiek jest całkowicie zjednoczony z Chrystusem przez modlitwę i sakramenty oraz żyje na co dzień Ewangelią, uobecnia w świecie wszechmocną miłość Boga. Wtedy sam Bóg działa przez niego, zwyciężając zło dobrem, kłamstwo prawdą, a nienawiść miłością.

Jest to jedyny w pełni skuteczny sposób walki ze złem obecnym w świecie. W taki właśnie sposób przeciwstawiał się złu o. Szarbel. Wiedział on, że najskuteczniejszym sposobem zmiany świata na lepsze jest najpierw przemiana samego siebie, dojrzewanie do miłości, czyli własne uświęcenie się poprzez wypełnianie woli Bożej. Tylko ludzie, którzy szczerze dążą do świętości, czynią świat lepszym.

15 lutego 1875 roku, po 17 latach pobytu we wspólnocie zakonnej w Annai, św. Szarbel otrzymuje pozwolenie na przeniesienie się do eremu św. Piotra i Pawła, aby tam – w całkowitym milczeniu, przez modlitwę, pracę i jeszcze surowsze umartwienia – całkowicie zjednoczyć się z Chrystusem.

Erem ten był pustelnią położoną na wysokości 1350 m n.p.m. i mieszkało w nim trzech zakonników. Cela św. Szarbela miała tylko sześć metrów kwadratowych; pod habitem libański eremita nosił zawsze włosiennicę, jadł bardzo skromne potrawy bez mięsa, i to tylko jeden raz dziennie. Całkowicie oddał siebie Bogu na Jego wyłączną własność. Mówił:

„Mój Boże, moje serce należy do Ciebie”;

„Bóg jest moją miłością ito mi wystarczy”;

„Ciało jest jak osioł. Jeśli zaspokoisz jego zachcianki, stanie się niewdzięczne, ale jeśli je przegłodzisz, będzie pokorne”.

PŁONĄŁ OGNIEM BOŻEJ MIŁOŚCI

Święty Szarbel naśladował Chrystusa, praktykował Jego cnoty: posłuszeństwo, umartwienie, pokorę i miłość. Jego codzienne życie w pustelni wypełniała modlitwa i ciężka fizyczna praca w polu. Przez 10godzin dziennie wykonywał najcięższe prace: zbierał i wynosił kamienie, orał twardą, kamienistą ziemię bez pomocy zwierząt, uprawiał winnicę.

Msza św. i czas, który spędzał przed Najświętszym Sakramentem, przynosiły Mu największą radość. Dla miłości Boga poświęcał wszystko. Tylko miłość do Chrystusa tłumaczy wszystkie jego umartwienia i surowy tryb życia.

Jezus Chrystus był dla św. Szarbela jedynym mistrzem i nauczycielem, drogocennym skarbem, za który oddał i poświęcił wszystko, żeby mógł tylko do Niego należeć.

Najważniejszym wydarzeniem każdego dnia dla św. Szarbela była Msza św. i adoracja Najświętszego Sakramentu. Odprawiał Mszę św. z wielkim skupieniem. Widać było w jego zachowaniu, że w postaciach eucharystycznych widzi osobę Chrystusa.

Wypowiadał słowa powoli, z największym szacunkiem, ze świadomością, że podczas Mszy św. uczestniczy w męce, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Po słowach konsekracji patrzył na Chrystusa obecnego w Eucharystii z zachwytem i miłością.

W dni świąteczne i w niedziele odprawiał Mszę św. o godz. 10 rano, a w dni powszednie wczesnym rankiem. Uczestniczyła w nich zawsze grupa wiernych. Po Mszy św., klęcząc, odprawiał długie dziękczynienie.

Święty Szarbel nienawidził grzechu i wszystkiego, co do niego prowadzi. Każdego wieczoru przeprowadzał szczegółowy rachunek sumienia. Spowiadał się raz na tydzień. Natomiast innych spowiadał tylko za pozwoleniem przełożonego. Kochał grzeszników i modlił się o ich nawrócenie.

W konfesjonale udzielał mocnych nauk, ostrzegając przed uleganiem szatańskim pokusom i dając surowe pokuty. Jeżeli była potrzeba, to w swojej pustelni św. Szarbel spowiadał księży, zakonników oraz świeckich. Przełożony wysyłał go także, co pewien czas, z posługą do chorych.

Pan Jezus poprzez kapłańską posługę świętego eremity uzdrawiał nie tylko ludzkie dusze, ale także i ciała ludzi nieuleczalnie chorych oraz umierających.

Szarbel okazywał dziecięcą, pełną całkowitego zaufania wiarę w Boga. Kiedy przychodzili do niego krewni chorego z prośbą o modlitwę o uzdrowienie, w niektórych przypadkach św. Szarbel mówił:

„Chory jest już zdrowy. Módl się za niego”.

Wzywał do wytrwałej modlitwy:

„Błagajcie i módlcie się za chorego”.

Razem z nimi się modlił, zachęcając do całkowitego zaufania Bogu i przyjęcia Jego woli:

„Bądźcie cierpliwi i poddajcie się świętej woli Boga”;

„Pan Bóg da nam wszystko, co jest nam potrzebne do zbawienia. Polegajmy na Nim”.

CO PRZESZKADZA CI, ABY BYĆ ŚWIĘTYM?

Święty Szarbel przyciągał tłumy wiernych na swoje Msze św. w niedziele i święta. Ci, którzy w nich uczestniczyli, byli dogłębnie poruszeni, a po zakończeniu Eucharystii nie chcieli opuszczać kościoła.

Gdy pewna kobieta koniecznie chciała przed Mszą św. spotkać się z o. Szarbelem i ucałować jego rękę, on zdecydowanie odmówił i zza zamkniętych drzwi powiedział:

„Przyjmij Komunię św. naMszyśw. i będziesz miała wswoich ustach i w sercu samego Syna Bożego. On ci wystarczy. Kiedy Syn Boży jest w twoim sercu, nie ma potrzeby, abyś całowała moją rękę!”.

Ludziom, którzy prosili go o modlitwę i błogosławieństwo, mówił:

„Proście Pana, aby dał wam zgodnie z waszą wiarą”.

Kiedy ktoś mu mówił, że jest święty, wtedy odpowiadał:

„Jestem wielkim grzesznikiem”.

Święty Szarbel nigdy nie narzekał, był zawsze pogodny, zadowolony i radosny. W każdych okolicznościach ufał Bogu i za wszystko Mu dziękował. Mówił:

„Bóg się zatroszczy. Taka jest wola Boga. Niech Jego wola się dzieje”.

Wszystko czynił ze spontaniczną radością. Uważał siebie za sługę wszystkich i dlatego bezinteresownie służył wszystkim, którzy go o coś prosili.

Święty Szarbel radził:

„Nie martw się o rzeczy tego świata, ale o życie wieczne i sąd. Dlatego że Bóg, który będzie nas sądził, zna wszystko i nikogo nie potrzebuje, aby Mu powiedział”.

Modlił się o nawrócenie zatwardziałych grzeszników, za dusze w czyśćcu cierpiące, a w sposób szczególny za tych, za których nikt się nie modli.

Tym, którzy go prosili o modlitwę, mówił:

„Jestem tylko grzesznym człowiekiem. Niech modlitwy świętych wyproszą potrzebne ci łaski”;

„Jestem ostatnim ze wszystkich, grzesznym człowiekiem”;

„Ty także się módl. Jaka jest różnica między mną a tobą? Pan Bóg słucha ciebie tak samo jak mnie”.

Kiedy ktoś powiedział, że jest święty, zaczął drżeć na całym ciele, potrząsnął głową, zmarszczył brwi i powiedział:

„Jesteśmy podobni. Co przeszkadza ci, aby być świętym?”;

„Modlitwy świętych są ztobą, zawsze ufaj Bogu, a On będzie się tobą opiekował”.

Święty Szarbel jest dla nas wszystkich znakiem wzywającym do nawrócenia. Uświadamia nam, że każdemu człowiekowi do pełni szczęścia potrzebna jest tylko Miłość, której na imię jest Jezus Chrystus.

Święty pustelnik apeluje do nas, abyśmy codziennie, z odwagą i w sposób bezkompromisowy, zmierzali do szczęścia wiecznego w niebie. A prowadzi tam tylko jedna droga, którą pokazuje nam Pan Jezus:

„Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu MnieiEwangelii, zachowa je” (Mk 8,34-35).

Patrząc na przykład św. Szarbela, idźmy z radością drogą umartwienia, zaparcia się siebie, śmierci dla grzechu, aby całkowicie jednoczyć się z Chrystusem – Źródłem Miłości – przez wytrwałą modlitwę, sakramenty pokuty i Eucharystii oraz ofiarną miłość bliźniego.

 

Źródło: www.milujciesie.org.pl

23 listopada 2018|