PRAWDZIWA WARTOŚĆ WOLNEJ WOLI

30 czerwca 2013 roku; TRZYNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA; Wolność jest jednym z najcenniejszych darów, jakie otrzymaliśmy od Boga. Ona nas upodabnia do Niego. Wszystko jednak sprowadza się do właściwego jej wykorzystania. Jeśli zostaje źle wykorzystana, tracimy ją, a jej odzyskanie często staje się, po ludzku sądząc, niemożliwe. Człowiek wolny posiada skrzydła i może się dzięki nim wzbić na dużą wysokość, zyskuje w ten sposób coraz większą przestrzeń wolności. Jeśli jednak źle wykorzysta skrzydła wolności, to je uszkodzi i wtedy zostanie mu ziemia pod stopami.

Prawdziwa wartość wolnej woli 1Więcej, uszkodziwszy to, co zostało mu darowane, nie będzie w stanie wzbić się w niebo, a przez to pozostanie w zasięgu wielu wrogów, którzy urządzają na niego polowanie. Wielu zostaje zniewolonych, by z tej niewoli mogli żyć inni. To są nałogi: alkohol, tytoń, narkotyki, media, telefony – rzeczy, z których żyją producenci i sprzedawcy. To są uzależnienia od ludzi bogatych, mocnych, mających władzę. Na wszystkich uzależnieniach inni zarabiają. Zależy im więc na tym, by uzależnionych było wielu – im więcej, tym większe zyski. Refleksja nad wolnością winna uwzględniać te mechanizmy współczesnego świata.

Trzeba wiedzieć, komu zależy na moim zniewoleniu i jaki ma cel, gdy zniewala.

Święty Paweł pisze: „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” (Ga 5,1). On, bowiem przyniósł moc potrzebną do zerwania wszystkich zniewalających linek, jakimi posługują się ci, którzy ograniczają wolność. Syn Boga przybył na ziemię, by przywrócić wolność wszystkim zniewolonym. Może to uczynić przy pomocy łaski, która daje człowiekowi moc, by zerwał ze zniewoleniem, i może to uczynić, zabierając zniewolonego do domu Ojca. To drugie rozwiązanie dokonuje się przez śmierć.

Bóg jednak szanuje wolność człowieka do tego stopnia, że nawet w godzinie śmierci pyta, czy zależy ci na wolności, czy chcesz zostać na linkach zła, które się tobą posługiwało.

Takie pytanie w sercu usłyszał dobry łotr, gdy wisiał na krzyżu obok Jezusa, i skorzystał z szansy odzyskania wolności. Drugi łotr nie usłyszał tego pytania i uparł się, by pozostać w więzach niewoli. Jego przyszłość jest nam nieznana. Żyjemy w świecie wielu zniewoleń. Jedne są jawne, inne znane tylko zniewolonemu.

Słowa Pawła o wolności, którą przyniósł Chrystus, są pełne nadziei. Komu na niej zależy, skorzysta z szansy życia w świecie wolności już tu, na ziemi. Można bowiem być zewnętrznie zniewolonym przez układy i sytuacje, przez otoczenie i prawo, ale zachować wolność ducha i mieć skrzydła wolności mocne, by szybować ponad to, co decyduje o zniewoleniu zewnętrznym. Mówi o tym Jezus, który przybity do krzyża, czyli zewnętrznie zniewolony, duchowo był wolny i potrafił tego swego wolnego ducha oddać w ręce Ojca. To wielka tajemnica Ewangelii.

Kto dziś chce wiedzieć, o czym mówi Ewangelia, winien zatrzymać się nad tajemnicą wolności. Ona dziś jest nagłaśniana i niestety nadużywana. Ten, kto się spotyka z Chrystusem, poznaje jej smak i wartość. Błogosławieni, którzy umieją wykorzystać wolność tak, jak tego oczekuje Bóg. Kiedy dzisiaj słuchamy słów Chrystusa zwracającego się do tych, którzy chcą się zatrzymać i pożegnać z bliskimi, zanim wyruszą z Nim w drogę: „Nie cofajcie się, chodźcie!”, to nasze skojarzenia muszą podążyć w stronę wolności.

Niestety, współczesny człowiek za dużo oblicza, czy się opłaca, czy nie straci zbyt wiele czasu. Dlatego też trzeba pochylić się nad czytaniami i odpowiedzieć sobie na pytania: Czym powinna być dla współczesnego człowieka wolność? Co to znaczy być człowiekiem wolnym?

Tych zniewoleń w naszym życiu jest bardzo wiele! Tu nie chodzi tylko o grzechy nieczyste, alkohol czy papierosy! Zniewalać może gniew albo lenistwo!

Jakie wskazania w dziedzinie wolności dają dzisiejsze czytania? W postawie Elizeusza wobec Eliasza widać pierwszy element wolności. On w konsekwencji stał się sługą. Odczytał, więc swoje powołanie. Wolność jest zatem powołaniem wpisanym w życie człowieka. Elizeusz to bezbłędnie pojął. Jeśli ktoś jest zniewolony, unieszczęśliwia domowników, z którymi żyje na co dzień. Jeśli ktoś jest zniewolony agresywnością, nie potrafi spokojnie rozmawiać, podejmować decyzji, zniewala sobą najbliższych.

Człowiek ma obowiązek wyzwalania się ze złych przyzwyczajeń i stereotypów. W Liście do Galatów czytamy: „Miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie”. Jeśli człowiek jest wolny, potrafi służyćsłużyć dobru drugiego.

Tak często myślimy w sposób egoistyczny. Ot, choćby klasyczny przykład, w którym córka chce wrócić z dyskoteki nad ranem. Jej pragnienia stoją w opozycji do lęku matki, która obawia się tego późnego powrotu. Egoizm nie pozwala na kompromis. Wolność od egoizmu pomoże w walce ze swoimi zachciankami! Jest formą służby, w imię której rezygnuje się ze swojego pragnienia ze względu na miłość do bliźniego. Chodzi zatem o umiejętność myślenia w kategoriach: „ty”, „my”, a nie „ja”. Nie ma chyba większej choroby osobowości niż egocentryzm.

W tym samym czytaniu można także znaleźć apel św. Pawła: „Postępujcie według Ducha”. Człowiek wolny to ten, który postępuje według Ducha, a więc w swoich wyborach kieruje się prymatem ducha nad ciałem. Współczesny człowiek ulega zachciankom, staje się coraz bardziej wygodny. Socjologowie biją na alarm, bowiem statystyczny Polak najchętniej spędza swój wolny czas przed telewizorem, jednocześnie narzekając na kiepski program.

Tylko prymat ducha nad ciałem umożliwia człowiekowi stawanie się wolnym. I tutaj dochodzimy do sedna wolności. Przytoczmy słowa Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii: „Kto przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”. Oznacza to, że jeśli człowiek jest niekonsekwentny, nie potrafi wejść na drogę maksymalizmu, to nigdy nie będzie do końca wolny.

Zniewolenie zaczyna się od niewinnego pierwszego razu. Może ktoś stwierdzić: „Jedno piwo nie czyni człowieka nałogowcem”. Trzeba jednak powiedzieć, że od tego jednak zniewolenie się zaczyna, bo następuje przekroczenie pewnej granicy sumienia. Człowiek wolny to człowiek konsekwentny.

Trzeba więc dziś popatrzeć na własne zniewolenia i nazwać je po imieniu!

Leopold Staff napisał w jednym ze swoich utworów: „Wolność nie jest ulgą, lecz trudem wielkości”. Chciejmy być wielcy! Świętość, królestwo Boże – to wielkie słowa, ale jak mówiliśmy, jesteśmy w drodze, a droga okazuje się rzeczywistością bardzo konkretnych i bardzo drobnych rzeczy. Zaś w istocie swojej to one właśnie stanowią o świętości. Pomyślmy o tym dzisiaj, może właśnie przy okazji wieczornej modlitwy. Na ile w moim życiu, w moim sercu jest bardzo świadomie odbite to, że Bóg mnie woła do bycia ze sobą, do tego, żebym był z Nim teraz, dzisiaj, jutro, zawsze i na wieczność. Na ile przyjmuję Boże powołanie? Na ile na niego otwieram serce? Moi Drodzy, pomyślmy nad tym, jak się to przekłada na naszą codzienną rzeczywistość. Bo jeżeli postawimy przed sobą abstrakcyjnie powołanie świętości, to nic z tego nie wyniknie. Jednak jeśli popatrzymy na to zarówno od strony miłosnego wołania Bożego, jak też konkretów naszego życia, to możemy codziennie bardzo wiele dokonać. Prośmy Boga, żeby się to stało udziałem nas wszystkich.

Opracowano na podstawie materiału ze strony: www.franciszkanie.esanok.pl

 

30 czerwca 2013|