Pokazujmy miłość do nienarodzonego życia, a nie nienawiść do tych, którzy nie potrafią go kochać

Niektórzy się oburzają na ludzi, którzy są wściekli z powodu wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Widząc to, zadaję sobie pytanie: co ja w życiu zrobiłem żeby ludzi rozmiłować w życiu? Przypominam sobie różne działania, ale na pewno byłbym nieuczciwy, gdybym powiedział, że zrobiłem wszystko co mogłem.

Często zdarza mi się rozmawiać z osobami, które narzekają, że dzisiaj ludzie nie szanują prawa. Że jest obowiązek chodzenia do kościoła co niedzielę i ludzie nie chodzą, albo nie modlą się rano i wieczorem. Łamią przykazania, różne przepisy, które przecież po to są żeby było dobrze, żeby wszystko było właściwie poukładane.

Wielu poszukuje dziś przyczyn dlaczego tak jest, że są ludzie, którzy się tak bardzo oburzają na ten wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Dlaczego nagle nie chcą szanować konstytucji? Dość często słyszę takie pytania. Najbardziej trafną odpowiedź na to pytanie daje niedzielna Ewangelia (Mt 22, 34-40), która głosi, że prawo, każde prawo, opiera się na miłości. Żeby prawo było przestrzegane, to musi opierać się na miłości. Tego uczy Pan Jezus.

Pan Jezus mówi, że prawo jest na ogół dobre. My ludzie potrafimy ustanawiać też prawa błędne, które nie służą człowiekowi, ale na pewno nie dotyczy to prawa Bożego, na przykład dekalogu. Ale dekalog nie spełni swojej roli jeżeli realizacja dekalogu nie będzie opierała się na miłości, czyli na przykazaniu, które dał nam Pan Jezus. Jesteśmy nauczeni, że w katechizmie, którego używaliśmy przygotowując się do sakramentów, najważniejszym przykazaniem jest „będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem, a bliźniego swego jak siebie samego”, ale my chrześcijanie wiemy, że obowiązuje nas jeszcze inne przykazanie, które jest na pewno ważniejsze od tego i jest absolutnie fundamentalne. To przykazanie brzmi: „miłujcie się wzajemnie tak jak ja was umiłowałem”. To słowa Pana Jezusa wypowiedziane dwa razy w czasie ostatniej wieczerzy, czyli pierwszej eucharystii. Na tym ma się opierać wszelkie prawo i ma się opierać realizacja prawa, spełnianie prawa.

Wracając do aktualnej sytuacji związanej z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, niektórzy się oburzają na ludzi, którzy są wściekli z powodu tego wyroku. Widzimy jaka jest duża złość. Ja widząc to zadaję sobie pytanie: czy zrobiłem wszystko co mogłem w swoim życiu, żeby uczyć ludzi miłości do każdego życia, również tego nienarodzonego i również do tego, które ma jakieś wady wrodzone? Co ja w życiu zrobiłem żeby ludzi rozmiłować w życiu? Przypominam sobie różne rozmowy i działania, ale na pewno byłbym nieuczciwy, gdybym powiedział, że zrobiłem wszystko co mogłem.

Dlatego ja tych ludzi nie osądzam. Po prostu to są ludzie, których nikt nie nauczył miłości do takiego poczętego życia, które ma wady od urodzenia. Pewnie to są ludzie, którzy do tej pory nie potrafili pokochać tego nienarodzonego życia, ale nikt ich tego nie nauczył. Nikt ich nie rozmiłował w tym życiu nienarodzonym. To nie znaczy, że my jesteśmy winni tego co się dzieje. Tu tylko chodzi o to czy stawiamy sobie na pierwszym miejscu te pytania: czy kocham i czy zarażam ludzi miłością? Codziennie powinniśmy je sobie zadawać przy rachunku sumienia: czy dziś kochałem? I czy zrobiłem dziś wszystko, by zarażać innych miłością?

Miłość to jest ta postawa, która na pierwszym miejscu nie stawia prawa, ale człowieka. Kiedy miłość przystępuje do formułowania prawa to zawsze zadaje sobie pytanie czy to prawo służy człowiekowi i w jaki sposób służy człowiekowi? Czy nie da się sformułować prawa, które służyłoby lepiej, bardziej? Jeżeli będziemy kochać, miłości uczyć i nią zarażać, to nie będzie problemu z przestrzeganiem prawa. To prawo będzie takim jakie jest potrzebne, bo będzie służyć człowiekowi.

Miłość. Kochaj i czyń co chcesz. Tego najbardziej potrzebujemy. Człowiek najbardziej chce kochać, a żeby mógł to zrobić, to musi być kochany. Dopiero z miłości rodzi się miłość. Człowiek, który nie doświadczył miłości, nie jest w stanie kochać choćby nie wiem jak bardzo chciał. Dlatego zanim sami od siebie będziemy wymagać miłości, a tym bardziej od innych miłości na przykład do nienarodzonego życia, to najpierw weźmy miłość i obdarowujmy nią ludzi. Obdarowujmy ludzi miłością do drugiego człowieka. Pokazujmy naszą miłość do nienarodzonego życia, a nie nienawiść do tych, którzy nie potrafią go kochać. To jest droga Chrystusowa. Chrystus jest naszą drogą, bo Nim jest chrześcijaństwo. Nie prawem, nie systemem moralnym, filozofią czy liturgią – chrześcijaństwo to żywy Chrystus, który kocha i mocą miłości zbawia świat.

1 listopada 2020|