PODNIEŚĆ TWARZ Z ZIEMI BY POZNAĆ JEZUSA

15 marca 2014 roku; DRUGA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU; Zwiedzając muzea, ruiny, miejsca historyczne, potrzebujemy przewodnika, który nas oprowadzi, wyjaśni fakty historyczne. Sami przecież nie musimy znać historii danego miejsca. Podobnie potrzebujemy przewodnika w naszej wierze, w rozumieniu i stosowaniu wiary. Dla nas, chrześcijan, takim przewodnikiem jest miłość i poznanie prawd wiary.

PODNIEŚĆ TWARZ Z ZIEMI BY POZNAĆ JEZUSAMiłość otwierająca nam radość istnienia, wielość w jedności, łączność we wspólnocie i rozumieniu, to miłość, którą przeżywamy w rodzinie, we wspólnocie, w prawdzie. Nam jednak dzisiaj objawia się miłość Ojcowska, Wielka, Boża, Miłość przez duże M, powodująca, że mamy cel, mamy wyznaczoną drogę i czujemy, że jesteśmy kochani, upragnieni, oczekiwani.

Ale żeby tak było, żebyśmy poczuli to wszystko, dobrze wsłuchajmy się w dzisiejsze czytania, Ewangelię i chociaż przez chwilę oczyma wyobraźni stańmy pośród tych, o których teksty traktują. Wejdźmy w rolę Abrahama i poczujmy jego wielką uległość wobec słów Boga, wyczujmy jego wielką rozwagę, a jednocześnie wielką bojaźń wobec Boga, który chcąc ustanowić go Ojcem narodu, każe mu iść do wskazanego przez Siebie kraju.

  • W jednej chwili Abraham musi zostawić dom rodzinny, kraj w którym dorastał, by wypełnić wolę Boga.

Wyrzeczenie się wszystkiego, z czym do tej pory miał do czynienia, pójście na (w naszym ludzkim rozumieniu) poniewierkę, bez świadomości tego, co zastanie, świadczy o wielkim bohaterstwie Abrahama, ale także o posłuszeństwie i miłości.

  • Święty Paweł, jakby w konsekwencji czytania o Abrahamie, kieruje do nas słowa, które trudno pominąć: „weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga!”( 2 Tm 1,8b).

Jakby chciał nam przekazać, że warto dla prawdy, miłości i posłuszeństwa ponieść wszelkie trudy, boć one to doprowadzą nas przed oblicze Pana. Pana, który z Miłości dał nam szansę na powtórne spotkanie się z Bogiem poprzez „naszego Zbawiciela, Chrystusa Jezusa, który przezwyciężył śmierć, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię” (2 Tm 1,10b).

Właśnie ową Miłość ukazuje nam Ewangelia, mówiąca dzisiaj o Objawieniu się Jezusa Chrystusa apostołom przez Niego wybranym.

  • Chrystus chciał, by stali się świadkami wielkiej Chwały jeszcze za życia, jak również by usłyszeli bezpośrednio słowa Boga Ojca: „To jest mój Syn miłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” (Mt 17,5b).

Te słowa powinny nam towarzyszyć przez cały tegoroczny Wielki Post, abyśmy w oczekiwaniu Paruzji mieli w pamięci Miłość Boga, Posłuszeństwo Syna i Nadzieję daną nam przez Ducha Świętego. Twarz Jezusa lśniła jasnością jak słońce. Słońce daje światło, daje życie, daje energię.

  • Oblicze Boga jest nam potrzebne, by nie nosić masek.
  • Jest to jedyne Oblicze, przed którym nie udaje się udawać kogoś innego, niż się jest naprawdę.
  • Gdy Jego oblicze zajaśniało jak słońce, upadli na twarze.
  • Gdy Jego oblicze się wzniosło, zakryli własne oblicza, a potem, gdy wznieśli swe oczy, pozbawieni lęku, nie widzieli już nikogo, samego Jezusa jedynie.
  • Nie widzieć nikogo poza Bogiem!
  • Oblicze człowieka jest ekranem duszy. Maluje się na nim wszystko, co jest wewnątrz. To jedyna część ciała, która nigdy nie jest okrywana, a jednak najwięcej ukrywa.

Nawet na ręce zakładamy rękawiczki, ale na twarz nie zakładamy żadnego pokrowca. Ona musi być odsłonięta i z tym jest problem, bo na niej wszystko widać, co ukryliśmy w sobie nie tylko przed innymi, ale też i przed sobą. Uczucia, myśli, przeczucia, nastawienia i przede wszystkim duch, jaki nami rządzi, ujawnia się to wszystko w spojrzeniu, układzie ust, mięśniach, brwiach, kolorze policzków.

  • Zniewolony ucieka ze wzrokiem albo patrzy bezczelnie. Jego oblicze jest ściągnięte, napięte, wywołuje w innych stres, lęk, pożałowanie lub odrazę.

Większość z nas ma jakieś zniewolenia.

Począwszy od pracoholizmu, przez palenie tytoniu, alkohol, narkotyzowanie się, oglądanie filmów, uciekanie w świat wirtualny, obżeranie się, shopping, pornografię, masturbację, erotomanię, uzależnienia emocjonalne, uzależnienie od komórkowego telefonu czy nawet mp3, aż do kłamstw i narcystycznej potrzeby zdobywania podziwu, aż do tworzenia image, budowania maski. Trudno wszystkie wyliczyć, bo z roku na rok przymierzamy nowe maski.

  • Oblicze ludzkie jest nieobliczalnie próżne i łaknące.

W latach 70 mówiło się o alkoholizmie, w 80 plagą okazała się narkomania, w 90 wybuchła eksplozja bulimii i anoreksji, teraz mówi się o erotomanii i seksie wirtualnym, ale za jakiś czas, zapewne niedługi, dowiemy się o nowych obiektach obsesyjnego zapatrzenia, które sprawiają, że ludzka twarz ciągle jest zaciemniona lękiem.

  • Chrystus odsłania swoją twarz, byśmy patrząc na nią, mogli zobaczyć swoją już bez lęku.
  • Potrzeba nam objawienia Boskiego oblicza, by odzyskać własną twarz.
  • W odkryciu wszechmocy Boga najbardziej pomaga człowiekowi odkrycie własnej bezsilności.

Nie trzeba nam też niczego innego szukać oprócz Tego, który nas odnalazł. Po olśniewającym objawieniu się oblicza Jezusa, uczniowie podnieśli swoje zabrudzone oblicza z ziemi. Podnieść twarz z ziemi, z upadku, bez lęku, oto skryte marzenie każdego z nas. Przestać się wstydzić siebie samego. Niewolnik nie ma oblicza, ma maskę, pod którą musi ukrywać swoje wstydliwe prawdy. Jezus wybawia ludzką twarz z lękliwego wycofywania się. Pozwala podnieść nam głowę, może nie z dumą, ale na pewno z godnością. Gdy więc mówi do Apostołów, by się podnieśli i przestali bać, to brzmi to jak manifestacja uwolnienia dedykowana całemu rodzajowi ludzkiemu.

Opracowano na podstawie publikacji ze strony: www.franciszaknie.esanok.pl

15 marca 2014|