Płacz nad pierworodnym – Echo Księgi Zachariasza 12, 10-11

W omawianym fragmencie Księgi Zachariasza pojawia się nazwa Megiddo. Chodzi o równinę Jizreel, najbardziej żyzny fragment Ziemi Obiecanej, a jednocześnie największe pole krwi. Tędy wiódł dogodny szlak handlowy zwany via maris, łączący Azję z Afryką. Krzyżując się ze szlakiem kadzidlanym, dawał nieograniczone wręcz możliwości wymiany idei, ludzi i towarów. Podróżnik, Laurence Oliphant (1829 – 1888) zanotował:

„Dolina Ezdrelon to ogromne zielone jezioro szumiącej pszenicy z wystającymi ponad nim jak wyspy zwieńczeniami z górujących na kopcach miasteczek; zdaje się być jednym z najbardziej zaskakujących pejzaży wszechobecnej płodności natury, jaki sobie tylko można wyobrazić”.

 Michelangelo_Buonarroti_031            Ale spichlerz bywa również śmiertelną pułapką. Wszystkie wojska, myśląc o zwycięstwie i panowaniu, musiały iść tą równiną i zdobyć Megiddo. Na równinie Jizreel w 1469 przed Chr., rozegrała się pierwsza dokładnie zrelacjonowana w historii świata bitwa między Syrią a Egiptem. Opis jest niezwykle dokładny. Zawiera relację o przygotowaniach, rodzajach uzbrojenia, przebiegu bitwy, a nawet wielkości łupów wojennych, jakie zdobyli Egipcjanie. Fragmenty kroniki zdobią ściany osławionej świątyni Amona w Karnaku. Dowiadujemy się z niej, że faraon Totmes III kazał wycinać drzewa w okolicznych lasach, by wznieść palisadę uniemożliwiającą komukolwiek opuszczenie miasta. Możemy sobie dopowiedzieć, co działo się, gdy Megiddo przestało się bronić!

            Na równinie Jizreel, kilka wieków później, doszło do spektakularnego zwycięstwa Izraela pod wodzą Gedeona nad Madianitami i Amalekitami. Niestety, to samo pole okazało się grobem dla króla Saula i jego trzech synów (1 Sm 31, 1-6). Po bitwie Filistyni obcięli mu głowę, zdarli zbroję i jako wotum złożyli ją w świątyni Asztarty. Ciało jego i synów powiesili na murze Bet – Szean w tzw. izraelskich Pompejach. Według najstarszych wierzeń brak należnego pochówku był zniewagą, upokorzeniem i hańbą. Zagrażał życiu pośmiertnemu zmarłego. Zwyczaj wystawiania na widok publiczny zhańbionych zwłok pokonanego miał niszczyć morale wrogów. Mieszkańcy Jabesz, wdzięczni za królewskie łaski, stworzyli z najdzielniejszych ludzi oddział specjalny, który pod osłoną nocy zdjął rozkładające się ciało Saula i jego synów, spalił, a prochy niczym relikwie z honorami zaniósł do swojego miasta na wschód od Jordanu. Nietrudno wyobrazić sobie lament i żal, jaki zapanował w całym Izraelu. Była to nie tylko klęska króla i jego potomków. Z klęską jest inaczej niż z sukcesami. Sukcesy króla nie zawsze stają się udziałem poddanych, klęski zawsze.

             W tradycji chrześcijańskiej dolina ma stać się miejscem ostatecznej bitwy, w której dobro pokona nękające je siły zła. Walka ta nazywana jest Armagedonem, co jest zniekształceniem nazwy miasta Megiddo. Wtedy nastąpi płacz, jakiego nie było wcześniej i później nie będzie. Trudno przewidzieć ilu, ale na pewno wielu, będzie płakać, ponieważ odkryje całą nędzę swoich błędów i grzechów oraz ich konsekwencje.

Zachariasz jako jedyny prorok wspomina Megiddo. Być może nawiązuje do tragicznych losów Saula i żałoby, którą okrył się Izrael, ale przede wszystkim jest to proroctwo, które ewangeliści kilkakrotnie cytują, choć niecałe lub lekko zmodyfikowane, w odniesieniu do Jezusa Chrystusa. W Ewangelii św. Mateusza czytamy:

„Wówczas Jezus rzekł do nich: Wy wszyscy zwątpicie we Mnie tej nocy. Bo jest napisane: Uderzę pasterza, a rozproszą się owce stada”.

 (Mt 26, 31)

Zaś św. Jan pisze:

„Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kości jego nie będą złamane. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili”.

(J 19,36-37)

W tym momencie św. Jan stawia znak równości między barankiem paschalnym a Mesjaszem. Rytuał paschalny nie pozwalał na łamanie żadnej kości zwierzęciu ofiarnemu ( Wj 12,46; Lb 9,12). Na Kalwarii, pod presją czasu i święta, by przyspieszyć zgon, obu łotrom połamano kości podudzia. Jezus skonał wcześniej i tylko dzięki temu uniknął dodatkowych udręk. Czasem śmierć jest wybawieniem od cierpienia.

            „A lud stał i patrzył” (Łk 23,35) – to jedno, krótkie zdanie często umyka naszej uwadze, gdy czytamy opis męki Pańskiej. A przecież jest ono wypełnieniem proroctwa. Trudno o lepszy komentarz. Co czuje człowiek, patrząc na egzekucję? O czym wtedy myśli? Usprawiedliwia kata czy oskarża skazańca? Snuje domysły? Odczuwa lęk przed obowiązującym prawem? Kwestionuje obowiązujące prawo czy utożsamia się z nim? Kara śmierci jest dla niego przejawem sprawiedliwości czy jeszcze jedną niesprawiedliwością? Chciałby ułaskawić skazańca czy potępia go, zasądzając mu w swoim sercu wieczne potępienie? A może egzekucja znieczula człowieka i czyni go jeszcze bardziej bezdusznym? Może sprawia, że człowiek się przyzwyczaja?

Przez tysiąclecia egzekucji dokonywano w miejscach publicznych, na oczach wszystkich, nie wyłączając dzieci. Szafot, szubienica albo gilotyna były stałym elementem w krajobrazie wielu skupisk ludzkich i swoistym punktem odniesienia. Być może ktoś podjął rzetelną refleksję nad moralnymi, psychologicznymi i społecznymi skutkami publicznych egzekucji albo linczu, ale ciągle społeczności żyją, jakby takiej refleksji nie było.

            Śmierć króla Saula jest śmiercią na wojnie, zadaną przez wrogów, stąd ich spojrzenie pozostaje dalekie od współczucia i subtelności. Okrucieństwo to chleb powszedni wojny. Taka jest logika wzajemnego zabijania. Ktoś musi zginąć!

             Ale śmierć, o której mówi Zachariasz, jest szczególna. Po pierwsze dlatego, że jest zadana Niewinnemu. Komuś, kto był podobny do nas we wszystkim oprócz grzechu! (por. Hbr 4,15). Jezus to nie Saul!

             Po drugie: winnym tej śmierci jest każdy człowiek na ziemi, ponieważ wszyscy jesteśmy grzesznikami. Po trzecie: ta śmierć została przyjęta dobrowolnie, z miłości. Jezus w nauce o Dobrym Pasterzu, zanim ktokolwiek mógł pomyśleć, że On umrze i zmartwychwstanie, mówił:

„Ojciec miłuje Mnie, bo Ja życie moje oddaję, aby je [potem] znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać”. (J 10,17-18)

             Po czwarte: ta śmierć została bezwarunkowo wybaczona: „Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą co czynią”(Łk 23,34). Zostaliśmy wytłumaczeni w swojej nieświadomości. Patrzymy na wszystko jak jednoocy cyklopi, dlatego widzimy niewiele, trochę. Po piąte: ta śmierć miała wspaniały, triumfalny finał – zmartwychwstanie! Jezus Chrystus, pierworodny, „jedynak” mówi w momencie najtrudniejszym dla siebie, a przez to i dla nas:

„Nie płaczcie nade Mną, płaczcie nad sobą i nad waszymi dziećmi […] Bo jeśli to czynią z drzewem zielonym, co się stanie z suchym?”

(Łk 23,28. 31)

 Można się bać człowieka, czyli zarówno innych, jak i samego siebie, skoro odważył się wykluczyć Boga czy zawaha się przed wykluczeniem swoich bliźnich? Jeśli odważył się niszczyć winny krzew, to czy uszanuje jego latorośle?

            Ostatni wątek dotyczy poświęcenia. Na ile ważne jest dla nas poświęcenie? Obowiązujący model życia promuje konsumpcję i przyjemność. Wszystko więc, co kojarzy się lub może kojarzyć ze stratą czegokolwiek: czasu, pieniędzy, zdrowia, formy, świętego spokoju, przyjemności, opinii, relacji towarzyskich, wreszcie samego życia, uznawane jest za głupotę, za coś, z czym trzeba walczyć w każdy możliwy sposób. Święci uczą nas nie kalkulować, ale być do dyspozycji Boga w całości. Połowiczność jest zawsze dwuznaczna. Niedawno kanonizowany św. Stanisław Papczyński, założyciel zgromadzenia księży marianów, mówił:

„Jeśli nie masz zamiaru poprawić się ani nie czujesz do tego żadnego pragnienia, jeśli nie jesteś gotów raczej umrzeć, niż znowu grzeszyć, wierz, że Duch Święty w tobie nie przebywa”.

 (Duchowe wskazania s. 38)

„Odkładanie i opóźnianie spełniania dobrych postanowień jest bardzo szkodliwe i niejako przypomina sytuację tych, którzy, mając bardzo dogodny wiatr, nie odpływają z portu i w ten sposób nie skorzystawszy z optymalnej okazji do żeglugi, nigdy nie doczekają się podobnej.”

(Duchowe wskazania s. 62)

Poświęcenie zaczyna się od chwili, w której szczerze zwracamy się do Boga bez najmniejszego wyrachowania czy pretensji.

Ks. Ryszard K. Winiarski

19 czerwca 2016|