Pielgrzymka do Medjugorie – miejsca gdzie „Niebo dotyka Ziemi”.

„ JESTEM KRÓLOWĄ POKOJU ”

Matka Boża w Medjugorie

W dniach od 30 czerwca do 06 lipca b.r. grupa parafian  z kościoła p.w. Chrystusa Króla w Sanoku uczestniczyła w pielgrzymce do Medjugorie, wioski położonej na terenie  Bośni i Hercegowiny, miejsca objawień Matki Bożej.

Wyjazd zorganizował pan Rafał, właściciel Biura Pielgrzymkowego Rafael- STELLAE MARIS w Tarnowie. Opiekę duchową sprawował ks. Proboszcz Andrzej Szkoła.

Pielgrzymowanie  rozpoczęliśmy od wspólnej Eucharystii. W atmosferę czekających wydarzeń, wprowadził nas osobiście właściciel biura -pan Rafał.Ten  niezwykle sympatyczny młody człowiek z wielka pasją opowiadał nam o parafii Medjugorie i o dokonujących się na jej terenie objawieniach Matki Bożej. W sposób ciekawy i przystępny prezentował historię  przemierzanych przez nas krajów, wykazując się w tym zakresie dużą wiedzą.  Przewodnikiem duchowym w drodze prowadzącej na spotkanie z naszą Niebieską Matką był ks. Andrzej. Prowadził nas przez codzienną modlitwę, rozważania tajemnic różańcowych. Głoszonym słowem wprowadzał w atmosferę zadumy i refleksji nad osobistą relacją z Bogiem.

Drugiego dnia naszego pielgrzymowania (piątek), w godzinach rannych przekroczyliśmy granice Bośni i Hercegowiny. Do Medjugorie dotarliśmy przed południem. Po zakwaterowaniu, krótkim odpoczynku i smacznym obiedzie, mimo zmęczenia, udaliśmy się do kościoła aby przywitać się i pokłonić Jezusowi i Matce Najświętszej i podziękować im za to ze szczęśliwie dotarliśmy do celu naszej podróży.

  • Kościół p.w. Św. Jakubastanowi centrum życia sakramentalnego i modlitewnego. Wokoło dużo drzew i zieleni, nieopodal ołtarz, przeznaczony do odprawiania nabożeństw na wolnym powietrzu a przed ołtarzem ogromny plac z przygotowanymi miejscami siedzącymi dla pielgrzymów.
  • Kościół otaczają wybudowane konfesjonały, zapewniające intymność i prywatność podczas spowiedzi. Gdy brakuje miejsc w konfesjonałach, można zobaczyć spowiadających kapłanów siedzących na krzesełkach przy kościele. Widać wielką ilość pielgrzymów, którzy właśnie w tym miejscu pragną przystąpić do sakramentu pokuty. Medjugorie zwane jest też „konfesjonałem świata”, bo to właśnie Sakrament Przebaczenia jest największym duchowym owocem tego miejsca.
  • W pobliżu stoi metalowa rzeźba, przedstawiająca postać Jezusa z rozłożonymi rękami wzniesionymi do góry. Na ziemi leży krzyż, na którym widnieje zarys ukrzyżowanego ciała. Rzeźba ma niesamowitą symbolikę, bo przedstawia zarówno ukrzyżowanie jak i zmartwychwstanie Pana Jezusa. Patrząc na Jezusa wznoszącego się ku niebu przychodzi refleksja, że nasze troski i cierpienia też jak ten krzyż pozostaną na ziemi a my, jak nasz Zbawiciel, wzniesiemy się na wyżyny nieba, by osiągnąć pokój i szczęście wieczne.
  • Nieco dalej ustawiono stacje drogi krzyżowej oraz stacje tajemnicy światła, wykonane z kolorowej przepięknej mozaiki.
  • Jest też kaplica przeznaczona do Adoracji Jezusa Eucharystycznego. W niej organizowane są spotkania, głoszone konferencje.
  • Odwiedziliśmy grób o. Slavko Barbaricia. Kapłan ten pracował w parafii w Medjugorie, zajmował się pielgrzymami, prowadził rekolekcje i spotkania na temat objawień. Z jego inicjatywy powstała Wioska Dziecięca. Napisał wiele książek i publikacji, ale ponad wszystko był człowiekiem żyjącym i postępującym zgodnie z Ewangelią i orędziami Królowej Pokoju.

Najważniejszym momentem każdego dnia, była Msza Święta. Przy ołtarzu polowym już od godziny 17: 30 gromadzili się pielgrzymi. O godzinie 18:00 kapłan rozpoczynał modlitwę różańcową, która prowadzona była w różnych językach. Niesamowite wrażenie robiła jedność, łącząca wszystkich na modlitwie. Mimo, iż każdy mówił w swoim języku, nikomu to nie przeszkadzało, dookoła brzmiał jeden wspólny głos wznoszący się do nieba ku chwale Boga. Podczas odmawiania części bolesnej różańca św., 20 min. przed rozpoczęciem Mszy św. kapłan przerywał modlitwę, informując zgromadzonych, że w tym momencie przybywa na ziemię Królowa Pokoju.  Był to czas, w którym trwaliśmy w ciszy. Świadomość, że Matka Boża jest tak blisko, była niesamowitym przeżyciem. Po chwili kapłan kontynuował modlitwę różańcową. O godz. 19-tej rozpoczynała się Msza Święta, koncelebrowana przez wielu kapłanów przybyłych z różnych stron świata. Po Eucharystii wspólnie odmawiana była Koronka Pokoju, była też możliwość uczestniczenia w modlitwie o uzdrowienie duszy i ciała. Na zakończenie uroczystości odmawiano trzecią część chwalebną różańca św.

W piątek w godzinach nocnych, uczestniczyliśmy w adoracji Krzyża Świętego.  Stojąc przed Krzyżem na którym Jezus oddał życie za nasze zbawienie, milczenie wydawało się bardziej stosowne od słów.Przepiękna oprawa muzyczna stwarzała warunki do kontemplacji . Słowa wypowiadane przez kapłana w różnych językach były słowami modlitwy naszych serc ; „Przed Twoim Krzyżem Panie całe życie moje, całe serce, wszystkie sprawy, przed Krzyżem małość moja – Jezu, ufam Tobie! Nauczycielu, pragnę swoje rany oprzeć na Twej Miłości, zmiłuj się  nade mną.  DOMINE, JEZU!

W trzecim dniu pobytu w Medjugorie (sobota) , wielkim przeżyciem była nasza obecność przy niebieskim krzyżu na wzgórzu Podbrdo, podczas objawienia Matki Bożej Mirjanie. Mirjana każdego drugiego dnia miesiąca widziMaryję, modli się z Nią za niewierzących, którzy nie poznali miłości Bożej. Stojąc w tłumie ludzi różnych narodowości, wspólnie modliliśmy się modlitwą różańcową. W momencie objawienia modlitwa została przerwana. Matkę Bożą widzi tylko Mirjana, my trwaliśmy w ciszy.

W godzinach południowych odwiedziliśmy bardzo wyjątkowe miejsce, gdzie usłyszeliśmy kolejne świadectwo nawrócenia, wiary i działania Matki Bożej w życiu. O swoim losie opowiadał Patryk, Kanadyjczyk ,były handlarz samochodowy, obecnie mieszkający w Medjugorie. Wraz z żoną Nancy, prawniczką, przeszedł proces nawrócenia i w dowód wdzięczności wybudował przepiękny zamek, który poświęcił Matce Bożej jako dom modlitwy dla kapłanów i sióstr zakonnych. Patryk kilkakrotnie podkreślał, jak ważnymi osobami dla nas powinni być Kapłani i jaką niosą nam pomoc, gdy Mocą Bożą posługują sakramentami i dokonują cudów w naszych sercach. Tulił i całował  konsekrowane dłonie Kapłanów tłumacząc, że te właśnie dłonie przed chwilą dotykały samego Chrystusa. Gest pocałunku wyrażał szacunek i wdzięczność dla ukochanych Synów Maryi za ich posługę. Na koniec prosił jeszcze, byśmy zakochali się w Maryi i zawierzyli Jej siebie, a pokój i szczęście zagości w naszych sercach.

Kolejnym miejscem na trasie naszego pielgrzymowania była wioska Tichalina.W miejscowym kościółku uczestniczyliśmy w Mszy św. Kościółek skromny, ale bardzo piękny. Na centralnym miejscu  Krzyż, po lewej stronie, poniżej ołtarza, piękna figura Matki Bożej. Z przekazu widzących dzieci wynikało, że właśnie ta postać Maryi najbardziej przypominała im ukazującą się Panią i właśnie przy tej figurze zdarzały się przypadki cudownych uzdrowień. Prowadzeni słowami kapłana, dokonaliśmy zawierzenia siebie i swych rodzin Matce Najświętszej, bo tylko idąc z Nią przez życie możemy być bezpieczni. Obok kościoła mogliśmy zobaczyć rosnące krzewy cierniowe. Z takich właśnie krzewów upleciona została korona na głowę Pana.

Tego samego dnia po Mszy Świętej, w godzinach nocnych, mogliśmy uczestniczyć w Adoracji Najświętszego Sakramentu. Trwanie w ciszy przed Panem Jezusem ukrytym w „ Chlebie Eucharystycznym ” przerywały słowa uwielbienia wypowiadane  przez kapłana i tłumaczone  we wszystkich językach. Jezus patrzył na nas, my patrzyliśmy na Niego. Wszyscy jednomyślnie trwaliśmy w postawie uwielbienia, miłości i zaufania. Im bardziej wzrasta miłość wobec drugiej osoby, tym mniej potrzeba słów do wzajemnego porozumienia, bo trwające milczenie nie krępuje, ale przenika głębię duszy i serca, przynosząc ukojenie.

Niedziela była dniem bardzo wyczekiwanym przez wszystkich. Wczesną porą wyruszyliśmy na Górę Objawień. To tutaj 24 czerwca, w 1981r. około godz. 18-tej, sześcioro młodych ludzi zobaczyło na wzgórzu świetliste zjawisko. Była to kobieca postać, trzymająca dzieciątko na ręku. Gdy następnego dnia dzieci ponownie przyszły w to samo miejsce, na pytanie -”Kim jesteś?” – usłyszały odpowiedź  -”Jestem Najświętszą Panną- Królową Pokoju”. Dzieci padły na kolana i zaczęły się modlić. Mimo upływu czasu Świetlista Postać Maryi nadal ukazuje się widzącym osobom, niezależnie od miejsca pobytu. Dwoje z nich widzi Maryję każdego dnia. Spotkanie z Podbrdem, pod niebieskim  krzyżem i przy figurze  Maryi, było dla nas indywidualnym spotkaniem z Matką Bożą na modlitwie różańcowej i prywatnej.

Pozostała część dnia była  dniem  odpoczynku nad brzegiem morza, na Riwierze Makarskiej w Chorwacji. Plażowanie sprawiło nam wiele radości, dostarczyło przyjemnego relaksu w promieniach słońca a chętni ochłody mogli kąpać się wśród morskich fal :)

Piąty dzień (poniedziałek), w godzinach porannych udaliśmy się na górę Kriżevac, by wspólnie przeżyć drogę krzyżową. Wzgórze wznosi się ponad 520 m. nad Medjugorie. W 1934r. parafianie wnieśli na szczyt góry krzyż ze zbrojonego betonu, o wysokości ponad 8 m., w którego wnętrzu wmurowane zostały relikwie krzyża Jezusa. Na wzgórzu ustawione zostały stacje-płaskorzeźby wykonane z brązu i co ciekawe, na każdej z nich widnieje wizerunek Matki Bożej. Góra Kriżevac  była dla wielu miejscem ponownego spotkania Jezusa w Jego męce i cierpieniu. To również osobiste spotkanie z Matką Bożą, która po ludzku przepełniona nieopisanym bólem, ale jednocześnie napełniona Duchem Świętym, ufnie z głęboką wiarą towarzyszyła Synowi w drodze na Golgotę. Każdy z nas mógł odnieść do swojego życia analogię tych wydarzeń i od Maryi uczyć się najpiękniejszej postawy wobec cierpienia i codziennych trudności.

Tego samego dnia odwiedziliśmy również „Wspólnotę Cenacolo”, gdzie wysłuchaliśmy świadectwa nawrócenia dwóch młodych chłopców. Założycielką wspólnoty była siostra Elwira, która rozpoznając w ludziach zniewolonych narkotykami i alkoholem współczesnego Chrystusa poświęciła im całe swoje życie dając pomoc, akceptację i miłość. Stała się dla nich matką, przyjacielem i lekarzem. To w jej domach odnajdywali schronienie i przechodzili ponowny proces wychowania. Uczyli się żyć i radzić sobie z emocjami.

W szkole Maryi głównymi przedmiotami były: wiara, praca, nawrócenie, modlitwa i post, czego owocem był pokój serca, miłość i radość. Chłopcy potwierdzają, że kluczem do ich przemiany była miłość, która budziła zaufanie. Gdy czuli, że ktoś ich kocha, stawali się zdolni do czynienia dobra. Przypominali, że prawdziwa miłość rodzi się na modlitwie, bo modlitwa zbliża nas do Jezusa a On jest tym, który przemienia serca. Prawdziwą radość daje zapomnienie o sobie i czynienie czegoś dla drugiego. Taka postawa daje wolność.

Po południu mieliśmy okazję spędzić cudowne chwile przy kompleksie wodospadów Kravica , znajdujących się na terenie Bośni i Hercegowiny. Najwyższy z wodospadów osiąga wysokość 25 metrów. Piękne krajobrazy, intensywny zielony kolor roślinności, krystalicznie czysta woda to niezaprzeczalne uroki tego miejsca : )

Po powrocie do Medjugorie czekało nas jeszcze jedno ciekawe spotkanie. Po wieczornej Eucharystii  wysłuchaliśmy świadectwa życia Wieśka, wyleczonego narkomana pochodzącego z Jasła, a obecnie mieszkającego w Medjugorie. Swoją opowieść zaczął od słów, iż wychował się w katolickiej rodzinie i był ministrantem. Będąc nastolatkiem zapragnął wolnościi kroczenia własną drogą. Poszukiwanie szczęścia zaczął od spotkań zakrapianych alkoholem, potem w jego życie wtargnęły narkotyki. Uzależnienia zabrały mu wszystko, zdrowie, rodzinę, przyjaciół, a przede wszystkim tak upragnioną wolność i ludzką godność. Dzięki staraniom matki znalazł się w Medjugorie. To miejsce stało się początkiem drogi nawrócenia, bo to tu Jezus dotknął jego serca przemieniając tym samym całe jego życie.

Wtorek był ostatnim dniem naszego pobytu w Medjugorie.Po Eucharystii ruszyliśmy w drogę powrotną z żalem żegnając  to cudowne miejsce. Myślę, że  każdy z nas w sposób dla siebie tylko znany, bardzo osobisty, odczuł tu obecność Matki Niebieskiej. Trudno opisać towarzyszące nam emocje i ująć je w słowach ale wiem, że  Medjugorie pozostanie dla nas miejscem głębokiej Modlitwy i Pokoju.

W drodze powrotnej, ku naszej radości, odwiedziliśmy jedno z najbardziej urokliwych miejsc Chorwacji, najstarszy park narodowy -Jeziora Plitwickie. Malowniczo usytuowana dolina z turkusowymi jeziorami, otoczonymi  lśniąco-białymi skalnymi ścianami i  pięknymi wodospadami. Woda w jeziorach kryształowo czysta a białe dno odbijające światło,  pozwalało obserwować żyjące w nim ryby. Piękna, prawie dzika przyroda. Zbliżając się do największego wodospadu którego wysokość wynosi 78 metrów, słychać było huk wody uderzającej o ziemię. Park można zwiedzać trasami, dostosowanymi do indywidualnych możliwości turystów.  Park został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO

We wschodniej Chorwacji zdala od kurortów morskich jest miejsce mało znane w Polsce, a piękne i ciekawe. To miejscowość Ludbreg w Chorwacji. To tam dotarliśmy w godzinach popołudniowych. W tamtejszym kościele zdarzył się Cud Eucharystyczny. W 1411 roku pracujący tam kapłan, podczas sprawowania Mszy św. miał chwile zwątpienia i gdy spojrzał w kielich, zobaczył czerwoną ciecz. Przestraszył się tego widoku, przelał płyn do szklanej ampułki i zamurował w ścianie kościoła. Będąc na łożu śmierci wyznał swój czyn. Ampułkę wydobyto, poddano serii badań i analiz i w 1513r. papież Leon X uznał czerwoną ciecz, jako prawdziwą Krew Chrystusa. Od tego czasu nawiedzając to miejsce, można zobaczyć ampułkę z Krwią Przenajświętszą oraz uzyskać odpust zupełny.

W tej miejscowości również spędziliśmy ostatnią noc naszej pielgrzymki. W hotelu zjedliśmy ciepły posiłek i mogliśmy odpocząć. Rano wyruszyliśmy w drogę do Sanoka.

Medjugorie to niezwykłe miejsce, pełne modlitwy i pokoju. Każdy z nas otrzymał tu od naszej Mateczki wiele duchowych darów, a owoce tej pielgrzymki będą dopiero dojrzewać i pojawiać się w naszym życiu. Maria prosi o naszą współpracę w Bożym dziele zbawienia. Prosi, by modlić się sercem. Modlitwa, która jest tylko wypowiadana ustami albo jest nieustanną prośbą i żądaniem, nie jest miła Bogu. Na modlitwie najpierw mamy szukać Boga dla Niego Samego, mamy Go uwielbiać, kochać, wychwalać i mamy nieustannie przemieniać nasze życie. Wielu ludzi kwestionuje objawienia w Medziugorie, wyśmiewa je, krytykuje za marketing, ciągle domaga się potwierdzenia ich autentyczności przez Watykan. Ale Maria nie prosi o nic, co wprowadzałoby zamęt w naszą wiarę, mogłoby zagrażać, burzyć nasz spokój. Prosi, byśmy kochali Boga i odkrywali Go we wszystkim co nas otacza i zawsze pozostawali w postawie uwielbienia wobec Niego. Daje nam broń przeciw Goliatowi. Tą bronią są: modlitwa, post, Eucharystia, spowiedź, czytanie Słowa Bożego. Spełniając prośby Mateczki, możemy tylko wejść na drogę osobistego przeistoczenia, wzrastania i zbliżania się do Boga. Czy dalej potrzeba nam szukać dowodów na autentyczność Objawień? Myślę, że w sercach wielu z nas już teraz rodzi się pragnienie powrotu do miejsca, gdzie NIEBO DOTYKA ZIEMI.

medjugorie2

24 lipca 2016|