Owoce Mszy Świętej

Z Mszy św. otrzymujemy niezliczoną ilość łask, które nam pomagają oczyścić, upiększyć i uświęcić duszę. Zastanówmy się najpierw nad siłą oczyszczającą Mszy Świętej.

 

W Mszy św. staje się moją wewnętrzną własnością, moim prywatnym skarbem obiektywna wartość zbawienia Chrystusowego. Ofiara krzyża jest ofiarą Zbawienia, Msza św. jest jej zastosowaniem. Chrystus złożył ofiarę na krzyżu dla Zbawienia całej ludzkości – tym samym i moje; jednocześnie zadośćuczynił za wszystkie nasze grzechy, ale to zadośćuczynienie każdy człowiek musi sam zastosować do siebie. Pan Bóg nie chce w ten sposób zapełnić Nieba, jak rolnik napełnia stodołę zbożem, że powiąże je w snopy i wpakuje jako bierną rzecz; my sami dobrowolnie powinniśmy współpracować z wolą Bożą, żeby i na nas spłynęły łaski Zbawienia. Dlatego co dzień w Mszy św. powtarza się ofiara Zbawienia, żebyśmy otworzyli podwoje swojej duszy przed ołtarzem Pańskim i czerpali pełnymi garściami tyle łask, ile tylko zdołamy.

Kto tak czerpie z Mszy św., ten może otrzymać odpuszczenie grzechów powszednich i zmniejszenie kary doczesnej. Grzechy śmiertelne, przez Mszę św. nie mogą być zmazane, ale Msza Święta może nam wyjednać łaskę żalu, uprzytomnić nam ich niebezpieczeństwo i zachęcić nas do Sakramentu pokuty.

 

Krynica łask

Msza św. oprócz łaski pokuty otwiera dla nas niewyczerpaną krynicę łask wspierających i uświęcających, żebyśmy tym pewniej mogli stawić opór złu, żebyśmy mogli ostać się w trudnych chwilach życia i coraz bardziej udoskonalać w sobie podobieństwo Boże, czyli skutecznie dążyć do ideału świętości. Częste słuchanie Mszy św. jest najlepszym, najpewniejszym przewodnikiem życia świętego.

„Czy nie wystarcza, jeśli raz w życiu, albo kilka razy jestem na Mszy Świętej? Czy ofiara Chrystusa nie posiada nieskończonej wartości? Po co tak często bywać na Mszy Świętej?”

Tak: Msza św. ma nieskończoną wartość, ale ja jestem skończony, ograniczony. Z tego nieskończonego skarbu moja skończoność tylko pewną, bardzo małą ilość może sobie przyswoić. Słońce też co dzień wschodzi na nowo. A w ciągu jednej doby wypromieniowało tyle światła, że wystarczyłoby ziemi na tysiące lat, gdyby je była zdolna przyjąć w całości, ale nie jest zdolna! I ja również nie jestem zdolny od razu przyjąć tyle łask z Mszy Świętej, żeby mi ich wystarczyło na całe życie; dlatego muszę częściej czerpać z tego zdroju łask. Jeśli tylko mam czas, powinienem być na Mszy św. nie tylko w niedziele i w święta, ale i w dnie powszednie. Byłoby bardzo źle, gdyby słońce świeciło tylko raz na tydzień.

Jeżeli w ten sposób pojmuję Mszę św., to muszę przyznać słuszność temu niewierzącemu człowiekowi, który pewnego razu tak rozmawiał z katolikiem:

– Czy pan katolik?

– Tak.

– Czy pan chodzi co dzień na Mszę świętą?

– Nie. Nie mam na to czasu. Ale wiara nie zobowiązuje mnie do tego; wystarczy, jeśli w niedziele i w święta bywam na mszy świętej.

Niewierzący mówi dalej:

– Proszę mi szczerze powiedzieć, czy pan naprawdę wierzy, że w Mszy Świętej obecny jest sam Jezus Chrystus, Zbawiciel, jak Go pan nazywa, który umarł na krzyżu dla pana?

– Naturalnie, że wierzę!

– Panie, gdybym ja potrafił w to wierzyć, tobym co dzień był na Mszy Świętej.

Miał rację! Ale jeśli już nie codzień, to przynajmniej w niedzielę, a jeśli mogę, to także w dnie powszednie!

 

Wartość społeczna
Kto brał udział w niedzielnych nabożeństwach w kościele parafialnym – temu nie trzeba dużo tłumaczyć, jak wielkie społeczne znaczenie ma Msza św. Jaka miłość braterska, miłość bliźniego, promienieje z tego rodzaju skupienia ludzkiego; ginie nienawiść, różnica klas, kiedy wielcy i mali, uczeni i prości, zamożni i biedni z danej parafii zejdą się w kościele jako różne części jednego ciała, żeby złożyć hołd przed tronem Najwyższego w wspólnej Mszy Świętej!

Teraz już i to rozumiem, dlaczego Kościół zobowiązuje nas, żebyśmy przynajmniej raz w tygodniu brali udział w Mszy św. Między innymi i dlatego, że jeśli już jesteśmy lekkomyślni i nie troszczymy się zbytnio o swoją duszę, nie wykorzystujemy należycie łask Kościoła, ani skarbów Mszy świętej, żebyśmy przynajmniej pod tym przymusem, raz w tygodniu poddali duszę działaniu słońca łask, naświetlaniu, insolacji Mszy świętej, żebyśmy zupełnie nie skarleli. Kto w ogóle nie zażywa słońca, ten zapada na suchoty; kto unika Mszy Świętej, ten zginie na suchoty duszy.

Msza św. przedstawia nieocenioną wartość dla Boga i nieocenione błogosławieństwo dla człowieka!

 

Bp dr Tihamér Tóth, O Eucharystii, Kraków 1939, s. 72-77.

 

[Pisownia uwspółcześniona]
Źródło: www.pch24.pl

9 września 2018|