Objawienie Matki Bożej w Quito (1610-1634)

Mariana Francisca de Jesús Torres Berriochoa

Źródła historyczne

Matka Najświętsza objawiła się kilkakrotnie przełożonej sióstr Niepokalanego Poczęcia w Quito (stolica Ekwadoru), M. Mariannie Franciszce de Jesús Torres y Berriochoa (1563–1635). źródła historyczne o tych objawieniach dotarły do nas w następujący sposób: z powodu tak niezwykłych wydarzeń kierownik duchowny oraz biskup Quito wymagali od niej w imię posłuszeństwa spisania autobiografii. Tekst ten został aprobowany przez biskupa Piotra de Oviedo, dziesiątego biskupa ordynariusza Quito. Po jej śmierci, kierownik duchowy i spowiednik o. Michał Romero OFM napisał jej biografię. Dokumenty te razem z życiorysami wszystkich innych sióstr założycielek klasztoru w Ekwadorze zachowane są w wielkim tomie pt. El Cuadernon. Na podstawie tego źródła o. Manueal Souza Pereira, prowincjał Ojców Franciszkanów w Quito, napisał w 1790 roku książkę pt. Cudowny żywot Matki Marianny de Jesús Torres, hiszpańskiej zakonnicy i jednej z założycielek Królewskiego Klasztoru Niepokalanego Poczęcia w mieście św. Franciszka de Quito. (Jej ciało dotrwało do dziś nienaruszone).

01Dzieło to przetłumaczyła na język angielski w 1988 r. Marianna Teresa Horvat, która wydała książkę na temat objawień Matki Bożej (Our Lady of Good Success – prophecies for our times, wydawnictwo TIA, Box 23135, Los Angeles CA 90023, USA, I wydanie 1999 r.)

Wizjonerka: Marianna de Jesús Torres

Marianna Franciszka urodziła się w Hiszpanii 1563 roku jako pierwsze dziecko gorliwej katolickiej rodziny. Z powodu jej głębokiej pobożności, została dopuszczona do I Komunii już 8 grudnia 1572, kiedy miała zaledwie 9 lat (Do początku XX wieku dzieci otrzymywały I Komunię dopiero od 12 roku życia, albo nawet później. Św. Pius X zadecydował, aby dopuścić dzieci do pierwszej Komunii od chwili osiągnięcia rozumu, jeśli znają postawy katechizmu, szczególnie dot. przyjęcia sakramentów spowiedzi i Komunii św.). Podczas Komunii Marianna otrzymała łaskę powołania oraz wewnętrzną pewność, że będzie przeznaczona na misje.

02W 1577 roku opuściła Hiszpanię razem z ciotką, matką Marią de Jesús Taboada i czterema innymi zakonnicami, aby założyć klasztor w stolicy Ekwadoru. Rozpoczęła tam swe życie zakonne, które płynęło wedle ówczesnych zwyczajów w atmosferze surowych umartwień. Matki założycielki były zachwycone „doskonałym przestrzeganiem reguł zakonnych i praktyką cnót” młodej nowicjuszki, inne siostry jednak okazywały zazdrość, prześladowały ją i rozsiewały oszczerstwa. Dwukrotnie zmarła i powróciła do życia. Po śmierci pierwszej przełożonej w 1593 roku, została wybrana na przeoryszę. Było to w chwili, kiedy w Quito wybuchła rewolucja, której skutki miały dotknąć również zakony. Właśnie wówczas pewna zakonnica, zwana La Capitana, z pomocą niektórych duchownych zawiązała spisek przeciw przełożonej i razem z innymi siostrami domagała się złagodzenia reguły i zwolnienia od kierownictwa duchowego Ojców Franciszkanów, uważanych za bardzo gorliwych i surowych zakonników.

W tej trudnej sytuacji matka Marianna uciekła się do modlitwy. Wówczas Matka Boża ukazała się jej po raz pierwszy i powiedziała: „Jestem María del Buen Suceso, Królowa nieba i ziemi. Przyszłam, aby pocieszyć twoje udręczone serce! Szatan próbuje zniszczyć to Boże dzieło, posługując się Moimi niewiernymi córkami, lecz nie osiągnie celu, bo Ja jestem Królową zwycięstwa i Matką Dobrego Zdarzenia, i pod tym tytułem pragnę być znana dla zachowania Mego klasztoru i jego mieszkańców”.

Wkrótce po tej wizji wspólnota wybrała nową przełożoną, pod której rządami reguła zakonna została złagodzona; ścisłe milczenie zanikło. S. Marianna próbowała przekonać nową przełożoną o niebezpieczeństwach płynących z takiego postępowania, co ściągnęło na nią gniew pozostałych sióstr. Po raz kolejny dotknęły ją oszczerstwa i kłamstwa, a co gorsza, wikariusz generalny zgodził się na wysłanie jej do więzienia pod zarzutem nieposłuszeństwa. Dobre siostry, które ogromnie cierpiały z powodu tak rażącej niesprawiedliwości, również zostały uwięzione; było ich razem 25.

W ciągu następnych pięciu lat s. Marianna, która trzykrotnie została uwięziona na dłuższy czas, otrzymała wiele szczególnych łask, miała też wizje Matki Bożej, która pokazała jej przyszłość klasztoru oraz Ekwadoru. Kazała też wykonać figurę Matki Bożej Dobrego Zdarzenia i umieścić ją na tronie przełożonej zakonu na znak, że to ona jest Panią klasztoru: „W mojej prawej ręce umieść pastorał oraz klucze jako symbol mojej władzy oraz znak, że klasztor jest moją własnością”.

Na koniec matka przełożona zrozumiała niewłaściwość swojego postępowania wobec sióstr założycielek, uwolniła je i zrezygnowała ze swego urzędu. Wówczas biskup Quito kazał przeprowadzić przesłuchanie w sprawie oskarżeń przeciwko siostrom. Kiedy okazało się, że został wprowadzony w błąd przez oszczerstwa, kazał aresztować główną odpowiedzialną za zamęt – siostrę La Capitanę. Ta nie przyznała się jednak do winy, odmówiła przyjęcia pokarmu i poczęła bluźnić. Wtedy matka Marianna poprosiła biskupa o pozwolenie na przeniesienie zbuntowanej siostry do infirmerii klasztornej, gdzie sama opiekowała się nią, pomimo że w zamian doświadczała jedynie przekleństw i zniewag. Obawiając się o życie wieczne tej siostry, matka Marianna gorąco prosiła Pana Jezusa o uratowanie jej duszy. Zrozumiała wtedy, że jej prośba będzie wysłuchana, jeśli zgodzi się na przeżywanie duchowo pięciu lat kar piekielnych. Od razu wyraziła na to zgodę, a krótko później La Capitana nawróciła się, odbyła spowiedź generalną i stała się wzorem pokory i pobożności do końca życia. Zmarła rok po śmierci matki Marianny.

Tymczasem m. Marianna musiała wypełnić obietnicę: podczas pięciu lat czuła się jak potępiona i odrzucona przez Boga, którego tak bardzo umiłowała; przeżywała duchowo męki dusz potępionych.

Wizja profanacji Sakramentów świętych

20 stycznia 1610 roku Matka Boża objawiła się jej znowu i powiedziała między innymi: „Wiedz, że od końca XIX, a szczególnie w XX wieku namiętności wybuchną i dojdzie do zupełnego zepsucia obyczajów, bo Szatan prawie całkowicie panował będzie przez masońskie sekty. Aby do tego doprowadzić, skupią się one szczególnie na dzieciach. Biada dzieciom w owych czasach! Trudno będzie przyjąć sakramenty chrztu i bierzmowania. Wykorzystując osoby posiadające władzę, diabeł starać się będzie zniszczyć sakrament spowiedzi (…) To samo będzie z Komunią świętą. Niestety! Jak bardzo zasmuca Mnie, że muszę ci wyjawić tak liczne i okropne świętokradztwa – tak publiczne jak i tajne – popełnione z powodu profanacji Najświętszej Eucharystii! W czasach tych wrogowie Chrystusa, zachęcani przez diabła, często kraść będą z kościołów konsekrowane Hostie, aby bezcześcić Postacie Eucharystyczne. Mój Najświętszy Syn widzi samego siebie rzuconego na ziemię i zdeptanego przez nieczyste nogi”. Dalej mówi Matka Najświętsza o lekceważeniu sakramentu ostatniego namaszczenia, przez co wiele dusz pozbawionych będzie pocieszenia i łask w decydującej chwili śmierci. „Sakrament małżeństwa, symbolizujący związek Chrystusa ze swoim Kościołem, będzie przedmiotem ataków i profanacji w najściślejszym znaczeniu tego słowa. Masoneria, która będzie wówczas sprawować rządy, zaprowadzi niesprawiedliwe prawa mające na celu zniszczenie tego sakramentu, a przez to ułatwi każdemu życie w stanie grzechu, oraz spowoduje wzrost liczby dzieci urodzonych w nielegalnych związkach, nie włączonych do Kościoła. Duch chrześcijański szybko upadnie, drogocenne światło Wiary zgaszone będzie do tego stopnia, że nastąpi prawie całkowite zepsucie obyczajów. Skutki zeświecczonego wychowania będą się nawarstwiać, powodując m. in. niedostatek powołań kapłańskich i zakonnych.

Sakrament kapłaństwa będzie ośmieszany, lżony i wzgardzony. Diabeł prześladować będzie szafarzy Pana w każdy możliwy sposób. Będzie działać z okrutną i subtelną przebiegłością, odwodząc ich od ducha powołania i aby uwodząc wielu. Owi zdeprawowani kapłani, którzy zgorszą chrześcijański lud, wzbudzą nienawiść złych chrześcijan oraz wrogów Rzymskiego, Katolickiego i Apostolskiego Kościoła, którzy zwrócą się przeciwko wszystkim kapłanom. Ten pozorny tryumf Szatana przyniesie ogromne cierpienia dobrym pasterzom Kościoła.

Poza tym, w owych nieszczęśliwych czasach, nastąpi niepohamowany zalew nieczystości, która popychając resztę ludzi do grzechu, pociągnie niezliczone lekkomyślne dusze na wieczne potępienie. Nie będzie można znaleźć niewinności w dzieciach, ani skromności u niewiast. W owych chwilach największej potrzeby Kościoła, ci, którzy mają mówić, będą milczeć!”. Na koniec Matka Boża ponownie nakazała wykonać figury ku Jej czci.

Cudowna figura Matki Bożej del Buen Suceso

Zaraz po tym objawieniu matka Marianna prosiła biskupa Quito, aby jak najprędzej ustosunkował się do próśb Najświętszej Maryi Panny. Po otrzymaniu jego zgody, powierzyła wykonanie artyście Francisco del Castillo, który nie tylko był doświadczonym rzeźbiarzem, ale także człowiekiem wielkiej cnoty połączonej z głęboką pobożnością maryjną. Kiedy praca dobiegła do końca, zadecydował, że będzie musiał pojechać do Europy, aby znaleźć najlepsze farby do malowania twarzy Madonny. Obiecał powrócić do Quito przed 16 stycznia 1611 roku i ukończyć dzieło. Jednak w nocy przed jego przyjazdem twarz figury została w cudowny sposób pomalowana. Kiedy siostry przyszły wcześnie rankiem na jutrznię, kaplica wypełniona była niebieskim światłem, otaczającym posąg. Kiedy artysta przybył następnego ranka do klasztoru, aby ukończyć pracę, zawołał zaskoczony: „Co widzę? Ta wspaniała rzeźba – to nie moje dzieło. To jest dzieło anielskie, bo coś tak wspaniałego nie mogłoby być stworzone tu na ziemi przez ręce śmiertelnika. Żaden rzeźbiarz, choćby nie wiadomo jak uzdolniony, nie mógł stworzyć takiej doskonałości i nieziemskiej piękności”. Rzeźbiarz potwierdził pod przysięgą autentyczność cudu. Pod spisanym przez niego oświadczeniem widnieje również podpis biskupa Quito, który wkrótce kazał przygotować się przez nowennę na uroczystą intronizację. 2 lutego 1611 roku poświęcił uroczyście cudowną figurę pod wezwaniem Matki Bożej Dobrego Zdarzenia. Rzeźba wniesiona została w uroczystej procesji na wyższy chór kościoła klasztornego na specjalnie przygotowanym tronie. Co roku przenoszona jest w procesji z chóru do głównego ołtarza podczas nowenny poprzedzającej święto Matki Bożej Dobrego Zdarzenia 2 lutego. W ostatnich latach posąg wystawiany jest dla wiernych także podczas miesiąca maryjnego (tj. w maju) i podczas miesiąca Różańca świętego (w październiku).

Główne objawienie: zgaśnięcie wiecznej lampki i jego znaczenie

Resztę życia matka Marianna spędziła na wewnętrznych i zewnętrznych umartwieniach i ofiarach: chciała stać się ofiarą dla XX wieku, jak o to prosiła ją Matka Najświętsza.

Najważniejsze objawienie siostra Marianna miała o poranku 2 lutego 1634 roku, kiedy to podczas modlitwy przed Najświętszym Sakramentem nagle zgasła paląca się przed ołtarzem wieczna lampka. Kiedy siostra Marianna próbowała ją zapalić ponownie, Matka Boża objawiła się jej i powiedziała:

„Przygotuj twoją duszę, aby coraz więcej oczyszczona mogła wstąpić w pełnię radości twojego Pana. O, gdyby śmiertelnicy, a szczególnie pobożne dusze poznały, czym jest niebo, co to jest posiadanie Boga, jakże inaczej żyłyby i nie odmawiałyby żadnej ofiary, aby Go posiadać”.

Zgaśnięcie lampki klasztornej, które zobaczyłaś, ma wiele znaczeń:

Po pierwsze, przy końcu XIX wieku i podczas dużej części wieku XX powstanie zamęt w tym kraju, będącym wtedy wolną republiką. Wtedy cenne światło wiary zgaśnie w duszach z powodu prawie całkowitego zepsucia obyczajów. Podczas tego okresu będą wielkie fizyczne i moralne klęski, publiczne i prywatne. Niewielka grupa ludzi, która zachowa skarb wiary i cnoty, będzie doznawała okrutnych i niewymownych cierpień oraz przedłużonego męczeństwa. Aby wyzwolić ludzi z niewoli tych herezji, ci, których Mój Najświętszy Syn powołał do wykonania odnowy, potrzebują wielkiej siły woli, wytrwałości, odwagi i ufności w Bogu. Nadejdzie taki moment, kiedy wszystko wydawać się będzie stracone, a wszelkie wysiłki – nadaremne; stanie się tak dlatego, by poddać próbie wiarę i ufność sprawiedliwych, nastąpi wtedy szczęśliwy początek całkowitego odrodzenia.

Po drugie, Moje zgromadzenia opustoszeją, zatopione w otchłani oceanu goryczy i wydawać się będzie, że utoną one w tych różnych wodach nieszczęścia. Ileż prawdziwych powołań zostanie straconych przez nieumiejętne formowanie i brak duchowego kierownictwa!

Trzeci powód, dla którego lampka zgasła, to atmosfera tych czasów, przepełniona duchem nieczystości, jak ohydna powódź, która zaleje ulice, place i miejsca publiczne, do tego stopnia, że prawie już nie będzie na świecie dziewiczej duszy.

Czwartą przyczyną jest to, iż po infiltracji we wszystkich warstwach społecznych, masońskie sekty będą z wielką przebiegłością szerzyć swoje błędy w rodzinach, przede wszystkim po to, by zepsuć dzieci. W tych nieszczęśliwych czasach zło uderzy w dziecięcą niewinność, a w ten sposób powołana kapłańskie będą zaprzepaszczone. Jednak i wtedy będą zgromadzenia zakonne, które podtrzymują Kościół, oraz święci kapłani – ukryte i piękne dusze, którzy będą pracować z energią i bezinteresownym zapałem dla zbawienia dusz. Przeciw nim bezbożni będą toczyć okrutną wojnę, obrzucając ich oszczerstwami, obelgami i nękając, próbując zniechęcić do wypełniania ich obowiązków. Lecz oni, jak solidne kolumny, nie poddadzą się i stawią czoło temu wszystkiemu w duchu pokory i ofiary, w którego będą uzbrojeni mocą nieskończonych zasług Mojego Najświętszego Syna, miłującym ich w najbardziej wewnętrznych głębiach Jego Najświętszego i Najczulszego Serca. Jak bardzo Kościół będzie cierpieć w owej ciemnej nocy! Zabraknie prałata i ojca, który czuwałby z miłością, łagodnością, siłą i przezornością, a wielu utraci ducha Bożego, wystawiając swoją duszę na wielkie niebezpieczeństwo.

Módl się usilnie, wołaj niestrudzenie i płacz nieustannie gorzkimi łzami, w skrytości serca błagając naszego Ojca Niebieskiego, aby z miłości do Eucharystycznego Serca mojego Najświętszego Syna, dla Jego Najdroższej Krwi wylanej z taką hojnością oraz głębokiej goryczy i bólu Jego Męki i śmierci ulitował się nad Swoimi sługami i położył kres tym straszliwym czasom, oraz aby zesłał Kościołowi prałata, który odnowi ducha jego kapłanów.

Tego ukochanego syna, którego Mój Boski Syn i Ja otoczymy szczególną miłością i napełnimy wieloma łaskami: pokory serca, poddania się Bożym natchnieniom, siły, aby mógł bronić praw Kościoła. Damy mu czułe i współczujące serce, którym ogarnie jakby drugi Chrystus wielkich i maluczkich, nie gardząc najbardziej nieszczęśliwymi, którzy będą prosić go o światło i radę w ich zwątpieniach i trudnościach. W jego ręce złożone będą wymiary, by wszystko czynione było zgodnie z wagą i miarą, ku chwale Bożej.

Przed przybyciem tego prałata i ojca, wiele serc osób poświęconych Bogu w stanie kapłańskim i zakonnym wpadnie w oziębłość (…) Popełnione zostaną wszystkie rodzaje zbrodni pociągając za sobą wszelki rodzaj kary: zaraza, głód, konflikty społeczne wewnętrzne i zewnętrzne, apostazja, to wszystko przyczyni się do zatraty licznych dusz. Aby rozproszyć te czarne chmury, przeszkadzające Kościołowi cieszyć się jasnym dniem wolności, wybuchnie straszliwa wojna, w której popłynie krew swoich i obcych, kapłanów i zakonników. Noc ta będzie straszna do tego stopnia, że ludzie będą myśleć, iż zło zatryumfowało.

Wtedy wybije Moja godzina: zdetronizuję pysznego, przeklętego szatana, zetrę go pod moimi stopami i zrzucę w przepaść piekielną. W ten sposób Kościół oraz ten kraj uwolniony zostanie na końcu od jego okrutnej tyranii.

Piąty powód, dla którego zgasła lampa w klasztorze jest taki, że wpływowe osoby z obojętnością patrzeć będą na uciskany Kościół, prześladowaną cnotę i tryumfującego szatana, nie używając zgodnie z wolą Boga swoich wpływów w celu walki ze złem lub odnowy wiary. I tak ludzie będą stopniowo obojętnieć na żądania Boga, zaakceptują ducha zła i pozwolą się zmieść wszelkim rodzajom występku i grzechu.

Moja droga córko, gdyby przyszło ci żyć w tych okropnych czasach, umarłabyś z bólu widząc, że dokonuje się to, co ci objawiłam. Jednak miłość Mojego Najświętszego Syna i Moja do tej ziemi jest tak wielka, iż chcemy, aby od tej chwili twoje ofiary i dobre uczynki przyczyniły się do skrócenia czasu trwania tej strasznej katastrofy”.

Objawienie Najświętszego Serca Pana Jezusa o kryzysie w Kościele

W ostatnich dziesięciu miesiącach życia matki Marianny, która coraz częściej chorowała i cierpiała, Matka Boża objawiła się jej jeszcze kilkakrotnie. Matka Marianna była wzorem dla całej wspólnoty, ofiarowała wszystkie swoje udręki za Kościół, szczególnie w XX wieku. Pewnego dnia otrzymała łaskę wizji Najświętszego Serca Pana Jezusa, otoczonego małymi, przeszywającymi cierniami, które raniły Je okrutnie. Pan Jezus wytłumaczył jej ich znaczenie: „Rozumiej, że one [ciernie] oznaczają ciężkie i powszednie grzechy moich kapłanów i zakonników, których wyzwalam od świata i wprowadzam do klasztorów. To ich niewdzięczność i obojętność tak okrutnie rani Moje Serce.

Nadchodzą czasy, gdy [Moja] nauka będzie powszechnie znana uczonym i nieuczonym. Będzie się pisać wiele książek na tematy religijne, lecz praktykować te nauki i cnoty będzie niewiele dusz, święci będą rzadkością. Dlatego moi kapłani i zakonnicy popadną w zupełną obojętność. Ich oziębłość zgasi ogień Bożej miłości, w ten sposób ranią Moje Miłujące Serce tymi małymi cierniami, które widzisz. …

Wiedz także, że Boska Sprawiedliwość ześle straszne kary na całe narody, nie tylko za grzechy ludzi, ale także szczególnie za grzechy kapłanów i osób zakonnych – gdyż ci ostatni powołani są, przez doskonałość swego stanu, aby stali się solą ziemi, mistrzami prawdy, powstrzymującymi Boży gniew. Porzucając swą powierzoną przez Boga misję, poniżają siebie do tego stopnia, że w oczach Boga powiększają oni jeszcze surowość kar”.

Ostatnie objawienie Matki Bożej Dobrego Zdarzenia

Po raz ostatni Matka Boża objawiła się m. Marianie 8 grudnia 1634 roku, zapowiadając jej bliską śmierć. Ponownie z naciskiem mówiła o tym, jak ważne są spowiedź i Komunia święta, a także o ciężkiej odpowiedzialności kapłanów. Przepowiedziała różne wydarzenia, które mają mieć miejsce w XIX wieku. Mówiła również o roli klasztorów, w których zachowuje się czystość i umartwienie: „Oczyszczą one atmosferę skażoną przez tych, którzy oddają się najbardziej ohydnym grzechom i namiętnościom”. Na prośbę m. Marianny, aby jej imię pozostało nieznane, Matka Boża odpowiedziała, że dopiero po trzech stuleciach tajemniczego milczenia objawienia te oraz jej imię zostaną ponownie odkryte. Na koniec ostrzegała, że nabożeństwo do Niej „będzie zwłaszcza w XX wieku owocować cudownie w sferze duchowej i doczesnej, ponieważ jest wolą Boga, aby zachować ten Mój tytuł oraz twoje życie dla owego wieku, kiedy zepsucie obyczajów będzie prawie powszechne, a cenne światło wiary niemal zgaśnie”.

16 stycznia 1635 matka Marianna zmarła po przyjęciu ostatnich sakramentów. W 1906 r., podczas remontu klasztoru, została otwarta trumna, w której znaleziono jej nienaruszone ciało.

OBJAWIENIA W QUITO – EKWADOR
„BIADA DZIECIOM W OWYCH CZASACH”

Relacja uzupełniająca

Quito

01Pełna nazwa tego miasta to San Fransisco de Quito, nazwa pochodzi od wymarłego już plemienia Kwitu, które zamieszkiwało te tereny Ekwadoru jeszcze w czasach przedchrześcijańskich. Historia tego miasta sięga czasów starożytnych, nawet 1400 r. p.n.e. Na początku zamieszkiwali je Indianie Cara, później cywilizacja Inków, w czasie zaś najazdu konkwistadorów Inkowie zburzyli istniejące w tym miejscu miasto, a na jego ruinach Hiszpanie wznieśli Quito.

Marianna de Jesus Torres, znana jako Marianna Franciszka od Jezusa urodziła się w Hiszpanii w 1563 roku w bardzo pobożnej, katolickiej rodzinie. Była pierwszą córką Diego Torres i Marii Berriochoa. Była dziewczynką o wspaniałej urodzie, inteligentną i pełną dobroci dla innych. Wychowywana w głębokiej wierze od samego początku swojego życia przejawiała szczere oddanie Bogu. Wielokrotnie swój wolny czas spędzała w pobliskim kościele, zamiast na zabawach z rówieśnikami. Podczas swoich modlitw prosiła Jezusa by zamieszkał w jej sercu. Pewnego dnia klęcząc przed tabernakulum powiedziała głośno:

„O mój ukochany! Kiedyż nadejdzie ten dzień, kiedy
będę mogła zjednoczyć się z Tobą w świętej komunii?”

Wówczas też usłyszała odpowiedź, głos dochodził jakby z tabernakulum:

„Kiedy zechcesz, moja córko, bowiem serce Twoje jest już gotowe”.

03O tym zdarzeniu Marianna opowiedziała pewnemu franciszkaninowi, który postanowił przygotować ją do komunii. Przyjęła więc Komunię świętą mając zaledwie 9 lat w roku 1572. Wtedy już po raz pierwszy dziewczynka spotkała się z Matką Boską i Jezusem, widziała przejaw świętej Trójcy i usłyszała słowa samego Boga. Matka Boża Niepokalanie Poczęto wyjaśniła jej doniosłość ślubów czystości i poprosiła o ich złożenie w Zakonie Niepokalanego Poczęcia.

W 1577 roku Marianna wyjechała z ciotką i pięcioma innymi zakonnicami do stolicy Ekwadoru, by tam założyć klasztor. Przed samym wyjazdem dziewczynce objawił się w wizji sam Pan Jezus, prosząc ją o oddanie.

„Małżonko moja, nadszedł czas abyś opuściła dom rodzinny i ojczyznę. Zabiorę Cię do mojego domu gdzie, za grubymi murami, będziesz żyła z daleka od ciała i krwi, ukryta i zapomniana przez wszystkie stworzenia (…) Tak jak ja, będziesz niosła krzyż, i doznasz wielkich cierpień. Nie zabraknie Ci ani sił ani wytrwałości. Pragnę tylko by wolą Twoją było być zawsze gotową, aby spełnić moją wolę”.

04Mając 15 lat Marianna rozpoczęła nowicjat w zakonie, dwa lata później w 1579 roku złożyła oficjalne śluby. Jej oddanie i prawdziwa służba Bogu były ogromnej wagi, nie tylko dla niej i jej duchowego rozwoju, procesu jej wewnętrznego uświęcenia, ale też dla całej ludzkości. Maria Franciszka od Jezusa poświęciła się w imię ludzi XX – tego wieku.

Tuż po tym Marianna wpadła w ekstazę podczas której usłyszała Ojca odwiecznego powtarzającego słowa wypowiedziane do niej przed chwilą przez swoją ciotkę: „jeśli będziesz temu wierna, przyrzekam ci życie wieczne”. Następnie ujrzała Pana Jezusa, który w sposób majestatyczny i z niezwykłą czułością w akcie zaślubin nałożył na jej serdeczny palec prawej ręki wspaniałą obrączkę ozdobioną czterema szlachetnymi kamieniami a na każdym z nich jedno z czterech przyrzeczeń ślubowania: ubóstwo, posłuszeństwo, czystość i życie klauzurowe. Pan Jezus powiedział jej:

„Moja małżonko, pragnę dla ciebie życia ofiarnego.
Twoje życie będzie jednym ciągłym męczeństwem…”

06W 1582 roku podczas modlitwy przy tabernakulum Marianna odbyła krótką rozmowę z Jezusem. Chwilę po tym w kaplicy słychać było potężny grzmot, a wszystko wokół wypełniło się dymem i kurzem. Spostrzegła, że ołtarz stał w pełni oświetlony, a tabernakulum było otwarte. I właśnie w tabernakulum Marianna widziała Jezusa konającego niczym na Golgocie, u Jego stóp Najświętsza Panienka, św. Józef i Maria Magdalena. Czując się winną temu co zobaczyła padła na ziemię krzyżem i zwróciła się do Jezusa: – „Panie, to ja jestem temu winna! Ukarz mnie i wybacz swojemu ludowi”. Wówczas anioł stróż podniósł ją i rzekł:

„Nie! To nie Ty jesteś winna. Podnieś się, ponieważ Bóg chce Ci objawić wielką tajemnicę”.

Marianna nie mogła ot tak uwierzyć w brak swojej winy. Widziała łzy Matki Boskiej i Ją więc zapytała: – „Pani Nasza, czyż to ja jestem powodem Twojego smutku?”. Jednak i w tym przypadku uzyskała odpowiedź przeczącą:

„Nie, to nie Ty, ale przestępczy świat”.

Wówczas też Marianna stała się naocznym świadkiem agonii Jezusa Chrystusa na krzyżu, której towarzyszyły słowa Boga Ojca:

„Ta kara będzie dla XX wieku”.

07Na tym jednak wizja siostry się nie zakończyła, oto bowiem nad głową konającego Jezusa zawisły trzy miecze, każdy z nich opisany – Ukarzę herezję, Ukarzę bezbożność, Ukarzę nieczystość. A wszystkie te kary zstąpić miały na świat właśnie w XX wieku. Przejęcie Marianny było ogromne, wtedy też Matka Boska zapytała ją:

„Moja córko, chciałabyś ofiarować siebie za ludzi tej epoki?”

Odpowiedź siostry była oczywiście twierdząca. Skutkowało to natychmiastową śmiercią mistyczną jakiej doznała. Trzy miecze, które dotychczas wisiały nad głową Jezusa przebiły jej serce zadając ową śmierć. Po śmierci mistycznej przyszedł i czas na Sąd Boży, jako że zdecydowała się ofiarować za grzechy innych jej Sąd miał nieco inny wyraz. Jej oczom ukazał się Jezus, który przedstawił Mariannie dwie korony. Pierwsza była koroną rajskiej, nieśmiertelnej chwały, piękniejszą niż wszelkie piękne obrazy i słowa jakich można by użyć do jej opisania, druga była białą koroną liliową otoczoną cierniami. Jezus pozwolił wybrać siostrze jedna z koron. Pierwsza pozwoliłaby jej dostąpić raju i nieśmiertelności, druga nakładała na nią potężny ciężar ziemskiego grzechu i nakazywała wrócić na ziemię celem dalszego składania ofiary za dusze heretyków, bezbożnych i nieczystych. Marianna nie wahała się zbyt długo, bowiem w sercu swoim czuła i wiedziała, że w niedalekim czasie Jezus przybędzie na Ziemię by dokonać oczyszczenia. Wiedziała też, że od Boga Ojca, Jezusa i Najświętszej Panienki zawsze uzyska pomoc i wsparcie. Wybrała zatem koronę cierniową z białych lilii. Ofiara Marianny była świadoma i pełna poświęcenia.

08Jak widać od czasu wstąpienia do zakonu Marianna żyła całkowicie wsłuchana w głos swojego serca, a jednocześnie w służbie Matce Boskiej i Jej Synowi. Maryja ukazała jej się wiele razy, za każdym razem przypominając o wydarzeniach jakie wydarzyć się miały w XIX-tym i XX-tym wieku. Mówiła o herezji, błędnych naukach, błądzeniu Kościoła, wygaśnięciu wiary i innych znakach poprzedzających koniec czasów. Jednak nim Maryja powierzyła Mariannie szereg tajemnic dotyczących ludzkiego życia i losów świata i Kościoła, dziewczyna została doświadczona bardzo boleśnie i otrzymała szereg wizji indywidualnych, które miały ją przygotować na nadchodzące cierpienie.

Prócz tych wizji Marianna naznaczona była też niejednokrotnie ogromnym bólem fizycznym. 09Takich historii w jej życiorysie znajdziemy wiele, jak choćby ta z 17 września 1588 roku kiedy podczas nocnej modlitwy jej ciało ogarnął nagły dreszcz tak bolesny i dotkliwy, że siostra krzyczała nie mogąc wytrzymać straszliwego bólu. Ni stąd ni z owąd na jej dłoniach i stopach pojawiły się rany, podobna rana również pojawiła się na jej boku – przypominały one oczywiście rany zadane Jezusowi podczas ukrzyżowania. Organizm Marianny w kilku chwilach dosłownie stał się całkowicie wycieńczony, straciła przytomność. Lekarze nie wiedzieli zupełnie co jej dolega. Bólom fizycznym towarzyszyły liczne doświadczeniach duchowe, zarówno walka z ciemnymi mocami, jak i wiele spotkań z przedstawicielami wyższych światów. Siostra ponad rok czasu leżała w łóżku z powodu tej nie znanej choroby. Wiele razy w trakcie tej choroby leżała sparaliżowana w łóżku nie mogąc wykonać żadnego ruchu.

10Podczas jednego z takich dni ujrzała pnącego się po murze, strasznego węża, który jakby uciekał przed niewidzialną siłą. Jego obecność w pokoju Marianny spowodowała nagły napływ wątpliwości (nie zapominajmy, że takie niezwykłe postacie również wiele razy przeżywały takie chwile zwątpienia, omamienia i iluzji, co było skutkiem działania sił nieczystych), jej mózg zaczął podsuwać dziwne myśli, że jej dotychczasowa ofiara jest nie właściwa, że grzeszy myśląc, że może cokolwiek ofiarować za innych ludzi, że winna się wstydzić, że to przejaw egoizmu i zadufania itp. Silne ataki w tym kierunku bardzo zmartwiły Mariannę. Zaczęła mieć omamy, zdawało jej się, że dusza oddziela się od ciała i zmierza ku piekłu. Wtedy, ostatkiem swych wewnętrznych sił, wezwała na pomoc Matkę Boską. Nie zdążyła jeszcze do końca wymówić swojej błagalnej prośby kiedy jej oczom ukazało się niebiańskie światło, a na twarzy poczuła ciepły matczyny dotyk Maryi.

„Córko, dlaczego się lękasz? Czyż nie wiesz, że jestem z Tobą w Twoim zmartwieniu? Podnieś się i spójrz na mnie”.

Te słowa dodały Mariannie trochę sił. Uniosła się na łóżku i wtedy ujrzała niewiastę, od której biła nieopisana łagodność i potężna miłość. Na pytanie Marianny o jej tożsamość postać odpowiedziała:

„Jestem Matką Niebios, którą wzywałaś. Przybyłam by rozproszyć ciemności nocy Twej duszy (…) ponieważ Twój Pan i Bóg wyznaczył Cię do wielkich rzeczy w Twoim życiu. (…) A teraz ożywię Twoje mięśnie, żyły i tętnice i przepędzę węża piekielnego”.

W tej też chwili wąż wydał z siebie potężny głos upadku i rzucił się ku piekłu z grzmotem tak wielkim, że ziemia pod klasztorem i miastem Quito cała zadrżała.

12W połowie września 1589 roku Marianna zmarła, był to dokładnie piątek godzina 3:30 po południu. Siostry zaplanowały pogrzeb na poniedziałek tuż po weekendzie. I tu w zasadzie spodziewalibyśmy się zakończenia tych wspaniałości i niezwykłych wydarzeń dotyczących ofiarnej siostry. Jednak zgodnie z powyższymi akapitami Bóg przewidział dla Marianny specjalną rolę. Zatem…

… w niedzielę rano, a dokładniej o trzeciej nad ranem, czyli w godzinie zmartwychwstania Pana Jezusa, przybyłe do kaplicy na poranne nabożeństwo siostry doznały ogromnego szoku widząc pogrążoną w modlitwie, żywą i zdrową Mariannę. To niezwykłe wydarzenie podkreśliło istotę poświęcenia tej skromnej siostry. Najpierw szykanowania ze strony otoczenia, również inne siostry nie od początku rozumiały i chciały wierzyć w doświadczenia Marianny, później wizje, rany jak u Chrystusa, ukrzyżowanie i wreszcie zmartwychwstanie. Drogą Jezusa Marianna udała się by odkupić winy i grzechy XX wieku.

Wiele razy jeszcze Marianna otrzymywała wizje, wiele razy w jej życiu ukazywała jej się Matka Boska, Jezus Chrystus, wiele razy słyszała głos Boga i poznawała tajemnice świętości.

„Mój Przenajświętszy Syn pragnie zadać Ci wszystkie rodzaje cierpień, a Ja… aby Ci dodać odwagi, a będzie Ci jej potrzeba dużo, daję Ci Go…, weź Go w swoje ramiona! Przytul do swojego słabego i niedoskonałego serca!”.

Od tego momentu Marianna nieprzerwanie czuła potrzebę cierpienia. Kolejne objawienia przynosiły nowe doświadczenia. W roku 1599 Matka Boska poprosiła Mariannę o postawienie statuy przedstawiającej Ją z Synem.

„Życzeniem Mojego Najświętszego Syna jest, abyś rozpoczęła starania o budowę statuy przedstawiającej mnie taką, jaką widzisz teraz. Polecisz ustawić ją w siedzibie przełożonej – tak abym mogła zarządzać swoim klasztorem. W prawej ręce mam trzymać pastorał i klucze do Klasztoru, jako znak posiadania autorytetu. Na lewej ręce każesz umieścić moje Boże Dziecię, aby ludzie rozumieli, że jestem wszechmocna, aby złagodzić sprawiedliwość Bożą i otrzymać miłosierdzie i odpuszczenie grzechów dla każdego grzesznika, który przyjdzie do mnie ze skruszonym sercem, ponieważ Ja jestem Matką Miłosierdzia i nie ma we mnie, jak tylko dobroć i miłość, i w końcu niech zawsze moje córki wiedzą, że wskazuję im drogę i daję swojego Najświętszego Syna i ich Boga jako wzór doskonałości religijnej. Niech przychodzą do mnie, a Ja ich do Niego poprowadzę”.

13Statuę wyrzeźbił wskazany przez samą Maryję artysta Francisco del Castillo, wspaniały rzeźbiarz, ale również, co istotne dla powierzonego dzieła, człowiek cnotliwy i Maryi równie mocno poświęcony. Mówi się również, że samemu tworzeniu pięknego dzieła jakim była figurka Maryi towarzyszyły cuda. Rzeźbiarz kiedy zakończył już proces rzeźbiarski i przygotowywał się do malowania statuy postanowił udać się do Europy po najlepsze dostępne na rynku farby, do pomalowania twarzy Madonny. W nocy przed dniem którego miał wyjechać statua jednak została w niewyjaśnionych okolicznościach, w sposób niewyobrażalnie piękny pomalowana. Wówczas rzeźbiarz stwierdził, że musiał być to cud, bowiem nie znał człowieka, który tak pięknie odtworzyłby wizerunek Maryi. Francisco del Castillo pod przysięgą zeznał, że miał miejsce wspaniały cud.

Objawienie ze stycznia 1610 roku nie należało do przyjemnych. Zawierało w sobie szereg przestróg kierowanych do Marianny, ale i całej społeczności Quito i całego świata. Maryja pojawiła się przed siostrą trzymając na ręku swojego Syna i przemówiła doń tymi słowy:

14„Wiedz, że od końca XIX, a szczególnie w XX wieku namiętności wybuchną i dojdzie do zupełnego zepsucia obyczajów, bo Szatan prawie całkowicie panował będzie przez masońskie sekty. Aby do tego doprowadzić, skupią się one szczególnie na dzieciach. Biada dzieciom w owych czasach! Trudno będzie przyjąć sakramenty chrztu i bierzmowania. Wykorzystując osoby posiadające władzę, diabeł starać się będzie zniszczyć sakrament spowiedzi (…) To samo będzie z Komunią świętą. Niestety! Jak bardzo zasmuca Mnie, że muszę ci wyjawić tak liczne i okropne świętokradztwa – tak publiczne jak i tajne – popełnione z powodu profanacji Najświętszej Eucharystii! W czasach tych wrogowie Chrystusa, zachęcani przez diabła, często kraść będą z kościołów konsekrowane Hostie, aby bezcześcić Postacie Eucharystyczne. Mój Najświętszy Syn widzi samego siebie rzuconego na ziemię i zdeptanego przez nieczyste nogi.

 

15Sakrament małżeństwa, symbolizujący związek Chrystusa ze swoim Kościołem, będzie przedmiotem ataków i profanacji w najściślejszym znaczeniu tego słowa. Masoneria, która będzie wówczas sprawować rządy, zaprowadzi niesprawiedliwe prawa mające na celu zniszczenie tego sakramentu, a przez to ułatwi każdemu życie w stanie grzechu, oraz spowoduje wzrost liczby dzieci urodzonych w nielegalnych związkach, nie włączonych do Kościoła. Duch chrześcijański szybko upadnie, drogocenne światło Wiary zgaszone będzie do tego stopnia, że nastąpi prawie całkowite zepsucie obyczajów. Skutki zeświecczonego wychowania będą się nawarstwiać, powodując m. in. niedostatek powołań kapłańskich i zakonnych.

Sakrament kapłaństwa będzie ośmieszany, lżony i wzgardzony. Diabeł prześladować będzie szafarzy Pana w każdy możliwy sposób. Będzie działać z okrutną i subtelną przebiegłością, odwodząc ich od ducha powołania i aby uwodząc wielu. Owi zdeprawowani kapłani, którzy zgorszą chrześcijański lud, wzbudzą nienawiść złych chrześcijan oraz wrogów Rzymskiego, Katolickiego i Apostolskiego Kościoła, którzy zwrócą się przeciwko wszystkim kapłanom. Ten pozorny tryumf Szatana przyniesie ogromne cierpienia dobrym pasterzom Kościoła.

16Poza tym, w owych nieszczęśliwych czasach, nastąpi niepohamowany zalew nieczystości, która popychając resztę ludzi do grzechu, pociągnie niezliczone lekkomyślne dusze na wieczne potępienie. Nie będzie można znaleźć niewinności w dzieciach, ani skromności u niewiast. W owych chwilach największej potrzeby Kościoła, ci, którzy mają mówić, będą milczeć!”

I milczą w zdecydowanej większości obawiając się szykan, choć nie tylko, zło potrafi posunąć się bardzo daleko więc wolą być ostrożni w słowach. Był listopad 1634 roku kiedy Marianna otrzymała kolejne objawienie. Tym razem z wizją przyszedł do niej sam Jezus.

17„Przyjdą czasy, kiedy doktryna dotrze do uczonych i ignorantów, dostępna będzie dla duchownych i prostych wiernych. Ukaże się wiele książek, lecz praktyka cnót będzie tylko wśród nielicznych dusz; święci będą rzadkością. To właśnie z tej racji moi kapłani popadną w fatalny indyferentyzm. Ich obojętność i chłód osiągnie ognia Bożej miłości, dotykając boleśnie moje serce cierniami, które widzisz. Dlatego pragnę, aby były tutaj dusze, na których mógłbym polegać i im się podobać. Ich życie przepełnione ekspiacyjnym cierpieniem jest dla mnie niczym pieszczota, jak ręce, które wyjmują ciernie z mojego Serca i opatrujące rany niezbędnym, skutecznym balsamem(…)

Moja małżonko, podczas tych kilku lat które Ci pozostały nie ustawaj w wysiłkach nad doskonaleniem moich kapłanów i osób zakonnych. Ofiaruj w tej intencji, w łączności z zasługami moimi i mojej Matki, wszystko co robisz, nawet swoje ostatnie tchnienie. Jestem bardzo rad z moich dusz zakonnych, które podjęły się wzniosłego zadania prowadzenia duchowieństwa do świętości, poprzez modlitwę, ofiarę i pokutę. Po wsze czasy wybierać będę te dusze, aby jednocząc się ze Mną pracowały, modliły się i cierpiały, by osiągnąć ten szlachetny cel, za co wielka chwała czekać ich będzie w Niebie”.

Marianna zmarła 15 stycznia 1635 roku, do swojej śmierci przygotowała się jak nie wielu. Oczekiwała już na nią w ostatnich swoich dniach. Jej testament zawierał żarliwą modlitwę do Boga Ojca, w której Marianna błagała o otwarcie bram do Królestwa Niebieskiego, o odpoczynek w ramionach Boga.

18Historia Marianny to bardzo bogaty i obszerny opis niezwykłych wydarzeń, walka z mocami ciemności i dni chwały, opowieść o niezwykłym poświęceniu, cierpieniu i ofiarności ludzkiej w imię miłości do Boga, ale i w imię miłości do drugiego człowieka. Zawsze starajmy się pamiętać, że każdego z nas Bóg naznaczył swoją miłością, że każdy z nas podobnie jak siostra Marianna może w każdej chwili złożyć ofiarę z samego siebie. Ofiarę w postaci nie koniecznie od razu tak surowej, trudnej i pełnej cierpienia, a jednak również skutecznej. Marianna została powołana w sposób bardzo wyrazisty do ofiarowania swojego życia, jednak nie zapominajmy, że Bóg nie narzucił jej swojej Woli. Jezus pozwolił Mariannie wybrać drogę do Niebios. Ona odważnie wybrała drogę cierpienia i poświęcenia. W tym cierpieniu i poświęceniu nie zapominajmy o miłości, bo tylko w jej imię ofiara staje się zadośćuczynieniem za grzechy tego świata, w którym przyszło nam żyć.

„Bóg z Wami!”

O kościele w Quito, w którym miało miejsce objawienia
Matki Bożej Dobrego Zdarzenia czytaj też na stronie
www.ourladyofgoodsuccess.com

O objawieniu w Quito mówi też książka:
Tajemnice napomnienia i triumf Dwóch Serc – Jezusa i Maryi
Kelly Bowring str. 17-20
(książka posiada imprimatur arcybiskupa i nihil obstat ojca prowincjała)

Poniżej dodatkowe informacje ze źródła:
www.wobroniewiaryitradycji.wordpress.com

www.forumdlazycia.wordpress.com

Jak podaje agencja Zenit Ojciec św. Benedykt XVI 20.10.2005r.
poświęcił statue św. Marianny “the lily of Quito »
pierwszej kanonizowanej świętej z Ekwadoru

VATICAN CITY, OCT. 20, 2005 (Zenit.org)
Benedict XVI blessed the statue of St. Mariana de Jesús Paredes y Flores
“the lily of Quito,” Ecuador’s first canonized woman saint”

Tę samą wiadomość podała Catholic News Agency
Ciało świętej mistyczki do dziś dnia nie uległo zniszczeniu!
Fakt ten w cudowny sposób potwierdza prawdziwość
jej posłannictwa i świętych objawień Maryi.

 Opracowano na podstawie publikacji ze strony:
http://www.duchprawdy.com/quito.htm

Opracowano na podstawie publikacji ze strony:
www:www.vismaya-maitreya.pl

28 stycznia 2017|