NABOŻEŃSTWO FATIMSKIE – plan comiesięcznej procesji

29 kwietnia 2015 roku; Jak co roku wspominamy rocznicę wydarzeń fatimskich. Tradycyjnie w każdą pierwszą sobotę miesiąca w naszym kościele po sobotnim „Nabożeństwie Fatimskim” udajemy się z procesją według określonego planu. Aby lepiej uzmysłowić sobie fakt wydarzeń fatimskich, polecamy niżej zamieszczoną „Treść objawień Matki Bożej w Fatimie w 1917 roku”, na podstawie Wspomnień Siostry Łucji – tekst zatwierdzony przez Biskupa diecezji Leiria, Fatima, grudzień 2002 roku.

OBJAWIENIA FATIMSKIE

 

 

 

 

 

 

 

 *************************************************************************

TRASA PROCESJINabożeństwo Fatimskie”:

 

02 maj 2015 roku Kościół, Jana Pawła II, Sadowa, Traugutta, Sierakowskiego, Jana Pawła II,do kościoła
06 czerwiec 2015 roku Kościół, Jana Pawła II, Sadowa, Gorazdowskiego, Jana Pawła II,do kościoła
04 lipiec 2015 roku Kościół, Traugutta, Most, Biała Góra, powrót prywatnie
01 sierpień 2015 roku Kościół, Jana Pawła II, Sadowa, Traugutta, Sierakowskiego, Jana Pawła II,do kościoła.
05 wrzesień 2015 roku Kościół, Jana Pawła II, Sadowa, Kiczury na górę, powrót prywatnie.
03 październik 2015 roku Kościół, Jana Pawła II, Sadowa, Gorazdowskiego, Jana Pawła II,do kościoła.

 

*****************************************************************************

I. 13 maja 1917 – pierwsze objawienie się Matki Bożej

13 maja 1917 r. bawiliśmy się z Hiacynta i Franciszkiem na szczycie zbocza Cova da Iria. Budowaliśmy murek dookoła gęstych krzewów, kiedy nagle ujrzeliśmy jakby błyskawicę.
– „Lepiej pójdźmy do domu – powiedziałam do moich krewnych. – Zaczyna się błyskać, może przyjść burza”.
– „Dobrze!” – odpowiedzieli.

Zaczęliśmy schodzić ze zbocza, poganiając owce w stronę drogi. Kiedy doszliśmy mniej więcej do połowy zbocza, blisko dużego dębu, zobaczyliśmy znowu błyskawicę, a po zrobieniu kilku kroków dalej, ujrzeliśmy na skalnym dębie Panią w białej sukni, promieniującą jak słońce. Jaśniała światłem jeszcze jaśniejszym niż promienie słoneczne, które świecą przez kryształowe naczynie z wodą. Zaskoczeni tym widzeniem zatrzymaliśmy się.

Byliśmy tak blisko, że znajdowaliśmy się w obrębie światła, które Ją otaczało, lub którym Ona promieniała, mniej więcej w odległości półtora metra.

Potem Nasza Droga Pani powiedziała:

– „Nie bójcie się! Nic złego wam nie zrobię!”

– „Skąd Pani jest?” – zapytałam.

– „Jestem z Nieba!”

– „A czego Pani ode mnie chce?”

– „Przyszłam was prosić, abyście tu przychodzili przez 6 kolejnych miesięcy, dnia 13 o tej samej godzinie. Potem powiem, kim jestem i czego chcę. Następnie wrócę jeszcze siódmy raz”. (Siódmym razem było objawienie już 16 czerwca 1921 r. w przeddzień odjazdu Łucji do Vilar de Porto. Chodzi o objawienie z osobistym orędziem dla Łucji, dlatego nie uważała go za tak ważne).

– „Czy ja także pójdę do nieba?”

– „Tak!”

– „A Hiacynta?”

– „Też!”

– „A Franciszek?”

– „Także, ale musi jeszcze odmówić wiele różańców”.

Przypomniałam sobie dwie dziewczynki, które niedawno umarły. Były moimi koleżankami i uczyły się tkactwa u mojej starszej siostry.

– „ Maria das Neves jest już w niebie?”

– „ Tak, jest”. (Zdaje się, że miała jakieś 16 lat.)

– „ A Amelia?”

– „ Zostanie w czyśćcu aż do końca świata”. (Sądzę, że mogła mieć 18 do 20 lat.) – (Oczywiście nie trzeba tego brać dosłownie. Do końca świata ma oznaczać bardzo długi czas).
– „ Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które On wam ześle jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany i jako prośba o nawrócenie grzeszników?”
– „ Tak, chcemy!”

– „ Będziecie, więc musieli wiele cierpieć, ale łaska Boża będzie waszą siłą!”

Wymawiając te ostatnie słowa (łaska Boża itd.) rozłożyła po raz pierwszy ręce przekazując nam światło tak silne, jak gdyby odblask wychodzący z Jej rąk. To światło dotarło do naszego wnętrza, do najgłębszej głębi duszy i spowodowało, żeśmy się widzieli w Bogu, który jest tym światłem, wyraźniej niż w najlepszym zwierciadle.

Pod wpływem wewnętrznego impulsu również nam przekazanego, padliśmy na kolana i powtarzaliśmy bardzo pobożnie:

– „O Trójco Przenajświętsza, uwielbiam Cię. Mój Boże, Mój Boże, kocham Cię w Najświętszym Sakramencie”.

Po chwili Nasza Droga Pani dodała:

– „Odmawiajcie codziennie różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny!”

Potem zaczęła się spokojnie unosić w stronę wschodu i wreszcie znikła w nieskończonej odległości. Światło, które Ją otaczało zdawało się torować Jej drogę do przestworza niebieskiego. Z tego powodu mówiliśmy nieraz, że widzieliśmy, jak się niebo otwierało.

Wydaje mi się, że pisząc o Hiacyncie albo w jakimś innym liście już podkreśliłam, że przed Naszą Panią nie mieliśmy strachu, lecz przed nadchodzącą burzą, przed którą chcieliśmy uciec. Ukazanie się Matki Boskiej nie wzbudziło w nas ani lęku, ani obawy, ale było dla nas zaskoczeniem. Gdy mnie pytano, czy odczuwałam lęk, mówiłam „tak”, ale to się odnosiło do strachu, jaki miałam przed błyskawicą i przed nadchodzącą burzą; przed którą chcieliśmy uciekać, bo błyskawice widzieliśmy tylko podczas burzy. Błyskawice te nie były jednak właściwymi błyskawicami, lecz odbiciem światła, które się zbliżało. Gdyśmy widzieli to światło, mówiliśmy nieraz, że widzieliśmy przychodzącą Naszą Dobrą Panią.

Ale Matkę Bożą mogliśmy w tym świetle dopiero rozpoznać, kiedy była już na skalnym dębie. Ponieważ nie umieliśmy sobie tego wytłumaczyć i chcąc uniknąć drażliwych pytań mówiliśmy nieraz, że widzimy, jak przychodzi, a innym razem mówiliśmy, że Jej nie widzimy. Kiedy mówiliśmy „ tak”, widzimy Ją jak przychodzi, mieliśmy na myśli światło, które się zbliżało, a którym właściwie była Ona. A jeżeli mówiliśmy, że nie widzimy, jak przychodzi, znaczyło to, że widzieliśmy Ją dopiero, gdy była nad skalnym dębem.

II. 13 czerwca 1917 – drugie objawienie się Matki Bożej

13 czerwca 1917 r. po odmówieniu różańca z Hiacynta, Franciszkiem i innymi osobami, które były obecne, zobaczyliśmy znowu odblask światła, które się zbliżało (to cośmy nazwali błyskawicą), i następnie ponad dębem skalnym Matkę Bożą, zupełnie podobną do postaci z maja.

– „Czego Pani sobie życzy ode mnie?”

– „Chcę, żebyście przyszli tutaj dnia 13 przyszłego miesiąca, żebyście codziennie odmawiali różaniec i nauczyli się czytać. Później wam powiem, czego chcę”.

Prosiłam o uzdrowienie jednego chorego.

– „Jeżeli się nawróci, wyzdrowieje w ciągu roku”.

– „Chciałabym prosić, żeby nas Pani zabrała do nieba”.

– „Tak! Hiacyntę i Franciszka zabiorę niedługo. Ty jednak tu zostaniesz przez jakiś czas. Jezus chce się posłużyć tobą, aby ludzie mnie poznali i pokochali. Chciałby ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca” (Tu z pośpiechu Łucja opuściła koniec zdania, który w innych dokumentach brzmi następująco: „Kto je przyjmuje, temu obiecuje zbawienie dla ozdoby Jego tronu”).

– „ Zostanę tu sama?” – zapytałam ze smutkiem.

– „Nie, moja córko! Cierpisz bardzo? Nie trać odwagi. Nigdy cię nie opuszczę, moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga”.

W tej chwili, gdy wypowiadała te ostatnie słowa, otworzyła swoje dłonie i przekazała nam powtórnie odblask tego niezmiernego światła. W nim widzieliśmy się jak gdyby pogrążeni w Bogu. Hiacynta i Franciszek wydawali się stać w tej części światła, które wznosiło się do nieba, a ja w tej, które się rozprzestrzeniało na ziemię. Przed prawą dłonią Matki Boskiej znajdowało się Serce, otoczone cierniami, które wydawały się je przebijać. Zrozumieliśmy, że było to Niepokalane Serce Maryi, znieważane przez grzechy ludzkości, które pragnęło zadośćuczynienia.

To, Ekscelencjo, mieliśmy na myśli, kiedyśmy mówili, że Matka Boska wyjawiła nam w czerwcu tajemnicę. Nasza Pani nie rozkazała nam tego zachować w tajemnicy, ale odczuwaliśmy, że Bóg nas do tego nakłania.

III. 13 lipca 1917 – trzecie objawienie się Matki Bożej

13 lipca 1917 r. krótko po naszym przybyciu do Cova da Iria do dębu skalnego, gdy odmówiliśmy różaniec z ludźmi licznie zebranymi, zobaczyliśmy znany już blask światła, a następnie Matkę Boską na dębie skalnym.

– „Czego sobie Pani ode mnie życzy?” – zapytałam.

– „Chcę, żebyście przyszli tutaj 13 przyszłego miesiąca, żebyście nadal codziennie odmawiali różaniec na cześć Matki Boskiej Różańcowej, dla uproszenia pokoju na świecie i o zakończenie wojny, bo tylko Ona może te łaski uzyskać”.

– „Chciałabym prosić, żeby Pani nam powiedziała, kim jest i uczyniła cud, żeby wszyscy uwierzyli, że nam się Pani ukazuje”.

– „Przychodźcie tutaj w dalszym ciągu, co miesiąc! W październiku powiem, kim jestem i czego chcę, i uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli”.

Potem przedłożyłam kilka próśb, nie pamiętam, jakie to były. Przypominam sobie tylko, że Nasza Dobra Pani powiedziała, że trzeba odmawiać różaniec, aby w ciągu roku te łaski otrzymać. I w dalszym ciągu mówiła:

– „Ofiarujcie się za grzeszników i mówcie często, zwłaszcza gdy będziecie ponosić ofiary: O Jezu, czynię to z miłości dla Ciebie, za nawrócenie grzeszników i za zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi”.

Przy tych ostatnich słowach rozłożyła znowu ręce jak w dwóch poprzednich miesiącach. Promień światła zdawał się przenikać ziemię i zobaczyliśmy jakby morze ognia, a w tym ogniu zanurzeni byli diabli i dusze w ludzkich postaciach podobne do przezroczystych, rozżarzonych węgli, które pływały w tym ogniu. Postacie te były wyrzucane z wielką siłą wysoko wewnątrz płomieni i spadały ze wszystkich stron jak iskry podczas wielkiego pożaru, lekkie jak puch, bez ciężaru i równowagi wśród przeraźliwych krzyków, wycia i bólu rozpaczy wywołujących dreszcz zgrozy. (Na ten widok musiałam krzyczeć «aj», bo ludzie to podobno słyszeli.) Diabli odróżniali się od ludzi swą okropną i wstrętną postacią, podobną do wzbudzających strach nieznanych jakichś zwierząt, jednocześnie przezroczystych jak rozżarzone węgle.

Przerażeni, podnieśliśmy oczy do Naszej Pani szukając u Niej pomocy, a Ona pełna dobroci i smutku rzekła do nas:

– „Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników. Żeby je ratować, Bóg chce rozpowszechnić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli się zrobi to, co wam powiem, wielu przed piekłem zostanie uratowanych i nastanie pokój na świecie. Wojna zbliża się ku końcowi. Ale jeżeli ludzie nie przestaną obrażać Boga, to w czasie pontyfikatu Piusa Xl rozpocznie się druga wojna, gorsza. Kiedy pewnej nocy ujrzycie nieznane światło, (ma na myśli nadzwyczajne światło północne, które widziano w nocy 25 stycznia 1938 r. w całej Europie, także w Polsce. Łucja uważała je wciąż za znak obiecany z nieba) wiedzcie, że jest to wielki znak od Boga, że zbliża się kara na świat za liczne jego zbrodnie, będzie wojna, głód, prześladowanie Kościoła i Ojca Świętego.
Aby temu zapobiec, przybędę, aby prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię św. wynagradzającą w pierwsze soboty. Jeżeli moje życzenia zostaną spełnione, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, bezbożna propaganda rozszerzy swe błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowanie Kościoła, dobrzy będą męczeni, a Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć. Różne narody zginą. Na koniec jednak moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci i przez pewien czas zapanuje pokój na świecie. W Portugalii będzie zawsze zachowany dogmat wiary itd. Tego nie mówcie nikomu; Franciszkowi możecie to powiedzieć. Kiedy odmawiacie różaniec, mówcie po każdej tajemnicy: „O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba, a szczególnie te, które najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia”.

Nastała chwila ciszy, a ja zapytałam:

– „Pani nie życzy sobie ode mnie niczego więcej?”

– „Nie, dzisiaj już nie chcę od ciebie niczego więcej”.

I jak zwykle uniosła się w stronę wschodu, aż znikła w nieskończonej odległości firmamentu.

IV. 19 sierpnia 1917 – czwarte objawienie się Matki Bożej

13 sierpnia 1917 roku ponieważ już opowiadałam, co tego dnia zaszło, nie będę się powtarzać, ale przechodzę do objawienia według mnie z dnia 15 pod wieczór (Łucja myli się, jeżeli uważa, że objawienie zdarzyło się w tym samym dniu, kiedy wyszli z więzienia z Vila Nova de Ourem. Objawienie miało miejsce w następną niedzielę, tj 19 sierpnia).
Ponieważ wówczas jeszcze nie umiałam odróżnić poszczególnych dni miesiąca, być może, że się mylę. Ale zdaje mi się, że było to tego samego dnia, kiedy wróciliśmy z więzienia z Vila Nova de Ourem.

Kiedy z Franciszkiem i jego bratem Janem prowadziłam owce do miejsca, które się nazywa Valinhos, odczułam, że zbliża się i otacza nas coś nadprzyrodzonego, przypuszczałam, że Matka Boska może nam się ukazać i żałowałam, że Hiacynta może Jej nie zobaczyć. Poprosiłam więc jej brata Jana, żeby po nią poszedł. Ponieważ nie chciał iść, dałam mu 20 groszy; zaraz pobiegł po nią.

Tymczasem zobaczyłam z Franciszkiem blask światła, któreśmy nazwali błyskawicą. Krótko po przybyciu Hiacynty zobaczyliśmy Matkę Boską nad dębem skalnym.

– „Czego Pani sobie życzy ode mnie?”

– „Chcę, abyście nadal przychodzili do Cova da Iria 13 i odmawiali codziennie różaniec. W ostatnim miesiącu uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli”.

– „Co mamy robić z pieniędzmi, które ludzie zostawiają w Cova da Iria?”

– „Zróbcie dwa przenośne ołtarzyki. Jeden będziesz nosiła ty z Hiacynta i dwie inne dziewczynki ubrane na biało, drugi niech nosi Franciszek i trzech chłopczyków. Pieniądze, które ofiarują na te ołtarzyki, są przeznaczone na święto Matki Boskiej Różańcowej, a reszta na budowę kaplicy, która ma tutaj powstać”.
– „Chciałam prosić o uleczenie kilku chorych”.

– „Tak, niektórych uleczę wciągu roku” – i przybierając wyraz smutniejszy powiedziała: – Módlcie, módlcie się wiele, czyńcie ofiary za grzeszników, bo wiele dusz idzie na wieczne potępienie, bo nie mają nikogo, kto by się za nie ofiarował i modlił”.

I jak zwykle zaczęła unosić się w stronę wschodu.

V. 13 września 1917 – piąte objawienie się Matki Bożej

13 września 1917. Kiedy zbliżyła się godzina, przeciskałam się z Hiacynta i Franciszkiem przez tłum ludzi, który nam ledwo pozwalał przejść. Ulice były pełne ludzi. Wszyscy chcieli nas widzieć i rozmawiać z nami. Tam się jeden drugiego nie bał. Wiele osób, nawet zacne panie i panowie przeciskali się przez tłum, który nas otaczał. Padali na kolana przed nami, prosząc, byśmy Matce Bożej przedstawili ich prośby. Inni, którzy nie mogli się do nas dostać, wołali z daleka:

– „Na miłość Boską, proście Matkę Boską, żeby mi wyleczyła mego syna kalekę”.

Ktoś inny wołał:

– „Niech wyleczy moje niewidome dziecko”. A znowu inny:

– „A moje jest głuche”. I znowu inny:

– „Niech mi przyprowadzi z wojny do domu mego męża i mego syna”.

– „Niech mi nawróci grzesznika”.

– „Niech mnie uzdrowi z gruźlicy” itd.

Tam ukazała się cała nędza biednej ludzkości, niektórzy krzyczeli z drzew, inni z muru, na którym siedzieli, aby nas zobaczyć, gdy przechodziliśmy. Jednym obiecując spełnienie ich życzeń, innym podając rękę, aby mogli się podnieść z ziemi, mogliśmy się dalej posuwać dzięki kilku mężczyznom, którzy nam torowali drogę przez tłum.

Kiedy teraz czytam w Nowym Testamencie o tych cudownych scenach, które się zdarzały w Palestynie, kiedy Pan Jezus przechodził, przypominam sobie te, które jako dziecko mogłam przeżyć na ścieżkach i ulicach z Aljustrel do Fatimy do Cova da Iria. Dziękuję Bogu i ofiaruję Mu wiarę naszego dobrego ludu portugalskiego.

Myślę, że jeżeli ci ludzie na kolana padali przed trojgiem biednych dzieci, jedynie, dlatego, że z miłosierdzia Bożego doznały łaski rozmawiania z Matką Boską, to co by dopiero robili, gdyby widzieli przed sobą samego Jezusa Chrystusa? Więc dobrze, ale to wszystko do tego nie należy. Było to raczej poślizgnięcie się pióra w tym kierunku, do którego właściwie nie zmierzałam. Cierpliwości, znowu coś zbędnego! Nie usuwam jej jednak, aby nie niszczyć zeszytu.

Doszliśmy wreszcie do Cova da Iria koło dębu skalnego i zaczęliśmy odmawiać różaniec z ludem. Wkrótce potem ujrzeliśmy odblask światła i następnie Naszą Panią nad dębem skalnym.

– „Odmawiajcie w dalszym ciągu różaniec, żeby uprosić koniec wojny. W październiku przybędzie również Nasz Pan, Matka Boża Bolesna i z Góry Karmelu, św. Józef z Dzieciątkiem Jezus, żeby pobłogosławić świat. Bóg jest zadowolony z waszych serc i ofiar, ale nie chce, żebyście w łóżku miały sznur pokutny na sobie. Noście go tylko w ciągu dnia”.

– „Polecono mi, żebym Panią prosiła o wiele rzeczy: o uzdrowienie pewnego chorego i jednego głuchoniemego”.
– „Tak, kilku uzdrowię, innych nie. W październiku uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli”.

I zaczynając się wznosić, znikła jak zwykle.

VI. 13 października 1917 – szóste objawienie się Matki Bożej

13 października 1917. Wyszliśmy z domu bardzo wcześnie, bo liczyliśmy się z opóźnieniem w drodze. Ludzie przyszli masami. Deszcz padał ulewny. Moja matka w obawie, że jest to ostatni dzień mojego życia, z sercem rozdartym z powodu niepewności tego, co mogło się stać, chciała mi towarzyszyć. Na drodze sceny jak w poprzednim miesiącu, ale liczniejsze i bardziej wzruszające. Nawet błoto nie przeszkadzało tym ludziom, aby klękać w postawie pokornej i błagalnej.

Gdyśmy przybyli do Cova da Iria koło skalnego dębu, pod wpływem wewnętrznego natchnienia prosiłam ludzi o zamknięcie parasoli, aby móc odmówić różaniec. Niedługo potem zobaczyliśmy odblask światła, a następnie Naszą Panią nad dębem skalnym.

– „Czego Pani sobie ode mnie życzy?”

– „Chcę ci powiedzieć, żeby zbudowano tu na moją cześć kaplicę. Jestem Matką Boską Różańcową. Trzeba w dalszym ciągu codziennie odmawiać różaniec. Wojna się skończy i żołnierze powrócą wkrótce do domu”.

– „Ja miałam Panią prosić o wiele rzeczy: czy zechciałaby Pani uzdrowić kilku chorych i nawrócić kilku grzeszników i wiele więcej”.

– „Jednych tak, innych nie. Muszą się poprawić i niech proszą o przebaczenie swoich grzechów”.

I ze smutnym wyrazem twarzy dodała:

– „Niech ludzie już dłużej nie obrażają Boga grzechami, już i tak został bardzo obrażony”.

Znowu rozchyliła szeroko ręce promieniejące w blasku słonecznym. Gdy się unosiła, Jej własny blask odbijał się od słońca. Oto, Ekscelencjo, powód dlaczego zawołałam, aby ludzie spojrzeli na słońce. Zamiarem moim nie było zwrócenie uwagi ludzi w tym kierunku, gdyż nie zdawałam sobie sprawy z ich obecności. Zrobiłam to jedynie pod wpływem impulsu wewnętrznego, który mnie do tego zmusił.

Kiedy Nasza Pani znikła w nieskończonej odległości firmamentu, zobaczyliśmy po stronie słońca św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus i Naszą Dobrą Panią ubraną w bieli, w płaszczu niebieskim. Zdawało się, że św. Józef z Dzieciątkiem błogosławi świat ruchami ręki na kształt krzyża.

Krótko potem ta wizja znikła i zobaczyliśmy Pana Jezusa z Matką Najświętszą. Miałam wrażenie, że jest to Matka Boska Bolesna.

 

Pan Jezus wydawał się błogosławić świat w ten sposób jak św. Józef. Znikło i to widzenie i zdaje się, że jeszcze widziałam Matkę Boską Karmelitańską.

 

Uwagi końcowe

Oto, Ekscelencjo, historia objawień Matki Boskiej w Cova da Iria w 1917 roku.

Zawsze, gdy z jakiegoś powodu musiałam mówić o nich, starałam się uczynić to jak najzwięźlej z pominięciem intymnych spraw osobistych, bo by mnie to bardzo wiele kosztowało. Ale ponieważ są one Boże, a nie moje, i ponieważ Bóg teraz Waszą Ekscelencję o nie pyta, oddaję je niniejszym. Świadomie nie zatrzymuję niczego, co do mnie nie należy. Wydaje mi się, że brak tylko kilku małych szczegółów odnoszących się do próśb, które przedstawiłam. Ponieważ były to sprawy bardziej materialne, nie miały dla mnie specjalnego znaczenia i być może nie utkwiły mi tak żywo w pamięci. A poza tym było ich tak wiele! Miałam i z tym tyle roboty, aby sobie przypomnieć niezliczone łaski, o które miałam Matkę Bożą prosić, że może tu i tam wślizgnęła się jakaś pomyłka, kiedy np. powiedziałam, że wojna skończy się w tym samym dniu, tj. 13 (Prawdę mówiąc, Łucja nie powiedziała, wprost że wojna skończy się w tym samym dniu. Nakłoniona została do tego przez wiele naglących pytań, które jej stawiano).
Wiele ludzi było zdumionych pamięcią, którą Bóg mi raczył dać. Dzięki nieskończonej dobroci Bożej jest to pod każdym względem naprawdę wielki dar. Jednak w nadprzyrodzonych sprawach nie trzeba się dziwić, że tak głęboko odciskają się w pamięci, że po prostu nie można ich zapomnieć. W każdym razie sensu spraw, które one oznaczają, nigdy się nie zapomina, jeżeli Bóg sam nie sprawi, że się je zapomni.

Opracowano na podstawie publikacji ze strony: http://www.sekretariatfatimski.pl

************************************************************************

************************************************************************

************************************************************************

ROZSZERZONY OPIS HISTORII FATIMSKIEJ – dla tych, którzy pragną ją zgłębić dokładniej.

************************************************************************

FATIMA 1917

Zanim przedstawimy oficjalnie już ujawnioną treść Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej, poznajmy okoliczności objawień, losy Hiacynty, Francisz­ka i Łucji.

Wprowadzenie

W okresie od maja do października 1917 r., trzynastego dnia każdego miesiąca, w okolicach portugalskiej wioski Fatima, miała miejsce seria sześciu objawień Matki Bożej. Trój­ce dzieci: Łucji dos Santos oraz jej kuzynom, Franciszkowi i Hiacyncie Marto, Ukazywała się Najświętsza Panna. Podczas trzeciego objawienia, 13 lipca 1917 r., Łucja oraz dwójka jej towarzyszy otrzymali od Najświętszej Dziewicy tajemnicze przesłanie, którego pod żadnym pozorem nie chcieli ujawnić. Po latach okazało się, że wtedy to Maryja przekazała im Orę­dzie do całego świata, ową słynną później trzyczęściową Ta­jemnicę Fatimską. Dotyczyło ono losów Kościoła i ludzkości.

W roku 1936 Łucja (wówczas już karmelitanka bosa w klasztorze w Coimbrze), stosując się do woli biskupa die­cezji Leiria, w której skład wchodzi Fatima, spisała pierwszą relację z objawień. Kolejną relację przekazała w roku 1937. Między 12 grudnia 1943 r. a 3 stycznia 1944 r. zapisała ostat­nią relację. Dokument ten dotyczył Trzeciej Tajemnicy i był przeznaczony do rąk własnych papieża, z zastrzeżeniem, że może ją ujawnić dopiero po roku 1960. W 25 rocznicę objawień (1942 r.) papież Pius XII oficjal­nie podał do wiadomości publicznej treść dwóch pierwszych części Orędzia Fatimskiego.

  • Pierwsza Tajemnica dotyczyła wizji piekła, jaka ukazała się dzieciom w lipcu 1917 r. oraz zawierała zapowiedź wybuchu drugiej wojny światowej.
  • Druga Tajemnica dotyczyła prośby Matki Bożej o upo­wszechnienie na świecie kultu Jej Niepokalanego Serca i po­święcenie Jej Rosji.
  • Trzecia Tajemnica przechowywana była w sejfie watykań­skim aż do roku 2000. Dopiero papież Jan Paweł II w Roku Ju­bileuszowym i w 83 rocznicę objawień podjął decyzję o ujaw­nieniu najdłużej oczekiwanej i obrosłej już wieloma mitami tajemnicy Kościoła. Zapoznajmy się zatem z genezą i chrono­logią wydarzeń fatimskich.

Tło objawień fatimskich

Portugalia już od IV wieku była krajem chrześcijańskim. Kościół katolicki cieszył się tu dużym szacunkiem i wywierał znaczny wpływ na życie religijno-społeczne. Mimo że Portugalczycy byli narodem głęboko religijnym, to na przełomie XIX i XX wieku duże wpływy polityczne zaczęły uzyskiwać ruchy i organizacje antykościelne, inspirowane przez loże wolnomularskie. Sprzyjała temu trudna sytuacja ekonomicz­na kraju oraz zacofanie w dziedzinie oświaty. Masoneria wi­działa w Kościele największą przeszkodę w realizacji planów przekształcenia Portugalii w państwo laickie. Ks. Jan Drozd w książce Orędzie Niepokalanej pisze: „Dnia 5 października 1910 roku doszło do przewrotu, w wyniku którego niepodzielną władzę chwycili w swoje ręce wolnomularze. W tej nowej sytuacji Kościół stał się głównym obiektem jawnych już ataków. Uchwalono rozdział Kościoła od państwa, spodziewając się tą drogą doprowadzić do cał­kowitej laicyzacji społeczeństwa portugalskiego. »Ta ustawa doprowadzi do tego – wołano na zjeździe stanów w Lizbonie 26 marca 1911 roku – że w okresie dwóch pokoleń Portugalia zniszczy całkowicie katolicyzm, główną przyczynę obecnego rozpaczliwego położenia państwa«”.

Po uchwaleniu 20 kwietnia 1911 r. przez parlament usta­wy o rozdziale Kościoła od państwa, jej twórca, Alfonso Costa, obiecywał:

„ W ciągu niespełna dwóch pokoleń katolicyzm zniknie całkowicie z Portugalii”. Za tymi pogróżkami weszły w życie akty prawne wy­konawcze. Na ich podstawie usuwano ze szkół religię, za­mykano kościoły i klasztory, konfiskowano dobra kościelne, hierarchów kościelnych zmuszano do udania się na emigrację, likwidowano lub represjonowano zakłady katolickie. Na skutki tak wąsko rozumianej polityki nie trzeba było długo czekać. W Portugalii pogłębił się kryzys gospodarczy, wystąpił kryzys wartości i upadek moralności. Jak podaje ks. J. Drozd: „Najbardziej wierny Kościołowi w Portugalii pozostał lud wiejski, dla którego praktyki religijne zawsze były prawdziwą świętością. Tak było również w Fatimie, cichej, małej wiosce, leżącej na płaskowyżu pomiędzy Lizboną a Coimbrą, w die­cezji Leiria [od 1918 r. – przyp. aut.]. Jej mieszkańcy byli przeważnie rolnikami. Daleka odległość od miasta i od kolei sprawiała, że poziom kulturalny wioski był raczej prymityw­ny, lecz zdrowy pod względem moralnym i religijnym”.

W 1917 r. w Europie kolejny już rok toczyła się pierw­sza wojna światowa, która pod względem skali zniszczeń i okrucieństwa była nieporównywalna z jakimkolwiek wcześ­niejszym konfliktem zbrojnym. Ówczesny papież, Benedykt IV wielokrotnie wzywał walczące strony do rozejmu i pojednania. Gdy przekonał się, że jego apele nie odnoszą skutku, 5 maja 1917 r. zwró­cił się jeszcze z jednym wezwaniem do wszystkich wier­nych o modlitwy w intencji pokoju. Do Litanii Loretańskiej polecił dodać nowy tytuł Maryi: „Królowa Pokoju”. I oto w osiem dni później w małej dolinie Cova da Iria, leżącej trzy kilometry od wioski Fatima, rozpoczęły się objawienia Maryi.

Zwiastun objawień

Zanim w 1917 r. Najświętsza Panna zaczęła objawiać się trojgu dzieciom w Fatimie, w okolicy tej miały miejsce inne nadzwyczajne wydarzenia. W miejscowości Loca do Cabeco trójce pastuszków, tych samych, którzy później byli uczest­nikami spotkań z Maryją, trzykrotnie ukazał się zwiastun z Nieba. Przedstawił się jako Anioł Pokoju i prosił o gorą­cą modlitwę w intencji pokoju. Gdy nawiedził dzieci po raz trzeci, przyniósł im sakrament Świętej Eucharystii. Z per­spektywy czasu stało się jasne, że zadaniem Anioła Pokoju było przygotowanie dzieci do spotkania z Matką Bożą. W roku 1915 anioł objawił się dzieciom pasącym owce. Po latach siostra Łucja wspomina: „Wyglądał, jak osoba ubrana w prześcieradło […]. Nie moż­na było dostrzec jego oczu lub rąk”.

Rok później anioł powrócił. Według Johna Hafferta, auto­ra książki Jej wiosnę słowa, dzieci były urzeczone. Cytuje on Łucję:

„Bawiliśmy się tylko kilka chwil, kiedy silny wiatr zaczął wstrząsać drzewami. Zaskoczeni spojrzeliśmy w górę, aby zo­baczyć, co się dzieje, gdyż dzień był niezwykle spokojny. Wte­dy dostrzegliśmy zstępującą do nas znad drzew oliwnych po­stać, o której już mówiłam. Hiacynta i Franciszek nigdy dotąd jej nie widzieli, a ja również nie wspominałam im o niej. Gdy się przybliżyła, mogliśmy rozróżnić jej rysy. Był to młodzie­niec, czternaste- lub piętnastoletni, bielszy niż śnieg, przejrzysty jak kryształ, gdy świeci przez niego słońce – i wielkiej piękności. Gdy przybliżył się do nas, powiedział:

»Nie lękajcie siei Jestem Aniołem Pokoju. Módlcie się ze mną«. Klękając na ziemi, pochylił się tak, że jego czoło dotknęło ziemi i kazał nam powtórzyć trzykrotnie te słowa: »Mój Boże, wierzę w Ciebie, uwielbiam Cię, ufam Ci i ko­cham Cię! Proszę o przebaczenie dla tych, którzy nie wierzą w Ciebie, nie uwielbiają Cię, nie ufają Ci i nie kochają Cię«. A potem, podnosząc się, powiedział: »Módlcie się tak. Ser­ca Jezusa i Maryi zważają na głos waszych błagam. Jeszcze tego samego lata anioł powrócił. Ponownie powiedział: »Co robicie? Módlcie się… bardzo się módlcie. Najświętsze Serca Jezusa i Maryi mają miłosierdzie dla was. Stale ofiaro­wujcie Najwyższemu modlitwy i ofiary«. »Jak mamy ponosić ofiary?« – zapytała Łucja.

»Cokolwiek czynicie, wszystko ofiarowujcie Bogu, jako akt zadośćuczynienia za grzechy, którymi jest On obrażany i jako błagania o nawrócenie grzeszników. Sprowadzicie pokój na wasz kraj. Ja jestem jego Aniołem Stróżem, Aniołem Portugalii. Nade wszystko przyjmijcie i znoście z pokorą cierpienie, które ześle wam Pan«”.

Kilka miesięcy później anioł ponownie pojawił się dzie­ciom. Trzymając w lewym ręku kielich, nad którym unosiła się Hostia, z której spłynęło do kielicha kilka kropel Krwi, anioł ukląkł przed Hostią i modlił się. Po udzieleniu Hostii Łucji, a Hiacyncie i Franciszkowi Krwi z kielicha, zniknął. Lecz dopiero objawienia Maryjne, które miały miejsce w Fatimie w następnym roku, ujawniają więcej szczegółów rozpoczynającej się obecnie wielkiej bitwy. Jak przepowie­działa Królowa Anielska, ma to być bitwa, która przyniesie tryumf Niepokalanego Serca Maryi.

Spotkania z Madonną

Pierwsze spotkanie z Madonną miało miejsce w niedzielę 13 maja 1917 r. Trójka pastuszków: Łucja, Hiacynta i Fran­ciszek pasła jak zwykle swoje stadko w dolinie Cova da Iria. W pewnym momencie, który poprzedziły błyskawice, dzie­ci ujrzały na niewysokim górskim dębie „Piękną Panią”. Nie­znajoma postać powiedziała:

„Przychodzę z nieba. Przyszłam was prosić, abyście tu przy­szli sześć razy, o tej samej porze co dzisiaj, trzynastego każ­dego miesiąca, aż do października. W październiku powiem wam, kim jestem i czego od was żądam”. Prosiła też, żeby odmawiały codziennie różaniec, aby upro­sić pokój dla świata.

Drugie objawienie miało miejsce w środę 13 czerwca, w uroczystość św. Antoniego, patrona parafii fatimskiej. Do doliny przybyło razem z trójką dzieci około pięćdziesięcioro okolicznych mieszkańców, bardziej kierowanych ciekawością niż przekonaniem. Madonna ponownie prosiła o codzienne odmawianie różańca. Życzyła też sobie, aby odmawiając ró­żaniec, po każdym „Chwała Ojcu…” dodawać następującą modlitwę: „O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego i doprowadź wszystkie dusze do nieba, a zwłaszcza te, które najbardziej potrzebują Twojego Miło­sierdzia”. Podczas tego drugiego spotkania miała też miejsce tajem­nicza rozmowa Łucji z Matką Bożą. Treści tej rozmowy, poza Franciszkiem i Hiacynta, nie wolno było Łucji nikomu wyja­wić. Tajemnica ta przetrwała aż do 8 grudnia 1941 r.

Trzecie objawienie miało miejsce 13 lipca. Wokół dębu zgromadziło się tym razem ponad dwa tysiące okolicznych mieszkańców. Najświętsza Panienka, jak zwykle, ponowiła swą prośbę o codzienne odmawianie różańca w intencji szyb­kiego zakończenia wojny światowej, a także zapowiedziała wi­dzialny cud podczas ostatniego objawienia, mającego nastąpić w październiku. Podczas ekstazy Łucja wydała bolesny krzyk i była zmieniona na twarzy. Franciszek i Hiacynta również byli bardzo przerażeni. Następnie przez jakiś czas trwała tajemni­cza rozmowa Łucji z Matką Bożą. Na pytania obecnych: co ich tak przestraszyło, odpowiadali, że to tajemnica. Dopiero później okazało się, że była to owa słynna Tajemnica Fatimska. Część tej Tajemnicy została ujawniona przez Kościół dopiero w 25. rocznicę wydarzeń fatimskich. Trzecia część pozosta­wała w sferze domysłów i przypuszczeń aż przez 83 lata.

Czwarte objawienie poprzedziły dramatyczne okolicz­ności. Naczelnikiem okręgu, do którego należała Fatima, był mason i zacięty wróg Kościoła, Arturo d’Oliveira Santos. Ponieważ wydarzenia w Fatimie odbiły się już głośnym echem w całym kraju, postanowił on rozprawić się z tą sprawą raz na zawsze. Kiedy więc zbliżał się dzień kolejnego objawienia, ka­zał aresztować trójkę małych wizjonerów. Prowadzone przez niego dochodzenie miało na celu wymuszenie przyznania się dzieci do tego, jakoby wymyśliły całą tę historię. Bardzo też pragnął poznać treść przekazanej im tajemnicy. Bohaterska postawa dzieci podczas brutalnego śledztwa zmusiła naczel­nika do zwolnienia ich do domu. 13 sierpnia, z powodu nie­obecności dzieci, do zapowiedzianego objawienia nie doszło, mimo że pod dębem w Cova da Iria zebrało się około dwu­dziestu tysięcy ludzi. To jednak, co nie wydarzyło się 13 sierp­nia, nastąpiło w sześć dni później, podczas wypasania przez dzieci bydła w pobliskiej dolinie Yalinhos. Matka Boża prosiła dzieci, aby modliły się za grzeszników, gdyż wielu z nich idzie do piekła, bo nie ma komu się za nich ofiarować. Poleciła też, aby złożone przez pielgrzymów pieniądze przeznaczyć na bu­dowę kaplicy w dolinie Cova da Iria.

Podczas piątego objawienia, 13 września, obecnych było ponad dwadzieścia tysięcy osób. Piękna Pani między innymi potwierdziła obietnicę cudu, który miał nastąpić podczas na­stępnego objawienia.

Szóste objawienie i Cud Słońca

13 października miało miejsce zapowiadane wcześniej szóste objawienie. Mimo niesprzyjających warunków atmo­sferycznych w dolinie Cova da Iria zgromadziło się kilka­dziesiąt tysięcy pielgrzymów. Wśród nich było wielu księży, dziennikarzy, profesorów, lekarzy i innych wykształconych osób. W południe objawiła się Matka Boża. Wówczas to ofi­cjalnie oznajmiła trójce wizjonerów:

„Jestem Królową Różańca Świętego. Przyszłam upomnieć ludzkość, aby zmieniła swoje życie, by Boga już dłużej nie obrażała swoimi grzechami, by odmawiała różaniec, poprawiła się i czyniła pokutę za swoje grzechy. Ludzie muszą się popra­wić i błagać Boga o przebaczenie za swoje grzechy! Niech nie obrażają już Pana, który i tak za bardzo jest obrażany!

Najświętsza Dziewica złożyła jeszcze obietnicę, że jeśli grzesznicy nawrócą się, to wojna szybko się zakończy. Na zakończenie Matka Boża rozchyliła ręce, które pro­mieniowały i wskazała palcem na słońce. Łucja wyciągnęła też rękę i zawołała: „Patrzcie na słońce!”. Zjawisko to nazwane później Cudem Słońca było wie­lokrotnie opisywane. Dla przypomnienia przytaczamy dwie relacje naocznych świadków tego zjawiska. Oto fragment z książki ks. J. Drozda Orędzie Niepokalanej:

„Deszcz ustał. Chmury poprzerywały się i na jasnym nie­bie ukazało się słońce o srebrnej tarczy, podobne do księżyca, w które można było wpatrywać się bez oślepienia oczu. Nagle z ogromną szybkością, niby ognisty młynek, zaczęło wirować, rzucając obfitą strugę promieni złotych, zielonych, czerwo­nych, szafirowych, fioletowych i zabarwiając fantastycznymi barwami chmury, skały, drzewa, ziemię i wszystkich ludzi. Wtem, na mgnienie oka, słońce zatrzymało się, aby na nowo zacząć taniec swej ognistej tarczy. Jeszcze raz stanęło i po raz trzeci ukazał się ten sam widok, jeszcze wspanialszy, jeszcze bardziej promienny niż poprzednio. Wszystko dookoła mieni­ło się przeróżnymi barwami, drgało, żyło. Najbujniejsza fan­tazja nie zdoła przedstawić tego niezwykłego zjawiska. Tłum wstrzymał oddech i wpatrzony w słońce stał w zachwycie. Wszystkim zaczęło się wydawać, jakoby słońce oderwało się od firmamentu i zaczęło spadać na Ziemię. Nagle się zatrzy­mało. Ludzie padali na kolana w błoto i głośno wyrażali akt żalu. Podniecenie doszło do największego stopnia. Jakiś nie­wierzący dotąd podniósł ręce do góry i wołał: »Najświętsza Dziewico! Błogosławiona Dziewico! Królowo Różańca Świę­tego! Ratuj Portugalię!«”.

To cudowne zjawisko oglądali także ludzie z oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów od Cova da Iria miejscowości. Do­datkową okolicznością potwierdzającą nadnaturalność tego zdarzenia był fakt, że pielgrzymi, którzy byli przemoczeni do suchej nitki, gdyż przez kilkanaście godzin stali w deszczu, po zakończeniu Cudu Słońca wszyscy mieli suche ubrania.

A oto relacja innego uczestnika, późniejszego misjonarza w Indiach, który obserwował to zjawisko z odległości około dziesięciu kilometrów:

„Nie czuję się na siłach opisać tego, co wtedy widziałem i przeżywałem. Patrzyłem bez przerwy na słońce, które zda­wało się zamglone, bez zwykłego rażącego blasku; było jak­by śnieżną, wirującą kulą! Potem nagle zygzakiem spadało na Ziemię. Przerażony biegłem, aby się skryć za ludźmi. Wszy­scy płakali i spodziewali się, że lada chwila nastąpi koniec świata. Obok nas stał pewien niedowiarek, który przez całe przedpołudnie drwił sobie z ludzi, którzy – jego zdaniem – po to wybrali się do Fatimy, aby oglądać małą dziewczynkę. Pa­trzyłem teraz na niego. Był jak sparaliżowany. Wpatrywał się w słońce szeroko otwartymi oczami. Potem widziałem, jak drżał od głowy do stóp”.

Mało znany jest fakt, że podczas szóstego objawienia, kie­dy tłumy obserwowały wirujące słońce, trójce wizjonerów ukazała się, obok słońca, Święta Rodzina. Po prawej stronie znajdowała się Najświętsza Dziewica, ubrana w białą suk­nię i niebieski płaszcz. Po lewej stronie był św. Józef z Dzie­ciątkiem Jezus. Święta Rodzina błogosławiła zebranych zna­kiem Krzyża. Było to spełnienie obietnicy Matki Bożej dane we wrześniu, że podczas październikowego objawienia ukaże się dzieciom wraz ze św. Józefem i Dzieciątkiem Jezus.

Cztery żądania Madonny

Podczas objawień Matka Boża, za pośrednictwem trójki dzieci, skierowała do ludzkości cztery żądania.

Pierwsze żądanie dotyczyło ożywienia kultu Jej Niepoka­lanego Serca.

Drugie żądanie dotyczyło poświęcenia Kościoła i świata, a zwłaszcza Rosji, przez Ojca Świętego Niepokalanemu Sercu Maryi.

Trzecie żądanie dotyczyło pokuty i zadośćuczynienia za grzechy. Najświętsza Dziewica życzyła sobie ustanowienia pierwszych sobót miesiąca, jako dni przyjmowania Komunii świętej wynagradzającej za grzechy ludzkości.

Czwarte żądanie dotyczyło ożywienia modlitwy różań­cowej: „Nie zaniedbujcie odmawiania różańca. Po każdym „Chwała Ojcu…” dodawajcie zawsze modlitwę: „O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego i doprowadź wszystkie dusze do nieba, szczególnie te, które najbardziej potrzebują Twojego miłosier­dzia”.

Poświęcenie Kościoła i świata Niepokalanemu Sercu Maryi

Matka Boża życzyła sobie podczas objawień fatimskich poświęcenia Jej Niepokalanemu Sercu Kościoła i świata, a przede wszystkim Rosji. Pierwsza tego apelu posłuchała Portugalia. Akt ten miał miejsce 13 maja 1931 r. Dokładnie w siedem lat później nastąpiło odnowienie ślubów. W opinii samych Portugalczyków, zawierzenie Maryi uratowało ich oj­czyznę od koszmaru drugiej wojny światowej.

31 października 1942 r., w uroczystość Chrystusa Króla, papież Pius XII w przemówieniu radiowym do narodu por­tugalskiego dokonał w bazylice św. Piotra w Rzymie poświę­cenia całego Kościoła i całego rodzaju ludzkiego na zawsze Niepokalanemu Sercu NMP oraz polecił, aby tego samego aktu dokonały Kościoły lokalne na całym świecie. W niecałe dwa lata później, 4 maja 1944 r., papież Pius XII wydał dekret ustanawiający dla całego Kościoła święto Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny.

Dekret Świętej Kongregacji Obrzędów z 4 maja 1944 r. podaje uzasadnienie tej decyzji:

„Ojciec Święty Pius XII wzruszony wielkimi nieszczęścia­mi, jakie nawiedziły narody chrześcijańskie w czasie straszliwej wojny, jak niegdyś papież Leon XIII Najświętszemu Sercu Je­zusowemu, tak on cały Kościół i cały rodzaj ludzki poświęcił na wieki Niepokalanemu Sercu Najświętszej Dziewicy i Matki w roku 1942, w uroczysty dzień Jej Niepokalanego Poczęcia”. 11 października 1954 r. papież Pius XII wydał encykli­kę (Ad caeli Reginam, której mocą ustanawia święto Maryi, Królowej Świata, i zaleca, aby wszyscy wierni w dniu tego święta (obecnie 22 sierpnia) odnawiali swoje poświęcenie się Niepokalanemu Sercu NMP. Polska, jako cały kraj, została poświęcona Niepokalanemu Sercu Maryi 8 września 1946 r. Poprzedzone to zostało po­święceniem się najpierw poszczególnych parafii, później die­cezji, a następnie całej ojczyzny.

Jaką tajemnicę Matka Boża przekazała Łucji podczas drugiego objawienia?

13 czerwca 1917 r., podczas drugiego objawienia, Mat­ka Najświętsza przeprowadziła z Łucją tajemniczą rozmo­wę, której treści dziewczynka nie chciała wyjawić. Została zobowiązana do milczenia na ten temat. Powiernikami byli jedynie Franciszek i Hiacynta. Wszelkie nagabywania, groźby i prośby o jej wyjawienie nie odniosły skutku. Wkrótce Fran­ciszek i Hiacynta zabrali tajemnicę ze sobą do grobu, a Łucja konsekwentnie milczała.

Podczas adoracji Najświętszego Sakramentu w 1927 r. Łu­cja miała widzenie Pana Jezusa. Wówczas to, dopiero na Jego wyraźne polecenie, zdecydowała się wyznać treść tajemnicy. Nie nastąpiło to jednak szybko. Od 1926 r. Łucja była już za­konnicą w Zgromadzeniu Sióstr św. Doroty w miejscowości Tuy w Hiszpanii na pograniczu z Portugalią. W 1934 r. złożyła profesję wieczystą w tym zgromadzeniu. Na polecenie bisku­pa z Leiria opisała swoją rozmowę z Matką Bożą. 8 grudnia 1941 r. dokument ten, w formie stenogramu, został podany do publicznej wiadomości.

Oto jego treść:

„- Czy mogłabym prosić, abyś mnie, Franciszka i Hiacyntę zabrała do nieba? – Niedługo przyjdę, aby zabrać Franciszka i Hiacyntę, ale ty musisz jeszcze tu na Ziemi pozostać. Mój Syn życzy sobie, abym była bardziej znana i miłowana, i w tym celu posłuży się tobą. Jezus chce wprowadzić cześć Mego Niepokalanego Serca. Tym, którzy przyjmą to nabożeństwo, przybędę na ra­tunek. Dusze te zostaną obdarzone wyjątkowymi łaskami Bo­żymi. Jak kwiaty postawię je przed Jego tronem.

– Więc będę musiała pozostać tu sama na Ziemi?

– Nie, moje dziecko. Pamiętaj, że Ja cię nigdy nie opusz­czę. Twoją ucieczką i drogą, która doprowadzi cię do nieba, do Boga, będzie Moje Niepokalane Serce!”.

Przy tych słowach Matka Boża rozwarła ręce, a z nich wy­trysnęły świetliste promienie. Dzieci znajdowały się w tych promieniach. Franciszek i Hiacynta stali w promieniach wznoszących się ku niebu. Natomiast Łucja zobaczyła siebie wśród promieni padających ku ziemi. Przez prawą rękę Maryi widać było serce otoczone cierniami. Dla Łucji było, oczywi­ste, że jest to Niepokalane Serce Maryi, zranione grzechami wielu grzeszników i domaga się pokuty i zadośćuczynienia.

Dalej Łucja pisze:

„Zdawało się, że światło to chciało nam dać poznać Boga i wlać w nas miłość do Niego i miłość do Trójcy Przenaj­świętszej. Odtąd odczuwałam autentyczną miłość do Nie­pokalanego Serca Maryi”.

Pierwsza i Druga Tajemnica Fatimska

Jak pamiętamy, podczas trzeciego objawienia, 13 lipca 1917 r., Łucja i dwójka jej towarzyszy byli przerażeni. Nie chcieli na ten temat z nikim rozmawiać, zasłaniając się tajem­nicą. Później okazało się, że wtedy to Matka Boża przekazała im sekretne Orędzie do całego świata. Dotyczyło ono losów Kościoła i ludzkości. Z tego względu trzecie objawienie uwa­ża się za najważniejsze.

W 1936 r. Łucja (siostra Maria od Boleści – imię zakonne), stosując się do woli biskupa diecezji Leiria, w której skład wchodziła Fatima, spisała pierwszą relację z objawień. Na­stępne relacje spisała w roku 1937 oraz na przełomie lat 1943/1944. Ta ostatnia dotyczyła Trzeciej Tajemnicy i była przeznaczona wyłącznie do wiadomości Ojca Świętego.

W dwudziestą piątą rocznicę objawień (1942 rok) papież Pius XII, za pośrednictwem kardynała Schustera, oficjalnie podał do wiadomości publicznej treść Tajemnicy Fatimskiej, oprócz jednej części.

Pierwsza Tajemnica dotyczyła wizji piekła, jaka ukazała się dzieciom 13 lipca 1917 r. oraz zawierała zapowiedź wybuchu drugiej wojny światowej. Druga Ta­jemnica dotyczyła prośby Matki Bożej o upowszechnienie na świecie kultu Jej Niepokalanego Serca. Łucja napisała:

„Tajemnica trzeciego objawienia się Najświętszej Dziewicy obejmuje trzy różne części, z których wolno mi wyjawić tylko dwie.

Oto one: Przy słowach: »Ofiarujcie się za grzeszni­ków! «, Dziewica rozłożyła ręce, jak przy poprzednich obydwu objawieniach. Wytrysnęły z nich strumienie światła, które zdawały się przenikać ziemię na wylot. Pod naszymi stopa­mi ujrzeliśmy wielkie morze ognia. W tym ogniu widzieliśmy szatanów oraz dusze w ludzkich postaciach, podobne do przezroczystych, rozżarzonych węgli. Diabły przypominały czarne, przezroczyste zwierzęta – potworne i ohydne, jakich nigdy dotąd nigdzie nie widzieliśmy. Każdy z nich wypełniał powietrze przeraźliwym wrzaskiem. Dusze potępione wyrzu­cane były z wielką siłą wysoko wewnątrz płomieni i spadały wraz z kłębami dymu, które się z nich wydobywały. Wyglądały jak iskry olbrzymiego pożaru rozrzucane na wszystkie strony wśród niesamowitych krzyków i wycia, boleści i rozpaczy, napełniające wszystko drżeniem i przerażeniem. Dusze były lekkie jak puch; bez ciężaru i równowagi. Wszyscy płonęli zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz swych ciał. Odnosiło się wrażenie, że ani diabły, ani dusze potępione nie panowały nad swoimi ruchami. Nie miały chwili spokoju i ani przez chwilę nie przestawały odczuwać straszliwego bólu.

Widok ten trwał tylko chwilę. Powinniśmy dziękować na­szej dobrej Matce, że poprzedziła to obietnicą wprowadzenia nas do nieba. Sądzę, że inaczej poumieralibyśmy z przerażenia i trwogi. Następnie wznieśliśmy oczy ku Najświętszej Dziewicy, która odezwała się do nas z dobrocią, połączoną ze smutkiem: »Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzesz­ników. Aby nawrócić i zbawić grzeszników, Bóg chce rozpowszechnić i utrwalić na całym świecie nabożeństwo do Mego Niepokalanego Serca. Jeśli ludzie będą czynili to, o co proszę, to wiele dusz się nawróci i nastanie pokój na świecie. Obecna wojna zbliża się już ku końcowi, lecz jeśli ludzie nie przestaną obrażać Boga, to nie minie wiele czasu, a za pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się nowa wojna, jeszcze straszniejsza. Kiedy pewnej nocy zobaczycie nieznane światło, wiedzcie, iż jest to znak od Boga i że zbliża się czas kary na świat za liczne jego zbrodnie. Karą tą będzie wojna, głód, prześladowanie Kościoła i Ojca Świętego.

Aby temu zapobiec, Ojciec Święty powinien poświęcić ludzkość Memu Niepokalanemu Sercu i aby w pierwsze so­boty każdego miesiąca utrwaliła się praktyka Komunii świę­tych, wynagradzających za ludzkie grzechy. Jeśli Moje prośby zostaną spełnione, Rosja nawróci się i nastanie pokój. W prze­ciwnym wypadku, zaczną się szerzyć przewrotne, bezbożne nauki powodujące wojny i prześladowania Kościoła. Ojciec Święty będzie musiał dużo wycierpieć. Wielu dobrych ludzi zostanie umęczonych, a wiele narodów zostanie zniszczonych. W końcu Moje Niepokalane Serce zatryumfuje. Ojciec Świę­ty poświęci Mi Rosję i zostanie ona nawrócona, a dla świata nastanie okres pokoju«.

Najświętsza Dziewica tak zakończyła swoje napomnienie: »Nie mówcie o tym nikomu, lecz możecie to powiedzieć Frankowi« [Franciszek widział Matkę Bożą, ale jej nie słyszał -przyp. aut.].

Dodała jeszcze:

»Gdy będziecie odmawiać różaniec, mówcie po każdej części [zapewne chodzi tu o odmawianie poniższej modlitwy po każdej dziesiątce różańca, czyli po słowach „Chwała Ojcu…” -przyp. aut.]: O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź do nieba wszystkie dusze i po­magaj zwłaszcza tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego Miłosierdzia«”.

Tyle rękopis Łucji.

Niektóre fragmenty Orędzia wymagają wyjaśnienia. Zastanawiała się również nad nimi sama pisząca to sprawozdanie, czyli Łucja. Chodzi m.in. o ów niezwykły znak od Boga, zapo­wiadający bliską karę. Zdaniem Łucji, jak i innych osób ana­lizujących treść przesłania, znakiem tym było nadzwyczajne światło północne, niezwykła zorza polarna, która w nocy z 24 na 25 stycznia 1938 r. widoczna była w całej Europie, w tym także i w Polsce.

Po tym zjawisku astronomicznym Łucja napisała do bisku­pa Leirii: „Niebo było w płomieniach, jak gdyby rozżarzone ognisko i rzucało krwawoczerwone blaski”. Łucja stanowczo twierdziła w piśmie do biskupa, że jest to znak zapowiedziany przez Matkę Bożą w 1917 r. W czerwcu 1938 r. Łucja ponownie wystosowała list do biskupa, pisząc: „Te rzeczy już wkrótce się spełnią”.

Jak wiemy, rok później wybuchła druga wojna światowa. W Orędziu była zapowiedziana na czas pontyfikatu Piusa XI, natomiast w 1939 r. na tronie Piotrowym zasiadał już Pius XII. Czy zatem powyższy fakt podważa wiarygodność Orę­dzia? Zdaniem Łucji oraz innych osób badających to zagad­nienie, nie. Za wstęp do drugiej wojny światowej uważają oni wojnę domową w Hiszpanii, która toczyła się na Półwyspie Pirenej skini właśnie za czasów pontyfikatu Piusa XI. Podczas tej wojny walczono z Kościołem, mordowano księży i starano się niszczyć żywą wiarę wśród ludności.


O Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej

Podczas objawienia w lipcu 1917 r. Maryja przekaza­ła Łucji, a na zakończenie serii objawień dodatkowo jesz­cze wyjaśniła, specjalne Orędzie, które przeszło do histo­rii pod nazwą Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej. Na przełomie lat 1943/1944 Łucja zapisała treść tego Orędzia i zapieczę­towane przekazała biskupowi diecezji Leiria. W 1953 r. zo­stało ono doręczone papieżowi Piusowi XII. Zgodnie z wolą Matki Bożej, treść Orędzia mogła być ujawniona przez pa­pieża światu dopiero po roku 1960.

Gdy papież Pius XII zapoznał się z treścią sekretnego do­kumentu, był bardzo przejęty, wręcz przerażony. Ponownie go zapieczętował i zabezpieczył w sejfie dla swego następcy. W 1958 r. na Stolicy Piotrowej zasiadł Jan XXIII. Z treścią Tajemnicy zapoznał się 27 sierpnia 1959 r. Stwierdził wów­czas, że zapowiadane w Orędziu straszliwe kary nie dotyczą jego czasu. Zapieczętowany osobiście dokument przekazał Świętemu Oficjum i polecił, aby był przechowywany wraz z innymi, najbardziej strzeżonymi tajemnicami watykański­mi, i zakazał udostępniać na zewnątrz jakichkolwiek informa­cji na ten temat.

Następca Jana XXIII, papież Paweł VI, po przeczytaniu Orędzia podtrzymał decyzje swoich poprzedników, uznając, że dokument ten musi jeszcze przynajmniej przez jakiś czas pozostać tajemnicą Watykanu. O ile Paweł VI wzbraniał się przed upublicznieniem Orędzia, o tyle nie miał wątpliwości, iż należy, przynajmniej w części, próbować wykorzystać je w zapewnieniu pokoju na świecie. Nastąpiło to w okresie tzw. kryzysu kubańskiego, kiedy świat stanął na krawędzi kolejnej wojny globalnej. Zapoznanie z treścią Orędzia Chruszczowa, Kennedy’ego i Wilsona w latach 1963-1964 przyczyniło się do zawarcia porozumienia i podpisania układu ATOMOTOP przez ZSRR, USA i Wielką Brytanię. W pięćdziesiątą rocznicę objawień Paweł VI odbył piel­grzymkę do Fatimy. Doszło tam do spotkania papieża z s. Łu­cją, karmelitanką z Coimbry.

Papież Jan Paweł II przypuszczalnie zapoznał się z Orędziem wkrótce po swoim wyborze, jednak brak jest na ten temat in­formacji. 13 maja 1981 r. został ciężko ranny w zamachu na swoje życie na Placu ś w. Piotra w Rzymie. Następnego dnia zażądał dostarczenia mu do kliniki Gemelli tekstu Tajemni­cy, z którą się zapoznał. Doszedł wówczas do przekonania, że zamach na papieża opisany w rękopisie s. Łucji dotyczy jego osoby. Dokładnie w rok później papież odwiedził Fatimę w pielgrzymce dziękczynnej. Nie miał żadnych wątpliwości, że swoje życie i zdrowie zawdzięcza Niepokalanemu Sercu Maryi, której cały czas był wielkim czcicielem. Był to bodaj najbardziej maryjny papież ze wszystkich sterników Kościoła.

W Fatimie powiedział m.in.: „Kiedy przed rokiem na Placu św. Piotra miał miejsce zamach, gdy odzyskałem przytomność, myśli moje pobie­gły natychmiast ku temu sanktuarium, aby w Sercu Matki Bożej złożyć podziękowanie za to, że uratowała mnie od nie­bezpieczeństwa śmierci”. Podczas tej pamiętnej pielgrzymki papież spotkał się rów­nież z s. Łucją. Natomiast wychodząc naprzeciw życzeniu Matki Bożej, w łączności duchowej z biskupami całego Koś­cioła katolickiego, ofiarował Niepokalanemu Sercu Maryi cały świat, podobnie jak to w 1942 r. uczynił Pius XII.

Jan Paweł II znał swoją przyszłość

Po osiemnastu latach, w Roku Jubileuszowym, w 83. rocz­nicę objawień i w 19. rocznicę zamachu na swoje życie, pa­pież ponownie przybył do Fatimy. Oficjalnym powodem były uroczystości beatyfikacyjne Franciszka i Hiacynty, przenie­sione z Watykanu do miejsca, gdzie tych dwoje pastuszków żyło i widziało Najświętszą Dziewicę. Na pielgrzymów czekała jednak wielka niespodzianka.

W sobotę 13 maja 2000 r., po uroczystościach beatyfi­kacyjnych, w których uczestniczyło około miliona wiernych, watykański sekretarz stanu abp Angelo Sodano, w imieniu papieża, oficjalnie ogłosił, że wkrótce zostanie ujawniony Trzeci Sekret Fatimski. Arcybiskup Sodano, po nawiązaniu do przypadającej na 18 maja 2000 r. 80. rocznicy urodzin papieża Jana Pawła II, powiedział:

„Te szczególne okoliczności w Fatimie skłaniają do przekazania wam pewnego przesłania […]”. Następnie poinformował, że Trzecia Tajemnica opisuje m.in. cierpienia świadków wiary ostatniego wieku i całego ty­siąclecia, mówi również o: „męczeństwie i cierpieniu biskupa ubranego na biało, który upada na ziemię, najwyraźniej martwy, pod gradem pocisków i jest związana z zamachem na papieża w maju 1981 r.”.

Obecny na konferencji prasowej rzecznik watykański, Joaquin Navarro Valls, powiedział dziennikarzom, że „dziś jest sprawą jasną, iż ubrany na biało biskup to Jan Paweł II”. Do­dał również, że ujawnienie całej Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej „to sprawa dni, gdy tylko papież opatrzy tekst odpowiednim komentarzem”. A zatem, Jan Paweł II po zapoznaniu się z treścią Tajemnicy wkrótce po swoim wyborze na Stolicę Piotrową wiedział, że dokonany zostanie na niego zamach. Zanim przedstawimy oficjalnie już ujawnioną treść Trze­ciej Tajemnicy Fatimskiej, poznajmy losy Hiacynty i Francisz­ka od czasu objawień aż do ich śmierci.

Hiacynta i Franciszek 

Franciszek Marto urodził się 11 czerwca 1908 r. w wio­sce Aljustrel, należącej do parafii Fatima. Był bratem Hia­cynty i kuzynem Łucji. W wieku 11 lat zachorował na gry­pę hiszpańską i po krótkiej chorobie, 4 kwietnia 1919 r., zmarł. Swoje cierpienia w chorobie ofiarował za grzeszników i ateistów. Na dzień przed śmiercią przyjął pierwszą i jedy­ną w swoim życiu Komunię św. Odejście Franciszka z tego świata nastąpiło zgodnie z zapowiedzią Najświętszej Panny, wyrażoną podczas pierwszego objawienia. Franciszek umierał pogodnie. Był duchowo przygotowany na spotkanie z Bogiem i Matką Najświętszą.

Hiacynta urodziła się 11 marca 1910 r., również w Al­justrel. Była najmłodsza z wizjonerów. Jako jedyna z trójki dzieci miała wizje cierpiącego Ojca Świętego z powodu prze­śladowań Kościoła. Zachorowała w tym samym dniu, co Fran­ciszek, czyli 23 grudnia 1918 r. Po groźnej grypie „hiszpance” zapadła na ropne zapalenie opłucnej. Na piersiach utworzyła jej się wielka rana. Z powodu nieodpowiednich warunków higienicznych nastąpiło zakażenie. Wiele cierpiała, ale znosiła to mężnie, ofiarując swoje boleści za nawrócenie grzeszników. 20 lutego 1920 r. zmarła w szpitalu w Lizbonie. Została po­chowana w Villa de Ourem. W 1935 r. dokonano ekshumacji, podczas której zwłoki okazały się nienaruszone. Przeniesiono je do nowego grobowca, ale nie na długo. W 1951 r. doczes­ne szczątki Hiacynty i Franciszka uroczyście przeniesiono do nowo wybudowanej bazyliki fatimskiej, gdzie spoczywają do dziś.

Podczas choroby Hiacynta dużo myślała o tym, co usłyszała od Najświętszej Panienki o przekazanych jej tajemnicach. Mówiła do odwiedzającej ją Łucji: „Myślę o grzesznikach, o wojnie, która przyjdzie. Tylu lu­dzi umrze! Tylu z nich pójdzie do piekła. Będzie wiele zburzo­nych domów. Tylu kapłanów umarłych! Co za szkoda! Gdyby przestano obrażać Pana Jezusa, nie doszłoby do wojny i ludzie nie poszliby do piekła. Słuchaj, ja idę do nieba, ale ty, gdy pewnej nocy zobaczysz światło, o którym Pani mówiła, wtedy uciekaj i przychodź tam na górę”. Siostry zakonne z lizbońskiego szpitala zapisywały niektó­re słowa i myśli, które wypowiadała Hiacynta. Dzięki temu można je dzisiaj przypomnieć.

Oto niektóre z nich, pocho­dzące z lutego 1920 r., ostatniego miesiąca życia wizjonerki:

„Przyjdą takie mody, które naszego Zbawiciela będą obrażać „Kościół nie zna mód”.

„Osoby, które chcą służyć Bogu, nie mogą uganiać się za modą”.

„W niebie moda ani zwyczaje się nie zmieniają, bo Bóg jest też niezmienny”.

„Grzechami, przez które ludzie najczęściej idą do piekła, są grzechy nieczystości”.

Z wieloźródłowej informacji wynika, że Hiacynta po serii objawień w Cova da Iria w 1917 r., również później widziała Maryję. Na przykład w marcu 1919 r. zwierzyła się do odwie­dzającej ją podczas choroby Łucji: „Odwiedziła mnie Najświętsza Panna. Powiedziała, że już wkrótce przyjdzie po Franciszka i zabierze go do nieba. Za­pytała mnie, czy chcę jeszcze nawracać grzeszników, na co wyraziłam zgodę. Madonna powiedziała, że pójdę do szpitala i wiele będę tam cierpieć, ale wszystko zniosę w pokorze za nawrócenie grzeszników, jako wynagrodzenie za zniewagi wy­rządzone Niepokalanemu Sercu Maryi i  z miłości do Jezusa.  Zapytałam też Panią, czy i ty ze mną pójdziesz, ale Ona od­powiedziała, że nie. To mi sprawiło przykrość”.

A oto wypowiedzi Hiacynty dotyczące kapłanów oraz czekającej ludzkość kary za grzechy:

„Módlcie się za kapłanów”.

„Kapłani powinni być czystymi, bardzo czystymi”.

„Aby być zakonnikiem, trzeba być bardzo czystym na ciele i duszy”.

„Nieposłuszeństwo kapłanów względem ich zwierzch­ników i względem Ojca Świętego bardzo nie podoba się Zba­wicielowi”.

„Matka Boska chce więcej dusz dziewczęcych, które się z Nią połączą przez ślub czystości”.

„Najświętsza Panna powiedziała, że na świecie będzie wie­le wojen i walk”.

„Wojny są jedynie karą za grzechy świata”.

„Najświętsza Panna nie może już powstrzymać ręki swego ukochanego Syna, wyciągniętej nad światem”.

„Należy czynić pokutę”.

„Jeżeli ludzie się nawrócą, Pan nasz jeszcze im przebaczy, ale jeśli życia swego nie zmienią, wówczas nadejdzie kara”.

„Jeśli ludzie się nie nawrócą, Bóg ześle na Ziemię karę, jakiej jeszcze nikt nie widział, a przede wszystkim na Hisz­panię”.

Wziąwszy pod uwagę, że słowa te zostały wypowiedziane w 1920 r. oraz znając z perspektywy czasu dramatyczne wy­darzenia wojny domowej w Hiszpanii w latach 1936-1938, które stanowiły preludium do drugiej wojny światowej, trud­no nie uznać tych wizji za wiarygodne. Starania o beatyfikację Hiacynty i Franciszka rozpoczęły się już w 1945 r., kiedy zrozumiano, że przepowiednie Matki Bożej przekazane przez dzieci sprawdziły się. Oficjalnie pro­ces rozpoczął się w roku 1952, a zakończył w 1979 r. Postula-torem procesu był ojciec Augustyn Fuentes. Kiedy dwadzieś­cia lat temu otwarto trumny rodzeństwa, okazało się, że ich ciała nie uległy rozkładowi. Mimo zakończenia procesu beatyfikacyjnego Ojciec Święty nie mógł jeszcze wynieść Hia­cynty i Franciszka na Chwałę Ołtarzy. Potrzebny był do tego znak z nieba w postaci przynajmniej jednego cudu. Taki fakt nastąpił dopiero w 1998 r., kiedy to od wielu lat sparaliżowa­na kobieta, modląc się do Boga za pośrednictwem Hiacynty i Franciszka, została cudownie uzdrowiona. Specjalnie powo­łana komisja stwierdziła ponad wszelką wątpliwość działania czynnika nadprzyrodzonego.

Uroczystości beatyfikacyjne mogły odbyć się już w 1999 r., jednak papież chciał połączyć je z kolejną rocznicą objawień. Tego doniosłego wydarzenia nie doczekał rodzony brat beatyfikowanych, Juan Marto, który zmarł na początku tego roku w wieku 93 lat. Obecna natomiast była, licząca 93 lata, s. Łucja, która przybyła na tę uroczystość z klasztoru z Coimbry.

Łucja

Po śmierci Franciszka i Hiacynty Łucja przez jakiś czas po­zostawała w rodzinnym domu, często odwiedzając miejsce objawień. W maju 1921 r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr św. Doroty w Tuy na pograniczu hiszpańsko-portugalskim. W 1934 r. złożyła śluby wieczyste. W zakonie wykonywała proste prace fizyczne i starała się nie zdradzać z tym, że była powierniczką NMP. Na temat objawień fatimskich rozma­wiała jedynie z osobami mającymi zezwolenie biskupa Leirii. Dzięki temu możemy przedstawić nowe informacje, przeka­zane przez s. Łucję w blisko trzydzieści lat po pamiętnych wydarzeniach.

6 marca 1946 r. w Tuy wywiad z s. Łucją przeprowadził redaktor naczelny czasopisma ,W służbie Królowej” z Salzburga.

Oto wybrane fragmenty tego wywiadu:

„- Kiedy niebo dało siostrze pozwolenie wyjawienia Tajem­nicy?

– W 1936 r., tu w kaplicy w Tuy, ale pozwolenie to nie dotyczy trzeciej jej części.

– Czy nie szkoda, że Tajemnica ta nie została ogłoszona przed wojną? [chodziło tu o dwie pierwsze części Tajemnicy – przyp. aut.].

– Gdyby Bóg chciał, tobym była prorokinią, ale On nie miał takiego zamiaru, bo w przeciwnym razie kazałby mi na pewno mówić o tym w roku 1917, a tymczasem nakazał mil­czenie. Uważam więc, że Bóg chciał posłużyć się mną, aby światu zwrócić uwagę na konieczność pokuty i pojednania oraz na unikanie grzechów, które są obrazą Boga. Gdyby stało się inaczej, mogłabym pokrzyżować jego zamiary. Milczenie było dla mnie wielką łaską, za którą Bogu serdecznie dzięku­ję. Wszystko, co czynił, czynił dobrze.

– Czy w Tajemnicy oddała siostra wiernie słowa Matki Najświętszej, czy też tylko ich sens?

– Spisałam tę Tajemnicę dosłownie.

– A czy na pewno siostra wszystko dokładnie zapamię­tała?

– Tak, nawet napisałam je w takiej kolejności, w jakiej były wypowiedziane.

– Czy rzeczywiście Najświętsza Dziewica wymieniła imię papieża Piusa XI?

– Tak. Myśmy wtedy jeszcze nie wiedzieli, czy to będzie papież, czy król, ale Najświętsza Panna mówiła o Piusie XI.

– Ale wojna nie rozpoczęła się za Piusa XI?

– Przyłączenie Austrii do Niemiec było decydującym mo­mentem. Gdy przyszło do ugody w Monachium, moje siostry zakonne cieszyły się, mówiąc:

 »Teraz pokój jest zapewniony« a ja, niestety, wiedziałam, że nie…”.

25 marca 1948 r. Łucja, za zgodą biskupa, wstąpiła do karmelu w Coimbrze, a w 1949 r. złożyła uroczyste śluby w zakonie karmelitańskim. Nosiła imię zakonne – Łucja od Niepokalanego Serca. Żyła w niemal całkowitej izolacji od świata. W ciągu 50 lat zaledwie kilka razy opuściła mury klasztorne, m.in. na spotkanie z papieżem Pawłem VI oraz z Janem Pawłem II. Do 93. roku życia była sprawna umy­słowo i fizycznie, o czym można się było przekonać, widząc ją podczas uroczystości beatyfikacyjnych Hiacynty i Fran­ciszka 13 maja 2000 r. w Fatimie. Podobno Matka Boża na­dal obdarzała ją nadzwyczajnymi łaskami. Zmarła 13 lutego 2005 r.

Jan Paweł II i Trzeci Sekret Fatimski

Mimo, że oficjalnie została już ujawniona Trzecia Tajemnica Fatimska, to warto zapoznać się z wypowiedzią papieża Jana Pawła II z 1981 r. na ten temat. Wypowiedź papieża może posłużyć jako próba komentarza do treści Tajemnicy. Przegląd niemiecki (Głos Wierzących) opublikował w nu­merze z października 1981 r. relację ze spotkania papieża Jana Pawła II z grupką katolików niemieckich w Fuldzie.

Pytanie:

„Ojcze Święty, co jest w Trzeciej Tajemnicy Fa­timskiej? Czy nie powinna ona być, zgodnie z życzeniem Matki Najświętszej, ogłoszona w 1960 r.? Co się stanie z Koś­ciołem?”.

Odpowiedź Jana Pawła II:

„Z uwagi na powagę treści oraz aby nie dodawać jeszcze odwagi światowej potędze komuni­zmu do pewnych uderzeń, moi poprzednicy na stanowisku świętego Piotra woleli dyplomatycznie zawiesić ogłoszenie sekretu. Wielu chce wiedzieć tylko przez ciekawość i chęć sensacji, ale oni zapominają, że wiedzieć, czyli uświadomienie sobie, zmusza ich do odpowiedzialności. Jest niebezpiecznie chcieć tylko zaspokoić swoją ciekawość”.

Na zakończenie papież wziął różaniec i powiedział: „Oto lekarstwo na nieszczęścia, na zło, i módlcie się, i nie pytajcie o nic innego. Zaufajcie Matce Bożej. Musimy przygotować się w niedługim czasie do przetrzymania wielkich rzeczy, które będą od nas wymagać gotowości, nawet utraty życia i oddania całego siebie Chrystusowi i dla Chrystusa. Przez wasze i moje modlitwy możliwe jest złagodzenie tej próby, ale nie jest możliwe odwrócenie jej, gdyż w ten tylko sposób Kościół być może zostanie zbawiony. Ile razy odno­wa Kościoła kąpała się we krwi? Tym razem też nie będzie inaczej. Musimy być silni i przygotowani, aby stawić czoło zbliżającym się próbom. Musimy zaufać Chrystusowi i Jego Najświętszej Matce i być gorliwymi w odmawianiu różańca, bardzo gorliwymi”.

Tekst Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej

Czas, aby przedstawić pełną wersję słynnego Orędzia. Trzeba przyznać, że niektóre wcześniejsze przecieki prasowe i niedyskrecje dyplomatyczne nie mijały się z prawdą. Mimo przyzwolenia Matki Bożej na publikacje Sekretu po roku 1960, kolejni papieże nadal zachowywali w tej kwestii milczenie. Obecnie możemy przytoczyć pełny tekst Trzeciej Tajem­nicy Fatimskiej, będący tłumaczeniem oryginału portugal­skiego s. Łucji. Ujawniony on został oficjalnie podczas, zwo­łanej w tym celu, konferencji prasowej w Watykanie. Miało to miejsce 26 czerwca 2000 r. Ze strony Stolicy Apostolskiej w konferencji uczestniczyli: prefekt Kongregacji Nauki Wiary – kard. Joseph Ratzinger, sekretarz Kongregacji – abp Arcillo Bertone oraz watykański rzecznik – Joaquin Navarro Valls.

Oto pełna treść Trzeciej Tajemnicy:

„J.M.J. Trzecia część tajemnicy objawionej 13 lipca 1917 r. w Cova da Iria – Fatima.

Piszę, posłuszna Ci Boże, który nakazałeś mi to za po­średnictwem Jego Ekscelencji księdza biskupa Leiry i Twojej Najświętszej Matki, która jest także moją matką. Po dwóch częściach, które już przedstawiłam, zobaczy­liśmy z lewej strony Matki Bożej, nieco wyżej, Anioła z og­nistym mieczem w lewej ręce; miecz błyszczał i wypuszczał płomienie, które – zdawało się – mogły podpalić świat; ale gasły w zetknięciu z blaskiem, jaki wychodził z prawej ręki Madonny w jego kierunku; Anioł, wskazując na ziemię pra­wą ręką, powiedział mocnym głosem: »Kara! Karał Kara!« [te trzy słowa są podkreślone w tekście rękopisu – przyp. aut.]. A my zobaczyliśmy w potężnym świetle, które jest Bogiem, podobnie jak widzi się w lustrze osoby, które przed nim prze­chodzą, biskupa ubranego na biało, mieliśmy przeczucie, że jest to Ojciec Święty.

Różni inni biskupi, księża, zakonnicy i zakonnice wchodzili na stromą górę, na szczycie, której był wielki krzyż z pni drzew, jakby z dębu korkowego pokrytego korą; zmierzając tam, Ojciec Święty, przygnębiony cierpieniami i bólem, prze­szedł chwiejnym krokiem wielkie miasto na wpół zburzone, na wpół walące się, modlił się za dusze martwych, których napotykał na swej drodze; dotarłszy na szczyt góry, padł na kolana u stóp wielkiego krzyża i został zabity przez grupę żoł­nierzy, którzy wystrzelili do niego wielokrotnie z broni palnej i strzałami, w ten sam sposób umarli jeden po drugim bi­skupi, księża, zakonnicy i zakonnice, osoby świeckie, kobiety i mężczyźni z różnych klas i grup społecznych. Pod dwoma ramionami krzyża byli dwaj Aniołowie, każdy z kryształowym naczyniem w ręku, do którego zbierali krew męczenników i polewali nią dusze, zbliżające się do Boga. Wtorek 3 I 1944″.

Trzecia Tajemnica Fatimska nie ogranicza się jedynie do tekstu przedstawionego powyżej. Trzecia Tajemnica Fatimska obejmuje jeszcze losy III Wojny Światowej, ale to za chwilę.

Komentarze po ujawnieniu Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej

Po 26 czerwca Roku Jubileuszowego Trzecia Tajemnica Fatimska przestała być jednym z największych sekretów obecnego, burzliwego wieku i rozwiała też wcześniejsze przy­puszczenia i obawy, że zapowiada ona koniec świata. Sam Oj­ciec Święty Jan Paweł II mówił, że nadszedł właściwy już czas na ujawnienie sekretu. Taki też był ton większości komenta­rzy, w których wskazywano, że przyczyni się to do uspokoje­nia opinii publicznej, obawiającej się apokaliptycznego końca świata.

Papież Jan Paweł II, który padł ofiarą zamachu 13 maja 1981 r., był przekonany, że dzięki Matce Boskiej Fatimskiej „zatrzymał się na progu śmierci”. Gdy w pierwszą rocznicę zamachu udał się do Fatimy, modlił się:

„Od głodu i wojen, wybaw nas! Od wojny nuklearnej, od nieobliczalnego samozniszczenia, od wszelkiego rodzaju wo­jen, wybaw nas!”.

W Roku Jubileuszowym, też 13 maja, ponownie udał się do Fatimy, w 22. roku swego pontyfikatu, którego misją było wprowadzenie Kościoła w trzecie tysiąclecie. Właśnie macie­rzyńskiemu wstawiennictwu Pani Fatimskiej został tam po­wierzony Kościół Trzeciego Tysiąclecia.

Kardynał Ratzinger w komentarzu do Trzeciej Tajemnicy, przygotowanym przez Kongregację Nauki Wiary, powiedział:

„Chociaż to s. Łucji dana była wizja, to jednak interpretacja sekretu należy do Kościoła” […]. Nie należy treści tej tajemnicy brać dosłownie. Ona nie przedstawia nieuniknionej przyszłości, ukazuje tylko zagrożenia. Przyszłość nie jest przesądzona. Proszę zwrócić uwagę, że w przepowiedni papież ginie, podczas gdy w rzeczywistości Jan Paweł II przeżył zamach na swoje życie. W wierze i modlitwie jest siła, która może wpłynąć na losy świata […]. Sens Tajemnicy, ujawnio­nej decyzją papieża, to zachęta do nawrócenia i modlitwy, jako drogi zbawienia”.

Na pytanie, dlaczego Stolica Apostolska czekała aż 83 lata z ujawnieniem Trzeciej Tajemnicy, kard. Ratzinger wymienił trzy powody. Pierwszym było „jak gdyby embargo ze stro­ny Matki Bożej”, która w objawieniu, jakie miała s. Łucja, kazała jej zachować tajemnicę. Drugi powód – papieże: Jan XXIII i Paweł VI podjęli decyzję, aby nie ogłaszać publicznie jej treści. Trzeci powód to mała precyzja treści wizji trojga pastuszków, których sens wyjaśnił dopiero bieg historii. Jak podkreślił Ratzinger: „Są syntezą rozwoju zdarzeń naszego stulecia, a zamach na papieża był punktem szczytowym owych wydarzeń”.

Kardynał Ratzinger potwierdził wcześniejsze nieoficjalne informacje, że s. Łucji dos Santos, Matka Boża ukazywała się nadal. Jak każda przepowiednia lub proroctwo, tak również i Trze­cia Tajemnica Fatimska ma wymowę symboliczną i stwarza możliwość dowolności interpretacji, do czego każdy ma pra­wo. Stąd odczytanie jej przez Jana Pawła II pod kątem swojej osoby i przeżytych przez niego dramatycznych wydarzeń jest odczuciem subiektywnym. Podobnie subiektywny charakter mają te fragmenty komentarza Kongregacji Nauki Wiary, któ­re mówią, że treść Orędzia dotyczy dla nas czasu już minio­nego, którego ramy czasowe nie wykraczają poza XX wiek. Oby tak było istotnie. Nie można jednak wykluczyć, że wizja dzieci fatimskich dotyczy wydarzeń, które dopiero nastąpią. Mowa jest przecież o wielkim, zburzonym mieście, mordo­waniu papieża i duchowieństwa, osób świeckich, walkach itp. Wydarzeń, w których prześladowania chrześcijan występo­wałyby na taką skalę, w XX wieku nie przeżywaliśmy.

Warto jednak dodać, że podobnie tragiczne przesłania występują w objawieniach prywatnych Matki Bożej w Lourdes, Akita oraz w przekazach takich wizjonerów, jak: św. Jan Bosco, św. o. Pio, Anna Katarzyna Emmerich, Teresa Neumann, ks. Stefano Gobbi, Centuria, Nostradamus i wielu wielu innych. Te prze­kazy wskazują m.in. na możliwość wybuchu w początkach XXI wieku wojen domowych we Włoszech i Francji, prześla­dowań chrześcijan, zabicie papieża itp. Są więc zbieżne z treś­cią Trzeciej Tajemnicy.

Opracowano na podstawie publikacji ze strony: http://www.apokalipsa.info.pl

 

 

 

29 kwietnia 2015|