Niepokalane Serce Maryi – nasza droga i schronienie

Maryja jest naszą szansą. Nawet teraz Ona broni nas niczym lwica swoje potomstwo. My nawet nie zdajemy sobie sprawy, jaka bitwa właśnie toczy się ponad nami o każdą duszę, o każde dziecko nienarodzone, o każdego prześladowanego katolika. Maryja zrobi wszystko, aby nas – swoje dzieci – obronić – mówi w rozmowie z portalem PCh24.pl ks. Piotr Glas.

 

Matka Boża powiedziała do nas w Fatimie w 1917 roku: „Moje Niepokalane Serce jest ucieczką i drogą, która zaprowadzi do Boga”. Dlaczego tak wielu ludzi odrzuca prośbę Maryi i nie chce skorzystać ze wskazywanej przez nią drogi?

Odpowiedź jest stosunkowo prosta – wielu katolików ma problem ze zrozumieniem, a nawet uznaniem Niepokalanego Poczęcia Matki Bożej. Bardzo często jest to dla nich (przepraszam za wyrażenie) wymysł Kościoła, ponieważ (jak twierdzą) nie można znaleźć na ten temat odpowiedniej porcji informacji w Piśmie Świętym.

Ludzie, którzy głoszą tego typu herezje, zapominają jednak, co Pan Jezus powiedział: „Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (J 14,27). Słowa te zostały skierowane nie tylko do apostołów, ale również do nas – wszystkich katolików – i trwają przez pokolenia. Nie jest tak, że w dniu pięćdziesiątnicy na apostołów zstąpił Duch Święty i nikt więcej nie dostąpił i nie dostąpi tej łaski, a jedynym co nam pozostaje jest jedynie kartkowanie Pisma Świętego. NIE! Pocieszyciel cały czas objawia nam to wszystko, czego nie możemy zrozumieć. Musimy się modlić, aby Jego mądrość napełniła również serca wszystkich wątpiących w moc Matki Bożej. Jestem przekonany, że wówczas zrozumieją oni przesłanie zawarte w zacytowanych przez Pana słowach Matki Bożej.

Codziennie obserwujemy ogromną zawieruchę zarówno w Kościele, jak i w „świecie świeckim”, która z każdym kolejnym dniem coraz bardziej się pogłębia. Musimy jednak pamiętać, że nie jesteśmy osamotnieni ani skazani tylko na samych siebie. Maryja zaprasza nas do miejsca, w którym znajdziemy schronienie przed największymi falami, najgorszym wichrem i najtragiczniejszym zamętem. Tym miejscem jest Jej Niepokalane Serce.

Jaki stosunek do Maryi mają katolicy w Wielkiej Brytanii, gdzie prowadzi Ksiądz swoją posługę?

W Anglii, a szczególnie na południu kraju, gdzie posługuję i  mieszkam, wielu rdzennych katolików wywodzi się lub ma korzenie protestanckie. W ich mentalności katolicyzm bardziej przypomina protestantyzm z włączeniem sakramentów, i dlatego wielu z nich nie czuje duchowo Matki Bożej i nie rozumie katolickiej nauki o Niepokalanym Sercu Maryi. Wielu z nich nie wie, czym jest różaniec, nie modli się na nim, ani nawet nie słyszało o maryjnych objawieniach. Co z tego, że są ochrzczeni, bierzmowani i deklarują się, jako katolicy? Dla nich Maryja albo jest na uboczu, albo ich spojrzenie na Nią jest bardzo protestanckie. Dzisiaj Bogu dziękujemy za wszystkich obcokrajowców wypełniających nasze świątynie, przywracających kult Maryi.

Proszę spojrzeć, co się stało w Irlandii – kiedyś bastionie chrześcijaństwa, wylęgarni kapłanów i kraju wielbiącym Maryję! Mieszkańcy „zielonej wyspy” w ostatnim czasie powiedzieli „TAK” dla homoseksualnych wynaturzeń i otwierają szampany z powodu zalegalizowania dzieciobójstwa! Stało się to, ponieważ szczególnie młodzi Irlandczycy utracili wiarę, odwrócili się od Boga i Najświętszej Maryi Panny. Mało tego! Irlandzcy hierarchowie milczą, ewentualnie powtarzają komunistyczne frazesy, jak „jesteśmy głęboko zaniepokojeni”, „martwimy się”, „ubolewamy”. Dlaczego nikt nie wstał i nie powiedział: „BASTA!”? Dlaczego się tego nie doczekaliśmy? Dlaczego nie znalazł się ostatni sprawiedliwy, który powiedziałby: „Opamiętajcie się!”?

Nie łudźmy się – niedługo podobny, obłąkańczy atak zostanie wymierzony w Polskę.

Czy zgodzi się Ksiądz ze stwierdzeniem, że argumentem przemawiającym za tego typu działaniem jest ciągle żywy i bardzo mocny kult maryjny, co możemy zobaczyć m.in. w maju i październiku?

Jak najbardziej! Na Zachodzie zdają sobie sprawę, że Polska przetrwała niewolę pod zaborami a później dwie okupacje właśnie dzięki Matce Bożej.

Proszę spojrzeć na maryjne kapliczki zlokalizowane przy drogach. Widać wyraźnie, że zdecydowana większość z nich nie ma kilku lat, tylko co najmniej kilkadziesiąt, albo i więcej. Są one symbolem kilkusetletniej tradycji i głęboko wierzę, że nie da się kultu Maryi wykorzenić z polskiej świadomości i polskiej tożsamości. Ziemia polska nasączona jest modlitwami do Maryi.

Wrogowie Kościoła nie zdają sobie sprawy, że jakimś jednym dekretem czy rozporządzeniem polska maryjność nie zostanie zniesiona z dnia na dzień jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Kult Matki Bożej był przez wieki przekazywany z pokolenia na pokolenie i powinniśmy dziękować Bogu, że żyjemy w czasach, kiedy tak wielu naszych rodaków nie wstydzi się odmawiać różańca, litanii loretańskiej, pompejanki, czy prosić o pomoc Matkę Bożą Nieustającej Pomocy!

Ktoś mógłby w tym momencie powiedzieć: „No tak, ale patrząc na młodych Polaków widać, że dominuje wśród nich mentalność zachodnia”. To prawda, Matka Boża przecież alarmowała: „W tych czasach Kościół wiele razy poddawany zostaje większej próbie: prześladuje się go w sposób podstępny i bezbolesny – pozbawiając stopniowo tlenu koniecznego do życia. Usiłuje się następnie doprowadzić go do kompromisu z duchem świata, który wnika tym sposobem do wnętrza Kościoła, uzależnia go i paraliżuje jego żywotność”.

Dzisiaj katolicy nie są prześladowani w sposób otwarty, nie są mordowani na masową skalę, tak jak w przeszłości. Wrogowie Kościoła doskonale wiedzą, że gdyby działali właśnie w ten sposób, to zmobilizowalibyśmy się w obliczu zagrożenia. Właśnie dlatego starają się oni wykończyć Kościół w sposób cichy, podstępny poprzez „odcinanie nam tlenu do życia”.

Naszym, polskim tlenem jest jednak Maryja – nasza Matka, która zawsze przychodzi nam z ratunkiem. NMP obiecała nam przecież, że jeśli będziemy ją mieli w naszych sercach, to ona wyprosi nam u Swojego Syna wszystkie potrzebne łaski.

Maryja jest naszą szansą. Nawet teraz Ona broni nas niczym lwica swoje potomstwo. My nawet nie zdajemy sobie sprawy, jaka bitwa właśnie toczy się ponad nami o każdą duszę, o każde dziecko nienarodzone, o każdego prześladowanego katolika. Maryja zrobi wszystko, aby nas – swoje dzieci – obronić.

Pamiętajmy jednak, że jak każda matka stawia przed nami również wymagania. Maryja chce, abyśmy ją rozpoznali i uświadomili sobie, że zawsze jest przy nas. Właśnie dlatego musimy głosić „wszystkim przesiąkniętym mentalnością zachodu” Słowo Boże. Musimy pokazać im, że „nie ma w życiu problemu, którego nie można rozwiązać za pomocą różańca”. Musimy dać światu do zrozumienia, że w Niepokalanym Sercu Maryi każdy zawsze znajdzie drogę i schronienie.

Głęboko wierzę, że Maryja nigdy nie zniknie z naszego życie, że nie zostanie zmarginalizowana, a to co się stało w kościołach zachodnich nigdy nie przeniknie do Polski. Tam bowiem, jeśli ktokolwiek pamięta o Matce Bożej, to tylko w momencie, gdy potrzebuje cudu, uzdrowienia bądź rozwiązania problemów materialnych. Przecież nie o to w tym wszystkim chodzi! Maryja nie jest jakimś bożkiem, który będzie nas obłaskawiał za każdym razem, gdy tylko pstrykniemy palcami! Maryja jest naszą Matką i dlatego kochajmy ją i szanujmy jak szanujemy rodziców.

Przez lata widziałem podczas egzorcyzmów, jak wielki szał ogarniał demony, które opętały człowieka, kiedy wezwałem imię Maryi. Pan Bóg dał jej taką ogromna władzę, tak Ją ukochał, że Maryja jest jednym z największych wojowników w walce z Szatanem. W Piśmie Świętym czytamy, że to Ona zmiażdży wężowi głowę. Taką mamy orędowniczkę, taką mamy Matkę, która robi wszystko, aby ocalić nas i nasz Kościół przed Szatanem.

W ubiegłym roku w Polsce miał miejsce „Różaniec do Granic”, w którym wzięło udział ponad milion osób. Dlaczego podobne inicjatywy nie zakończyły się porównywalnym sukcesem w innych krajach?

Na zorganizowanym w Wielkiej Brytanii „Różańcu do Granic”, w wielu miejscach dominowali obcokrajowcy. Z tego, co wiem nawet wśród duchownych dominowali księża i zakonnicy spoza brytyjskiego królestwa. Przepraszam za złośliwość, ale wszystkich uczestników modlitwy można było policzyć na przysłowiowych palcach jednej ręki. Bardzo mocno to przeżyłem. Nie spodziewałem się, że tak piękna inspiracja, jaka wyszła z Polski w Wielkiej Brytanii zakończy się  niepowodzeniem chociaż ceni się, że byli ludzie, którzy poszli na modlitwę. Podobne próby podejmowane w innych krajach skończyły się praktycznie tak samo. Żaden kraj nawet nie otarł się o polskie osiągnięcie.

To co stało się, w naszej ojczyźnie to po prostu fenomen.

Rok 2016 – Wielka Pokuta. Setki tysięcy Polaków zebrały się nie na stadionie, nie na żadnej hali targowej, tylko na Jasnej Górze – maryjnej stolicy Polski. Matka Boża była z nami i nam błogosławiła.

Rok 2017 – Różaniec do Granic. Ponad milion Polaków na granicach, ponad 2 miliony modlących się Polaków w innych krajach.

Przypomnijmy sobie, jak na obie modlitwy zareagowały największe światowe media i ośrodki polityczne. Polaków przedstawiono jako ciemnogród, który boi się niewinnych imigrantów. Kpiono z nas, że odwołujemy się do rzeczywistości niebieskiej i dlatego powinniśmy zostać wysłani na leczenie.

Sukces Wielkiej Pokuty, sukces Różańca do Granic pokazują, że polska ziemia, powtarzam, jest nasączona Maryją i nie wiem, co musiałoby się stać, żebyśmy wyrzekli się i odwrócili od Matki Bożej.

Polacy nie raz pokazywali, że potrafią paść na kolana przed Bogiem i Maryją. Nawet Ci, którzy dzisiaj być może się już nie modlą, ponieważ zostali wciągnięci przez wszechobecny ściek rzeczywistości, w razie potrzeby wezmą różaniec w dłoń i poproszą Maryję o pomoc.

Niejednokrotnie podkreślał Ksiądz, że wielu Polaków po Wielkiej Pokucie i Różańcu do Granic nawróciło się, a pierwszą modlitwą, jaką odmówili był właśnie różaniec…

Moim zdaniem jest to dowód na to, że to właśnie Maryja wyrwała ich dusze spod władzy szatana. Matka Boża miała powiedzieć w połowie lat 70. XX wieku do o. Gobbiego: „Codziennie nawadniam wasze wysuszone serca czułością Mej niepokalanej miłości. Oschłość waszych dusz zraszam łaską, której jestem pełna, gdyż jako Mama muszę ją dawać wszystkim Moim małym dzieciom”. W tych przepięknych słowach jest zawarte przepiękne wezwanie. Maryja prosi, abyśmy schronili się w jej sercu i jednocześnie wzywa nas, abyśmy oddali swoje ciała, swoje serca w Jej władanie i stali się Bożymi wojownikami.

Każde serce, każda dusza wyrwana dzisiaj szatanowi jest potężnym ciosem dla piekła, dlatego szatan tak bardzo nienawidzi Maryi.

Duch Święty, który jest Oblubieńcem Matki Bożej działa ogromne cuda dając nam łaskę wiary i pozwalając zbłąkanym owieczkom powrócić na łono Kościoła. Maryja szykuje swoją armię, nawadnia wysuszone serca i robi wszystko, żebyśmy się nie dali wszechobecnemu złu.

Dlaczego to właśnie dzięki Maryi tak wiele osób uzyskuje łaskę nawrócenia?

Matka Boża cały czas mówi, że na samym końcu Jej Niepokalane Serce zatriumfuje w ludzkiej, jakże chorej i jakże przeżartej materializmem duszy, która nadmiernie szuka przyjemności i dobrobytu.

Aby tak się stało Matka Boża przygotowała dla nas (mówiąc kolokwialnie) specjalny program, którego najważniejszy punkt mówi: „idźcie głosić konieczność pokuty, nawrócenia, powrotu do Boga i odrzucenia szatana i jego pokus”. Wielu z nas tego nie dostrzega, a czasem nie chce widzieć. Idąc współczesną logiką: po co mieliby to robić, skoro ta droga wiąże się z ogromnymi „trudnościami, niezrozumieniem i prześladowaniami”, nawet ze strony współbraci w wierze? Lepiej udawać, że nic się nie dzieje i że problemy nas nie dotyczą.

Jest to poniekąd zrozumiałe. Ludzie się boją! Po prostu się boją… Kiedy pójdziemy za Matką Bożą diabeł zrobi wszystko, żeby nas zniechęcić, zawrócić z drogi, a nawet zniszczyć. Wchodząc na tę drogę jesteśmy skazani na wiele niebezpieczeństw duchowych i prześladowań, nawet ze strony innych katolików. Jeśli jednak podejmiemy próbę i w niej wytrwamy, to Maryja nas obroni i da nam wszystko, żebyśmy zwyciężyli. Nie ma na świecie siły, która pokonałaby nas, jeśli tylko Maryja jest razem z nami. Musimy mieć jednak odwagę i wiarę postawić wszystko na Maryję i Jej Niepokalane Serce. Módlmy się, aby nigdy nikomu z nas nie zabrakło tej odwagi.

W książce „Dekalog” kilkukrotnie zwraca ksiądz uwagę na fakt, że całe zło na świecie wynika ze złamania Pierwszego Przykazania: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”. Na to samo zwraca uwagę Maryja, która powiedziała wprost: zróbcie wszystko, co powie mój Syn…

Dzisiaj niestety prawie nikt nie mówi o Bożych Przykazaniach i nikt ich nie tłumaczy, tak jakby zupełnie nie istniały. Bez przerwy tylko powtarza się na lewo i prawo: miłujcie się, kochajcie się, dobra Bozia ci przebaczy i wszystko da, jeśli ładnie poprosisz. Możesz robić co tylko chcesz, bo Pan Bóg jest Twoim kolegą, a koledzy zawsze znajdą wspólny język, wspólne pasje i zainteresowania.

„Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą” – kto z nas, nie wyłączając mnie, wstając rano myśli o Bogu z całego serca i ze wszystkich sił? Kto budząc się ofiaruje Bogu nadchodzący dzień? Kto oddaje cześć Matce Bożej w ciągu dnia? Dawniej, gdy rolnik szedł na pole, to potrafił w samo południe paść na kolana i odmówić Anioł Pański. Dzisiaj zamiast modlitwy możemy usłyszeć co najwyżej przekleństwa…

„Wielu z łatwością popełnia grzech, a nawet go usprawiedliwia, niektórzy już się więcej z niego nie spowiadają”, powiedziała Matka Boża. I to właśnie jest najbardziej dramatyczne. Usprawiedliwiając swoje grzechy, relatywizując rzeczywistość łamiemy pierwsze przykazanie – chcemy być na równi z Bogiem, który będzie nas sądził na Sądzie Ostatecznym.

Czy słowa Maryi wypowiedziane 101 lat temu w Fatimie: „na koniec zatriumfuje Moje Niepokalane Serce” są zapowiedzią Jej ponownego przyjścia na świat?

Moim zdaniem Maryja tymi słowami wzywa nas, abyśmy nie żyli w strachu i w lęku, tylko w radości, ponieważ Ona zawsze będzie z nami niezależnie od tego, co nas spotka.

W opublikowanej przez o. Gobbiego książce zawierającej słowa Matki Bożej, które rzekomo powiedziała Ona do kapłana, padają słowa: „Mój przeciwnik sądzi, że pewnego dnia szczycić się będzie swoim całkowitym zwycięstwem nad światem, Kościołem i duszami. Tymczasem właśnie wtedy Ja wkroczę – straszna i zwycięska. Jego porażka będzie ogromna, tym bardziej, że będzie pewien swego zwycięstwa na zawsze”. To niesamowite słowa. Matka Boża jest nie tylko kochającą, głaskającą nas Mamusią, ale również niesamowitą, potężną Orędowniczką i jednocześnie „straszną i potężną” wojowniczką. Moce piekielne wiedzą o tym i dlatego drżą przed Nią i wszelkimi możliwymi sposobami próbują ją zniesławić, żebyśmy widzieli Ją jako (przepraszam za wyrażenie) mamuśkę, która jest znana z tego, że urodziła Pana Jezusa, a jedyne co może, to „załatwienie” jakiegoś uzdrowienia.

Matka Boża mimo, że jest kochającą mamą, to jednocześnie jest też WOJOWNICZKĄ, która wkroczy jako „straszna i zwycięska”, a walka którą stoczy ze złem będzie potworna i bezpardonowa.

Zastanówmy się jeszcze chwilę nad innymi słowami Maryi: „Przede wszystkim konieczne jest, żeby Mój nieprzyjaciel odnosił wrażenie, że wszystko zdobył, że ma już wszystko w swych rękach. Będzie mu więc dane przeniknąć nawet do wnętrza Mego Kościoła i uda mu się okryć cieniem Świątynię Boga. Zbierze najliczniejsze ofiary wśród sług Świątyni. Będzie to rzeczywiście chwila wielkich upadków dla Moich najmilszych synów, dla Moich Kapłanów. Na jednych szatan zastawi pułapkę pychy, na drugich – żądzy cielesnej, na innych – zwątpienia lub niewiary, na jeszcze innych – zniechęcenia i osamotnienia. Iluż to zwątpi w Mego Syna i we Mnie i uwierzy, że nadszedł koniec Mojego Kościoła!”.

A teraz spójrzmy na dzisiejszy świat. Przecież można by powiedzieć, że diabeł zdobył wszystko – z północy na południe, ze wschodu na zachód i powoli, ale systematycznie przenika do wnętrza Kościoła, aż w końcu „uda mu się okryć cieniem Świątynię Boga”. Kiedy ten moment nadejdzie – tego nie wiem. Wiem jednak, że wówczas Maryja przybędzie i wyrwie nas z pułapek zastawionych przez szatana oraz pozwoli wrócić do Chrystusa i Jego Najświętszego Serca.

Czego życzyłby Ksiądz czytelnikom portalu PCh24.pl i katolikom w Polsce z okazji święta Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny?

Życzę Państwu HEROICZNEJ WIARY, HEROICZNEJ NADZIEI i HEROICZNEJ MIŁOŚCI! Każdy z nas wierzy, każdy z nas ma nadzieję i miłość, ale dzięki heroizmowi te trzy cnoty mogą wejść na ekstremalny poziom po przekroczeniu którego nie będziemy się zastanawiać czy co mam zrobić, co mam poświęcić, ponieważ Pan Bóg, Jezus Chrystus, Duch Święty, Matka Boża i Wszyscy Święci zawsze będą przy nas i zawsze będą dawali nam odwagę i mądrość.

Życzę Państwu również, żebyście potrafili rozpoznawać znaki czasu w świetle modlitwy i Słowa Bożego oraz żebyście potrafili wypełniać wezwanie Matki, która codziennie do was woła: radujcie się i odmawiajcie różaniec.

Życzę Państwu w końcu, abyście zawsze pozostali wierni Kościołowi i depozytowi wiary i bronili jego prawdy. Nie możemy porzucić, nie możemy ich sprzedać za żadne srebrniki, stanowiska, wygody. Każdy odpowie w nim za swoje czyny niezależnie czy jest wiernym świeckim, czy biskupem, czy papieżem.

Niech Niepokalane Serce Maryi zawsze będzie naszą drogą i schronieniem.

 

Dziękuję za rozmowę.

Tomasz D. Kolanek

Źródło: www.pch24.pl

9 czerwca 2018|