NAWRÓCIĆ SIĘ TO CHCIEĆ TRWAĆ W JEDNOŚCI Z CHRYSTUSEM

Drzewo inwestuje wszystkie siły w urodzenie owocu: wysysa z ziemi soki, dostarcza je przez pień do gałęzi, wypuszcza liście i poświęca piękno kwiatów, byleby tylko zaowocować. Drzewo bez owocu to po prostu drzewo bez możliwości odrodzenia się w nowym drzewie.

Ten obraz drzewa figowego streszcza w sobie sens ludzkiego wysiłku, bowiem wszystko, co w życiu czynimy, jest po to, by się odrodzić w innym świecie, oddając siebie samych – jak owoc – Bogu.

Większość ludzi żyje jednak dla siebie samych i są oni jak drzewa, które nie rodzą owocu, żyją tylko tym światem, a nie światem, który ma przyjść. Ktoś taki nie widzi problemu. Wydaje mu się, że wszystko działa dobrze. Jest zdrowie, piękno, pieniądze, inteligencja, dostatek dóbr, miłość i powodzenie, używanie i nadużywanie ciała, ale nie ma troski o wieczność, o życie upodobnione do tego, który był „błogosławionym owocem żywota” Maryi.

Dla podkreślenia niebezpieczeństwa takiej sytuacji musi wystąpić coś, co jest sygnałem ostrzegawczym: NAWÓZ I SKOPANIE!

Intensyfikacja cierpienia jest sygnałem, że najwyższy czas pomyśleć nie o tym świecie.

Dopóki nie zauważymy, w jakie trudne sytuacje zabrnęliśmy z naszymi ideałami i planami, nie mamy wcale ochoty na nawrócenie, czyli na oddanie siebie Bogu.

[ramka]Gdy pojawia się dramat, gdy zawaleniu ulegają nasze projekty, gdy zostajemy przygnieceni ciężarem naszych grzechów albo, gdy czujemy się dotknięci przez kolejne doświadczenia losu, najwyższy czas pomyśleć w inny sposób o sensie życia.[/ramka]

4Wtedy zwykle trochę poważniej zaczynamy myśleć o Bogu.

Przestaje On być „kulą u nogi”, a staje się jedynym, który bierze pod ramię i nas podtrzymuje. Kwitnie refleksja, nasze modlitwy pachną miłością i owocujemy gruntowną spowiedzią. Bóg oczekuje od nas wiary w przyszłe życie po zmartwychwstaniu, bardziej niż my lękamy się rozpaczy z powodu porażki na tym świecie. Jeśli tej wiary w nas nie odnajdzie, w końcu zostaniemy wycięci.

Bo, po co żyć, skoro nie chce się żyć wiecznie?

Tak, Bóg daje i tobie w tym roku jeszcze jedną szansę, i nie wytnie cię z tej planety, bo jest ktoś, kto się za ciebie wstawił – Ogrodnik z Nazaretu. Jeszcze w tym roku z troską i miłością okopie cię i obłoży nawozem prawdy o tobie samym.

Może wreszcie uda ci się to zobaczyć, czego tysiące ludzi nie umieją się dopatrzeć w drzewie krzyża? Jest martwe, bezlistne, bez korzenia, bez życia, bez wartości, a jednak przez fakt zawieszenia na nim jednego jedynego Owocu, stało się najsensowniejszym znakiem nadziei.

Tym Owocem jest Jezus Chrystus. Jest Żywym Owocem, który każde martwe drzewo przywróci do życia, nawet twoje, bylebyś uczynił wszystko, by być z Nim w komunii!

TRZECIA NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU – artykuł zaczerpnięty z www.franciszkanie.esanok.pl

15 marca 2013|