Nawiedzenie RELIKWII ŚW. GEMMY GALGANI u Chrystusa Króla w Sanoku

08 maja 2015 roku; W niedzielę 17 maja podczas wszystkich Eucharystii słowo Boże wygłosi o. Rafał S. Pujsza, pasjonista z Warszawy. Opowie nam o życiu, posłannictwie i cudach młodej włoskiej mistyczki i stygmatyczki św. Gemmy Galgani (1878-1903). Będzie można uczcić relikwie św. Gemmy oraz nabyć jej pisma, życiorys i dewocjonalia.( www.swietagemma.pl). Gemma przyszła na świat w roku 1878 w toskańskim mieście Lucca (Włochy). Od dziecka lubiła rozważać Mękę Jezusa Chrystusa. Prowadziła życie nieskazitelnie czyste i gorąco pragnęła osiągnąć niebo.

RELIKWIE ŚW. GEMMY GALGANI 1Wcześnie osierocona i przygarnięta z miłością przez głęboko wierzącą rodzinę Giannini, poświęciła się Bogu, ślubując czystość i starając się kroczyć drogą doskonałości. Miała szczególne nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu i Jezusa ukrzyżowanego.

Obdarzona nadprzyrodzonymi darami, ofiarowała samą siebie Bogu w intencji nawrócenia grzeszników. Bardzo chciała wstąpić do klasztoru sióstr pasjonistek klauzurowych, ale na skutek różnych trudności nie zdołała zrealizować swego pragnienia.

Gemma Galgani wyróżniała się, jako nadzwyczajny przykład świętości, jaką może osiągnąć człowiek żyjący w świecie. Zmarła w Wielką Sobotę, 11 kwietnia 1903 roku, w rodzinnym mieście.

Do najciekawszych miast Italii należy Lucca. Miasto położone w środkowych Włoszech, na zachód od Florencji, dzieli się wyraźnie na dwie części: centrum stanowi średniowieczna twierdza z wysokimi murami i basztami, otoczona fosą, o uliczkach i kamienicach ściśniętych i przytulonych do siebie; jego zaś otoczką jest miasto nowoczesne, prężne, dynamiczne, rozkrzyczane. Od wieku XVI słynie Lucca także, jako miasto kuracyjne. Z tamtejszych wód mineralnych korzystali chętnie Byron, Shelley, Heine, Montaigne i wielu innych.

Bardzo wcześnie zawitało tu chrześcijaństwo. Już w wieku II powstało tu biskupstwo. Miasto szczyci się wielu świętymi, ale jego największą chwałą są dwie niewiasty: św. Zyta (+ 1272) i nasza Święta – pierwsza typowa przedstawicielka średniowiecza, druga, choć setkami lat od tamtej odległa, jakże jej duchem pokuty bliska.

Hagiografia pod imieniem Gemmy zna cztery święte. Łacińskie to imię znaczy tyle co „perła”. Św. Gemma Galgani należy do największych mistyczek Kościoła i uważana jest za największą z nich w wieku XX. Przyszła na świat jako piąte z ośmiorga dzieci dnia 12 marca 1878 roku. Jej ojciec, Henryk był aptekarzem. Matka, Aurelia, pochodziła ze znanego kiedyś we Florencji rodu Landich. Dochody ojca nie wystarczały na utrzymanie licznej rodziny, tym bardziej, że dzieci były słabowite,a matka niebawem zmarła. Gemma miała wówczas zaledwie 8 lat. Chrzest święty otrzymała następnego dnia po urodzeniu wraz z imionami: Gemma Huberta Pia. W miesiąc potem rodzina przeniosła się do Lucca. Jeszcze jako dziecko została Gemma oddana do szkoły sióstr Oblatek Ducha Świętego. Przełożoną tej szkoły była bł. Helena Guerra (+ 1914), założycielka tegoż zgromadzenia. W ósmym roku życia dziewczę zostało dopuszczone do pierwszej Komunii świętej i do sakramentu Bierzmowania. W wigilię przyjęcia Pana Jezusa napisała w swoim dzienniczku: „Postaram się, aby każdą Spowiedź odprawiać i Komunię świętą przyjmować tak, jakby to był ostatni dzień w moim życiu. Będę często nawiedzać Pana Jezusa w Najśw. Sakramencie, zwłaszcza, gdy będę strapiona”.

RELIKWIE ŚW. GEMMY GALGANI 2Faktycznie, Pan nie szczędził swojej wybrance strapień i bolesnych krzyży, zgodnie z przysłowiem, że kogo Pan Bóg miłuje, tego doświadcza. Najpierw zmarła jej matka. Potem na gruźlicę zachorował ukochany brat. Gemma opuszcza szkołę i internat sióstr, a oddaje się pielęgnacji brata-kleryka, Eugeniusza, czuwając przy nim dzień i noc. Wyczerpana zupełnie tak osłabła, że odchorowała to przez trzy miesiące.

Do pełnego zdrowia nigdy już nie mogła powrócić. Niedługo potem wywiązała się u Gemmy choroba nóg. W czasie operacji, nader bolesnej, ściskała w rękach krzyż. Ale to był dopiero początek hiobowych doświadczeń: śmierć ojca, zupełny krach majątkowy, gruźlica kręgosłupa, zapalenie nerek.

Cały rok przeleżała w łóżku, unieruchomiona gipsowym gorsetem. Wreszcie musiała opuścić własny dom, gdyż było w nim zbyt ciasno. Na prośbę spowiednika przyjęła ją do siebie pewna pobożna niewiasta. Był moment, że stan jej był już beznadziejny. Poddała się ponownie operacji. Wpatrzona w wizerunek Chrystusa Pana na krzyżu, zniosła ją bez słowa skargi i jęku.

Pan Jezus nie opuścił wszakże swojej Służebnicy. Wspierał ją swoją łaską i niezwykłymi darami. I tak w roku 1899 dnia 8 czerwca, w wigilię uroczystości Serca Pana Jezusa, otrzymała dar stygmatów, czyli odbicia ran Pana Jezusa.

Oto jak nam sama o tym napisała:

  • „Był wieczór, ogarnął mnie ogromny żal za grzechy, jakiego dotąd nie odczuwałam. Uświadomiłam sobie równocześnie wszystkie cierpienia, jakie Pan Jezus poniósł dla mego zbawienia. I oto znalazłam się w obecności mej Matki. Po jej prawej ręce stał Anioł Stróż.

Kochająca Matka nakazała mi wzbudzić żal serdeczny za grzechy, a gdy to uczyniłam, zwróciła się do mnie ze słowami:

  • <<córko, w imię Jezusa masz odpuszczone grzechy. Jezus, mój syn, bardzo cię ukochał i pragnie dać ci dowód swojej szczególnej łaski czy zechcesz okazać się jej godną? Ja będę matką. Chcesz mi być prawdziwą córką?>>

Po czym rozchyliła swój płaszcz i okryła mnie nim. W tej chwili ukazał mi się Pan Jezus. Jego wszystkie rany były otwarte, lecz zamiast krwi wydobywały się z nich płomienie. Natychmiast te płomienie dotknęły moich dłoni, stóp i serca. Miałam wrażenie, że z bólu umieram i gdyby mnie nie podtrzymała Matka Boża, byłabym upadła na ziemię. Gdy przyszłam do siebie, stwierdziłam, że klęczałam na podłodze. W rękach, w stopach i w sercu wciąż odczuwałam przejmujący ból. Kiedy się podniosłam, zauważyłam, że miejsca, w których odczuwałam ból, silnie krwawią. Okryłam je, jak mogłam i przy pomocy Anioła Stróża dowlekłam się do łóżka (…). Boleści ustały dopiero w piątek o godzinie trzeciej po południu”. Odtąd stygmaty odnawiały się u świętej w każdy piątek.

W roku 1902, w uroczystość Zesłania Ducha Świętego Gemma zachorowała śmiertelnie. Po chwilowym polepszeniu się zdrowia, nastąpiło gwałtowne pogorszenie. Wezwany spowiednik udzielił jej ostatnich Sakramentów świętych. A jednak agonia miała trwać jeszcze szereg długich miesięcy, bo aż do 11 kwietnia 1903 roku. W Wielką Środę przyjęła wiatyk, a w Wielką Sobotę, koło południa oddała swojemu Oblubieńcowi duszę, by w niebie święcić pamiątkę Jego chwalebnego zmartwychwstania.

Na kilka lat przed śmiercią Gemma zapoznała się z zakonem Pasjonistów, któremu założyciel, święty Paweł od Krzyża, wyznaczył, jako pierwszy cel słodkie rozważanie męki Pana Jezusa i rozpowszechnianie tego nabożeństwa wśród wiernych Kościoła. Spowiednikami i kierownikami duchowymi świętej Gemmy byli pasjoniści. Na ręce jednego z nich złożyła także cztery śluby, właściwe zakonowi.

Najbliższym świadkiem i powiernikiem przeżyć mistycznych Świętej była Cecylia Giannini, u której Gemma spędziła ostatnie trzy lata. Zeznała ona, że za zezwoleniem Bożym dręczył również świętą szatan i to często w postaci widzialnej. Najwięcej goryczy cierpiała z tego powodu, że całe dnie i noce była sama, opuszczona przez własną nawet rodzinę. Pod koniec życia zachorowała na zapalenie ucha i zupełnie ogłuchła. Znosząc wszystkie cierpienia z heroicznym poddaniem się woli Bożej, powtarzała: „Miłość żąda miłości, ogień żąda ognia„. Przepowiedziała, że w Lucca stanie niebawem klasztor Pasjonistek, co się po jej śmierci spełniło. Przy kościele tegoż klasztoru spoczęły jej śmiertelne szczątki.

Papież Pius XI zaliczył Gemmę do chwały błogosławionych w 1933 r, a Papież Pius XII w roku 1940 dokonał jej kanonizacji. W Lucca, w klasztorze pasjonistów, można oglądać skromne sprzęty, których używała Święta, oraz narzędzia pokuty, bieliznę, lekturę, fotografie. Pożegnała ziemię dla nieba w wieku 25 lat. Tak to Chrystus golgotę wielu lat zamienił Świętej na wieczną Wielkanoc.

GEMMA GALGANI I JEJ ANIOŁ STRÓŻ

Okazuje się, iż ta święta włoska mistyczka i stygmatyczka miała niesamowity kontakt ze swoim aniołem stróżem, bowiem rozmawiała z nim jak z najlepszym, ukochanym przyjacielem.

Jedną z takich rozmów usłyszał jej spowiednik, o. Germano. Święta głośno spierała się wtedy o coś z aniołem. Kapłan zgorszył się swobodnym językiem, jakim posługiwała się dziewczyna. Dlatego skarcił ją przy najbliższej okazji mówiąc, że zwraca się do błogosławionego ducha, będącego blisko Boga, któremu należny jest szacunek.

Posłaniec Niebios ochraniał Gemmę przed niebezpieczeństwami, bywało, że sypiał nad jej łóżkiem, by osłonić ją przed atakiem diabła. Był także jej głównym duchowym przewodnikiem. Udzielał jej rad i ganił w zachowaniu: wady i niedoskonałości. Przykładem tego jest moment, kiedy Gemma po raz pierwszy zobaczyła swego Anioła Stróża. Dostała wtedy zegarek i bardzo cieszyła się z tego. Anioł bardzo delikatnie zganił jej próżność i niedoskonałość ducha, twierdząc, iż jedynymi ozdobami oblubienicy przywdziewanymi dla Chrystusa są ciernie i krzyż.

Anioł stróż modlił się wspólnie ze świętą klęcząc obok, lub stojąc z rozpostartymi skrzydłami. Podsuwał jej inspiracje podczas medytacji Męki Pańskiej. Warto wspomnieć, że święta Gemma widywała Jezusa i Maryję. Miała też dar prorokowania. Jej krótkie życie było pełne cierpień.

Opracowano na podstawie publikacji ze strony: http://www.pasjonisci.pl

************************************************************************

11 kwietnia 2014 roku minęła setna rocznica narodzin dla Nieba bł. Heleny Guerry (1835−1914), apostołki Ducha Świętego czasów współczesnych. Wspominamy ją nie tylko z okazji okrągłej rocznicy śmierci, lecz także ze względu na ogromną rolę, jaką odegrała w odnowie nabożeństwa do Ducha Świętego w Kościele.

Jak wspominaliśmy wcześniej, Helena Guerra urodziła się w Lukce – średniowiecznym mieście we włoskiej Toskanii, w którym mieszkali również: św. Zyta (1218−1272), św. Jan Leonardi (1541−1609) oraz św. Gemma Galgani (1878−1903), mistyczka i stygmatyczka duchowo związana z rodziną zakonną pasjonistów.

Helena Guerra dorastała w rodzinie głęboko religijnej. Podczas długotrwałej choroby oddawała się medytacji Słowa Bożego i studium Ojców Kościoła. W ten sposób ukształtował się jej właściwy obraz Pana Boga.

W wieku 35 lat udała się do Rzymu. Nawiedziła tam groby męczenników w katakumbach, co sprawiło, że dojrzało w niej pragnienie życia konsekrowanego. W tym czasie odbywał się też Sobór Watykański I, podczas którego została proklamowana konstytucja o wierze Dei Filius. Ujrzawszy Papieża – bł. Piusa IX – Helena odczuła wielką potrzebę serca, by ofiarować za niego swoje cierpienia.

W 1882 roku, po doświadczeniu ciemnej nocy ducha i doznaniu łask mistycznych, podjęła decyzję o założeniu Zgromadzenia Sióstr Świętej Zyty, którego celem stało się kulturalne i religijne wychowanie młodzieży. Wtedy także jej „umiłowaną uczennicą” została Gemma Galgani.

  • W 1886 roku Helena poczuła wewnętrzne przynaglenie, aby rozpowszechniać w Kościele nabożeństwo do Ducha Świętego. Dlatego, pisząc listy do Papieża Leona XIII, zachęcała go, by zapraszał chrześcijan do odkrywania życia według Ducha.
  • Biskup Rzymu pod wpływem słów mistyczki sporządził dokumenty, które można potraktować, jako odkrycie na nowo Ducha Świętego we współczesności (są nimi: brewe Provida Matris Charitate z 1895 r., encyklika Divinum illud munus z 1897 oraz list do biskupów Ad fovendum in christiano populo z roku 1902).

Po napisaniu encykliki Papież zmobilizował Helenę, aby kontynuowała swój apostolat. Zmienił też nazwę zgromadzenia na takie, które dokładnie określa posłannictwo zakonnic w Kościele – Oblatki Ducha Świętego.

  • Pod wpływem spotkań ze Słowem Bożym Helena głębiej zrozumiała, co działo się w Wieczerniku. Tam, bowiem Jezus stał się ofiarą za grzechy ludzi, tam też ustanowił Eucharystię – sakrament miłości, tam wreszcie ukazał się po zmartwychwstaniu, by w końcu zesłać Ducha Świętego na rodzący się Kościół.
  • Ten największy dar od Boga otrzymujemy w momencie chrztu świętego i bierzmowania, uzyskując rozgrzeszenie w konfesjonale czy w pełni uczestnicząc w Eucharystii.
  • Pan Jezus udziela nam Ducha Świętego przede wszystkim przez sakramenty, także podczas modlitwy, gdy Go o to prosimy.

W taki to sposób bł. Helena dała początek Wieczernikowi Powszechnemu, jako ruchowi modlitwy do Ducha Świętego.

Zmarła 11 kwietnia 1914 r. (dokładnie 11 lat od dnia śmierci św. Gemmy – również w Wielką Sobotę), z pragnieniem w sercu, by ujrzeć chrześcijan świadomych obecności i działania Ducha w duszach wiernych, warunku koniecznego dla prawdziwej odnowy oblicza ziemi.

Jan XXIII – niebawem święty – wynosząc 26 kwietnia 1959 r. do chwały ołtarzy swoją pierwszą błogosławioną, słusznie nazwał ją apostołką Ducha Świętego czasów współczesnych, tak jak św. Maria Magdalena była apostołką zmartwychwstania, a św. Małgorzata Maria Alacoque (1647−1690) – Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Oto słowa bł. Heleny: „Duch Święty jest twoim prawdziwym życiem… Z Nim możemy dokonać każdego dobra”; „Stąd wyszła iskra, która mamy nadzieję, że przeobrazi się w ogień, aby wskrzesić w świecie nabożeństwo do Ducha Świętego”. Wpatrujmy się, zwłaszcza w okresie Wielkiego Postu, w otwarty bok Chrystusa umęczonego za nas na krzyżu, Zbawiciela, który po zmartwychwstaniu przyniósł nam Ducha Świętego „jakby w ranach swojego ukrzyżowania” (Jan Paweł II, encyklika Dominum et Vivificantem 24).

Na podstawie  artykułu opublikowanego na stronie: http://www.naszdziennik.pl

 

 

16 maja 2015|