MIT MULTI – KULTI

04 listopad 2015 roku; Sięgając do Wikipedii, znajdziemy tam taką oto definicję wielokulturowości (ang. multiculturalism): to idea i model społeczny, według którego społeczeństwo powinno cechować się występowaniem grup o różnym pochodzeniu i wyznających sprzeczne systemy normatywne. Zwróćmy uwagę, że w definicji nie pada słowo „może”, lecz „powinno”. Niektórzy idą jeszcze dalej i mówią: „musi”. W praktyce Multi-kulti jest próbą łącznia prawdziwych sprzeczności, ognia i wody; ludzi wyrosłych w systemach feudalnych i w liberalnej demokracji; prawa i bezprawia; zazdrośnie strzeżonej świeckości i radykalnego fundamentalizmu.

Mit Multi-kultiMulti-kulti najgorsze spustoszenie może powodować w sferze ducha, zwłaszcza w kwestiach religijnych.

Grozi synkretyzmem, w którym próbuje się łączyć elementy kompletnie nieprzystawalne z różnych religii, wierzeń oraz ideologii. Oznacza to łączenie świątyni Boga z bożkami.

Św. Paweł ostrzegał chrześcijan w Koryncie:

Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Co bowiem ma wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo, co ma wspólnego światło z ciemnością? Albo jakaż jest wspólnota Chrystusa z Beliarem lub wierzącego z niewiernym? Co wreszcie łączy świątynie Boga z bożkami?”. (2 Kor 7, 14-16)

Kto dzisiaj ostrzeże współczesnych chrześcijan przed pokusą kompromisu za wszelką cenę?

  • Papież, który idzie do meczetu i modli się w stronę Mekki?
  • Papież, który kanonizując męczenników z Otranto, nawet jednym słowem nie wspomniał, że 12 tysięcy chrześcijan zginęło w męczarniach, zadawanych przez osmańskich okrutników, a około 800 z nich umarło tylko dlatego, że nie chciało przejść na islam, a ich ciała rzucono psom?

Kto może miarodajnie stwierdzić, że imperatyw wielokulturowości istnieje?
Czym się uzasadnia tę ideę?

  • Dlaczego już sama jednorodność (tzw. homogeniczność) traktowana jest, jako zło; jako defekt i błąd, z którego należy się koniecznie i jak najszybciej wyzwolić?
  • Dlaczego społeczeństwa wielokulturowe, które powstały np. przez imigrantów jak Stany Zjednoczone, Kanada czy Australia, kwestionują fakt, że narody od niech o wiele starsze miały inną, własną historię i że ich tożsamość kształtowała się po prostu inaczej?
  • Dlaczego chce się wprowadzać swoisty dyktat Multi-kulti?

A jeśli jakiś naród chce pozostać jednorodny, bo taki jest jego wybór, czy wolno wobec niego stosować kulturowy dyktat, finansowy szantaż i uruchamiać całą machinę pogardy?

  • Czy wolno używać języka nienawiści wobec tych, którzy nie chcą żyć w społeczeństwie wielokulturowym?
  • Czy Multi-kulti ma oznaczać inwazję obcej nam religii i ideologii, na którą musimy zgodzić się w imię poprawności politycznej lub źle pojętej wolności?

Przypomnijmy zapomnianą wypowiedź Angeli Merkel na spotkaniu z młodymi działaczami CDU. Niezwykle pragmatycznie nastawiona kanclerz Niemiec powiedziała:

Multi-kulti poniosła kompletną klęskę. W praktyce teoria społeczeństwa wielokulturowego nie sprawdziła się. Zbyt mało wymagało się w przeszłości od imigrantów, którzy powinni robić więcej, by zintegrować się z niemieckim społeczeństwem, zwłaszcza zaś uczyć się języka, by móc uczęszczać do szkół i znaleźć sobie miejsce na rynku pracy. […] Oszukiwaliśmy sami siebie, że imigranci nie zostaną na stałe, że wyjadą. Ale tak się nie stało”. (Poczdam, 17 X 2010 r.)

Również lider bawarskiej CSU, Horst Seehofer, powiedział:

Jest oczywistym, iż imigranci z Turcji i krajów arabskich trudniej się integrują. Muli-kulti nie żyje”.

Członek zarządu Banku Centralnego Niemiec i polityk SPD, Thilo Sarrazin, opublikował w 2010 r. książkę, w której oskarżył muzułmańską mniejszość o zaniżanie poziomu inteligencji niemieckiego społeczeństwa. Zdaniem Sarrazina „…żadna inna grupa imigrantów (…) nie jest tak mocno kojarzona z roszczeniami pomocy społecznej i z przestępczością”. Pod presją politycznej poprawności Sarrazin musiał zrezygnować z funkcji w Bundesbanku, ale jego poglądy znajdują potwierdzenie w faktach. Szacuje się, że co czwarte morderstwo i co trzeci gwałt popełnia w Niemczech cudzoziemiec. Niemiecka policja boi się zapuszczać w niektóre dzielnice w kraju, zamieszkane przez imigrantów.

Równie sceptyczny wobec wielokulturowości był prezydent Francji Nicolas Sarkozy, gdy w 2011 r. mówił:

  • Za bardzo koncentrowaliśmy się na tożsamości osoby, która do nas przyjeżdża, zamiast na tożsamości kraju, który udziela jej gościny”.

Sięgnijmy też do raportu opracowanego przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Czytamy:

„Zachód nie rozwiązał żadnego problemu, jaki leży u podstaw islamskiego terroryzmu. Europa dla fundamentalistów jest antymuzułmańska, bezbożna i niemoralna. Islamska ludność napływowa znalazła w Europie dogodne warunki do życia i żyje według swoich zasad, ale na koszt kraju, który ją przyjął. […]

Fiasko poniosła francuska i brytyjska polityka integracji, a także starania o budowę społeczeństwa wielokulturowego poprzez popieranie i dowartościowanie odrębności etnicznej bądź religijnej mniejszości.

Program wspierania wielokulturowości zakładał powstrzymanie niezadowolenia wśród przybyszów, przede wszystkim z krajów muzułmańskich i osłabienie ich krytycznego stosunku do nowej ojczyzny. Wygląda jednak na to, że kalkulacje te całkowicie zawiodły, a przyjazna polityka kolejnych rządów doprowadziła tylko do wzrostu islamskiego ekstremizmu w Wielkiej Brytanii.

Doświadczenia Francji czy Anglii pokazują, że mniejszości muzułmańskie były, są i nadal będą głęboko niechętne cywilizacji oraz kulturze kraju przyjmującego”. (Krzysztof Izak, Przegląd Bezpieczeństwa Wewnętrznego Nr 5/2011)

To, że zarówno politycy, jak i media mainstreamowe nie mają odwagi wytknąć najważniejszym politykom monstrualnych kłamstw, koniunkturalnie stosowanych przemilczeń i manipulacji opinią publiczną, nie dziwota, ale że ludzie Kościoła nie mają odwagi mówić głośno i pytać, kiedy politycy kłamią, a kiedy mówią prawdę, świadczy o paraliżującym lęku i kryzysie ducha proroczego w Kościele.

Przykre jest również i to, że z uporem godnym lepszej sprawy potrafią bronić idei społeczeństwa wielokulturowego, a nie potrafią upomnieć się o los chrześcijan prześladowanych w krajach, w których stanowią mniejszość.

Analizując tematy debat publicznych wydaje się, że w społeczeństwie otwartym i pluralistycznym jedyną mniejszością są mniejszości seksualne. A przecież zupełnie niezwykłą i wartą uwagi jest mniejszość nieuleczalnie chorych. Mniejszość bezdomnych, mniejszości etniczne i nie tylko Żydzi i Niemcy, ale także Romowie, Tatarzy, Łemkowie. Jest jeszcze mniejszość naznaczonych rzadkimi chorobami, których zdiagnozowano ponad 6 tysięcy(!). W samej tylko Europie ludzi z rzadkimi schorzeniami żyje 30 milionów. Co 25 dziecko rodzi się z choroba rzadką! Na ponad 95% chorób rzadkich nie ma skutecznej terapii. Jakoś nie słychać tych mniejszości, krzyczą tylko mniejszości spod znaku tęczy.

Co najmniej niezrozumiałe, a właściwie szokujące jest to, jak wielu powtarza za politykami oczywiste kłamstwo, że islam w swej istocie jest religią pokoju, a islamscy terroryści stanowią niewielką, całkowicie niereprezentatywną grupę religii Mahometa.

Papież Franciszek poszedł nawet dalej mówiąc, że w każdej religii są fundamentaliści i że my chrześcijanie też mamy swoich fundamentalistów.

W ten sposób usprawiedliwił istnienie jednego ekstremizmu innym ekstremizmem. Taki sąd jest, co najmniej nieuprawniony. A przecież, żaden katolik nie dokonał tego, czego dokonali terroryści muzułmańscy.

  • Zadziwia sekwencja zdarzeń. To muzułmanin 13 V 1981 r. strzelał do papieża na Placu św. Piotra!
  • To muzułmanie 19 XII 1988 zaatakowali samolot nad Lockerbie, umieszczając ładunek w rzekomo zagubionej walizce, które miała dolecieć na lotnisko JFK w Nowym Jorku.
  • To muzułmanie 11 IX 2001r. zaatakowali bliźniacze wieże Word Trade Center!
  • To muzułmanie okazali się sprawcami zamachu na Bali 12 X 2002 r.
  • To muzułmanie, używając 13 bomb, wysadzili kolejkę w Madrycie 7 VII 2005 r.
  • To muzułmanie dokonali aktu terroru w londyńskim metrze 7 VII 2005 r., zostawiając nagranie:

Wielka Brytania płonie w strachu i przerażeniu. Ostrzegaliśmy ją i dotrzymaliśmy słowa”. To muzułmanie 7 I 2015 wymierzyli własną sprawiedliwość redakcji tygodnika „Charlie Hebdo” w Paryżu, karząc za karykatury Proroka.

To muzułmanie zaatakowali w Tunisie 18 III 2015 r.

  • Czy dalej będziemy mówić, że to przypadek lub że mamy do czynienia z niewielkim odpryskiem wielkiej religii pokoju?
  • Czy będziemy udawać, że imigranci nie generują żadnych problemów?
  • Czy dalej będą utajniane raporty i statystyki przestępstw, by nie pogarszać nastrojów drobnomieszczańskiej, zlaicyzowanej i starzejącej się Europy?

Premier polskiego rządu nie ma odwagi poinformować o rzeczywistej liczbie imigrantów, którą Polska zdeklarowała przyjąć. Dziwnym też trafem większość ośrodków dla uchodźców planuje się umieścić na tzw. ścianie wschodniej. W samym województwie lubelskim wytypowano: Łuków, Białą Podlaską, Bezwolę i Kolonię Horbów, a w razie potrzeby mogą oni zostać umieszczeni np. w Lubyczy Królewskiej, Szczebrzeszynie i Klemensowie. Najwyraźniej uchodźcy mają się rozpuścić w Polsce gminnej jak najdalej od salonów warszawskich. Mogą zatruć życie zwykłym ludziom, byleby elity, chronione na wszelkie możliwe sposoby, mogły wieść spokojne życie, przekonane o słuszności dokonanych przez siebie wyborów.

Opracował Ks. Ryszard Winiarski

7 listopada 2015|