MIEJ SERCE I PATRZ W SERCE

28 czerwca 2014 roku; UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZEGO SERCA JEZUSOWEGO; Serce najczęściej kojarzone jest z uczuciami. W rozumieniu potocznym, człowiek bez serca, to człowiek bez uczuć, nieczuły na potrzeby bliźnich, zamknięty na przyjaźń i relacje z innymi. Z kolei o kimś wrażliwym, taktownym i delikatnym mówimy, iż ma on “złote serce”. W rozumieniu biblijnym natomiast, serce zawsze oznacza centrum ludzkiej osobowości; świadomej i wolnej, zdolnej do określenia siebie w relacji do świata i ludzi.

MIEJ SERCE I PATRZ W SERCETo w swoim sercu, człowiek określa się wobec Boga, świata i drugiego człowieka; w sercu decyduje o tym, czy fundamentem swoich działań uczynić dobro czy zło, miłość czy nienawiść, pragnienie budowania relacji z Bogiem i ludźmi czy izolację i samotność.

Kontemplując otwartą ranę Serca Jezusa jesteśmy zaproszeni, by nasycić się miłością Dobrego Pasterza, który bierze nas, jak zagubioną owieczkę na swe ramiona.

  • Bóg zawsze pierwszy szuka człowieka.
  • Pragnie okazać mu swoją nieskończoną miłość, która zdolna jest uleczyć nasze rany.

On nas ukochał, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami. Niestety często bywa tak, że nasze serce jest zamknięte, opancerzone obojętnością i niewdzięcznością, która – jak napisała św. Małgorzata Maria Alacoque – najbardziej rani Serce Boga. W odkrywaniu skarbów Bożego Serca pomagają nam święci. To oni w ciągu dwudziestu wieków trwania Kościoła, w uroczystej procesji prowadzą nas pod Krzyż, byśmy odnowili swoje wnętrze w zdroju łask wypływających z Serca Zbawiciela.

  • Tylko pod Krzyżem możemy stać się „nowymi ludźmi”.
  • Woda wypływająca z Serca Jezusa ma moc, by obmyć nas z grzechów.
  • Krew przypomina nam o darze Eucharystii, która nas nieustannie umacnia w czynieniu dobra.

Pan Jezus pragnie, by także w naszych sercach pojawił się strumień wody żywej, którego ostatecznym źródłem jest Jego Ojciec. Wchodzimy przecież do wnętrza życia Boga przez otwartą ranę w boku Jego Syna (Hans Urs von Balthasar).

  • W ranach swoich ukryj mnie…, prosimy Boga w modlitwie Duszo Chrystusowa.

Wezwanie to jest zaproszeniem do bliskości i do przyjaźni z Jezusem, tak by stał się On w naszym życiu Kimś najważniejszym.

  • Podobnie jak serce dziecka uspokaja się przy sercu matki, tak nasze serca mogą uciszyć się przy Sercu Zbawiciela (por. Ps. 131).

Świętą, która zgłębiała bogactwa Serca Jezusa z perspektywy Bożego Miłosierdzia jest św. Siostra Faustyna. Świadczy o tym całe jej życie. Będąc na służbie, jeszcze przed wstąpieniem do zakonu, zastrzegła sobie, że codziennie pragnie być ma Mszy świętej a także chce mieć trochę czasu na bezinteresowne odwiedzanie biednych i chorych. A później, już w zakonie – jak sama pisze – chciała być pokorna jak fiołek, po którym inni deptają, a on wydaje przepiękny zapach…

  • Ona, dzięki świadectwu czynów pełnych miłości, przez ducha modlitwy i ofiary, roznosiła Chrystusową woń, której źródłem było życie całkowicie oddane Bogu i ludziom.
  • Zapach tej świętości dotarł już na cały świat, bo przecież dla całego świata błagała Boga o miłosierdzie!

To właśnie Święci w pełni odpowiadają na pragnienie Jezusowego Serca: „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, aby on już zapłonął”. Oni noszą w swoich sercach „żywy płomień miłości” (św. Jan od Krzyża) Boga i ludzi. Miłości tych uczeń Jezusa nie powinien nigdy rozdzielać! Święci uczą nas jak być świadkami Boga w świecie, jak głosić Dobrą Nowinę o Miłosiernym Sercu naszego Ojca w niebie.

  • Gdy patrzymy na świat z perspektywy Serca Zbawiciela a także na problemy nasze i ludzi, wtedy wszystko się w naszym życiu układa w zrozumiałą całość nabierając sensu.

Także pośród trudów potrafimy odnaleźć Bożą harmonię słysząc w naszych sercach delikatne zaproszenie Pana:

  • „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.
  • Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem”.

Zapytajmy świętą Siostrę Faustynę, jak to czynić? Ona z prostotą nam odpowie: każdego dnia szukajcie na nowo Pana Jezusa i proście Go, by przemieniał wasze serca kamienne w serca z ciała, w serca uległe Bogu i kochające. Łagiewnicka święta uczy nas wsłuchiwania się w rytm miłości Bożego Serca, które nas do końca umiłowało! Jezus przychodzi do nas w człowieku ubogim, potrzebującym pociechy, strapionym, odepchniętym przez innych i niechcianym. Żeby mieć siły, by innym służyć, trzeba umieć nasycić się miłością Jezusowego Serca.

Czytając Dzienniczek Świętej odkryjemy, jak wiele czasu spędzała ona na adoracji Najświętszego Sakramentu.  Adorując Świętą Hostię modliła się:

  • „Jezu, przeniknij mnie całą, abym mogła Cię odzwierciedlić w całym życiu swoim.
  • Przebóstwij mnie, aby czyny moje miały wartość nadprzyrodzoną.
  • Spraw, abym miała dla każdej duszy bez wyjątku miłość, litość i miłosierdzie.
  • Miłosierdzie Twoje, o Jezu, niech będzie wyciśnięte na sercu i duszy mojej, jako pieczęć” (n. 1242).
  • To z Eucharystii czerpała moc, by być cierpliwą, dobrą i usłużną dla innych.

Przeżywała każdy dzień w Bożej Obecności, odnajdywała Boga we wszystkim: przyjmując z wielką cierpliwością gości przy furcie klasztornej (n. 1282), plewiąc chwasty w ogródku czy usługując chorym. Podobnie jak Siostra Faustyna zadbajmy o „przestrzeni modlitwy” w naszym życiu, o miejsce, w którym będziemy mogli odnaleźć pokój serca patrząc na przebite Serce Zbawiciela. Gdy jesteśmy zanurzeni w nurt Bożej Miłości i Miłosierdzia, których symbolem jest Serce Jezusa, wtedy nieważne jest, czy robimy rzeczy małe czy wielkie, czy sprzątamy szpital czy prowadzimy wykłady na uczelni. Dla Boga ważne jest nasze serce! On raduje się gdy z zapałem wykonujemy daną pracę i gdy ożywiamy w sobie ducha dziękczynienia.

  • „Nie lękaj się, Ja jestem z tobą”, mówił wiele razy do Siostry Faustyny Pan Jezus.
  • Nasz Bóg jest Bogiem miłosierdzia i wszelkiej pociechy!
  • Doświadczywszy sami pocieszenia od Zbawiciela będziemy umieli pocieszać także innych. Chętnie też pospieszmy z pomocą potrzebującym, choćby przez dobre słowo czy zwykłą a jakże ważną obecność.

Na drodze odkrywania bogactw Serca Jezusa niech nas wspierają świeci. Bóg, który w sercu Jezusa zaprasza nas do relacji przyjaźni i miłości ze Sobą, zaprasza nas do coraz pełniejszego otwierania się na jego obecność, która sama w sobie przekracza wszelkie kalkulacje i oczekiwania. Taka jest istota każdej prawdziwej pobożności, oraz prawdziwej religijności.

Mają nas one prowadzić do coraz pełniejszej więzi z osobowym Bogiem, za którym tęsknimy nie ze względu na to, co może On nam dać, ale ze względu na to, kim On dla nas jest. Pascal powiedział kiedyś, że przyjaźń z Jezusem jest odpowiedzią na pragnienie, które jest pustką na kształt Boga w sercu każdego z nas. Dlatego jedynie Bóg może tę pustkę wypełnić. Bóg nie tylko może, ale i pragnie tę pustkę wypełnić. Jak mówi Rahner, celem Boga jest komunikować siebie, tj. swoją miłość do człowieka. Tutaj należałoby dopatrywać się różnicy pomiędzy prawdziwą i fałszywą religią.

  • Jak mawiał szkocki filozof religii John Mac Murray, fałszywa religia próbuje nam wmówić, iż zaufanie do Boga i modlitwa do Niego automatycznie oznacza, iż Bóg zatroszczy się o nasze potrzeby tak, że nic złego nas w tym życiu nie spotka.
  • Prawdziwa religia mówi zgoła coś innego: “Ufaj Bogu i módl się do niego. Złe rzeczy przydarzą ci się w życiu, ale nie ma powodu, aby się lękać”.
  • Miłość do Boga znosi lęk.
  • Trwanie zaś w Jego obecności i przyjaźni więcej znaczy niż poszczególne dobra, jakich możemy od Niego oczekiwać.

Troszczcie się najpierw o królestwo Boże i jego sprawiedliwość a wszystkie inne rzeczy będą wam dodane (Mt 6,33).

Troska o Królestwo Boże, to w najgłębszym słowa tego znaczeniu, troska o budowanie trwałych relacji przyjaźni i miłości z Bogiem oraz drugim człowiekiem. Nikt z nas nie jest samotną wyspą, mawiał Thomas Merton. Serce Jezusa symbolizuje pragnienie Boga, by trwać w nieustannej, dynamicznej i żywej relacji do człowieka. Bóg pragnie przyjaźni z człowiekiem. Traktując go, jako osobę, sam podobnie chce być przez człowieka traktowany.

W miesiącu, w którym w sposób szczególny czcimy Serce Jezusa, warto pytać siebie: Czy ja posiadam doświadczenie Boga? A jeśli tak, to czy jest ono doświadczeniem będącego ze mną w relacji miłości Boga osobowego? Od odpowiedzi na to pytanie zależy charakter naszych relacji do Boga, świata i siebie nawzajem. Prośmy też Maryję, by nam pomagała trwać pod Krzyżem Pana o zranionym Sercu.

Opracowano na podstawie publikacji ze strony: www.franciszkanie.esanok.pl

 

28 czerwca 2014|