Matka Teresa napisała do Polaków tylko jeden list. Był to list „O aborcji”

Matka Teresa rok przed śmiercią opublikowała list do Polaków. Była świadkiem toczącej się wówczas debaty nad zmianami prawnymi o ochronie życia. List z Kalkuty nie dotyczył jednak wyłącznie aborcji. Święta dotknęła czegoś bardzo ważnego.

List został napisany niemal dokładnie 20 lat temu – 24 września 1996 roku. Potwierdziła to przełożona wspólnoty sióstr Misjonarek Miłości w Łodzi, s. M. Diśmas Rager. Jak mówiła, Matka Teresa była wówczas poruszona debatą nad zmianą ustawy o ochronie życia, która toczyła się w Polsce.

TeresaŚwięta leżała już wówczas w szpitalu. Zmarła niecały rok później, 5 września 1997 roku.

– Życie jest najpiękniejszym darem Boga. On stworzył nas do wielkich rzeczy, aby kochać i być kochanym. Bóg daje nam czas na ziemi, abyśmy poznali Jego Miłość, abyśmy doświadczyli Jego Miłości do głębi naszego istnienia – pisała Matka Teresa. Dodała również, że ten dar od Boga nie jest tylko dla nas, ale po to „abyśmy Go kochali, byśmy kochali naszych braci i siostry”.

Święta wskazała również, że nie można bać się życia małego dziecka ze względu na pragnienie „wygodniejszego życia” czy „wolności”: – Bać się należy jedynie łamania Bożych praw, ponieważ Bóg w swojej nieskończonej i czułej miłości pragnie tylko naszego dobra, naszego szczęścia, naszej miłości – pisała Matka Teresa.

Święta napisała również o wyzwaniu i zadaniu czekającym przed Polakami: – Moi kochani Polacy! Uczcie swoich młodych kochać Boga. Uczcie ich modlić się. A jeśli będziecie trzymać się razem, będziecie kochać się wzajemnie taką miłością, jaką Bóg kocha każdego z nas. Z całych sił starajmy się utrzymać jedność polskich rodzin. Wnośmy prawdziwy pokój w naszą rodzinę, otoczenie, miasto, kraj, w świat.

Wskazała, że ochrona życia nie dotyczy tylko jedności i wnoszenia pokoju, ale że zaczyna się od kochania „małego dziecka już w łonie matki”: – tym, co najbardziej niszczy pokój we współczesnym świecie, jest aborcja, ponieważ jeżeli matka może zabić swoje własne dziecko, co może powstrzymać Ciebie i mnie od zabijania się nawzajem? Najbezpieczniejszym miejscem na świecie powinno być łono matki, gdzie dziecko jest najsłabsze i najbardziej bezradne, w pełni zaufania całkowicie zdane na matkę.

Matka Teresa: aborcja zabija sumienie matki

Aborcja niszczy nie tylko życie dziecka, ale także sumienie matki – mówi w mało znanym wywiadzie z 1985 roku bł. Matka Teresa z Kalkuty. Od pewnego czasu filmowy zapis wywiadu, jaki w 1985 roku założycielka Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Miłości udzieliła nowojorskiemu dziennikarzowi Thomowi O’Connorowi, jest dostępny na kanale YouTube.

Matka Teresa wyjaśnia, że „dziecko nienarodzone jest stworzone na obraz Boga do większych rzeczy, aby kochać i być kochane”. – Dlatego tak straszną rzeczą jest sama myśl, że matka, której dziecko zostało dane, jako dar Boga, może je unicestwić – mówi zmarła w 1997 roku zakonnica.
– Dlatego uważam, że aborcja w największy sposób niszczy pokój, ponieważ niszczy życie dziecka, ale także niszczy sumienie matki, która przez długie lata ma świadomość, że zamordowała własne dziecko – dodaje błogosławiona i przyznaje, że trudno uwierzyć w to, że matka może zamordować własne dziecko.
W rozmowie z 1985 r. Matka Teresa wspomina spotkanie z kobietą, która dokonała aborcji swego dziecka osiem lat wcześniej i opowiadała, że za każdym razem, gdy widzi ośmioletnie dziecko uświadamia sobie, że tak mogłoby wyglądać jej własne, gdyby go nie zabiła. Przez długi czas Matka Teresa starała się pomóc tej kobiecie, prosząc Boga, by jej przebaczył.
Okazją do tej rozmowy była Konferencja Krajowej Koalicji Katolickiej w Nowym Jorku. W wywiadzie Matka Teresa mówiła też o swej pracy dla najuboższych w Indiach i innych miejscach świata. Zauważała, że aborcja jest mniej powszechna wśród tych, którzy cierpią niedostatek. – To coś bardzo dziwnego, że ludzie biedni nie uśmiercają swych dzieci, nienarodzonego dziecka. To ludzie lepiej sytuowani, którzy chcą czegoś jeszcze, boją się tego najmniejszego. Więc uśmiercają dziecko. Ale bardzo biedni ludzie tego nie robią – dodała.
Jedne z najsłynniejszych słów o aborcji bł. Matka Teresa wypowiedziała w 1994 roku w obecności polityków USA podczas National Prayer Breakfast w nowojorskim hotelu Hilton. – Jeśli zgodzimy się, iż matka może zabić nawet własne dziecko, jak możemy mówić innym ludziom, aby nie zabijali jedni drugich? – mówiła zakonnica, nawiązując do przemówienia, jakie wygłosiła podczas ceremonii przyjmowania Pokojowej Nagrody Nobla, 10 października 1979 roku. Powiedziała wówczas, że największym zagrożeniem dla pokoju jest aborcja.
Ciekawą historię przytoczyła kilka lat temu kierująca niegdyś teksańską kliniką aborcyjną, a obecnie obrończyni życia – Abby Johnson. Wspomina jak w latach 90. ubiegłego wieku Hillary Clinton zaprosiła na obiad do Białego Domu Matkę Teresę z Kalkuty. Pierwsza dama miała zapytać zakonnicę, co sądzi o tym, dlaczego Ameryka wciąż nie ma jeszcze kobiety prezydenta. Według relacji Abby Johnson, Matka Teresa miała wtedy odpowiedzieć:, „Ponieważ prawdopodobnie pani ją abortowała”. W ten sposób misjonarka wytknęła ówczesnej senator Partii Demokratycznej, jej proaborcyjne poglądy. Historię tę potwierdza na swoim internetowym blogu kongresman Steve Chabot z Ohio.

Wywiad z Matką Teresą o sumieniu matki, która dokona aborcji – w j. angielskim w nagłówku artykułu

kep_logo

Stanowisko episkopatu:
nie dla karania kobiet za aborcję

W związku z dyskusją o ochronie życia ludzkiego Konferencja Episkopatu Polski podkreśla, że życie każdego człowieka jest wartością podstawową i nienaruszalną. Jego obrona stanowi obowiązek wszystkich, niezależnie od światopoglądu. Biskupi zwracają się do ludzi dobrej woli, do matek i ojców, lekarzy i położnych oraz do stanowiących prawo, aby zgodnie z sumieniem stawali na straży ludzkiego życia. Dziękując świeckim angażującym się w ruchy, stowarzyszenia i federacje pro-life, pasterze Kościoła w Polsce proszą o solidarną współpracę w tej ważnej sprawie. Równocześnie oświadczają, że nie popierają karania kobiet, które dopuściły się aborcji. Te kwestie Kościół rozwiązuje w sakramencie pojednania, zgodnie z przepisami prawa kanonicznego i normami etyczno-moralnymi. Uwarunkowania kobiety decydującej się na aborcję są złożone i zróżnicowane (por. Jan Paweł II, Evangelium Vitae, 59). Należy dołożyć wszelkich starań, by wobec zamiaru przerwania ciąży, każda kobieta była otoczona wszechstronną i życzliwą opieką oraz pomocą medyczną, materialną, psychologiczną i prawną.

Jerzy Zelnik

„noszę w sobie bolesne doświadczenie aborcji”

Rozmawiał Piotr Czartoryski-Sziler

 

Zeln

To świadczy o stanie ducha tych pań ubranych na czarno. Ogarnia je wściekłość wobec prawdy i dobra, bo przede wszystkim myślą o swojej wygodzie. One nie rozumieją podstawowej rzeczy, że gdy człowiek nie służy innym ludziom, to w pełni właściwie nie żyje— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl aktor Jerzy Zelnik.

Nie kryje Pan się z tym, że problem aborcji dotknął również Pana rodzinę.

Głośno mówi Pan, że jest to rzecz straszna i kobiety powinny się jej wystrzegać.

To prawda, ten problem bardzo mnie dotknął. We wczesnych latach 60. byłem niestety głupim, niedouczonym, młodym człowiekiem. Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego czym faktycznie jest aborcja. Dopiero później obejrzałem film „Niemy krzyk” , gdzie widać całą akcję aborcyjną. Oglądał go również Karol Wojtyła i był przerażony tym, co zobaczył. To było coś przerażającego, patrzyłem jak na najgorszy horror i widziałem jak to maleństwo się broni. Kiedy zrozumiałem, że to już jest człowiek byłem wstrząśnięty własnym czynem, który rozpatruję w kategoriach zabójstwa, a więc najcięższego grzechu. Tego inaczej nie można rozpatrywać. Bardzo często zastanawia mnie fakt, jak to możliwe, że współczesne kobiety są tak niewykształcone, że nie wiedzą tego, iż w momencie gdy następują pierwsze podziały komórek -po połączeniu jajeczka z plemnikiem- zaczyna się człowiek, który ma już swój własny kod genetyczny.

Nauka już dawno udowodniła, że człowiek zaczyna się w momencie poczęcia.

  • Właśnie, stąd walczymy o życie od poczęcia do naturalnej śmierci.
  • Zgładzić człowieka tylko, dlatego, że jest malusieńki, nie może się bronić i manifestować?
  • To idąc dalej można powiedzieć, że jeżeli kobieta ma nieograniczone prawo do własnego dziecka, gdy ma ono rok czy półtora i przeszkadza jej w przyjemnościach, bo wrzeszczy i chce jeść- powinna je zabić.

Tak samo z eutanazją. Nie widzi się wartości cierpienia, dzięki któremu, choć bywa ono straszne, człowiek często staje się lepszym. Prościej pozbawić go życia. Trzeba jednak podkreślić, że decyzje, które świat podejmuje w imię przyjemnego, egoistycznego życia są bardzo często wymierzone w tegoż człowieka, który je podejmuje. W przypadku aborcji mężczyzna jest na równi odpowiedzialny z kobietą, wbrew temu, co mówią one same, że ma się nie wtrącać. Przecież on współuczestniczy w powstawaniu życia, więc nie jest mniej odpowiedzialny.

Co powiedziałby Pan tym kobietom, które dziś krzyczą najgłośniej, że w Polsce łamane są ich prawa?

  • Każdą kobietę trzeba potraktować osobno.
  • Gdy np. u kobiety w ciąży zagrożone jest życie, wtedy przede wszystkim powinno ratować się matkę.
  • Jeżeli dodatkowo można uratować dziecko, to wspaniale, ale nie kosztem matki.

Kobiety podnoszą często problem niepełnosprawnych dzieci w ich łonach. A skąd wiadomo to do końca? Bardzo często są przecież pomyłki lekarskie czy nie do końca prawidłowo przeprowadzone badania prenatalne. Później rodzi się dziecko, które okazuje się geniuszem i „zbawia świat”, choć wydawałoby się, że będzie niepełnosprawne. Wiele kobiet godzi się na urodzenie dzieci niepełnosprawnych i podkreśla, że takie dzieci są wspaniałe i bardzo je kochają. W pewnym sensie wszyscy jesteśmy przecież niepełnosprawni- ktoś ma coś nie tak z mózgiem, inny z sercem czy kręgosłupem- i to ma nas dyskwalifikować? Wówczas trzeba by było wyciąć ¾ ludzkości, jeśli nie więcej.

Kobiety, które przychodzą na „czarne marsze” niosą jednak często transparenty z napisem „Moje ciało, moja sprawa”.

  • Moje ciało, moja sprawa?
  • To, co w takim razie taka kobieta uważa?
  • Że to życie, które w niej się rozwija, można porównać do czegoś w rodzaju obcięcia paznokci?
  • Ona daje schronienie powstającemu życiu i jemu służy. To nie jest obce ciało, tylko nowe życie.

Kobieta nie może wyciąć go jak jakiejś rakowej narośli. Zastanawiam się, gdzie te kobiety mają rozum i serce, jeżeli tego nie rozumieją. Tu można chyba mówić o jakimś odczłowieczeniu tych kobiet. Może jestem bardzo surowy, ale noszę w sobie to bolesne doświadczenie aborcji, z którego nie umiem się wyspowiadać. Do końca życia zapewne będę cierpiał z tego powodu, chociaż księża tłumaczą mi, że już się z tego wielokrotnie wyspowiadałem.

Nie tylko kobiety, ale również mężczyźni przeżywają traumę po zabiciu swego nienarodzonego dziecka? To tkwi głęboko w sercu jak cierń.

Oczywiście, że tak. Teraz wiemy o wiele więcej na temat aborcji niż kilkadziesiąt lat temu i korzystając z tej wiedzy ponosimy również większą odpowiedzialność. To tak jak Chrystus mówił: Kto nie znał prawa, ten grzeszył nieświadomie i trzeba mu wybaczyć. Ale kto zna prawo, ten popełnia już świadomy grzech. Więc bądźmy miłosierni dla tych ludzi, którzy będą chcieli naprawić swój błąd. Gdy jednak grzeszyli świadomie, muszą zdać sobie sprawę z własnej winy.

Ruchy pro-life, które w czasie „czarnego protestu” protestowały przeciwko zabijaniu nienarodzonych dzieci naraziły się na falę niesamowitej agresji ze strony proaborcyjnie nastawionych kobiet. Postrzega Pan to w ramach szerszego problemu społecznego?

To świadczy o stanie ducha tych pań ubranych na czarno. Ogarnia je wściekłość wobec prawdy i dobra, bo przede wszystkim myślą o swojej wygodzie. One nie rozumieją podstawowej rzeczy, że gdy człowiek nie służy innym ludziom, to właściwie w pełni nie żyje. Jeżeli służy tylko sobie, swojej wygodzie, to jest kimś nieużytecznym. Natomiast, jeżeli zrodzi się w nim misja służenia innym ludziom, to wtedy może nastąpić opamiętanie.

  • Myślę, że te kobiety wymagają duchowych rekolekcji, niekoniecznie kościelnych.
  • Ważne, żeby naukowcy, lub jacyś dobrzy ludzie próbowali podejść do nich z sercem i spróbować otworzyć im oczy, uruchamiając w nich refleksję.

Można powiedzieć, że żyjemy w społeczeństwie na różnym poziomie rozwoju. Wiele osób zatrzymało się niestety na poziomie niedouczenia i niedojrzałości. Ich religią jest „daj”, a nie „masz” . I tu jest problem.

Opracowano na podstawie publikacji ze strony: www.niedziela.pl

Ważna homilia abp. Hosera o aborcji.

„Te dzieci giną w ciszy. Są zabite tam, gdzie miało być najbezpieczniejsze miejsce, a więc pod sercem matki”.

Nie ma większego daru niż ludzkie życie

– podkreślił abp Henryk Hoser w katedrze św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika na stołecznej Pradze, gdzie modlono się o prawe sumienia i światło Ducha Świętego dla wszystkich decydujących w Polsce o prawnej ochronie życia ludzkiego, od poczęcia do naturalnej śmierci.

W homilii abp Hoser podkreślił, że ludzkie życie jest święte i nietykalne.

Każdy człowiek, bez względu na jego pochodzenie, przynależność, wyznanie, kulturę oraz na to, kiedy i gdzie się urodził oraz w jakich okolicznościach zaistniał, jest obdarzony nieśmiertelnym tchnieniem. Jest tym, na którym Bogu zależy, stąd szacunek dla życia jest hołdem oddanym człowieczeństwu

— zaznaczył arcybiskup.

Przestrzegł przed zgubnymi skutkami kwestionowania lub relatywizacji wartości ludzkiego życia.

Szacunek dla jego istnienia jest podstawą naszego życia osobowego i społecznego oraz porządku międzynarodowego. Jeżeli bowiem choć raz zakwestionujemy, czy zrelatywizujemy wartość ludzkiego życia i prawo każdego człowieka do istnienia, wówczas wszystko staje się możliwe, łącznie z piekłem na ziemi

– ostrzegł abp Hoser. Przypomniał, że historia jest pełna takich epizodów.

O nich pamiętamy, zwłaszcza w naszym kraju

– dodał hierarcha.

Biskup warszawsko-praski zwrócił też uwagę, że w całym dyskursie publicznym o aborcji brakuje odniesienia do dziecka, które w końcu jest przecież podmiotem samej debaty.

Wszystko się liczy: dramaty, oczekiwania, emocje, tylko nie ma dziecka, bo nie daje się mu prawa do życia

– stwierdził.

Abp Hoser podkreślił, że w wyniku aborcji rocznie ginie, co najmniej 50 mln niewinnych istnień ludzkich.

Te dzieci giną w ciszy. Ktoś nazwał to niemym krzykiem. Tym dzieciom nie jest dane ujrzeć światło dzienne i doświadczyć miłości w tym życiu. Są zabite tam, gdzie miało być najbezpieczniejsze miejsce, a więc pod sercem matki. Tam, gdzie początek życia miał mieć swój dalszy ciąg

– ubolewał arcybiskup.

Przywołując słowa Matki Teresy z Kalkuty, podkreślił, że za ten dramat przyjdzie ludziom kiedyś odpowiedzieć przed Bogiem.

Nic tego nie zmieni, żadne ideologie, żadne gimnastyki słowne i semantyczne, żadne próby odmawiania człowieczeństwa człowiekowi od pierwszych chwil jego istnienia tego nie zmienią.

Ten świat za to zapłaci

– ostrzegł abp Hoser.

Arcybiskup zaapelował o modlitwę w intencji tych, którzy niszczą poczęte życie. Nazwał ich podwójnymi ofiarami swoich decyzji.

Wielu z tych, którzy pobłądzili w swoim życiu, w tym pobłądzeniu popełniają jeszcze większe błędy, nie znajdując innego wyjścia jak to, które będzie dla nich dożywotnim przekleństwem, bo pamięć o takim akcie jest nie do wymazania

– zauważył abp Hoser.

Podkreślił też, że pamięć związana z dokonaniem aborcji jest pamięcią trwałą, ponadczasową. Dlatego – stwierdził – trzeba bronić przed tym każdą kobietę, dziewczynę, każdą matkę i każdego ojca, by nie byli spadkobiercami takich czynów i ich konsekwencji.

Modlimy się za wszystkich, którzy wyobrażają sobie, że można swoje problemy załatwiać kosztem życia niewinnego istnienia ludzkiego; że można kosztem czyjegoś życia poprawiać status swojego życia

– powiedział biskup warszawsko-praski.

Przypomniał również o odpowiedzialności tych, którzy powołują ludzkie życie, za okoliczności w jakich jest ono poczynane.

Jako odpowiedź na dramat wielu poczętych dzieci i ich rodziców wskazał duchową adopcję.

Człowiek został stworzony, by w tym świecie żył a nie umierał, dlatego prośmy o Boże Miłosierdzie w solidarnej modlitwie za wszystkich, a więc za podwójne ofiary aborcji, jakim są dziecko, matka i ojciec, wszystkich, którzy są odpowiedzialni za ten największy dar jaki człowiek otrzymał od Boga, czyli jego własne istnienie

– zakończył abp Hoser.

Opracowano na podstawie publikacji ze strony: http://wpolityce.pl

6 października 2016|