MĄDROŚĆ PROWADZĄCA KU ŚWIATŁU

03 stycznia 2015 roku; DRUGA NIEDZIELA PO NARODZENIU PAŃSKIM; Różnie się mówi o ludziach mądrych. Filozof potrafi rozróżniać, bo taka jest pierwsza zasada nauki, którą się zajmuje. Poeta jest mądry, gdy potrafi znaleźć właściwe słowo i za jego pomocą odpowiednio nazywać rzeczy. Artysta musi dostrzec to, czego nikt poza nim nie widzi. Zupełnie inaczej jest z mądrością chrześcijanina, o której możemy przeczytać w dzisiejszej Liturgii Słowa. Czytanie z Księgi Syracydesa poucza, że mądrość Boża mieszka w Jego ludzie. Te rozważania są tym potrzebniejsze, im większy jest wpływ współczesnej kultury, tak bardzo opartej na oświeceniowym przekonaniu, że nie ma rzeczy nieodkrywalnych, są jedynie rzeczy nieodkryte.

MĄDROŚĆ PROWADZĄCA KU ŚWIATŁULudzkość zawsze miała tendencję do przechodzenia z jednej skrajności w drugą. Poznawczy sceptycyzm, przyjmujący wiele postaci w historii filozofii, doprowadził niejeden umysł do ostateczności, którą wypowiedział Sokrates: „Wiem, że nic nie wiem”.

Na drugim biegunie spotykamy postawy bliższe naszej epoce. Ich wspólnym mianownikiem jest silne przekonanie o wielkości swojego umysłu, którego paradoksalnie nie potrafią osłabić tak liczne doświadczenia ludzkiej niemocy – w medycynie i wielu innych dziedzinach, gdzie poruszamy się po omacku.

  • Pycha jest źródłem wielu, jeśli nie wszystkich, ludzkich grzechów.
  • Szatańskie: „nie będę służył” – mimo upływających wieków nie straciło swej aktualności.

Dlatego w drugim czytaniu z dzisiejszej niedzieli znajdujemy słowa św. Pawła, który w Liście do Efezjan oddaje cześć Chrystusowi. Na jego wyznaniu można oprzeć chrześcijańską koncepcję mądrości.

  • Mimo że świat jest niechętny wszelkim przejawom uniżenia, wyznawcy Chrystusa oddają chwałę Zbawicielowi. Paradoksalnie ten akt nie umniejsza ich godności, ale ją potwierdza, a nawet wzbogaca.
  • Pierwszym krokiem do wyzwolenia jest zauważenie swoich ograniczeń.
  • Żaden uzależniony nie ma nawet najmniejszych szans na wolność, jeśli najpierw nie przyzna się do swojej choroby.

Liturgia Słowa zachęca nas dzisiaj, byśmy przyjęli postawę pokory. Człowiek uznający swą małość i zależność od Boga staje się wielki i silny.

Doskonale rozumiał to św. Jan. Jego pouczenia są przeniknięte wielkim bogactwem myśli teologicznej. W Prologu do swojej Ewangelii zawarł hymn na cześć Jezusa Chrystusa. To właśnie mądrość, chyba w większym stopniu aniżeli wiedza, pozwoliła mu oddać Zbawicielowi chwałę:

  • „I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy”.

Troska o prawdziwą religijność domaga się praktycznego dopowiedzenia. W jedynie słownym uznaniu Bożej wielkości kryje się wielkie niebezpieczeństwo. Ludzie dojrzali nie mogą tylko poprzestać na deklaracjach.

  • Wiara nie polega ani na uznaniu Boga za rzeczywistość ani na samym tylko wyartykułowaniu właściwej hierarchii bytów.
  • Tak naprawdę nasz stosunek do Boga wyraża się w naszych postawach.

Dlatego, przeżywając kolejną niedzielę okresu Bożego Narodzenia, jesteśmy szczególnie powołani do stawiania sobie pytań o konsekwencje. Czy z Bożego żłóbka wyłaniają się konkretne zobowiązania? Czy potrafimy przekładać naszą modlitwę na postanowienia i wysiłki? Czy zależy nam na Bożej pomocy nie tylko, gdy trudno realizować swoje plany i pragnienia, ale także, gdy trzeba być posłusznym Bożej woli? Atmosfera świąt kojarzy się z bardzo błogim klimatem. Pomagają w tym choinkowe ozdoby i dźwięczne kolędy. Chrystus przyszedł na świat w bólach rodzenia. To nie przypadek. Chrześcijaństwo nie jest sielanką. Wymaga też ofiary.

Opracowano na podstawie publikacji ze strony: www.franciszkanie.esanok.pl

 

3 stycznia 2015|