KIM JEST TEN, KTÓRY PRAGNIE NASZEJ WIARY

12 lipca 2013 roku; Nikt z nas nie jest w stanie wyłożyć – samemu sobie czy drugiemu – Boga na stół. To, co nieudowadnialne w sposób absolutny, my uważamy za prawdę. Ma poważne uzasadnienie. Nam wierzącym, musi leżeć na sercu los ludzi, którzy określają się jako agnostycy czy ateiści. Być może budzi w nich lęk mówienie o nowej ewangelizacji, jakby oznaczało to, że muszą się stać przedmiotem misji. Jednakże kwestia Boga pozostaje aktualna również dla nich. 

Kim jest Ten który pragnie naszej wiary 1Poszukiwanie Boga to jeden z głównych motywów powstania zachodniego monastycyzmu, a wraz z nim kultury zachodniej. Pierwszy krok ewangelizacji polega na podtrzymywaniu przy życiu tegoż poszukiwania – czytamy w dokumentach przed synodalnych. To ważne słowa. Warto do niego dodać inne, napisane wiele lat temu przez ks. prof. Josepha Ratzingera: Zarówno wierzący, jak i niewierzący, każdy na swój sposób, doświadczają zwątpienia i wiary, jeśli tylko nie ukrywają się sami przed sobą i przed prawdą swego istnienia.

Nikt nie może uniknąć całkowicie wątpienia ani całkowicie wiary; dla jednych wiara będzie istniała przeciw wątpieniu, dla drugich przez wątpienie i w formie wątpienia. […] Może właśnie wątpienie jednego i drugiego człowieka chroni ich przed zasklepieniem się w sobie i mogłoby się stać miejscem spotkania. Nie pozwala im zamknąć się w sobie, każe wierzącemu dojrzeć człowieka w niewierzącym, a niewierzącemu w wierzącym.

Dla pierwszego jest to uczestnictwo w losie niewierzącego, dla drugiego jest to sposób, w jaki wiara mimo wszystko pozostaje dla niego wezwaniem.

W starej żydowskiej historyjce spotkali się oświecony człowiek wielkiej nauki i rabbi Lewi Icchak. Uczony odwiedził rabina z zamiarem podjęcia dyskusji i ostatecznego przekonania. Zanim jednak zaczął argumentować, usłyszał od rabina jedno zdanie: A może to jednak prawda. Słowo „może” odebrało mu głos i argumenty. Po chwili rabbi uzupełnił swoją wypowiedź: Mój synu, uczeni w Piśmie, z którymi wiodłeś spór, na próżno z tobą rozmawiali; odchodząc śmiałeś się z ich słów. Nie mogli ci wyłożyć na stół Boga i Jego Królestwa i ja też nie mogę tego uczynić. Ale pomyśl, mój synu: może to jednak prawda. To prawda: nikt z nas nie jest w stanie wyłożyć – samemu sobie czy drugiemu – Boga na stół.

To, co nieudowadnialne w sposób absolutny, my uważamy za prawdę. Ma poważne uzasadnienie. Naszym zadaniem, jako uczniów Jezusa Chrystusa jest dawać świadectwo wiary i w ten sposób iść w świat codziennych spraw spotykając się z ludźmi nie jako głoszący i słuchający nauk, nie jako wiedzący i wymagający pouczenia, nie jako podmiot i przedmiot misji, bo żaden człowiek NIE MOŻE BYĆ przedmiotem.

Pamiętaj Bracie i Siostro, szukając, znajdziesz. Na pewno nie będzie prosto, będą zwątpienia, może czasami wystąpi nawet pustka, „zupełna ciemność”, ale kto puka, temu w końcu otworzą, a kto szuka ten na pewno w końcu znajdzie … Bóg dał nam ludziom tak wiele świadectw dla naszej wiary … Zapraszamy, odwiedź naszą zakładkę w rozdziale „ Sprawy Duchowe”, zakładkę „Świadectwa Wiary”, oraz ciekawe publikacje w zakładce „Święci i Mistycy”.

Opracowano na podstawie materiału zaczerpniętego ze strony: www.franciszkanie.esanok.pl

 

12 lipca 2013|