Katecheza o Wigilii Pachalnej

Jest to noc czuwania. Schodzimy się po to, by doświadczyć wielkich tajemnic, dostępnych dla nas przez znaki, które musimy poznać i zrozumieć.

Od tej nocy biorą nazwę całe Święta Paschalne. Szczytem Świętego Triduum Paschalnego jest właśnie ta noc – WIELKA NOC. Świadomość znaczenia tej Nocy jest na ogół bardzo nikła. Święta Wielkanocne dla wielu chrześcijan kojarzą się z porankiem w Wielką Niedziele. Tymczasem noc jest wtedy, gdy słońce zajdzie, a jeszcze nie wzejdzie i właśnie w tym czasie sprawujemy liturgię Wigilii Paschalnej. W Mszale jest napisane czerwonym drukiem, że nie wolno sprawować liturgii Wigilii Paschalnej przed zachodem słońca (prawie nigdy nic tak ostro nie jest w nim ujęte jak wskazówki dotyczące liturgii Wielkiej Nocy).Wszystkie obrzędy odbywają się w nocy.

W tym czasie chrześcijanie nie śpią, lecz czuwają. Nocą jest ten czas tylko dla tych, którzy nie wierzą. Dla wierzących ta noc jawi się jako dzień, a my w ciągu dnia nie śpimy. Nie świeci nam słońce ziemskie, ale Jezus Chrystus, który jest światłem. Jest to już przedsmak Niebieskiego Jeruzalem, jak pisze św. Jan w Apokalipsie:

„nie potrzeba nam światła, bo lampą będzie Baranek.” [por. Ap21,23].

Jest to noc czuwania. Czuwanie było zawsze obecne we wspólnotach chrześcijańskich. Pierwsi chrześcijanie na pamiątkę Zmartwychwstania Pana czuwali w każdą noc z soboty na niedzielę. Jest to również noc tajemna, czyli misteryjna. Schodzimy się po to, by doświadczyć wielkich tajemnic, dostępnych dla nas przez znaki, które musimy poznać i zrozumieć.

Pierwszym znakiem liturgii Wigilii Paschalnej jest ciemność. Aby znak ten był czytelny, można prosić elektrownie o wyłączenie o umówionej godzinie wszystkich świateł w mieście. Ciemność jest symbolem śmierci, pod osłoną nocy uaktywniają się siły zła, dokonuje się najwięcej grabieży, napadów, rozbojów, cudzołóstwa. W ciemności kolory tracą swoją wyrazistość, zacierają się kształty, zamiera życie. Mamy wrażenie jakby zamierał cały świat. My także śpimy, a sen jest małą śmiercią.

Ciemność musi być tłem dla liturgii paschalnej. Gdybyśmy w dzień rozpalili ognisko, światło z niego bijące byłoby mało czytelne. Ale gdy jest prawdziwa ciemność, to w pewnym momencie słup ognia ją rozdziera. Właśnie eksplozja światła jest drugim znakiem liturgii Wielkiej Nocy. To nie może być nic nie znaczące małe ognisko czy, jak kiedyś tłumaczono, palenie korony cierniowej. Tu chodzi o wielki słup ognia, który rozrywa ciemność tej Nocy. Ogień jest symbolem samego Chrystusa, tak jak ciemność jest symbolem złego. Z taką symboliką spotykamy się w Biblii: począwszy od płonącego krzewu na pustyni, przez który objawił się Bóg Mojżeszowi, słup ognia, który prowadził Izraelitów, przez to światło, które rozpromieniało modlącego się Mojżesza, aż do światła w Wielką Noc. Nie ma świadków momentu zmartwychwstania, ale są świadkowie eksplozji światła z grobu. Światło pojawia się zawsze przy biblijnych teofaniach, objawieniach się Boga. Ogień, błyskawice mówią o obecności Boga. Właśnie w tę Noc Bóg zrywa kajdany zła, kajdany śmierci.

Od tego słupa ognia zapalamy świecę paschalną. Światłość oznacza Boga Ojca, który wskrzesza swojego Syna – dlatego symbolem Chrystusa zmartwychwstałego jest paschał. Sam pascha! – wosk, który jest owocem dziewiczej pracy pszczoły, oznacza ludzką naturę Jezusa, wziętą z dziewicy Maryi. Knot wskazuje na duszę, a światło na boskość Jezusa.

Zapalony paschał jest niesiony na przedzie procesji, prowadzącej nas do świątyni. Chrystus gromadzi nas w Kościele. Idąc za Nim mamy światło i dlatego przy drugim wezwaniu: „Światło Chrystusa” zapalamy nasze świece. Otrzymujemy życie, które jest w Chrystusie, życie Boże. Życie to udziela się nam, niczego z siebie nie tracąc -tak jak nic nie traci paschał, gdy zapalamy od niego swoje świece. W tę noc, jeśli nie idziemy za Jezusem, pozostajemy w ciemnościach, inaczej mówiąc, stajemy się laikami, czyli ciemniakami. Natomiast ci, którzy idą za Nim, otrzymują światło – są oświeconymi czyli klerykami – od ‘cler’ – ‘światło’, ‘oświata’. Poza Chrystusem jest ciemność. Poganin i laik oznacza to samo. Chrześcijanin to człowiek oświecony. W tradycji chrześcijańskiej chrzest nazywano oświeceniem. Na znak tego wręczano nowoochrzczonym światło. Św. Paweł powraca często do tego tematu w swoich listach:

 

„Niegdyś byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu, postępujcie więc jak dzieci światłości.” [por. Ef 5,6].

„Ale wy bracia nie jesteście w ciemnościach, aby ów dzień miał zaskoczyć was jak złodziej. Wszyscy jesteśmy synami światłości i synami dnia.” [por. l Tes 5,4-6].

Kolejnym znakiem tej Nocy jest czuwanie, które jest zapowiedzią ósmego dnia – dnia Paruzji. Przekonanie starochrześcijańskie mówi, że powtórne przyjście Pana będzie miało miejsce właśnie w Noc Zmartwychwstania. Pan zawsze przychodzi nocą, żeby wyzwolić nas z ciemności. Czytania Wigilii Paschalnej przedstawiają noce, które mają szczególne znaczenie w historii zbawienia. Pierwsze czytanie pokazuje nam jak Bóg wkracza w tę ciemność, która panowała na początku, rozdzielając noc od dnia. Potem jest czytanie o nocy Abrahama, następnie o nocy egipskiej, wreszcie o Nocy Zmartwychwstania Pana. Bóg przychodzi, aby nas wyrwać z mocy ciemności.

Błogosławieni, którzy czuwają, bo dzień Paruzji przyjdzie jak potrzask [por. Łk 21, 35].

 

Każdy z nas powinien mieć pragnienie, aby najbliższa Wielka Noc była dniem przyjścia Pana..
Noc Zmartwychwstania jest również zapowiedzią nieba. Nie śpijmy, na czuwaniu właśnie będzie polegała nasza wieczność, która jest ciągłym, świadomym i pełnym istnieniem, bez konieczności regeneracji naszych sił przez odpoczynek. Nasze życie fizyczne wyczerpuje się przez pracę, dlatego potrzebujemy spoczynku – małej śmierci. W wieczności nie będziemy tracili sił, więc nie będziemy musieli ich odnawiać. W tę noc już uczestniczymy w rzeczywistości eschatologicznej przez czuwanie.

Następnym znakiem jest woda – symbol życia i śmierci. Wody potopu uśmierciły grzeszną ludzkość, ale też uratowały Noego i jego rodzinę. Dualizm tego pojęcia widać również przy obrzędzie chrztu – jest zanurzenie i wynurzenie. Ten sakrament jest czytelny w pełni podczas obrzędu zanurzenia, czyli topienia – wykonywanego nie raz, bo mamy tak grzeszną naturę starego człowieka, że po jednym zatopieniu ona nie umrze – ale trzy razy. Dopiero wtedy wynurza się nowy człowiek. Przy chrzcie woda jest symbolem śmierci starego człowieka, ale z tej samej wody rodzi się nowy człowiek -chrześcijanin. Na znak nowego życia zakłada się ochrzczonym białe szaty, które dawniej były noszone przez cały tydzień, aż do tzw. drugiej niedzieli wielkanocnej. Stąd też bierze się tradycja zakładania białych szat w ważniejszych wydarzeniach naszej wiary, takich jak np. przystąpienie do Pierwszej Komunii Świętej. Z biblijnego punktu widzenia szata, i w ogóle przyodzianie, oznacza błogosławieństwo. Natomiast nagość symbolizuje przekleństwo. Gdy człowiek zgrzeszył, zobaczył, że jest nagi. Przedtem nie nosił na sobie niczego, ale nie czuł się nagi, bo był obleczony w Boga. Gdy utracił jedność z Bogiem, zobaczył swoją nagość, sromotę, całą nędzę. Nagość oznacza też śmierć, brak godności starego człowieka, dlatego kandydatów do chrztu rozbieramy. Dopiero po zanurzeniu przyodziewamy ich w szaty i to szaty białe – symbol samego Boga, godności dziecka Bożego. Biała szata oznacza przyobleczenie się w Boga. Gdy nastąpiło przemienienie Jezusa na górze Tabor, Jego odzienie stało się lśniąco białe. To była teofania – objawienie bóstwa Jezusa. Skazańców na krzyż rozbierano do naga, na znak śmierci i pohańbienia. Przez chrzest jesteśmy z Chrystusem przybici do krzyża, zanurzeni w Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Do chrztu człowiek staje nago, tak jak Chrystus wiszący na krzyżu, a potem wynurza się, przyobleczony w Jezusa Zmartwychwstałego, w białej szacie.

Liturgii Wielkiej Nocy towarzyszy uroczysty śpiew i muzyka. Muzyka w zasadzie już od Środy Popielcowej powinna być wyciszona, jednak ze względu na to, że jesteśmy zazwyczaj słabymi śpiewakami, organy mogą nam towarzyszyć w śpiewie (zgodnie z przepisami w Wielkim Poście nie może być solowej gry na organach). Śpiew w Wielką Noc ma być szczególnie mocny i donośny. Talmud twierdzi, że Hallel! ‚alleluja’ powinien roznosić dachy domów. Śpiew należy zaliczyć do bezpośredniej kategorii odpowiedzi danej przez człowieka Bogu. Prócz modlitwy, aklamacji, milczenia, pieśń stanowi uprzywilejowany wyraz ludzkiej odpowiedzi na Boże zawołanie. Św. Augustyn tak mówi:

„Śpiew sam w sobie, niezależnie od treści stów, wyraża wewnętrzną postawę człowieka, jego serce. Jest odpowiednikiem radości, miłości, dziękczynienia. Kto kocha ten śpiewa. „

 

Śpiew jest więc naturalną wypowiedzią człowieka szczęśliwego. To, co charakteryzuje śpiew chrześcijański, to jego wspólnotowy charakter. Na zgromadzeniach chrześcijańskich, nie powinno być solowych śpiewów. Pewne partie prezbiter, diakon lub kantor śpiewa solo, ale przechodzą one w śpiew całego ludu Bożego. W ten sposób wyraża się jedność ducha. Ojcowie Kościoła podkreślają, że słowa dzięki melodii z niezwykłą siłą i mocą przylegają do Boga. Na Boże Słowo odpowiadamy właśnie śpiewając. Śpiew należy do istoty zgromadzenia chrześcijańskiego i niczego on nie uświetnia, lecz jest naszą naturalną odpowiedzią daną Bogu. W liturgii cerkiewnej wszystko jest śpiewane, nie ma tam żadnych partii mówionych i czytanych. W liturgii Wielkiej Nocy śpiew wyraża radość ludu triumfującego nad złem. Gdy Izraelici przeszli przez Morze Czerwone i zrozumieli, że są uratowani, zaczęli śpiewać i tańczyć [por. Wj 15, 1-19]. Słowo Boże mówi też o entuzjastycznym śpiewie Dawida po sprowadzeniu Arki Przymierza do Jerozolimy [por. l Krn 15, 27-19]. Śpiewem wyrażali swą radość lewici podczas uroczystego poświęcenia Świątyni.

 

„Kiedy tak zgodnie jak jeden trąbili, śpiewali, tak że słychać było tylko jeden głos wysławiający majestat Pana (…) Świątynia napełniła się obłokiem chwały Pana.” [por. 2 Krn 5, 13]

 

Słusznie też św. Jakub Apostoł radzi chrześcijanom:

 

„Jeżeli ktoś jest radośnie usposobiony, niech śpiewa hymny.” [por. Jk 5, 13].

 

Także św. Paweł często zachęca nas do wyrażania swojej wdzięczności śpiewem:

 

„napełniajcie się Duchem, przemawiając do siebie wzajemnie w psalmach, hymnach, pieśniach pełnych ducha, śpiewając i wysławiając Pana w waszych sercach.” [por. Ef 5, 18-19].

 

Wśród charyzmatycznych darów, służących duchowemu rozwojowi wszystkich zgromadzonych na liturgii znajduje się dar śpiewania hymnów [por. l Kor 14, 26]. Św. Paweł tak mówi:

 

„Słowo Chrystusa niech w was przebywa, z całym bogactwem: z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach.” [por. Koi 3, 16].

 

Chrześcijanie nawet napominać mają się śpiewem. Liturgia Kościoła przewiduje śpiew także przy udzielaniu Sakramentu Chorych, bo Sakrament ten również ma charakter paschalny.

Znakiem także jest postawa stojąca wiernych. W całym okresie paschalnym nie klękamy. Nie czynimy tego przez brak szacunku, lecz przeciwnie, przez szacunek dla Chrystusa Zmartwychwstałego. Zgodnie z zaleceniami synodów starożytnego Kościoła pod karą klątwy nie można było w okresie Pięćdziesiątnicy klękać. Przepis ten stosowano, ponieważ postawa stojąca jest postawą zwycięstwa. Natomiast klęcząca jest znakiem uniżenia. Nie chodzi o to, że boimy się uniżenia. Stojąc pragniemy zaświadczyć o zmartwychwstaniu. Postawa stojąca oznacza też, że należymy do ludu, który zwyciężył z Chrystusem, któremu On dał zwycięstwo. Człowiek wyzwolony stoi, jest wyprostowany, rozpiera go radość, duma ze zwycięstwa. To nie jest pycha, wyniosłość. Niewolnik klęka przed swoim panem. My już nie jesteśmy niewolnikami, Chrystus wyprowadził nas z niewoli grzechu, szatana. Dlatego Kościół w Noc Zmartwychwstania nakazuje zachować nam postawę stojącą. W pierwszych wiekach chrześcijanie przynosili ze sobą na czuwanie laski i podpierali się nimi. Dzisiaj laska przetrwała tylko jako znak liturgiczny biskupa. Już Laska Aarona była symbolem krzyża. Krzyż nas podtrzymuje. Człowiek słaby, bez oparcia się na krzyżu długo nie wytrzyma w postawie stojącej, w postawie zmartwychwstania. Trzymając się jednak tej laski ubytek sił nas nie złamie.

Nie bez znaczenia jest piękny wystrój kościoła w Wielką Noc. Kwiaty, zieleń są symbolem życia. W tym względzie trzeba być rozrzutnym jak Magdalena. Nie możemy przyjąć postawy Judasza, który mówi, że:

„lepiej te pieniądze przeznaczyć na ubogich „[por. J 12,5].

 

Chrystus mu odpowiada:

 

„ubogich macie zawsze u siebie.” [por. J 12, 8].

 

Dlatego nie bójcie się być rozrzutni na liturgię, na chwałę Bożą. Po doświadczeniu obecności Pana w Wielką Noc wychodzimy z kościoła na ulicę. Ma to tylko wtedy sens gdy czuwaliśmy jako naoczni świadkowie możemy oznajmić światu, tym, którzy śpią, którzy nie czuwali, wielką nowinę, że Chrystus Zmartwychwstał. Czuwaliśmy tak jak niewiasty, które doświadczywszy Zmartwychwstania, wyszły na ulice krzycząc: Chrystus Zmartwychwstał! My też przez – dzwony, śpiew, procesję, taneczny korowód – ogłaszamy Zmartwychwstanie Jezusa. W pierwszych wiekach, gdy chrześcijanie po nocnym czuwaniu wychodzili na ulice, wściekli poganie polewali, ich wodą. Prawdopodobnie stąd bierze się tradycja dyngusa.
Liturgia Wigilii Paschalnej kończy się procesją. Potem przechodzimy na śniadanie wielkanocne, agapę, która w swym charakterze jest przedłużeniem liturgii. Nie tylko zaspakajamy głód, lecz w miłości braterskiej doświadczamy obecności Chrystusa. Chrystus Zmartwychwstały objawia się podczas posiłków uczniom w Emaus [por. Łk 24. 13-32]. Na dowód tego, że ma ciało, mówi:

 

„Macie coś do jedzenia?” [por. Łk 24, 41].

 

Apostołowie dali Mu chleb i ryby. Jezus nawet sam piecze ryby przy ognisku i spożywa je z uczniami. Posiłek także jest znakiem zmartwychwstania i życia. Pod koniec liturgii paschalnej w cerkwi biskup żegna się z każdym mówiąc: „Christos Woskries” i wręcza każdemu jajko. Legenda prawosławna tak tłumaczy zwyczaj kraszenia jaj. Po zmartwychwstaniu Chrystusa, Maria Magdalena biegnąc ulicami, na których toczy się handel, woła do znajomego: „Chrystus Zmartwychwstał!” Na to jedna z przekupek mówi: „Prędzej mi się te jaja zaczerwienią, niż On zmartwychwstanie.” W tej chwili wszystkie jaja zostały pokraszone.

Gdy Noc Zmartwychwstania mija, zaczyna się Wielka Niedziela. Po niej następuje osiem dni świątecznych tzw. oktawa. Poniedziałek Wielkanocny niczym się nie różni od pozostałych dni w oktawie. Od Niedzieli aż do Zesłania Ducha Świętego mamy pięćdziesiąt dni wielkanocnych, bo święto to dopełnia Paschę.

Źródło: www.liturgia.wiara.pl
Foto.HENRYK PRZONDZIONO /FOTO GOŚĆ
20 kwietnia 2019|