Jak wyzwolić się spod wpływu szatana

„Nasza walka nie jest skierowana przeciwko istotom z krwi i kości, ale przeciwko złym duchom, które zamieszkują ten ciemny świat”.

Zbyt wielu chrześcijan nie uznaje istnienia w diabła. Tak jak ten kardynał, który zatrwożył ojca Gabriela Amortha, nieżyjącego już egzorcystę i znawcę mariologii. Ów duchowny miał mu powiedzieć pewnego dnia: „To tylko zabobon!”.

Inni z kolei widzą diabła wszędzie, poświęcając mu przesadnie dużo uwagi. O. Amorth przywracał tej sprawie właściwą perspektywę. Prawda jest taka, że Bóg jest nieskończenie „piękniejszy od diabła” i znacznie bardziej atrakcyjny. Szkoda, że tak wielu katolików swoim życiem sprawia, iż Bóg miłości wydaje się tak odpychający… A to oczywiście jest wchodzeniem w diabelską grę.

3 rady ojca Amortha

  • Jesteśmy dziećmi Boga: to jest dobra nowina, którą wszyscy chrześcijanie powinni promieniować.
  • Jak możemy ewangelizować, nie promieniując Bożą miłością?
  • W jaki sposób możemy przekazać taki ogień, jeśli jesteśmy zaledwie „religijni”, a nie przytuleni do serca Jezusa?

Najgorsze zło

Z pewnością diabeł istnieje i opętuje ludzi, choć niewielu. Ojciec Amorth spędził większość swojego życia, ratując opętanych. Był również specjalistą od tego, by wydobywać na światło dzienne „odciski palców i niszczące dzieła diabła” obecne w naszych społeczeństwach.

„Ekspert od Lucyfera” daje następującą radę: „Jest jeden pewny sposób, by wyzwolić nas spod wpływu diabła. To pozwolić, aby pociągnęły nas dobroć i piękno, jakie emanują z naszego dobra Boga Ojca”.

On sam wybrał najlepszą drogę, naśladując Maryję i oddając się pod jej opiekę. W tym uczniu ojca Pio nie było nic z irenizmu: w żaden sposób nie bagatelizował zła, grzechu, piekła. Wszelako – podobnie jak Mała Tereska – wiedział, że będziemy sądzeni z miłości.

Od upadku Adama i Ewy „najgłębszą przyczyną uniemożliwiającą komunię z Bogiem jest powracający strach przed Bogiem; strach, który nie pozwala nam czuć się kochanymi jak dziecko”. To właśnie jest śmiertelnym kłamstwem anioła ciemności: „Bóg cię nie kocha”. Oto „najgorsze zło” i źródło wszystkich pozostałych. Wszak bez miłości Ojca „prawo jest tylko ciężarem”.

Nie czepiajmy się ludzi

Przez całe życie, aż do szczytu Golgoty, Chrystus pokazuje nam jak opierać się szatanowi i pokonywać zło: polegając całkowicie na Ojcu oraz poddając się Jego miłości. To nie dzieje się bez naszego udziału, bez bycia czujnym każdego dnia, by „przekształcić nasz stan sługi w cenną tożsamość syna”.

Na tej drodze diabeł robi swoją robotę: „Jego obecność i działanie w świecie, każe nam zachować czujność, tak abyśmy przygotowali się do bitwy”. Jezus chce włączyć nas w swoją zakończoną zwycięstwem walkę z szatanem i jego dziełami, byśmy byli zwycięzcami wraz z Nim.

Chrześcijanin jest powołany do podjęcia tej walki jako uczeń Chrystusa, nie oddając złoczyńcom ciosu za cios, ale w cichym świadectwie prawdzie: „Nasza walka nie jest skierowana przeciwko istotom z krwi i kości, ale przeciwko złym duchom, które zamieszkują ten ciemny świat”.

Nie czepiajmy się ludzi, którzy „nie mieli szansy poznać Ojca”, ale raczej bądźmy posłuszni Chrystusowi i postępujmy według instrukcji, które Paweł dał chrześcijanom w Rzymie: zwyciężajmy zło dobrem, ponieważ „zemsta rodzi zemstę, nie przerywa łańcucha zła, ale utrwala je i potęguje”.

Pokora, wiara i modlitwa…

Ostatecznie najgroźniejszą diabelską pułapką jest obojętność i duchowe odrętwienie, które stopniowo pogrąża nas w ciemności. Jak możemy uniknąć tego i całej masy szatańskich pokus? Środki zaradcze są znane od dwóch tysięcy lat: „Pokora, wiara, modlitwa (różaniec), częste korzystanie z sakramentów (msza, sakrament pojednania), życie chrześcijańskie w zgodzie z Ewangelią, dzieła miłosierdzia i przebaczanie naszym wrogom”. Nadto naśladowanie Maryi i oddanie się pod jej opiekę. Oto nauki o. Gabriela Amortha.

Matt Luce, Philippe Oswald – Aleteia; pl.aleteia.org; Tekst stworzony na podstawie pism o. Gabriela Amortha.


Cztery chwyty diabła, które niszczą Twoją relację z Bogiem

Jeśli są niezdemaskowane, odbierają wolność, zniekształcając obraz Boga i wypaczając sens wiary.

Wielu z nas doświadcza czasem zwątpienia lub zniechęcenia związanego z praktykami religijnymi i życiem wiarą. Niejeden daje się wciągnąć w kłamstwa, przez które gubi radość życia. Niektórzy tracą także wiarę. Poznaj cztery sposoby „ojca kłamstwa”, które niezdemaskowane odbierają wolność, zniekształcając obraz Boga i wypaczając sens wiary.

12

Muszę zasłużyć na miłość Boga

Często obraz Boga – wymagającego sędziego zostaje utrwalony już w dzieciństwie, kiedy kształtuje się on poprzez sposób wychowania i stosunek do autorytetów. Niektórzy podkreślają jako najważniejszą zasadę wiary to, że jestem grzesznikiem.

  • A pierwszą zasadą jest: Bóg jest miłością.
  • Wiara w to, że nasze zachowanie wpływa na miłość Boga jest błędem. Całe szczęście nie mamy takiej władzy.
  • Nie da się walczyć z tym kłamstwem za pomocą uczuć.

Na uczucia (nie na emocje) możemy wpływać za pomocą rozumu, dlatego tutaj sposobem jest czytanie Pisma Świętego i poznawanie Prawdy o Bogu. Pomocne mogą być fragmenty: List do Efezjan 2,8-9; 2 List do Tymoteusza 1,9; List do Rzymian 5,8. Czytaj, zapamiętuj cytaty, a także ćwicz wdzięczność i zapisuj to, co dobrego czyni dla Ciebie Bóg.

Bóg nienawidzi grzechu i grzesznika

Czy usłyszałeś kiedyś takie słowa: Nie rób tego, bo Bóg cię ukarze? Czy bliskie jest ci doświadczenie: po popełnieniu grzechu unikam modlitwy? Skutkiem może być coraz trudniejsze zebranie się do spowiedzi.

Dlaczego?

Bo tracę siły na nienawiść skierowaną na siebie. Chodzenie w poczuciu winy jest formą karania siebie, której Bóg od ciebie nie chce. Kto inny przyjął na siebie karę za twój grzech:

  • W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna Swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy (1 J 4,10).

Bóg będzie mnie chronił przed bólem i cierpieniem

Dlaczego Bóg pozwolił, aby mnie to spotkało?! Nawet jeśli nie mówisz tego wprost, czy nie przeszło ci czasem przez głowę, dlaczego Bóg dopuszcza cierpienie?

  • Wiara w Boga nie daje gwarancji, że życie nas nie zrani.

Co więcej, będąc chrześcijaninem musisz zgodzić się na obumarcie – jak ziarno, które przynosi owoc obfity, kiedy obumrze w ziemi.

  • Na obumarcie dla swojego egoizmu, na przebaczenie nieprzyjaciołom, także tym, którzy prześladują cię z powodu wiary.

Bunt przeciwko takiej wierze sprawia jeszcze więcej bólu. Pocieszeniem jest prawda, że Bóg będzie udzielał ci łaski, abyś przeszedł przez każdą trudność, a po śmierci czeka cię szczęście wieczne z Bogiem.

Czy wierzysz w to?

Trudności, które mnie dotykają są karą za grzechy

Tak myśleli przyjaciele Hioba. Tak myśleli też apostołowie, szukając winy w rodzicach niewidomego dziecka. I my wpadamy w takie kłamstwo.

  • Czy złe rzeczy dotykają tylko złych ludzi?
  • Spójrz na Jezusa i odpowiedz sobie. Jedyną odpowiedzią jest to, że Bóg może wyprowadzić dobro z każdej trudnej sytuacji.

Próba kontrolowania rzeczywistości przekłada się na to, że staramy się wszystko wytłumaczyć. Pomocne jest tutaj uczciwe przeanalizowanie przyczyn problemu (jeśli są one możliwe do nazwania). W ten sposób nie będziesz podkopywał swojej wiary w Boga, odcinając się tym samym od źródła siły, którą jest Jego łaska.

Na podstawie książki pt. „Kłamstwa, w które wierzymy”, Chris Thurman, Wydawnictwo W drodze. pl.aleteia.org


Dlaczego egzorcyści pytają demony o imię?

Aleteia przeprowadziła wywiad z egzorcystą ze Szwajcarii. Dowiadujemy się z niego m.in., że diabeł nie jest obecny wszędzie, ale też, na wszelki wypadek, nie powinniśmy go szukać.

W naszej współczesnej mentalności tematy egzorcyzmu i opętania przez demona zazwyczaj wywołują reakcję gdzieś między fascynacją a otwartym niedowierzaniem. Takie rzeczy oglądamy w filmach, ale one też pobudzają do myślenia.

12a

Jednak dla Kościoła katolickiego kwestię egzorcyzmu reguluje księga rytuałów De exorcismis et supplicationibus quibusdam (Ryt egzorcyzmów i modlitw na szczególne okoliczności, przyjęta w roku 1998 w miejsce poprzedniej, starszej wersji, która może być nadal używana) i podlega ona pewnym warunkom oraz przepisom.

Motywacje dla stosowania tych surowych reguł zakorzenione są w Piśmie Świętym i w teologii. Jest to delikatna kwestia, którą muszą zajmować się roztropnie kapłani odpowiednio przygotowani i zrównoważeni emocjonalnie („pobożni, kompetentni, rozważni i prawi”), mający specjalne upoważnienie swojego biskupa.

Aleteia przeprowadziła rozmowę z księdzem Césarem Truqui, egzorcystą diecezji Chur w Szwajcarii oraz prelegentem na kursie „Egzorcyzm i modlitwa o uwolnienie” w instytucie Regina Apostolorum Pontifical Athenaeum w Rzymie (to kurs, który stał się inspiracją do nakręcenia filmu „Rytuał” z Anthonym Hopkinsem w roli głównej).

Chiara Santomiero: Z jakiego rodzaju złem konfrontujemy się w egzorcyzmie?

Ks. Truqui: Ze złem uosobionym. Paweł VI mówił: „swąd szatana”. To nie jest zwykłe „privatio bonis„, czyli brak dobra opisywany przez filozofię, ale zło, które jest skuteczne i sprawne. Mówimy tu o obecności złego bytu. Tylko wiara, nie nauka, może nam powiedzieć, czym jest ten zły byt. Wiara chrześcijańska mówi nam o istnieniu istot duchowych: dobre to aniołowie, a złe – demony.

Czy nie jest nam trochę trudno zaakceptować istnienie zła jako bytu, który fizycznie opętuje jakąś osobę?

Tak, to prawda, bo normalnie w naszym codziennym życiu nie mamy żadnych doświadczeń tego rodzaju. Ale ze względu na posługę, którą sprawuję od wielu lat miałem okazję poznać tych ludzi i mnie łatwiej jest uwierzyć, że pewne zjawiska istnieją.

Jak ksiądz zaczynał?

To była Opatrzność Boża. Kiedy 12 lat temu zostałem wyświęcony na księdza, brałem udział w kursie z kapłanami, którzy byli egzorcystami, takimi jak ks. Bamonte czy ks. Amorth. Akurat przedstawiono przypadek 40-letniego Francuza. Był opętany przez szatana i potrzebował egzorcysty, ale ks. Bamonte nie mówił ani po angielsku, ani francusku. Poprosili więc mnie o pomoc.

Jakie to uczucie, gdy staje się wobec objawionego zła?

Uczucia zmieniają się w czasie. Podczas pierwszych sesji egzorcyzmów, w których uczestniczyłem, najbardziej uderzyło mnie namacalne potwierdzenie, że Ewangelia, którą czytałem i nad którą medytowałem, jest prawdziwa. W Ewangelii Jezus zwalczał demony, które nazywały siebie różnymi imionami: „Nazywam się Legion”, „Nazywam się Szatan”. W Starym Testamencie w Księdze Tobiasza jest demon o imieniu Asmodeusz. Słyszałem, jak demony wymawiają te imiona w trakcie różnych sesji egzorcyzmów.

Na poziomie duchowym jest to bardzo ubogacające doświadczenie, ponieważ pozwala mi doświadczać w moim własnym ciele, poprzez moje zmysły, tę rzeczywistość, o której mówił Jezus.

Namacalnie?

W przypadku tego Francuza pamiętam, że gdy demon objawił się, miałem wrażenie, że otacza go pycha, jakby to był dym lub mgła. Trudno to wytłumaczyć, ale pycha wydawała się być czymś, co można dotknąć, wypełniała pokój. Egzorcysta zapytał go o jego imię, a on odpowiedział: „Jestem rex”. Nie ma demona o imieniu rex, tzn. król. Egzorcysta nalegał „powiedz mi swoje imię” i w końcu demon odpowiedział: „Jestem szatan, książę tego świata”.

Dlaczego pytacie o imię demona?

Rytuał wymaga tego w konkretnym celu. Nazywanie czegoś czy znajomość jakiejś nazwy oznacza posiadanie władzy nad tą rzeczą. Wszak Bóg daje Adamowi moc nazywania rzeczy. W chwili, gdy demon ujawnia swoje imię, wskazuje, że został osłabiony. Jeśli go nie mówi, nadal jest silny.

Czy istnieją typowe oznaki opętania?

Te wymienione w Rytuale. Są cztery: awersja do rzeczy świętych, mówienie nieznanymi lub martwymi językami, posiadanie niezwykłej siły wykraczającej poza naturę człowieka, znajomość rzeczy ukrytych lub tajnych.

Czy ludzie mogą narazić się na niebezpieczeństwo?

Tak. Zajmując się czymkolwiek, co ma związek z magią, okultyzmem, czarami lub kartomancją. Jeśli to, kiedy idziemy na mszę, modlimy się, idziemy do spowiedzi – zbliża nas do Boga, pomaga nam wzrastać w świętości, to analogicznie czarne msze, obrzędy sataniczne, filmy i muzyka tego rodzaju w efekcie zbliżają nas do diabła.

Zajmowałem się sprawą kobiety, która zaczęła czytać karty tarota, tak jak wielu, dla zabawy. Z tym, że w jej przypadku rzeczywiście zgadywała przeszłość i teraźniejszość ludzi, a w niektórych przypadkach ich przyszłość. I oczywiście osiągnęła wielki sukces. W pewnym momencie zrozumiała na czym polega jej sukces i przestała to robić, ale było już za późno: była opętana.

Jak można przekląć kogoś?

Tak jak mógłbym dać komuś zadanie zabicia kogoś, tak mógłbym prosić demona, żeby wyrządził krzywdę. Proszę jednak pamiętać: większość obrzędów odprawianych przez rzekome czarownice lub czarowników to szalbierstwo, bez żadnego efektu.

Czy jeden egzorcyzm wystarcza, aby uwolnić osobę opętaną?

To bardzo trudne. Zazwyczaj potrzeba wielu egzorcyzmów.

Czy to działa jak terapia?

Tak. Egzorcyzm należy do sakramentaliów, to nie sakrament. Sakrament jest skuteczny sam w sobie. Jeśli udzielam komuś absolucji w spowiedzi, w tym momencie jego grzechy są faktycznie odpuszczane. Egzorcyzmy przeciwnie: są skuteczne w zależności od świętości kapłana, wiary osoby poddanej egzorcyzmowi, a także całego Kościoła.

Jaka jest różnica między egzorcyzmem a modlitwami o uwolnienie?

Mają ten sam cel: usiłują uwolnić osobę spod wpływu złego lub z opętania. Egzorcyzm jest w istocie posługą Kościoła, którą biskup nadaje niektórym kapłanom. Może być wykonywany tylko przez kapłanów, nie przez świeckich i tylko przez tych, którzy mają wyraźne pozwolenie biskupa. Modlitwa o uwolnienie, przeciwnie, może być stosowana przez każdego: mężczyznę, kobietę, świeckiego lub kapłana na mocy bycia chrześcijaninem, ponieważ Chrystus powiedział: „Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać” (Mk 16,17).

Egzorcyzm jest również bezpośrednim rozkazem danym diabłu, podczas gdy modlitwa o uwolnienie jest suplikacją do Boga lub Najświętszej Maryi Panny o interwencję.

Ilu ludzi, którzy zwrócili się do księdza, było naprawdę opętanych?

Bardzo, bardzo niewielu.

Więc dlaczego ludzie tak się boją?

Wśród ludzi, którzy przychodzą do mnie rozróżniam trzy rodzaje przypadków: tych, którzy naprawdę są opętani, tych, którzy nie są opętani i przypadki problematyczne. Przypadki z grupy pierwszej i drugiej są najłatwiejsze: wiesz, że masz do czynienia z kimś, kto jest naprawdę opętany, ponieważ okazuje cztery oznaki opętania i ponieważ, kiedy odmawiasz modlitwy, taki człowiek wchodzi w trans i reaguje w sposób, który egzorcysta rozpoznaje. Można to udawać, ale to bardzo trudne.

W drugim przypadku, mając doświadczenie jako kapłan i spowiednik, rozumiesz kiedy masz do czynienia z problemami duchowymi lub psychologicznymi i kiedy można wykluczyć wpływy demoniczne.

Problem pojawia się, gdy masz do czynienia z kimś, kto wydaje się naprawdę opętany – z powodu głębokich traum oraz ryzykownych zachowań, takich jak seanse spirytystyczne czy chodzenie do tarocisty, ale w istocie nie jest opętany.

Spotkałem młodą kobietę, która została zgwałcona przez rzekomego czarownika z Ameryki Łacińskiej, który rzucił na nią urok. Pewnego dnia dał jej filiżankę kawy zaprawionej narkotykami i zgwałcił ją. Była świadoma, ale nie była w stanie reagować. Ta straszliwa trauma sprawiła, że ​​myślała, że została opętana przez diabła poprzez narkotyki i przemoc, której doznała.

Myślałem, że jest naprawdę opętana. Jednak, kiedy modliłem się i nałożyłem na nią ręce podczas egzorcyzmu, nigdy nie weszła w trans i nie było żadnych innych oznak. Zrozumiałem więc, że przyczyna leży gdzie indziej. Dlatego na kursie dla egzorcystów wyjaśnia się niektóre stany chorobowe i psychologiczne, które mogą odgrywać rolę w takich sytuacjach.

Jak żyją ludzie, którzy są naprawdę opętani?

Właściwie prowadzą normalne życie. Diabeł nie działa przez nich przez cały czas. Pozwolę sobie posłużyć się paradoksalnym porównaniem, aby spróbować to wytłumaczyć. Jeśli ktoś kupuje samochód, ten samochód jest do dyspozycji tej osoby, gdy tylko chce. Może go używać, by pojechać do biura, a następnie musi go zaparkować. To samo dzieje się z osobą opętaną. Są chwile, kiedy demon działa: wsiada do samochodu i jeździ jak chce; a innym razem nie. Samochód ma właściciela, ale właściciel nie zawsze go używa.

Kiedy trzeba iść do egzorcysty?

Kiedy to, co się dzieje, wykracza poza to, co jest normalne. W Rzymie spotkałem kobietę, która była ateistką: katoliczką, która została tylko ochrzczona, a która w nic nie wierzyła. Skończyło się na opętaniu, chociaż nie pamiętam już okoliczności. Zaczęła nieustannie słyszeć głosy, które próbowały przekonać ją, aby zabiła męża i syna, i by popełniła samobójstwo.

Myślała, że ​​jest psychicznie chora i poszła do psychiatry, ale lekarz stwierdził, że jest bardzo inteligentną i spójną osobą o bardzo klarownych poglądach. Psychiatra nie potrafił jej wyleczyć. Pewnego dnia mole zjadły całą jej odzież, nie dotykając rzeczy jej męża, ani syna, które były w tej samej garderobie. A w domu nie było moli. To było niewytłumaczalne.

Jeden z jej przyjaciół poradził jej, aby poszła do ks. Amortha i on odkrył, że jest opętana. A przecież ona nie wierzyła ani w anioły, ani w demony. Teraz jest praktykującą chrześcijanką. Dlaczego Bóg pozwala na takie rzeczy? Dla dobra takiej osoby.

Czy mógł ksiądz zapytać którąś z tych osób o to, co czuła podczas egzorcyzmu?

Pytałem tego Francuza, o którym rozmawialiśmy, co czuł podczas egzorcyzmu i wyjaśnił mi, że czuł się tak, jakby w jego wnętrzu znajdowało się pole bitwy. Z jednej strony czuł, jak demony biegają rozpaczliwie dookoła i rozmawiają między sobą. Z drugiej strony, kiedy kapłan się modlił, czuł, że Boża światłość je wypędza, po to tylko, by za chwilę wróciły.

Jaka historia wywarła na księdzu największe wrażenie?

Doświadczenie niemego demona. Jezus mówi o nim w Ewangelii, że najtrudniej go wyrzucić i że wypędza się go tylko modlitwą i postem. Niemy demon jest bardzo rzadki. W ciągu 12 lat egzorcyzmów natknąłem się na niego tylko raz.

Czy kiedykolwiek ksiądz się boi?

Początkowo bałem się, ale z czasem przywykasz do pewnych form objawiania się złego i nie dziwi cię już, że słyszysz, jak komuś zmienia się głos: kobieta zaczyna mówić słabym głosem, który następnie zmienia się w donośny, jakby dobiegał z dna jaskini. Trzeba uważać, by samemu nie popaść w obsesję na punkcie złego. Egzorcysta wie, że diabeł istnieje, ale nie jest obecny wszędzie.

Przede wszystkim, zrozumiałem, że egzorcyzm jest posługą miłosierdzia: aktem miłości wobec osoby, która cierpi. To wszystko.

Tekst opublikowany w angielskiej edycji portalu Aleteia Tłumaczenie: Aleteia; pl.aleteia.org


5 powodów, dla których szatan kocha pornografię.

Żadnym z nich nie jest seks. Oglądanie pornografii jest jak otwieranie ich ula dokładnie przed Waszymi twarzami, na biurku w Waszych domach.

  • Można powiedzieć, że jest to jego największa pasja.

Każdego roku na moich zajęciach z Chrześcijaństwa i Środków masowego przekazu na Uniwersytecie Benedyktyńskim (Kansas, USA) rozmawiamy o pornografii: gigancie medialnym XXI wieku.

I z każdym rokiem problem pornografii staje się poważniejszy. Najnowszy przykład: dwa najpopularniejsze streamingowe portale wideo mają w swojej ofercie masowo rozprzestrzeniane programy sympatyzujące z pornografią: dokumentalny i biograficzny.

Nie widziałem (i nie zobaczę) żadnego, ale po niedawnej rozmowie z egzorcystami (i po napisaniu o nich) zdałem sobie sprawę z czegoś związanego z tym fenomenem: szatan jest największym entuzjastą pornografii.

Dlaczego?

Po pierwsze, szatan uwielbia pornografię, ponieważ nienawidzi wolności

Kiedy odnawiamy nasze przyrzeczenia chrzcielne, Kościół pyta: „Czy wyrzekasz się szatana, aby żyć w wolności dzieci Bożych?”.

Oglądanie pornografii jest jak mówienie: „Nie wyrzekam się”. Pornografia sprzeniewierza się wolności. Badania na ten temat są znane: ciekawość online szybko staje się uzależniającą obsesją.

Wtargnięcie pornografii w czyjeś życie jest jak otwarcie okna w samolocie na dużej wysokości. Wciągnie cię i wypluje w pustkę.

To samo dotyczy kobiet, które są zaangażowane w przemysł pornograficzny. Kobiety, które aspirują do zrobienia kariery modelki lub szukają natychmiastowego zastrzyku gotówki, w dzisiejszych czasach szybko wpadają w szpony tej degradującej branży.

Ostatnie oszustwo związane z pornografią w Stanach Zjednoczonych (gdzie mężczyzna współżył z kobietami i nagrywał wideo, okłamując je, że była to próba do filmu pornograficznego; N.T.) nie różni się nadto od tego, co dzieje się z „autentycznymi” aktorkami porno: zwabione pieniędzmi, pozostają złapane w pułapkę mężczyzn, którzy tylko chcą je wykorzystać.

Po drugie, szatan kocha kłamstwo

Kiedy kłamiemy albo oszukujemy, albo kradniemy, popełnimy grzechy, w które uwikłani jesteśmy tylko my sami, indywidualnie. Kiedy wplatamy innych w nasz grzech, jest o wiele gorzej.

Używanie pornografii uwalnia lawinę grzechu, którą szatan wykorzystuje, żeby przyciągnąć do swojej kryjówki całe grupy osób: aktorów i aktorek, programistów, sprzedawców, nieświadomych widzów…

Po trzecie: szatan uwielbia wypaczać wizerunek Boga

Końcowym celem szatana nie jesteśmy my, tylko Bóg. Nie może tknąć Boga, ale jako że wszyscy jesteśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo, jesteśmy jego drugim najlepszym wyborem.

Jeśli zrozumielibyśmy nieskończony ogrom naszych dusz i ich piękno, będące odbiciem Trójcy Świętej, drżelibyśmy o tę odpowiedzialność. Szatan to rozumie i rzuca się na każdą możliwość zniszczenia tego wizerunku. Faktycznie:

Po czwarte: demony lubią sprawiać, aby ludzie wyglądali jak zwierzęta

W rozdziale 12 Apokalipsy św. Jana wizja kobiety – istoty ludzkiej z ciała i kości – odzianej w słońce i ukoronowanej gwiazdami, jest tą, która rozwściecza zbuntowane anioły.

Demony, jako duchy, nie mogą znieść istoty cielesnej, stworzonej jako górującej nad nimi. Sama ta idea budzi w nich odrazę. Więc cieszą się pokazując, jak odrażające mogą stać się te ludzkie istoty.

Egzorcysta opisał mi, jak często ofiary opętania naśladują zwierzęta, warcząc i wyginając kręgosłup. Demony nie władają ludźmi, my sami wykonujemy ich pracę: dobrowolnie wybieramy naśladownictwo zwierząt.

Po piąte, diabeł uwielbia niszczyć niewinność dzieci

Kiedy apostołowie sprzeczali się, kto jest najważniejszy w Królestwie Niebieskim, w rozdziale 18. Ewangelii według św. Mateusza, Jezus umieścił dziecko pośrodku nich wszystkich. Następnie, kilka wersów dalej, dodaje, że ktokolwiek stanie się powodem grzechu dla dziecka, dla tego lepiej będzie zawiesić kamień u szyi i utopić się w morzu.

Demony już wybrały kamień. Teraz chcą sprowokować do grzechu tak wiele dzieci, jak to tylko możliwe.

Na równi z aborcją, historia najbardziej potępi nasze czasy, jak sądzę, za naszą odmowę ochrony dzieci przed pornografią. Nawet sławny aktor porno czuje odrazę w stosunku do łatwości, z jaką dzieci mają dostęp do pornografii.

Powód naszej porażki na tym polu jest oczywisty: dorośli chcą mieć możliwość pozostania anonimowymi i chcą mieć łatwy dostęp do pornografii. Zależy nam bardziej na chronieniu tego dostępu, niż na chronieniu naszych dzieci.

Demony są jak drapieżne owady

Mają umysł do jednej rzeczy: przeniknięcia Waszych dusz i zwróceniu ich przeciw Bogu. Oglądanie pornografii jest jak otwieranie ich ula dokładnie przed Waszymi twarzami, na biurku w Waszych domach.

Artykuł pochodzi z hiszpańskiej edycji portalu Aleteia. pl.aleteia.org


W sidłach pornografii.

 „Nienawidziłam samej siebie. Straciłam kontrolę nad życiem”

„Poszłam do spowiedzi. Płakałam, bo straciłam kontrolę nad swoim życiem” – wyznaje Kasia, uzależniona od pornografii. Dzięki pomocy spowiednika podjęła terapię.

Korzystanie z pornografii to problem, który w ostatnich latach dotyka coraz więcej osób. Także katolików. Nieograniczony dostęp do internetu umożliwia swobodne korzystanie ze stron o charakterze pornograficznym. Seksem ociekają reklamy, programy w telewizji, filmy. Dla niektórych niewinna z pozoru przygoda kończy się uzależnieniem.

12b

Objawów uzależnienia jest co najmniej kilka – prowadzenie podwójnego życia, kompulsywne zachowania seksualne, zaniedbywanie obowiązków i spraw rodzinnych, małżeńskich, rodzicielskich, zaniedbywanie więzi, poszukiwanie coraz mocniejszych doznań w sferze seksualnej, które ostatecznie i tak nie dają satysfakcji. Osoby uzależnione nie potrafią przyznać się do problemu, nie potrafią sobie pomóc, ale też nie chcą pomocy od innych. Brną w pornografię głębiej, usprawiedliwiając się i ukrywając skłonności przed najbliższym otoczeniem.

Porno piekło

„Mój mąż jest uzależniony od pornografii” – przyznaje Monika. Na początku związku nie zaniepokoiła się faktem, że chłopak, a wkrótce narzeczony ogląda pikantne filmy. Przypadkiem odkryła stosy magazynów i filmów na DVD. „W końcu wielu facetów tak robi” – tłumaczyła samej sobie.

Psuć między nimi zaczęło się po ślubie. Mąż w seksie dążył do kontroli, dominacji. Nie było czułości, okazywania uczuć. Po urodzeniu dziecka było jeszcze gorzej. Mężczyzna romansował, zdradzał i specjalnie nie krył się z tym, bo Monika o wszystkim wiedziała. Wpadła w depresję, czuła się całkiem bezwartościowa. Rozmowy i łzy nic nie dały.

Tomek zamknął się w swoim świecie. „Odkrywałam obrzydliwe maile z kolejnymi kochankami, oferty seksualne z wymuszaniem spotkania i wulgaryzmami. Na laptopie filmy pornograficzne w wersji hard. Jego rodzice, choć są wierzący, nie reagowali na problem. Uważali, że to wszystko moja wina” – opowiada z żalem Monika. W końcu doszło do tego, że Tomasz wyprowadził się z domu. Małżeństwo rozpadło się. Monika sama wychowuje syna. O byłym mężu wie tyle, że kolejne nawiązywane przez niego romanse, szybko się kończyły. Następne kobiety były tylko „narzędziami” służącymi do jego celów.

Monika zawsze marzyła o szczęśliwej rodzinie. Z żalem przyznaje, że przez tyle lat ignorowała problem męża. Życie samotnej matki jest ciężkie, ale powoli wraca do równowagi po latach „pornograficznego piekła”.

Tylko męski problem?

Utarło się, że uzależnienie od pornografii to problem przede wszystkim mężczyzn. Tymczasem coraz częściej dotyka także kobiet. Kasia sięgnęła po pornografię z czystej ciekawości. Chciała dowiedzieć się czegoś o seksie. Specjalnie nie musiała szukać, pornografię miała pod nosem – jej ojciec gromadził takie filmy i magazyny. Wkręciła się. Zaczęła ściągać z sieci krótkie filmy. Z każdym kolejnym potrzebowała coraz większych doznań.

  • Poznała chłopaka, wkrótce doszło między nimi do zbliżenia, ale ono w niczym nie przypominało scen z filmów, które oglądała.
  • Czuła się źle.
  • Dręczyła ją myśl, czy ona w ogóle potrafi kochać, bo w kolejnych związkach szukała już tylko seksualnej satysfakcji.
  • A skoro jej nie znajdywała, to zaczęła oglądać coraz więcej filmów. Nawet po kilkanaście dziennie.
  • Do tego doszła masturbacja.

„Czułam wstręt do siebie. Pojawiły się myśli samobójcze. Poszłam do spowiedzi. Płakałam, bo straciłam kontrolę nad swoim życiem” – wyznaje.

  • Za namową spowiednika Kasia zgłosiła się do poradni katolickiej. Rozpoczęła terapię.
  • „Dużo się ostatnio modlę. To mi pomaga.

Na pewno łatwo nie jest, ale próbuję. Chciałabym w końcu powiedzieć, że jestem zdrowa, że mam ten problem za sobą” – mówi z nadzieją. W jej myślach wciąż jednak powracają sceny, które widziała. Nie da się ich ot, tak wymazać. Pornografia wypaczyła jej podejście do zdrowego przeżywania bliskości. „Ona zniewala myślenie, to sprytny mechanizm iluzji” – kończy dziewczyna.

pl.aleteia.org


Zniechęcenie – ulubiony „gadżet” szatana

„Zniechęcenie jest najgorszym wrogiem duszy, ponieważ trzyma z daleka od niej jedyną pomoc, Ciebie, naszego Boga” – modlił się św. Augustyn.

Diabły rozłożyły przed Lucyferem różne rzeczy, którymi kuszą ludzi, i kazały mu wybrać jedną ulubioną. Czegóż tam nie było! Nieczystość, bogactwo, władza, kariera i wiele innych nęcących błyskotek. Lucyfer wybrał coś małego, szarego i zwyczajnego. Cóż to takiego? – dziwiły się diabły. Było to zniechęcenie.

12c

Święty ojciec Pio wiele razy mówił swoim penitentom, żeby tej pokusy strzegli się szczególnie. „Zniechęcenie jest najgorszym wrogiem duszy, ponieważ trzyma z daleka od niej jedyną pomoc, Ciebie, naszego Boga” – modlił się św. Augustyn.

Zniechęcenie może być groźniejsze niż grzechy śmiertelne. Paradoksalnie te drugie bywają łatwiejsze do przezwyciężenia. Jeśli zrozumiem swój błąd i postanowię go porzucić, wystarczy tylko decyzja. Natomiast zniechęcenie może mnie dopaść pod różnymi postaciami i na różnych etapach mojego wędrowania z Panem Bogiem. Raczej mogę być pewna, że do śmierci będą musiała się z nim zmagać.

Nie wygłupiaj się

Zniechęcenie może dotknąć wszystkich – i tytanów ducha, i osoby, którym tylko sporadycznie zdarza się pomyśleć o Panu Bogu. Trzeba się pomodlić? Przecież wczoraj się modliłam. Powinnam spokojnie, bez krzyku rozmawiać z dziećmi? Przecież to one mnie denerwują. Poza tym – tyle razy próbowałam… Warto by podjąć post w jakiejś intencji? Nie będę się wygłupiała, nikt tego nie robi. Znacie to? Ten stan poznali także apostołowie, którzy po śmierci Jezusa smutni rozeszli się do domów. „A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela” – powiedzieli dwaj z nich w drodze do Emaus.

Nużące i bez sensu

Wielu świętych zauważyło u siebie ten problem. Nazywali go często oschłością. Św. Ignacy Loyola pisał, że oschłość jest naturalnym etapem w życiu duchowym. Człowieka znajdującego się w tym stanie nie cieszy modlitwa ani dobre uczynki. Przeciwnie – wydają się one trudne, nużące i pozbawione sensu.

Jak to? Dlaczego Bóg, który mnie kocha i zachęca mnie do dobrego, dopuszcza, żebym źle się czuła wypełniając Jego wolę? Dlaczego zdaje się nie słuchać? Bo chce, żebym Go kochała nie z powodu radości, którą daje mi modlitwa, ani z powodu łask, które mogę wyprosić, tylko dla Niego samego.

Bądź jak kamień, stój, wytrzymaj

Św. Ignacy radził, żeby w zniechęceniu nie zmieniać dobrych postanowień. Należy starać się opanować samo zniechęcenie. Środki do tego celu to: modlitwa ustna lub rozmyślanie, umartwienia i pilne badanie przyczyn zniechęcenia. Może to lenistwo? Brak wiary? A może – jak apostołowie Łukasz i Kleofas – „spodziewałam się” dla siebie czegoś całkiem innego i nie jestem przekonana, że Bóg wie lepiej, co jest dla mnie dobre?

Trzeba też często sobie przypominać, że zniechęcenie jest przejściowe i ma na celu wypróbowanie mojej wierności i pobożności. Na razie nie widzę sensu w wypełnianiu woli Bożej i nie rozumiem jej, ale jeśli będę się trzymała dobrych postanowień, to kiedyś zrozumiem. Mam to na piśmie (1 Kor 12, 13: „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany”).

Kłamstwo

Bóg daje mi tylko pewną liczbę lat na ziemi. Chce, żebym je dobrze wykorzystała. To niekoniecznie znaczy, że mam zewangelizować miliony ludzi (A może tak? Nie należy zakładać z góry, że plan jest inny, tylko pytać Pana, co powinnam robić). Nawet najskromniejsze, najcichsze życie ma dla Niego olbrzymią wartość. W końcu to On mnie stworzył i za mnie umarł. Nie zrobił tego po to, żebym się przemykała przez kolejne dni i zajmowała głowę wyłącznie sprawami doczesnymi.

Czytaj także: Modlitwa do Maryi o pomoc w trudnych sytuacjach

Jeśli ulegam zniechęceniu i mówię sobie: „I tak się nie uda!”, „To bez sensu”, sprzeciwiam się prawdzie. Pan chce, żebym walczyła, a nie żebym się poddawała. W mojej sytuacji wielką bitwą może być na przykład opanowanie irytacji w rozmowie z dziećmi.

Życzę Wam i sobie wielu wygranych (choć niekoniecznie spektakularnych) bitew ze zniechęceniem!

pl.aleteia.org

Jak oprzeć się pokusom? 5 praktycznych porad

12d

Walka z pokusami musi być systematyczna i precyzyjna. Cel – pal! Tylko w ten sposób będziesz szedł do nieba. I pamiętaj: pokusa to jeszcze nie grzech.

  1. Znajdź cel i rozbudź zapał

Mgliście rysujący się gdzieś na dalekim horyzoncie końca naszego życia, niesprecyzowany, zawoalowany w teologiczne pojęcia, nieprzyswojony i niezaadaptowany cel – to żaden cel. Zatrzymaj się i nazwij CEL. Po co się staram? Czy robię to dla swojego perfekcjonizmu? Czy potrafię uwierzyć, że największymi szczęściarzami tu na ziemi i w niebie są święci? Pamiętaj, że nie walczysz dla perfekcjonizmu, ale dla bezgranicznego szczęścia.

Jeśli ogarnęła cię duchowa senność, zniechęcenie lub rozpacz, stań do walki z acedią.

  1. Zobacz przeciwnika i mierz wyniki

Uświadomienie sobie zbliżającej się pokusy to już krok w walce z nią. Jeśli siadasz do rachunku sumienia w ostatniej chwili przed podejściem do konfesjonału i do tego częstotliwość twoich spowiedzi nie jest zbyt częsta, nie korzystasz z narzędzia, które pomaga rozprawić się z pokusami.

Możesz sięgnąć po ignacjański rachunek sumienia, który jest formą modlitwy trwającą 15 minut i praktykowaną każdego dnia. Rozważ, co było pokusą w „myślach, mowie, uczynkach i zaniedbaniu”. W ten sposób zobaczysz co uderza w ciebie najczęściej i zaczniesz zwracać na to uwagę w chwili, gdy nadejdzie pokusa. Pamiętaj też, że czasem sami nadajemy moc pokusie, lękając się konfrontacji z nią.

  1. Sięgaj po energetyki i dopalacze

Oczywiście te Boże. Życie w łasce uświęcającej, komunia święta, sakramentalia. To twoja obrona i pomoc. Jeśli możesz, umieść przy swoich drzwiach kropielnicę z wodą święconą. Korzystaj z niej przed wyjściem z domu i w każdym momencie, kiedy czujesz, że tracisz siły. To moja metoda na to, aby hamować wybuchy złości i nie wszczynać bezsensownych kłótni z mężem. Wtedy myślę sobie, że ta woda ochładza we mnie bliski wybuchowi wulkan.

  1. Rzucaj oszczepem i trzymaj tarczę

Akty strzeliste i cytaty to niedoceniona broń. Banalne? Umieść cytat w miejscu, gdzie może cię uratować. Walczysz z pokusą obmowy w pracy? Lekarstwem może być karteczka przypięta do twojego monitora: Język obmawiającego jest jak robak, który zjada dobre owoce (Św. Jan Maria Vanney). Możesz też zastosować przypomnienie w postaci symbolicznej bransoletki.

  1. Zaproś do pomocy „swoich” świętych

W mojej domowej kapliczce razem z mężem stworzyliśmy kolaż ze zdjęć naszych ulubionych świętych. Jest tam Jan Paweł II, Mała Arabka, Dominik, Jerzy, Kamil… Są nam bardzo bliscy i czasem rozmawiamy z nimi podczas wieczornej modlitwy, powierzając im nasze intencje. Święci mogą być prawdziwymi przyjaciółmi. Przeczytaj dobrą książkę z ich żywotami i wybierz tych, którzy szczególnie są ci bliscy. Może to będzie palący fajkę Piotr Jerzy, może trzymająca na rękach małe dziecko Zdzisława z Moraw. Wołaj ich na pomoc, kiedy nadciąga pokusa.

pl.aleteia.org

3 listopada 2017|