Jak się modlić

Pewnie każdy z nas jakoś się modli, ale czy umiemy się modlić? Człowiek, który wierzy w Boga musi się modlić, nawet, jeśli czasowo poważnie zaniedba modlitwę, to i tak w chwilach szczególnych będzie się modlił. Tak to już jest, jeśli wierzysz, to się modlisz! Usiądźmy dziś wśród uczniów Jezusa i pozwólmy się wprowadzić w świat modlitwy, posłuchajmy jak Jezus mówi o modlitwie.

Mówcie: Ojcze…
Jezus najpierw zwracam nam uwagę na naszą relacje do Boga. Przypomnij sobie, co mówisz do Boga, kiedy zaczynasz się modlić? Jak się do Niego zwracasz, jak Go nazywasz: Ojcze?! A może: Boże, Panie, Panie Boże? Zwrot, którym posługujemy się w modlitwie, najlepiej określa kim jest dla mnie Bóg i kim ja czuję się wobec Niego. Jezus chce nam najpierw uzmysłowić, że kiedy rozpoczynamy modlitwę stajemy przed kimś, kto nas kocha. ON sam zwracał się do Boga: „Abba”. Jest to słowo, które nie ma odpowiednika w języku polskim, a które wyraża wielką czułość i szacunek, moglibyśmy przetłumaczyć je jako: dobry Ojcze, kochany tato, tatusiu. Jezus objawia nam najpierw cudowna prawdę: „Bóg chce twojego dobra, kocha cię tak jak dobry ojciec, a ty jesteś jego dzieckiem”.
Bóg jest kim niesłychanie dobrym. Pierwszą rzeczą, którą musimy zrobić, jeżeli chcemy się dobrze modlić, to zaakceptować prawdę o Bogu. On jest Dobrocią. On chce być – ba, On jest – naszym Ojcem.
Wyzwólmy się z lęku przed Bogiem, z nieufności w stosunku do Niego, z fałszywego przekonania, ze musimy zrobić coś nadzwyczajnego, by zostać przez Niego usłyszanym i wysłuchanym. Nie , tak wcale nie jest. Bóg już Cię kocha. Kiedy więc stajesz na modlitwie nie bój się, nie drżyj jak niewolnik, lecz zwróć się do niego bezpośrednio, prosto, ufnie jak dziecko do swojego Taty. Nazwij Boga: „OJCZE”, ponieważ ON chce, byś tak się zwracał do Niego.
Bądź wola twoja…
Ojciec niebieski pragnie naszego dobra i dlatego jego sprawy są na pierwszym miejscu. Często przeciwstawia się sprawy Boże sprawom ludzkim, ale to przeciwstawienie jest fałszywe. To, co jest Boże, nie zagraża człowiekowi. Bóg nie jest rywalem ludzkiego szczęścia, dopiero żyjąc po Bożemu człowiek odnajduje prawdziwe szczęście. Przecież jedyne, czego chce Bóg, to zbawienie człowieka. Bóg chce dla człowieka tego, co jest dla niego najlepsze. Jeśli więc stajesz na modlitwie zastanawiaj się nad tym, czy żyjesz zgodnie z wolą Boga. Modlitwa nie jest po to, by zmusić lub przebłagać Boga, aby odstąpił od swoich planów, ale modlimy się właśnie o to, by żyć zgodnie z Jego wolą , by Ją przyjąć i zrealizować.
U wielu ludzi istnieje jednak przekonanie – wmawiane od 200 lat przez wojujących ateistów – że człowiek żyjący sprawami Bożymi jest oderwany od rzeczywistości; że nie obchodzą go inni, że zajmuje się tylko jakimiś mrzonkami. Gdyby wierzyć w te – przepraszam – brednie, to należałoby sądzić, że człowiek modlitwy jest po prostu mydłkiem, lalusiem, skończonym ciamajdą uciekającym przed kłopotami życia lub w najlepszym razie niepoprawnym idealistą żyjącym w chmurach. Popatrzmy jednak choćby na naszego Papieża. Czy to jest mydłek, ciamajda, człowiek żyjący w obłokach i nieświadomy tego, co się wokół niego dzieje?
Prawdę mówiąc nie dziwię się temu, wypaczonemu pojmowaniu przez ateistów życia modlitewnego, opisują przecież coś, czego nie znają. Gorzej, że wielu ludzi, uważających się za wierzących, wierzy w tego typu rzeczy i zniechęca się do modlitwy. Modlitwa zaś uszlachetnia człowieka, dodaje siły w dążeniu do wielkich rzeczy. Wszyscy święci, to ludzie głębokiej modlitwy i dlatego dokonywali rzeczy niezwykłych. Przypomnijmy św. Maksymiliana, który w ciągu zaledwie kilku lat stworzył najbardziej poczytne czasopismo w Polsce; albo brata Alberta, który nie mając nic karmił tysiące ubogich; lub śp. M. Teresę z Kalkuty – to właśnie modlitwa dała jej tę wrażliwość na los bezdomnych nędzarzy i rozpaliła w niej tak wielkie pragnienie niesienia im pomocy, że bez grosz przy duszy rozpoczęła działalność, która obejmuje dziś wszystkie kontynenty. Tak więc możemy porzucić nasze lęki i fałszywe obawy, troska o sprawy Boże: o świętowanie niedzieli, zachowywanie przykazań, znajomość Bożej miłości i dzieła zbawienia – wcale ludziom nie przeszkodzi w wykonywaniu ich codziennych obowiązków , a może im jeszcze pomoże i uskrzydli w okazywaniu dobroci i angażowaniu się w pomoc bliźniemu.
Chleba naszego…
Jezus każe nam prosić Ojca o sprawy naszej doczesności. i znowu musimy z całą mocą podkreślić kolejną prawdę o modlitwie. Boga możesz prosić o wszystko, bo modlitwa dotyczy twojego prawdziwego życia! Rzeczywistość w której żyjemy nie jest zaprogramowana, my ją tworzymy, a Bóg jest po naszej stronie. On chce byśmy Go zapraszali do niej, On chce nam pomagać tworzyć lepszy świat. Bóg interesuje się naszymi małymi i błahymi problemami, ponieważ dla nas są one poważne. Nie myśl, ze Bóg interesuje się tylko wojnami, katastrofami czy innymi strasznymi nieszczęściami. Bóg interesuje się tobą i to jest kolejna prawda o modlitwie.
I odpuść nam…
Nie można się modlić z nienawiścią, nie można komuś życzyć źle, a samemu liczyć na przebaczenie u Boga. A czy często tak nie jest? Popatrzmy uczciwie na nasze życie. Jak często my żywimy żal do innych, ale chcemy, by Bóg nam wybaczył. Modlitwa ma moc wyzwalającą z nienawiści. Jezus wie, że mogą nas spotkać różne niesprawiedliwe krzywdy od ludzi i chce, byśmy tym wszystkim dzielili się z naszym Ojcem. To u Niego jest moc i siła. Jezus nie chce, abyśmy udawali, że nic się nie stało, ale pragnie byśmy doświadczali miłości Ojca i uwalniał się od nienawiści. Prośba o odpuszczenie win naszym winowajcom jest w rzeczywistości prośbą o miłość większą od nienawiści, którą zostaliśmy zranieni. Jeżeli ktoś Cię skrzywdził i czujesz nienawiść, nie ukrywaj jej, lecz wołaj do Ojca o uzdrowienie Twojego serca.
Proście… Szukajcie… Kołaczcie…
Modlitwa jest trudnym doświadczeniem dla każdego z nas. Dzieje się tak, ponieważ w modlitwie wchodzimy w świat duchowy. Dlatego Jezus zachęca nas do wytrwałości. Na modlitwę musisz mieć czas. Twoja modlitwa zawsze będzie kiepska, jeśli nie będziesz jej poświęcał wystarczająco dużo czasu. Jak możesz oczekiwać, że twoja modlitwa przyniesie ci głębokie doświadczenia duchowe, jeśli nigdy nie pozwalasz nasycić się twojej duszy ciszą i odejściem od gwaru lub przystępujesz do modlitwy wyczerpany pracą całego dnia? Modlitwa musi mieć swoją porę i swój czas, dlatego spróbuj zaplanować sobie modlitwę, sam wyznacz porę i długość twojej modlitwy. Spróbuj poświęcić przynajmniej 10 minut swojego popołudnia.
Bądź wytrwały, nie zniechęcaj się i nie poddawaj się przy pierwszych trudnościach, modlitwa wymaga także wysiłku z twojej strony. Jeśli będziesz próbował, wkrótce sam zobaczysz, że w tym wysiłku nie jesteś sam, a twoja modlitwa stanie się rozmową z Bogiem, żywym, osobowy kontaktem z Kimś kto cię słucha i kto się tobą interesuje.
ks. Tomasz Stroynowski
mateusz.pl
28 lipca 2019|