GROMADZIĆ SKARBY W NIEBIE

03 sierpnia 2013 roku; OSIEMNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA; Taka już nasza natura. Gromadzimy pamiątki, ubrania, dobra, by żyć w miarę normalnie, by nasz status nie odstawał od poziomu innych i to przez całe życie. Pragniemy nawet czasami swoje dobra mieć stale przy sobie, by czuć ich dotykiem, czuć zasadę pragnienie i chęć posiadania. W zasadzie zawsze mamy dla siebie usprawiedliwienie, bo chcemy dobrze wypaść przed rodziną, przyjaciółmi, sąsiadami.

GROMADZIĆ SKARBY W NIEBIEI tak sobie myślę, że w zasadzie to normalne, ale do czasu. Bo w pewnym momencie nadejdzie taki moment, gdy to wszystko, co nagromadziliśmy, z dnia na dzień zostanie wyrzucone, spalone, w najlepszym wypadku pójdzie do noclegowni, lub nasze sprzęty znajdą się u bardziej potrzebujących. Nastąpi to w momencie naszego odejścia z tego świata.

Gdybyśmy w tym momencie mogli to widzieć to zapewne (byśmy) protestowalibyśmy, przecież każdy z tych przedmiotów, ubrań, sprzętów przypomina nam różne momenty naszego życia. To przykre? Jak, dla kogo. Chyba czasami warto zrobić remanent naszych dóbr. Bo to, co mamy jest tu doczesne. Po naszym zejściu rzadko, co komu się przyda.

W swojej księdze Kohelet określa swoje, a w parafrazie czytamy, ze nasze życie, to „marność nad marnościami”. Idąc tym tokiem rozumowania konstatuje: „Cóż, bowiem ma człowiek z wszelkiego swego trudu i z pracy ducha swego, którą mozoli się pod słońcem? Bo wszystkie dni jego są cierpieniem, a zajęcia jego utrapieniem. Nawet w nocy serce jego nie zazna spokoju. To także jest marność.” (Koh 2,22-23). Głębokie frustracje Koheleta, stanowią dla nas przykład jak możemy postrzegać nasze życie i do czego ono prowadzi, jeśli w tym naszym życiu brakuje Boga. A jeśli brakuje Boga, to pozostaje nam tylko pustka.

Odpowiedź na to pytanie znajdujemy już w następnym czytaniu z Listu Świętego Pawła do Kolosan, gdzie odnajdujemy poniższe słowa: „Zadajcie, więc śmierć temu, co jest przyziemne. (Kol 3,5a)”.

Ktoś zapyta, w jakim celu, po co mamy to czynić?

  • Czy to oznacza pozbycie się wszystkich pamiątek, ulubionych rzeczy?
  • Ale przecież to nasz dorobek, nasze dziedzictwo i ojcowizna.
  • Jakże pozbyć się tego, co nas sobą przedstawia i charakteryzuje? Jakże odrzucić to, co nas określa?

Tutaj nie pomoże Pani Dobra Rada. Tu tylko pomoże nam nasz rozum i wiara. Bo wcześniejsze zdanie: Po naszym zejściu rzadko, co komu się przyda… To właśnie dzisiejsza Ewangelia a w niej Jezus Chrystus, daje nam odpowiedź przestrzegając nas słowami z przypowieści: „Bóg rzekł do niego: >>Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?”

Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.” (Łk 12,20-21). Wnioski nasuwają się same: pierwszy: trzeba być zawsze gotowym na spotkanie z Chrystusem.

Przepustką do nieba będą nasze dobre uczynki, a nie to, co zgromadziliśmy w czasie ziemskiego życia. Tak dokładnie, to Jezus chce byśmy w ostatnich minutach naszego życie, nie żałowali tego, co tutaj zostawimy, lecz zdawali sobie sprawę z dobrze przeżytego życia i byli gotowi wejść do nowego, tego lepszego świata, Daj Boże…

Opracowano na podstawie publikacji ze strony: www.franciszkanie.esanok.pl

 

3 sierpnia 2013|