Etapy lektury Biblii

Wielu chrześcijan zadowala się kontaktem z Biblią jedynie przez uczestnictwo w sakramentalnym życiu Kościoła, zwłaszcza w Eucharystii. Dziś naglącą potrzebą staje się jednak konieczność bardziej osobistego czytania i rozważania Pisma Świętego. Przychodzi czas, by posługa egzegetów, teologów i duszpasterzy stawała się coraz bardziej inicjacją w rozumienie i życie słowem Bożym. W ten nurt posługi kościelnej wpisuje się niniejszy artykuł, którego celem jest zaprezentowanie czterech najważniejszych momentów w chrześcijańskiej lekturze Biblii.

Zrozumienie tekstu
Pierwszą czynnością, jaką należy podjąć po lekturze wybranego fragmentu biblijnego, jest wysiłek jego zrozumienia. Zmierza on ku temu, by odnaleźć podstawowy sens czytanego tekstu w ramach jego kontekstu literackiego, historyczno-kulturowego i kościelnej tradycji interpretacyjnej. Chcąc, by starożytny tekst biblijny przemówił, odsłaniając głębię i bogactwo orędzia, trzeba wysiłku i trudu analizy jego zewnętrznej, materialnej strony jako dzieła literackiego. Nie można bowiem powierzchownie, bez wniknięcia w tekst i wydarzenie, które on przedstawia, przechodzić do orędzia. Zawsze grozi to niebezpieczeństwem rozminięcia się z prawdziwą nauką płynącą z danego fragmentu Biblii.
Początkowy etap lektury Pisma Świętego wymaga więc osobistego poszukiwania sensu literackiego i historycznego tekstu. Bóg objawia się przecież pośród historii, ze wszystkimi tego konsekwencjami, poprzez ludzkie słowo, na którym wycisnęły piętno wszelkie uwarunkowania przestrzenno-czasowe, w jakich się rodziło. Dlatego umiejętność odczytania tych uwarunkowań gwarantuje uchwycenie prawdziwego znaczenia tekstu. Chcąc usłyszeć Boga, trzeba najpierw zrozumieć człowieka Biblii w ramach jego języka, środowiska i kultury. Nie obejdzie się to bez analizy faktów historyczno-literackich zawartych w księgach Pisma Świętego, które są dziś często niezrozumiałe.
Każdy sposób analizy tekstu podjęty dla jego zrozumienia nie jest jednak celem samym w sobie. Wszystkie wzbudzone przez wysiłek zrozumienia sugestie, inspiracje i odkrycia winny łączyć się w odpowiedzi na podstawowe pytanie: O czym mówi dany fragment Pisma Świętego?
Usłyszenie zbawczego słowa
Nagrodą za zrozumienie tekstu biblijnego i płynącego z niego orędzia staje się gotowość do osobistego skorzystania z niego. Jest to możliwe w procesie dalszej, przedłużonej lektury, w której od wewnątrz, w sercu, dokonuje się żywa asymilacja słowa Bożego. Nie chodzi przy tym o czynność czysto intelektualną, ale raczej o refleksję mądrościową, połączoną z odkrywaniem tego, co z bogactwa tego słowa nabiera osobistej i egzystencjalnej wymowy. Wszystko zaś zmierza ku temu, by odpowiedzieć sobie na pytanie: Jakie znaczenie ma ten tekst dla mnie osobiście?
Odpowiedź na tak sformułowane pytanie staje się możliwa, pod warunkiem że dojdzie do spotkania tekstu biblijnego i czytelnika na płaszczyźnie tematu zbawienia. W Biblii spina on wszystkie jej tradycje. Wynika to z faktu, że każde pokolenie wierzących potrzebowało zbawczej interwencji Boga. Zawsze chodziło w niej o wyzwolenie-zbawienie jako ofiarowane przez Boga dobro egzystencjalne, wpisane w konkretną rzeczywistość miejsca i czasu, w ramach określonej wspólnoty wierzących i obowiązującego przymierza z Bogiem. Czytający musi więc przyjąć i uznać tę fundamentalną optykę Pisma Świętego.
Dzięki niej w opowiadanej przez Biblię historii zbawienia czytelnik ma możliwość odnalezienia siebie. Jego aktualna sytuacja życiowa zostaje bowiem oświecona i na nowo zrozumiana w konfrontacji z sytuacją wzorcową, proponowaną w sposób autorytatywny i normatywny w tekście biblijnym. Prowadzi to do rozeznania i lepszego zrozumienia swego życia w kontekście problemów i dramatów współczesnego świata i człowieka. Jasno widzi się, co ma w nim wartość, a co jest tylko chwastem i plewą. Nic dziwnego, że ten moment lektury biblijnej nazywa się w tradycji patrystycznej „sądem” (synkrisis). Prowadzi do niego jasność pochodząca z Pisma Świętego, która staje się żywym płomieniem Boga w sercu człowieka. Jeśli ten płomień rozjaśnia coś w ludzkim życiu, gdy z tego „ognia” dochodzi do czytającego Biblię słowo miłującego Boga, to znak, że lektura osiągnęła skutek.
Sprawdzianem tego będzie zawsze odnalezienie siebie w opowiadanej biblijnej historii zbawienia i decyzja podjęcia jakiegoś wątku zbawienia w swoim życiu. Naiwne byłoby jednak myślenie, że aktualizacja Biblii nagle rozwiąże wszystkie ludzkie problemy. Biblia określa horyzont zbawienia, proponuje drogę, poza którą nie można go osiągnąć. Słowo Boże nadaje ostateczny sens rzeczom, ukazuje najgłębszą logikę wydarzeń i wyznacza kierunek drogi. Usłyszane słowo ujawnia jednak tylko jakąś cząstkę z niezgłębionego misterium Boga i Jego miłości do człowieka. Będąc słowem Boga, zawsze jest jednak żywe i skuteczne, zdolne przemienić ludzkie życie w „dziś” zbawienia zgodnie ze zbawczą wolą Boga w Chrystusie.
Odpowiedź modlitwy
Z chwilą usłyszenia ożywiającego i zbawczego słowa samego Boga przychodzi kolej na ludzką odpowiedź, która przybiera przede wszystkim formę modlitwy. Dzięki niej lektura Biblii przekształca się w dialog miłości stworzenia ze Stwórcą. Chcąc wejść w ten dialog, należy zadać sobie pytanie: Co chcę powiedzieć Bogu? Ponieważ modlitwa wypływa z ludzkiego serca poruszonego mową Boga, nie ma z góry określonych schematów. Jej rodzaj sugeruje jednak sam czytany tekst Pisma Świętego. To on podsuwa treść i formę modlitwy, którą dodatkowo ubogacają wewnętrzne poruszenia duszy. Na jej charakter duży wpływ będzie miał również stopień konfrontacji swego życia ze słowem, w kontekście przeżywanych trudności, potrzeb i pragnień.
Gdy słowo trafiło do serca, zmieniając życie i pobudzając do nawrócenia, modlitwa staje się wówczas wyrażeniem zgody na objawioną wolę Boga, na odsłonięty przed nami Jego zbawczy plan. Takiej modlitwie zawsze towarzyszyć będzie radość, zaufanie i uwielbienie Boga. W przypadku, gdy słowo Boże ukazuje całą bolesną dla nas prawdę, modlitwa przeradza się w intensywne wołanie o Bożą pomoc, o interwencję w trudnych sytuacjach. Ponieważ każdy „niesie” własne życie, swoje odstępstwa i grzechy, modlitwa żalu i skruchy, nawrócenia i przemiany będzie mieć zawsze bardzo osobisty wyraz. W świetle słowa Bożego wszystkie sytuacje życia widzi się jednak w nurcie historii zbawienia, w którym nabierają one zbawczej wartości. Takie spojrzenie pomaga zaś odkrywać obecność Boga w swoim życiu i dostrzegać Jego ojcowską miłość. Modlitwa przybiera wtedy formę dziękczynienia. W perspektywie dalszych wyborów, wypełniania obowiązków życia i powołania staje się też modlitwą prośby w Imię Jezusa Chrystusa, by miłować Boga nowością życia w Duchu Świętym pośród zwyczajnych codziennych spraw, w których przychodzi żyć każdego dnia.
Nieodparta konieczność modlitwy będzie zawsze najważniejszym dowodem owocnej lektury biblijnej, powrotem do Boga w słowach, które Duch Święty sam zainspirował. W ten sposób modlitwa staje się nie tylko pragnieniem tego, czego Bóg od nas żąda, ale już faktycznym realizowaniem tego pragnienia, zanim potwierdzą to konkretne życiowe decyzje i działania.
Posłuszeństwo słowu życia
Po modlitwie inspirowanej słowem przychodzi kolej, by w trakcie lektury biblijnej zapytać siebie: Jaki owoc życia przyniosę? Odpowiedź dana Bogu na modlitwie winna przerodzić się na koniec w oglądanie wszystkiego i wszystkich oczyma Boga. Nauczycielem takiego spojrzenia jest Jezus Chrystus. Byłoby czymś niezrozumiałym, gdybyśmy jako chrześcijanie czytali Biblię bez Niego albo wbrew Niemu. Wpatrując się w Chrystusa i Jego zbawcze dzieło, zawsze możemy rozpoznać możliwości do uczynienia swego życia darem dla drugich. W Nim możemy odnaleźć najgłębsze motywacje, które zbawczo ukierunkują na przyszłość wszystkie nasze wybory i czyny.
Tak dzięki lekturze Pisma Świętego rodzi się w nas „nowy człowiek”, który pozwala się prowadzić Duchowi Świętemu. Odnajdując w Chrystusie prawdziwy pokój serca, chrześcijanin otwiera się na przychodzące z Nim królestwo Boże i chce mieć w tym swój udział przez ewangeliczny radykalizm życia we współpracy z miłującym Bogiem. Nie oznacza to jednak ucieczki od wyzwań i przeszkód życiowych, ale zgodę na aktywne i wierne urzeczywistnianie królestwa Bożego w nowości Chrystusowej Paschy. Najpiękniejszym owocem lektury Biblii staje się więc miłość jako trwałe ukierunkowanie chrześcijańskiego życia. Konkretnym dowodem tego jest podjęcie na koniec lektury jakiegoś postanowienia, które, uwzględniając realizm życia, byłoby wprowadzaniem słowa Bożego w czyn miłości.
Wierność wszystkim czterem etapom chrześcijańskiej lektury Biblii czyni z niej nie tylko szkołę słuchania słowa Bożego, ale równocześnie posłuszeństwa temu słowu. Przez to jest ona szkołą modlitwy, ale także szkołą życia słowem Bożym i ewangelicznego zaangażowania w świat, by przemienić go według Chrystusowego sposobu myślenia i postępowania. Z takiej szkoły wyrasta i formuje się w niej dojrzały chrześcijanin. Dzięki stałemu obcowaniu ze słowem Bożym nabywa on umiejętności patrzenia na świat i życie oczyma Boga. Kontakt ze słowem Bożym wprowadza go w autentyczne życie duchowe, oparte na osobowym spotkaniu z Chrystusem umarłym i zmartwychwstałym. W ten sposób lektura biblijna staje się istotną treścią i pokarmem życia chrześcijańskiego, bez którego wiara chrześcijanina nie jest zdolna odpowiedzieć na problemy i wyzwania dzisiejszego świata.
Ważnym owocem lektury Pisma Świętego jest też umiejętność integrowania wiary i życia. Pozwala na to żywe słowo Boga, które pomaga rozeznać własny stan grzechu, ocenić życie według logiki Ewangelii i podjąć to, co ona poleca, by żyć w komunii z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym. Modlitewne czytanie Biblii staje się więc źródłem ciągłej odnowy i kształtowania sumienia, pomaga w uwalnianiu się od fałszywego obrazu samego siebie, w porządkowaniu uczuć oraz pozwala całościowo ocenić swoje życie. Dzięki temu chrześcijanin zdolny jest nie tylko do jednorazowych, spektakularnych gestów, ale do wierności swemu powołaniu przez całe życie. Przez medytację biblijną staje się też człowiekiem modlitwy napełnionym Duchem, zdolnym do świadectwa i przekazywania swego doświadczenia wiary innym.
Tak wielka rola i skuteczność lektury Pisma Świętego w chrześcijańskim życiu winna pobudzać pasterzy Kościoła do wytrwałego i systematycznego wprowadzania wiernych w osobistą czy wspólnotową praktykę modlitwy słowem Bożym. Posługując w przekazie wiary, oni jako pierwsi winni być jednak słuchaczami i realizatorami słowa Bożego w swoim życiu, by skutecznie uczyć tego innych.
 
ks. Stanisław Haręzga
Życie Duchowe LATO 51/2007
Źródło: www.katolik.pl
18 czerwca 2016|