DWIE MOŻLIWOŚCI

30 czerwca 2013 roku; Michał jest takim człowiekiem, za którym raczej się nie przepada. Jest zawsze w dobrym humorze i zawsze ma coś pozytywnego do powiedzenia. Zapytany jak się czuje odpowiedziałby: „Gdyby było lepiej już bym chyba nie wytrzymał!”. Był naturalnym motywatorem. Jeśli jakiś pracownik miał zły dzień, Michał zawsze radził mu jak znaleźć pozytywny sposób na wyjście z sytuacji. Podszedłem, więc do Michała i spytałem go: „Nie rozumiem. Nie można być tak pozytywną osobą przez cały czas. Jak ty to robisz?” 

Dwie możliwości 1Michał odpowiedział: „Każdego ranka, gdy się budzę mówię sobie – „Michał, masz dzisiaj dwie możliwościmożesz mieć dobry humor albo możesz mieć zły humor„. I wtedy wybieram dobry humor. Za każdym razem może wydarzyć się coś dobrego, mogę wybrać albo bycie ofiarą albo wyciągnąć z tego jakąś lekcję dla siebie. I wybieram wyciągnięcie lekcji. Za każdym razem, gdy przychodzi ktoś do mnie ponarzekać, mogę wybrać zgodzenie się z nim albo pokazanie mu pozytywnej strony życia. I wtedy wybieram pokazanie mu tej pozytywnej strony.” „Zaraz, to nie jest takie proste!” – zaprotestowałem. „Ależ tak, to właśnie takie jest.” – odpowiedział Michał.

Życie polega na wyborach. Każda sytuacja jest wyborem. Ty sam wybierasz jak zareagujesz na daną sytuację. Ty wybierasz, jaki wpływ mają ludzie na twoje samopoczucie. To ty wybierasz bycie w dobrym albo złym humorze. Mówiąc krótkoto twój wybór, jak wygląda twoje życie.” Zapamiętałem, co powiedział mi wtedy Michał. Krótko potem opuściłem firmę, w której wtedy pracowałem i otworzyłem swoją własną. Straciliśmy kontakt ze sobą, ale często przypominałem sobie Michała, gdy dokonywałem wyborów w moim życiu, zamiast tylko reagować na zmiany sytuacji.

Kilka lat później dowiedziałem się, że Michał miał poważny wypadek. Spadł z rusztowania z wysokości prawie 20 metrów. Po 18-godzinnej operacji i wielu tygodniach rehabilitacji Michał został zwolniony ze szpitala z wszczepionymi w plecy metalowymi prętami. Spotkałem się z nim około 6 miesięcy po wypadku. Kiedy spytałem jak się czuje odpowiedział: „Gdyby było lepiej już bym chyba nie wytrzymał! Chcesz zobaczyć moje blizny?” Nie chciałem, ale zapytałem, o czym myślał w chwili wypadku. „Pierwsze, co mi przyszło do głowy to moja córka, która niedługo miała się urodzić.” – odpowiedział Michał. „Później, gdy już leżałem na ziemi, pomyślałem sobie, że mam dwie możliwości: mogę wybrać – żyć albo umrzeć. Wybrałem życie.” „Nie byłeś przerażony? Nie straciłeś przytomności?” – spytałem. Michał kontynuował: „Moi znajomi byli wspaniali. Mówili mi, że wszystko będzie dobrze. Aż do momentu, kiedy zawieźli mnie do szpitala i zobaczyłem twarze lekarzy i pielęgniarek – wtedy naprawdę się przeraziłem. W ich oczach wyczytałem – „ten facet już nie żyje”.

Wiedziałem, że muszę coś zrobić.” „I co zrobiłeś?” – spytałem. „Była tam taka duża, tęga pielęgniarka wykrzykująca różne pytania do mnie.” – opowiadał dalej Michał. „Spytała, czy jestem na coś uczulony.” „Tak” – odpowiedziałem. Lekarze i pielęgniarki przestali pracować, czekając na moją odpowiedź. Wziąłem głęboki oddech krzyknąłem „Grawitację”. Oni zaśmiali się, a ja powiedziałem „Wybieram życie. Operujcie mnie jak żywego, a nie jak martwego.” Michał przeżył dzięki umiejętnościom lekarzy, ale również dzięki swojej niesamowitej postawie. Nauczyłem się od niego, że codziennie możemy żyć pełnym życiem. To nasz wybór. Postawa jest wszystkim.

Masz teraz dwie możliwości:

1. Wyrzucić tę historię i zapomnieć.

2. Opowiedzieć ją ludziom, na których ci zależy.

Pamiętaj z kolei o jednym, nie ma sytuacji bez wyjścia. Nawet ta wyglądająca z pozoru, po ludzku na najbardziej beznadziejną, może być początkiem drogi …, która zaprowadzi Cię do celu.

Zawsze postaraj się zaufać Bogu, często może wydawać się, że zostałeś / zostałaś opuszczona, bądź pewien (pewna) tak nie jest. Oddaj Bogu swój problem i zaufaj mu, on pomoże Ci odnaleźć nową drogę, drogę dzięki której odnajdziesz sens życia a co więcej zrozumiesz, co jest największym skarbem – a jest nim niewątpliwie dane nam przez Stwórcę życie … .

Historia opowiedziana na stronie: www.adoni.pl, z krótkim komentarzem od „ADMIN”.

 

30 czerwca 2013|