Do Boga po śladach Słowa

Błogosławiony, kto umiera w Panu. Śmierć – jakże bliska jest ona w tych dniach, bliska przez wspominanie tych, którzy przekroczyli już tę granicę wyprzedzając nas w drodze do wieczności. Błogosławieni – radośni, szczęśliwi. Patrząc na twarze tych, którzy umierają w Panu widać błogosławieństwo na twarzach, emanuje z nich taka jasność, pogoda ducha, pokój, można być pewnym, że osiągnęli to, ku czemu zmierzali całe życie. Spotkali się z Umiłowanym, ujrzeli Boga twarzą w twarz.

aaCzemu się dziwisz synu, czyż nie rzekłem „…Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy Bóg przygotował tym, którzy Go miłują (1 Kor 2,9)? Ci moi umiłowani, których widzisz tak radosnymi, oni już ujrzeli bez zasłony to, co ich czeka w moim królestwie.

Św. Franciszek Salezy: życie to czas, w którym szukasz Boga, śmierć jest czasem, w którym go znajdujesz, a wieczność to czas, w którym Go posiadasz. Radość to niezmierna szukać Go, znaleźć i zamieszkać w jego domu już na wieki.

A co ze strachem, jak się nie bać śmierci, jak być na nią przygotowanym? Sam Jezus w Ogrójcu czuł trwogę konania, a konając na krzyżu czuł się tak bardzo osamotniony, opuszczony przez wszystkich, nawet przez swojego Ojca.

Synu, ja jestem Emmanuelem, czyli Bogiem-z-wami. Będę tym Bogiem-z-wami zwłaszcza w godzinie śmierci. Ja nigdy nie opuszczam człowieka, gdyż go kocham. Nie opuszczam zwłaszcza chorych i konających: czuwam przy nich, cierpię z nimi. Nie lękaj się, jestem w tej chwili przy tobie, jestem przy każdym z was.

Św. Augustyn: Śmierć, której ludzie się boją, to jest odłączenie duszy od ciała, natomiast śmierć, której ludzie się nie boją, a bać powinni, to jest odłączenie od Boga”.

Św. Jan Bosko: Tylko ci, którzy źle żyją i nie przystępują wcale albo bardzo rzadko do sakramentów, mogą bać się śmierci.

Św. biskup Teofan: Spotkają tam ciebie tato i mama, bracia i siostry. Pokłoń się im i przekaż im nasze pozdrowienia – i poproś ich o modlitwę za nas. Okrążą cię twoje dzieci i powitają radośnie. Lepiej ci będzie tam niż tutaj”.

Św. Josemaría Escriva: Nie bój się śmierci: zaakceptuj ją, od dziś, hojnie…, kiedy Bóg zechce…, jak Bóg zechce…, gdzie Bóg zechce. Nie wątp: ona przyjdzie w czasie, w miejscu i w sposób najwłaściwszy…, wysłana przez twojego Boga-Ojca. Powitajmy naszą siostrę śmierć!”

Św. Jan od Krzyża: Bój się zaś tej śmierci, która przez grzech odłącza cię od Boga, odsuwa od Niego. Grzesznik czuje ciągłą trwo­gę przed śmiercią. Przeczuwa, bowiem, że ona nie tylko pozbawi go wszystkich dóbr, ale sprowadzi na nie­go całe zło. (…) Kto bar­dzo kocha ży­cie ziemskie, a mało ceni życie przyszłe, z koniecz­no­ści musi odczuwać strach przed śmiercią.

Św. Jan Bosko: Śmierć dla tego, kto ma spokojne sumienie, jest pocieszeniem, radością, przejściem prowadzącym do wiecznego szczęścia; i przeciwnie, dla tego, kto ma grzech na duszy jest największym strachem, jaki może istnieć, męką i rozpaczą.

  • Dziękuje Wam za te słowa, ale jak żyć, aby spoglądać z taką wiarą w przyszłość, zwłaszcza na kres ziemskiej wędrówki?
  • Jak iść przez życie, aby nie bać się jego kresu?

Synu, przede wszystkim kochaj. To jest najważniejsze przykazanie, które zostawiłem. Wszystko, co czynisz niech wypływa z miłości i do niej dąży. Możesz nieć wszystkie bogactwa ziemi, być piękny, młody, zdrowy, ale bez miłości nic nie jesteś wart. U kresu swego życia sądzony będziesz właśnie z miłości. Bez niej jesteś tylko echem odbijającym się od skał.

Kochaj i naśladuj Mnie, bierz swój krzyż i każdego dnia krocz za mną. Żyj każdego dnia tak, jakby miał to być ostatni dzień twojego życia. Ja pragnę być twoim wyjściem i powrotem, twoim światłem i spoczynkiem, twoim wszystkim. Oczekuj na Mnie, jak panny roztropne, zaopatrzony w płonącą lampę i oliwę do niej.

Św. Ignacy Antiocheński: Nie chciej rozkoszy tego świata i królestwa doczesnego. Pragnij bardziej umrzeć, by połączyć się z Chrystusem, niż królować aż po krańce ziemi. Tego szukaj, który za nas umarł. Tego pragnij, który dla nas zmartwychwstał.

Św. Jan od Krzyża: Dusza kochająca Boga żyje raczej w życiu wiecznym niż doczesnym, gdyż więcej żyje tam, gdzie miłuje, niż tam, gdzie żyje. Dlatego też mało ceni życie doczesne.”

Synu idź przez życie kochając, bo tylko miłość może mierzyć się ze śmiercią. Bo jest jak ona potężna, bo nigdy nie ustaje i spośród wszystkich cnót jest największa. Wody wielkie jej nie ugaszą ani rzeki nie zatopią.

Św. Faustyna: Zewnętrzne rzeczy nie mają znaczenia dla miłości czystej, ona przenika wszystko. Ona dochodzi do samego Boga i niż jej umorzyć nie zdoła. Zapory dla niej nie istnieją, jest swobodna jak królowa i wolne ma przejście wszędzie. Sama śmierć musi skłonić przed nią głowę.

Św. Jan Paweł II: Podobnie jak roślina potrzebuje światła i ciepła dla swego rozwoju, tak człowiek miłości. Jesteś stworzeniem Boga i zamysłem Jego Serca. To stwierdzenie oznacza, że masz nieskończoną wartość, że dla Boga jesteś ważny, jako niepowtarzalna istota. Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa.

Boże mój, pragnę Cię kochać całym sobą, pragnę czynić wszystko z miłości dla Miłości.  Umierać codziennie w sobie, aby zyskać życie w Tobie.

Pragnę każdego dnia widzieć kres swej podróży i żyć tak jakby każdy dzień miał być ostatnim. Pragnę żyć tak, aby ci, którzy zgromadzą się wokół mnie nie smucili się, lecz widząc radość na mej twarzy wielbili Ciebie za Twą łaskę i miłość, którymi obdarzasz każdego z nas. Zamykając oczy na doczesność a otwierając na wieczność pragnę całym sercem powierzyć Ci swoja duszę strudzoną ziemskim pielgrzymowaniem. Aby tak się stało zawierzam Ci Boże moją śmierć, tak jak zawierzyłem Ci swoje życie:

Boże, który jesteś życiem uwielbiam Ciebie.

Boże, który stworzyłeś mnie do życia i za to, że będę żyć wiecznie w Twojej miłości. Dziękuję Ci Jezu, że Ty wysłużyłeś mi życie przez krzyż i zmartwychwstanie. Panie Jezu Chryste oddaję Ci i zawierzam przez Niepokalane Serce Maryi moją śmierć, cały mój strach i lęk przed śmiercią i to wszystko, co dotyczy mojego umierania. Ogłaszam Cię Panem i Królem tego wszystkiego, a Ciebie Maryjo Królową. Proszę Cię Panie Jezu odbierz sobie chwałę i uwielbienie w moim umieraniu i śmierci. Amen!”

Opracowano na podstawie www:wierzewiecjestem.pl

5 listopada 2016|