DAĆ ŚWIADECTWO WIARY

12 lipca 2014 roku; DAĆ ŚWIADECTWO WIARY RÓWNIEŻ WTEDY, GDY PO LUDZKU SIĘ PRZEGRYWA; Powoli mundial, czyli mistrzostwa świata w piłce nożnej dobiegają końca. Zapewne pozostawią one po sobie wiele niezapomnianych chwil i przeżyć. Jak oceniają znawcy tematu są to mistrzostwa wyjątkowe choćby z powodu wielu niespodzianek natury sportowej. Jednak czy tylko tej. Okazuje się, że nie.

DAĆ ŚWIADECTWO WIARYKomentatorzy i redaktorzy wielu stacji telewizyjnych są również pod wrażeniem postawy wielu piłkarzy, którzy czy to po strzelonym golu, wygranym lub też przegranym meczu nie wstydzą się jawnie pokazać, komu zawdzięczają talent lub też umiejętność gry w piłkę.

Wielu z nich podkreśla, że nie jest to tylko kwestia wytrwałego treningu i pracy. Widzą w tym coś o wiele więcej podkreślając, że jest to dar dany im jak ewangeliczny talent przez Boga. Przykładem jednym z wielu jest David Luiz – brazylijski piłkarz występujący na pozycji obrońcy i defensywnego pomocnika w narodowej reprezentacji oraz we francuskim klubie Paris Saint-Germain. Jest on znany z tego, że modli się publicznie, prosi Boga o pomoc przed meczem i dziękuje po. 8 lipca – mimo ogromnych i bardzo trudnych emocji – zrobił dokładnie to samo.

  • Zamiast uciekać zawstydzony przed kibicami ze stadionu, uklęknął na środku murawy, podniósł ręce do góry i zwrócił się w jedyną właściwą stronę. Niezależnie od sytuacji. Takie chwile i obrazy naprawdę są budujące, a wielu z nas mogą nawet zawstydzić.
  • Mówiąc krótko: pełen szacunek. Wiara w Jezusa daje mi siłę, by wychodzić wciąż na boisko i dawać z siebie wszystko. Chcę jednak również inspirować innych. Do tego zachęca mnie Bóg.
  • Dla mnie prawdziwe życie jest w relacji z Jezusem Chrystusem. Wierzę, że wszystko w życiu należy do Boga. On ma jasny plan dla nas, jeśli za Nim idziemy – mówi Luiz.

Jego słowa i zachowanie są doskonałym pokazaniem w praktyce, jak każdy z nas może w codziennym życiu dzielić się swoją wiarą i w ten sposób, chociaż trochę zbliżyć się do postawy św. Piotra, o której mówił bp Grzegorz Ryś w Nowym Targu podczas spotkania ewangelizacyjnego „Jezus na lodowisku”.

„Zastanawiałem się, co Piotr mógł mówić tym dwóm strażnikom? Pilnują goście człowieka, który jest skończony, złapany, za chwilę pójdzie na krzyż, zabito już jego całą rodzinę, za chwile wybiją mu cały ten ‚jego Kościół’, skuty jest łańcuchem do kolumny, która do dziś w tym więzieniu jest. Słuchajcie, o czym on do nich mówił, że oni zapragnęli być tacy jak on? Że oni zrozumieli, że on nie jest żadnym przegranym, że on jest tym, który wygrał. On nie jest nieszczęśliwy, on jest tym, który zwycięża. O czym on do nich mówił? O Jezusie Chrystusie. I o tym, że w Nim się spełniają wszystkie obietnice dane przez Boga i że jak jesteś związany z Nim to masz w sobie taką wolność, której ci nic nie zabierze, i masz w sobie doświadczenie takiego szczęścia i takiego zwycięstwa, którego ci nikt nie jest w stanie odebrać i zakwestionować: nikt, nic”.

  • W Kościele najwięcej energii powinniśmy wkładać w rzeczy podstawowe: dawanie świadectwa, głoszenie kerygmatu i zachęcanie do otwarcia się na doświadczenie działania Ducha Świętego.
  • Najpierw trzeba pomóc ludziom spotkać Boga. Na wszystko inne przyjdzie czas później.

David Luiz po prostu uklęknął i się pomodlił. Niby niewiele, ale równocześnie bardzo dużo. Krótka chwila, ale dobrze przeżyta i wykorzystana, by ogłosić światu, kto jest jego jedynym Panem. Okazuje się, że piłkarz może nam zrobić całkiem konkretną szkołę wiary.

Opracowano na podstawie publikacji ze strony: www.franciszkanie.esanok.pl

 

12 lipca 2014|