Człowiek, który wychował Boga

– Syn Boży w płaszczyźnie ludzkiej był przygotowany przez Józefa – i jego zawód – do tworzenia zupełnie nowego domu: domu Bożego, budowli duchowej – mówi o. Augustyn Pelanowski OSPPE w rozmowie z Lidią Molak Zajrzyjmy do szopki: ten wycofany starszawy jegomość ze słodkim obliczem to św. Józef. Jest szansa, by inaczej na niego popatrzeć?

Oczywiście! (śmiech) Żaden starszawy, bo wtedy wśród Żydów mężczyzna, który kończył dwadzieścia lat i nie miał żony, był uważany za grzesznika, więc Józef nie byłby nazwany „sprawiedliwym”. I nie wycofany, bo milczenie było zadziwieniem wobec tego wszystkiego, co się wokół niego działo, i zgodą na to, i wyrazem podziwu, zachwytu, szacunku i dyskrecji. A z punktu widzenia prawa żydowskiego – aprobatą ślubu jego małżonki: oddania się Maryi Bogu.

Co jeszcze wiemy o Józefie?

Na pewno był z rodu Dawida. Rodzina była niemała, może nawet połowa narodu wybranego należała do domu Dawida.

Nic dziwnego, że w Betlejem na spisie ludności był taki tłok…

Według prawa rzymskiego Józef mógł się spisać tam, gdzie mieszkał, czyli w Nazarecie. Ale on uważał, że powinien iść do Betlejem, bo tam były jego korzenie. I ciekawa rzecz: żyli tam jego krewni, a jednak nie znalazł miejsca.

Józefa określa w Biblii bardzo ważne słowo: cadyk, czyli „sprawiedliwy”. Oznacza ono człowieka, który nie tylko przestrzega prawa, ale też wsłuchuje się w słowo Boże i domyśla się, czego Bóg pragnie. I nie tylko literalnie, ale też duchowo wypełnia pragnienia Boże ukryte w przykazaniach. Jego zażyłość z Bogiem wywołuje w nim czułość na najdrobniejsze nawet odruchy woli Bożej, które nie są wprost wyrażone – bo wiadomo, że Bóg czasem czegoś pragnie, ale tego nam nie mówi i trzeba się domyślać.

Józef został opiekunem Pana Jezusa, bo tak się złożyło, czy został do tej roli specjalnie wybrany?

Z Biblii wynika, że nie był osobą przypadkową. Święty Hieronim rzuca wiele światła na postać Józefa w swoim dziele „Przeciw Helwidiuszowi”, w którym broni dziewictwa Maryi przed i po urodzeniu Jezusa: pokazuje Józefa jako kogoś, kto przy Maryi dojrzał do dziewiczości duchowej. Jezus tym bardziej jeszcze wzmógł w Józefie taki rozwój duchowy, że ten nie był w stanie tego wyrazić słowami – dlatego jest taki milczący. Nie jest przecież ciamajdą, który nie ma nic do powiedzenia; przeciwnie, jest bardzo zdecydowany, wie dokładnie, kiedy i co ma robić. Wędrówka do Egiptu była niebezpieczna, a on idzie i nikt go nie napada, więc musiał też być mężczyzną rozwiniętym fizycznie i z mocnym charakterem. Józef z całą pewnością był przeznaczony Maryi. Można nawet powiedzieć, że to Maryja była przeznaczona Józefowi, żeby on też dojrzewał przy Niej. Był wybrany przez Boga: najlepiej nadawał się do swojej roli.

A jednak wychowywać Syna Bożego… Naprawdę można się przestraszyć takiego zadania!

No pewnie! Ja bym chyba zdezerterował! Bo kształtować człowieka w Bogu – to przerasta ludzkie możliwości. I właśnie po odwadze Józefa widzimy, że był wcześniej przygotowany łaską do tego zadania.

Jak to możliwe, że człowiek kształtuje człowieczeństwo Boga?

To jest tak: Bóg wyzuwa się z całego bóstwa, przybiera postać ludzką, począwszy od embrionu w łonie Maryi, i tak jak każdy inny człowiek – poza tym, że jest pozbawiony grzechu – musi nabrać cech ludzkich: nauczyć się chodzić, mówić, czuć, myśleć… I to wszystko jest zadaniem Maryi i Józefa. Oni pozwalają Bogu stać się człowiekiem od małego dziecka. To zadziwiająca misja: jak można Bogu pozwolić być człowiekiem!

Jezus miał Ojca w niebie. Nie mogła Go wychować sama Maryja?

Nie, nie chciał tego Bóg, z wielu powodów. Po pierwsze, Matka z Dzieckiem niewiadomego pochodzenia miałaby bardzo ciężko. Po drugie, instytucja rodziny jest tu wzorcowa: dzięki temu, że pojawia się Syn, którym jest Jezus, rodzina się scala. Józef ma pokusę, by wycofać się – ale ją przezwycięża. To dla nas bardzo mocna katecheza: że tam, gdzie w centrum jest Jezus, rodzina się nie rozsypuje. Po trzecie, Bóg chciał, aby Jego Syn miał też odniesienie do ludzkiego ojcostwa, nie tylko do ludzkiego macierzyństwa. Małe drzewko pomiędzy dwoma dużymi zupełnie inaczej rośnie, niż tylko przy jednym drzewie. Ta pełnia była warunkiem sine qua non właściwego rozwoju człowieczeństwa Dziecka, które przecież było Bogiem.

Czy to, że Jezus był Synem cieśli, wpłynęło na Niego?

Jezus wielokrotnie w swoim nauczaniu odwoływał się do fachowych obrazów budowy: odrzuconego kamienia węgielnego, który staje się fundamentem, domu na piasku lub na skale… Poza tym Syn Boży w płaszczyźnie ludzkiej był też przygotowany przez Józefa – i jego zawód – do tworzenia zupełnie nowego domu: domu Bożego, budowli duchowej, jak powie św. Piotr, w której my jesteśmy kamieniami. Józef dał Jezusowi pewną lekcję poglądową, z której Jezus jako człowiek odczytywał, czego Ojciec niebieski chce dokonać pomiędzy ludźmi przez Niego: chodzi o budowę Kościoła.

W czym jeszcze Jezus mógł być podobny do Józefa?

W owym czasie tekton, czyli cieśla, budowniczy, to nie był zwykły rzemieślnik, lecz człowiek wiedzy, bo musiał budować zgodnie z zasadami fizyki, geometrii, posługiwać się pismem, liczbami. Poza tym bycie cadykiem oznaczało nie tylko wspomnianą więź z Bogiem, ale również etos, czyli zwyczaj codziennego kontaktu z Biblią i codziennej modlitwy. Słowo etos tylko dwukrotnie użyte jest w Piśmie Świętym w odniesieniu do Jezusa: kiedy jest mowa, że miał On zwyczaj czytania i objaśniania Tory w synagodze oraz zwyczaj chodzenia samotnie na modlitwę. Te ludzkie zwyczaje od kogoś musiał wziąć – na pewno od rodziców. Przede wszystkim od Józefa, bo jednak mężczyźni byli w synagodze uprzywilejowani. Co nie znaczy, że Maryja nie znała Tory.

Dlaczego nie znamy grobu św. Józefa?

Biblijne słowo, które mówi o „wstawaniu” Józefa w nocy, oznacza również „zmartwychwstanie” – egertheis (Mt 2,13.14.20 i J 21,14). W Startym Testamencie mamy przynajmniej dwie osoby: Eliasza i Henocha – które weszły w wymiar wieczności, unikając śmierci, jaka jest przeznaczona wszystkim grzesznikom. O grzechach Józefa Biblia nic nie mówi. Żyć obok takich świętych osób jak Jezus i Maryja – to już właściwie żyć w niebie. Biblia w bardzo ukryty sposób, nie mówiąc nic o śmierci Józefa, daje nam do myślenia, że został on wniebowzięty. Ja bym się temu nie dziwił.

Jezus musiał być dla Józefa i Maryi zupełnie innym Dzieckiem, niż to sobie wyobrażali…

Każde dziecko jest inne, niż sobie rodzice wyobrażają. I jeśli są mądrzy, to rezygnują bardzo szybko ze swoich wyobrażeń, ambicji, wywieranej na dziecku presji. Raczej próbują odczytać, co Bóg w tym dziecku zakodował. Bo każde dziecko nosi w sobie pewien przekaz od Boga Ojca.

Symbolem małżeństwa jest jedność cielesna męża i żony. W jakim więc sensie dziewiczy Józef i Maryja mogą być wzorem dla małżonków?

W obecności Boga, który jest Miłością niewyobrażalną, pewne wymiary miłości przestają być aktywne czy ekscytujące. Mojżesz po tym, jak zobaczył Boga na górze Horeb, nie był już w stanie współżyć z Seforą, bo to było tak potężne doświadczenie otwarcia na Boga, że zniosło w nim potrzebę seksualną. Żyli więc w celibacie, choć w tradycji żydowskiej bardzo mocno stawiano na jedność płciową pomiędzy małżonkami. Można więc być blisko siebie, przytulać się, nawet spać w jednym łóżku – a jednocześnie obywać się bez sfery seksualnej. Proszę to sobie wyobrazić: Józef jest świadomy, że jego żona urodziła Syna Bożego. Czy mógłby myśleć o Niej na sposób seksualny? Czy miałby śmiałość wejść do tego samego miejsca w Jej ciele, w którym mieszkał Bóg? To nie do pomyślenia! Mając przy swoim boku żonę, która jest Matką Boga, czci się Ją jak świątynię!

Mamy tu mocny przekaz: jedność seksualna jest tylko jedną z form jedności pomiędzy małżonkami, i to nie priorytetową. Nie trzeba się rozwodzić z tego tylko powodu, że małżonek mnie nie zadowala seksualnie.

Mistyczka Marta Robin przepowiadała, że Józef będzie świętym trzeciego tysiąclecia. Dlaczego?

Ona widziała proroczo dramatyczne w tej chwili zjawisko zaniku ojcostwa i męskości. Mamy na ulicach wiele dziwnych, hybrydalnych istot, które tylko przypominają mężczyzn – abstrahując od homoseksualizmu. Jednocześnie obserwuję, że bardzo wielu mężczyzn tęskni za swoją tożsamością, próbuje odkrywać, jak być sobą, czyli mężczyzną, ojcem. Powstają różne stowarzyszenia, wspólnoty, grupy mężczyzn. Jest więc głód na św. Józefa. Szuka się mężczyzny, który będzie wzorem. Józef jest dzisiaj bardzo potrzebny.

O co warto się modlić do św. Józefa?

Mężczyźnie radziłbym, żeby prosił, by umiał przetrwać wszystkie noce zwątpienia, żeby był przy swojej żonie bez względu na wszystko, do końca, tak jak Józef, który słucha anioła: „Weź swoją małżonkę do siebie, nie zostawiaj Jej”. To bardzo aktualne przesłanie: w 2016 r. w Polsce było ponad pół miliona rozwodów.

A kobiecie radziłbym, żeby modliła się o to, by miała przy sobie takiego mężczyznę, przy którym nie będzie się musiała bać, że zostanie sama.

Rozmawiała Lidia Molak

Idziemy nr 52/2017

 

29 grudnia 2018|