Cudowne znaki z Sokółki i Legnicy

W obecnym roku upływa równa dekada od niezwykłej, widocznej przemiany Hostii we fragment ludzkiego serca w agonii, co miało miejsce w kościele pod wezwaniem św. Antoniego Padewskiego w Sokółce. Natomiast w grudniu wierni świętować będą pięciolecie takiego samego cudu eucharystycznego, który zdarzył się w kościele św. Jacka w Legnicy. Obie rocznice są okazją, aby przypomnieć o tych ważnych dla Kościoła i Polski wydarzeniach oraz jeszcze raz zastanowić się nad przesłaniem, jakie z nich płynie.

12 października minie 10 lat od czasu niezwykłego cudu eucharystycznego jaki miał miejsce w kolegiacie św. Antoniego Padewskiego w Sokółce. Wówczas to, podczas udzielania Komunii świętej w czasie Eucharystii, jeden z księży upuścił konsekrowany komunikant. Umieszczono go w naczyniu liturgicznym zwanym vasculum, wypełnionym wodą, gdzie miał się rozpuścić. Po tygodniu siostra zakonna zauważyła, iż woda w naczyniu zmieniła barwę na czerwoną a Hostia całkowicie się nie rozpuściła. Zachowała się jej centralna część, która wyglądała jak czerwona plamka czy maleńki skrzep krwi. To zastanowiło miejscowych księży, którzy o niezwykłym zdarzeniu powiadomili księdza arcybiskupa Edwarda Ozorowskiego, ówczesnego metropolitę białostockiego.

Arcypasterz skierował do Sokółki swoich wysłanników, którzy po obejrzeniu niezwykłego zjawiska, stwierdzili że zachowany fragment Hostii należy poddać badaniom naukowym. Przeprowadziło je dwoje niezależnych specjalistów z dziedziny patomorfologii – lekarze profesorowie białostockiego Uniwersytetu Medycznego. Choć naukowcy pracowali oddzielnie, obaj doszli do tego samego wniosku, że badana przez nich substancja jest cząstką będącego w stanie agonii mięśnia ludzkiego serca. Dlatego ksiądz arcybiskup powołał specjalną komisję, która wiele miesięcy badała sprawę dotyczącą tego niezwykłego zdarzenia.

Komisja nie wykryła żadnej mistyfikacji, potwierdzając tym samym nadprzyrodzony charakter zjawiska. Akta sprawy zostały przekazane do Nuncjatury Apostolskiej w Warszawie, od tej pory zajmuje się nią Watykan.

Miejsce wielu cudów

Pierwsi pielgrzymi zaczęli przybywać do Sokółki już pod koniec roku 2009, niedługo po podaniu do publicznej wiadomości informacji na temat niezwykłego zdarzenia eucharystycznego. Ruch pielgrzymkowy rozwinął się bardzo szybko. W rekordowym roku 2014 kościół pw. św. Antoniego Padewskiego odwiedziło około tysiąca pielgrzymek autokarowych, a w sumie około 100 tysięcy osób. Pielgrzymi przybywają do sokólskiej świątyni z różnych stron Polski i świata, z krajów tak odległych jak Chiny, Indonezja, Argentyna, Australia czy Wyspy Samoa. – Obecnie liczba pielgrzymów nie maleje, jednak przybywają oni raczej nie autokarami, ale indywidualnie lub całymi rodzinami – powiedział nam ks. dziekan Stanisław Gniedziejko, proboszcz parafii św. Antoniego.

W Uroczystość Zwiastowania Pańskiego 25 marca 2017 roku w miejscu niezwykłego wydarzenia został odczytany dekret księdza arcybiskupa Ozorowskiego, który ustanowił tę świątynię Sanktuarium Eucharystycznym. Sanktuarium to kościół lub inne miejsce sakralne – ośrodek kultu, do którego ludzie pielgrzymują dają w ten sposób wyraz szczególnej pobożności. Charakter sanktuarium związany jest z przeżywaniem przez wiernych szczególnej obecności Boga w tym miejscu, spotkania z Nim, doświadczenia Jego pomocy.

A znaki Bożej pomocy są tu bardzo wyraźne. Nie maleje liczba łask, które otrzymują wierni modlący się w obliczu sokólskiej Hostii. Odnotowane do tej pory (a szczególnie od października roku 2011, czyli od czasu wystawienia w kościele św. Antoniego Hostii do powszechnej adoracji) niezwykłe uzdrowienia fizyczne czy wybawienia od śmierci w wypadkach, wprawiają w zdumienie. Oprócz udokumentowanych medycznie uzdrowień fizycznych (głównie z nowotworów), w specjalnej księdze wierni wpisują również bardzo liczne podziękowania świadczące o wewnętrznej przemianie i nawróceniach. Niebawem ukarze się drukiem już trzecia część cyklicznego wydawnictwa „Świadectwa łask”. Parafia św. Antoniego w Sokółce publikuje w nim opisy uzdrowień.

W niemal identyczny sposób jak w Sokółce, tyle że 5 lat później, cud eucharystyczny dokonał się w Legnicy. W Boże Narodzenie 25 grudnia 2013 roku, na Hostii umieszczonej w vasculum po upuszczeniu Jej na posadzkę kościoła św. Jacka, pojawiły się przebarwienia koloru czerwonego. Po wnikliwych badaniach naukowych Zakład Medycyny Sądowej wydał orzeczenie, w którym czytamy: „W obrazie histopatologicznym stwierdzono fragmenty tkankowe zawierające pofragmentowane części mięśnia poprzecznie prążkowanego. (…) Całość obrazu jest najbardziej podobna do mięśnia sercowego ze zmianami, które często towarzyszą agonii”.

Specjalne instytucje kościelne badały sprawę ponad dwa lata, aby po tym czasie zakomunikować w oświadczeniu, że wydarzenie eucharystyczne w Legnicy ma charakter nadprzyrodzony. Obecnie Hostię można adorować w neogotyckim kościele św. Jacka codziennie od godz. 7.00 do 19.00.

Co Pan Bóg chce nam powiedzieć?

Znaczenie niezwykłych znaków ukazanych nam przez Pana Boga w dwóch polskich świątyniach będzie najpewniej odkrywane w ciągu następnych lat czy nawet dziesięcioleci. Być może nowy sens nadadzą jeszcze tym cudownym zdarzeniom, wydarzenia, które dopiero nastąpią w przyszłości. Jednak już dziś odczytuje się w tych niesamowitych znakach Bożej obecności przekaz skierowany do każdego z nas.

Osoby duchowne, które wypowiadają się publicznie na temat znaczenia niezwykłej przemiany Hostii w Sokółce i Legnicy, często mówią o nauce skierowanej do szafarzy Ciała Chrystusa. – Podróżując i głosząc Słowo Boże widzę, że wiele osób straciło wiarę w prawdziwą obecność Pana Jezusa w Eucharystii. Nawet niektórzy księża nie mają prawdziwej wiary w Ciało i Krew Chrystusa, w to że sam Pan chce być obecny w Ciele i Krwi. Nieraz widziałem jak upadała Hostia i nikt tego nie zauważył. Znam wielu księży, którzy z powodu braku wiary nie zważają na upadające okruszki Hostii z cyborium i ołtarza – powiedział znany w Polsce o. James Manjackal misjonarz ze Zgromadzenia św. Franciszka Salezego.

Na przesłanie cudownych wydarzeń eucharystycznych, które miały miejsce w Polsce na początku XXI wieku, patrzy się też szerzej, widząc w nich przekaz kierowany do wszystkich wiernych Kościoła na całym świecie. – W tych trudnych czasach, w których żyjemy, Jezus chciał nam przypomnieć, Kim jest Eucharystia. Wydarzenie w Sokółce jest znakiem dla całego Kościoła, przypominającym, że sam Bóg jest z nami w Najświętszym Sakramencie – żywy, prawdziwy, ze swoim miłującym Sercem. Tak to rozumiem. Staram się wniknąć w tajemnicę tego znaku. Przede wszystkim chodzi o pogłębienie naszej wiary w realną obecność Jezusa w Eucharystii, o wzrost szacunku dla Najświętszego Sakramentu – mówi ksiądz dziekan Stanisław Gniedziejko, proboszcz parafii św. Antoniego Padewskiego w Sokółce.

Inni dostrzegają w tych niezwykłych wydarzeniach eucharystycznych kolejny znak dany przez Boga, zapewniający o jego niezmiennej miłości do nas. „Odczytujemy ten przedziwny Znak, jako szczególny wyraz życzliwości i miłości Pana Boga, który tak bardzo zniża się do człowieka – powiedział ksiądz biskup Zbigniew Kiernikowski, pasterz diecezji legnickiej.

Natomiast ksiądz Stanisław Strzelecki, kapłan, który wychował się w Sokółce, w książce „Sokólski Znak Eucharystyczny” m.in. tak przedstawia swoje rozumienie przesłania cudu jakiego Chrystus dokonał w tym podlaskim, kresowym miasteczku: „W sposób widoczny umocniła się świadomość, że droga do prawdziwego nawrócenia i życiodajnego udziału w Eucharystii wiedzie przez trybunał Pojednania i Pokuty. Nie zawsze pamięta się o tym w krajach zachodnich, gdzie praktyka spowiedzi sakramentalnej została w dużej mierze zaniedbana, przyczyniając się do spłycenia lub wręcz zaniku życia religijno-moralnego”.

Przez Maryję do Chrystusa

Wiele można też odczytać, uważnie przyglądając się „otoczeniu” Cudu Eucharystycznego. Chrystus dla tych, którzy pragną przyjąć łaski, jakie On dla nich przygotował, wyraźnie wskazuje na „Pośredniczkę łask” – Maryję. To Ona, w wizerunku Matki Miłosierdzia, pięknie wykonanym na frontonie kościoła św. Antoniego, wita wiernych idących do Syna prosić o uzdrowienie ciała oraz duszy i za nie dziękować. Zauważmy, że cud w Sokółce wydarzył się w październiku – Maryjnym miesiącu różańcowym. Idąc tym tropem dalej widzimy, że cudownie przemieniona sokólska Hostia jest wystawiona w Kaplicy Matki Bożej Różańcowej. Czy nie jest to również echem słów Maryi wypowiedzianych w dalekiej Fatimie, wskazujących na Różaniec jako potężną modlitwę, tak potrzebną w tych niełatwych czasach?

Chrystus na miejsce spełnienia swoich niesamowitych cudów eucharystycznych, które poruszyły cały świat, mógł przecież wybrać duże polskie metropolie, a w nich wspaniałe świątynie, katedry, bazyliki. On postąpił jednak inaczej, postąpił tak jak ponad 2 tysiące lat temu, przy wyborze miejsca swojego narodzenia. Nie wybrał na nie pałacu, ale lichą stajenkę. Dając światu tak wyraźne znaki w Polsce wybrał niewielkie kościoły, a do tego położone w małych miastach, należących do najuboższych obszarów naszego kraju. Co również ciekawe, miasta leżące nie w centrum, ale na wschodnim i zachodnim krańcu Polski. Jakże wymowny, skłaniający do przyjęcia pokornej postawy, jest ten Boży wybór, w czasach zachłyśnięcia się przez wielu rodaków własnym ego, pieniądzem, władzą oraz „nowoczesnymi” poglądami na życie, śmierć i moralność.

Adam Białous

Źródło: www.pch24.pl
2 czerwca 2018|