CHRZEST DAREM PRAWDZIWEJ WOLNOŚCI

11 stycznia 2014 roku; NIEDZIELA CHRZTU PAŃSKIEGO; Chrzest, który czyni z nas wspólnotę Kościoła Chrystusowego, to dar niebywały, nie do przecenienia, a jednocześnie niewidzialny i niedający się dotknąć. Choćbyśmy zaprzeczali, chcieli usunąć to znamię, to jednak ono towarzyszy nam przez całe życie. Otrzymując chrzest, zaczynamy widzieć, stajemy się wolni, stajemy się świadomi tego, co nam przeznaczone.

CHRZEST DAREM PRAWDZIWEJ WOLNOŚCIIzajasz w swoim proroctwie, posługując się słowami Boga przemawiającego poprzez niego, mówi nam, kim ma być Chrystus, „Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął; On przyniesie narodom Prawo.”(Iz 42,1b).

Analizując słowo po słowie, dostrzegamy Trójcę Świętą, czyli Boga Ojca przemawiającego słowami Izajasza, Ducha Świętego oraz Jezusa Chrystusa – jako wybranego, w którym ma upodobanie. Spotykamy Trójcę Świętą w momencie Chrztu Chrystusa, spotykamy Ją podczas każdego sakramentu.

Dobitnie owo proroctwo Izajasza potwierdzają Dzieje Apostolskie, a w szczególności słowa św. Piotra oznajmiającego, że Bóg „Posłał swe słowo synom Izraela, zwiastując im pokój przez Jezusa Chrystusa. On to jest Panem wszystkich. Wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan.” (Dz. 10,36-37). Dzięki Chrystusowi, Jego Ofierze, mamy Sakrament Chrztu, który pozwala nam przez Chrystusa dotrzeć do Domu Ojca drogą, którą nieustannie oświeca Duch Święty. Edukujmy siebie i innych, bo przed nami wspólny cel: trwając w wierze, kroczyć drogą świętości do Boga.

Nasza wiara to nasza kultura, kultura duchowachrześcijańska, począwszy od naszego stosunku do wiary, do naszych braci i sióstr w wierze, poprzez naszą kulturę codzienną, aż do kultury przez duże K, czyli kultury wiary, kultury religii, kultury modlitwy, wreszcie kultury ewangelizacyjnej.

Bierzmy przykład ze Świętego Jana Chrzciciela, z jego pokory i wiary.

Jezus, który przyszedł do Jana po Chrzest, przychodzi również do nas, by nas prowadzić i chronić przed grzechami. Słowa Świętego Jana: „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?” (Mt 3,14b) możemy sparafrazować i odnieść do siebie. Jakże szczere jest to wyznanie Jana. Określające tak jednoznacznie wzajemną jego, i naszą, relację do Jezusa.

W czasie każdej Mszy Świętej, kiedy kapłan przed Komunią unosi Ciało Chrystusa i mówi: „Oto Baranek Boży, oto ten, który gładzi grzechy świata”, to wypowiada słowa, które Jan powiedział, ujrzawszy Chrystusa wchodzącego do rzeki Jordan, aby przyjąć chrzest.

My Jego potrzebujemy dużo bardziej niż On nas. On bez nas może się obejść i łatwo możemy to sobie wyobrazić, ale my bez Niego nie jesteśmy w stanie nic dobrego zrobić. Bez Niego nas by w ogóle nie było. Każdy chrzest jest zawsze wielką radością dla Kościoła, bo nie tylko gładzi grzech pierworodny, ale wprowadza w przestrzeń prawdziwej Miłości. W niej żyjemy, poruszamy się i jesteśmy.

Opracowano na podstawie publikacji ze strony: franciszkanie.esanok.pl

 

11 stycznia 2014|